Też tak robiłam w młodości, że tuszowałam zaczerwienienia i niedoskonałości podkładem i nie wyszłabym z domu bez niego (w obawie przed kąśliwymi uwagami). O dziwo, mimo tego co słyszałam od boomerów, że to tak szkodzi skórze, "przestań nakładać te specyfiki, zobaczysz jak będziesz źle wyglądać za 10 lat", to mam wrażenie że to pomogło mojej cerze. Podklady miały spf, chroniły mi twarz przed słońcem, ale i przed mrozem, nawilżał też skórę (w tamtych czasach o pielęgnacji mało się mówiło). Po kilku latach wszystko się unormowało, zniknęły zaczerwienienia. Oczywiście fajnie by było nie czuć presji i wyjść bez niczego latem, w upały, ale szczęśliwie miało to dobrą stronę.Aleksandra_18 pisze: ↑pt mar 13, 2026 6:15 am Ja zaczęłam się malować (tak na co dzień) pod koniec studiów licencjackich. To delikatny makijaż, nawet nie używam typowego podkładu tylko krem BB, nie konturuję nic + zazwyczaj na oczy stosuję tylko tusz do rzęs, bo mam wrażliwe i często gdy stosuję cienie do powiek to mi wyskakuje infekcja/oczy są podrażnione.
Zaczęłam się malować, bo miałam dość uwag ludzi na temat mojej czerwonej twarzy. Z natury jestem "rumiana" i każdy stres, słońce, mróz, wysiłek itp. powodują, że wyglądam dosłownie jak burak. Obcy ludzie potrafili mi zwracać uwagę "co pani taka czerwona" (bardzo pomagało szerloku, czerwieniłam się jeszcze bardziej xd).
Od czasów nastoletnich testowałam milion kosmetyków łagodzących, chodziłam po dermatologach, miałam do czynienia z kosmetologami - nic to nie dało, "ryjec" dalej czerwony.
Odkąd się maluję, mam spokój od głupich komentarzy i nie stresuję się, gdy muszę gdzieś podbiec albo gdy jest ciepło.
Jestem tą dziewczyną, która będzie miała podkład (ten BB) nawet gdy jest upał xd wolę lekko spływający podkład niż gapienie się ludzi na moją twarz w odcieniu buraczanym - ot, moja niepopularna opinia.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
-
Aleksandra_18
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Może mi przejdzie, choć tendencja jest odwrotna, bo w czasach gimnazjalnych czy licealnych nie było to tak nasilone, pogorszyło mi jak tylko poszłam na studia, przypuszczam że pod wpływem silnego stresu w związku z różnymi wydarzeniami. To też nie jest tak, że maluję się na każde wyjście. Gdy wychodzę ze śmieciami czy do sklepu to nie nakładam makijażu, nie chce mi się. Na szczęście nie mam poczucia, że z domu nie mogę wyjść niepomalowana.Anastazja_smietana pisze: ↑pt mar 13, 2026 10:25 am Też tak robiłam w młodości, że tuszowałam zaczerwienienia i niedoskonałości podkładem i nie wyszłabym z domu bez niego (w obawie przed kąśliwymi uwagami). O dziwo, mimo tego co słyszałam od boomerów, że to tak szkodzi skórze, "przestań nakładać te specyfiki, zobaczysz jak będziesz źle wyglądać za 10 lat", to mam wrażenie że to pomogło mojej cerze. Podklady miały spf, chroniły mi twarz przed słońcem, ale i przed mrozem, nawilżał też skórę (w tamtych czasach o pielęgnacji mało się mówiło). Po kilku latach wszystko się unormowało, zniknęły zaczerwienienia. Oczywiście fajnie by było nie czuć presji i wyjść bez niczego latem, w upały, ale szczęśliwie miało to dobrą stronę.
Ale już nie offtopuję
Idź sobie do kosmetologa i pogadaj o możliwościach. Zabiegi ipl czy laserowe pomagają na naczynka, pogadaj co by było lepsze. Jeśli teraz masz taki problem to jest ryzyko, że ma starość możesz mieć popękane naczynka, więc można spróbować temu zapobiec. (Tylko to bardziej na jesieni, teraz już za dużo słońca na zabiegi).Aleksandra_18 pisze: ↑pt mar 13, 2026 10:41 am Może mi przejdzie, choć tendencja jest odwrotna, bo w czasach gimnazjalnych czy licealnych nie było to tak nasilone, pogorszyło mi jak tylko poszłam na studia, przypuszczam że pod wpływem silnego stresu w związku z różnymi wydarzeniami. To też nie jest tak, że maluję się na każde wyjście. Gdy wychodzę ze śmieciami czy do sklepu to nie nakładam makijażu, nie chce mi się. Na szczęście nie mam poczucia, że z domu nie mogę wyjść niepomalowana.
Ale już nie offtopuję![]()
A inna kwestia to to, że skóra czasem pokazuje co w środku może być nie tak, jeśli naczynka w skórze masz kruche to jest ryzyko że naczynia krwionośne w ciele też mogą być słabsze (chociaż nie muszą!), warto mieć to na uwadze.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
Aleksandra_18
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Odpowiem zbiorczo wszystkim, bo nie chcę dodatkowo zaśmiecać wątku - byłam i u dermatologów i kosmetologów, i niestety nic to nie dało. Na razie sobie dałam spokój, bo to to dla mnie było wydawanie kasy na kolejne konsultacje i niedziałające specyfiki. Zabiegów wtedy żadnych nie robiłam, bo byłam niepełnoletnia (później ledwo co 18 lat skończone) i nie chciałam ingerować - czy to dobrze, nie wiem, ale wtedy miałam takie myślenie.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Zmieniając temat: Moja niepopularna opinia jest taka, że to nie brak możliwości intelektualnych odcina seniorów od świata, tylko nasza znieczulica, którą zamieniliśmy w kłamstwo, że "oni się już nie nauczą”. Prawda jest taka, że mnóstwo starszych osób bardzo chce ogarniać aplikacje, bankowość czy komunikatory, bo widzą, że bez tego stają się niesamodzielni. Problemem nie jest ich wiek, tylko strach przed naszą reakcją - boją się, że zostaną wyśmiani, że usłyszą ciężkie westchnienie albo że ktoś po raz kolejny powie im że "to przecież proste”. To nasze przewracanie oczami i brak empatii sprawiają, że oni się wycofują i wolą milczeć, niż narazić się na bycie ocenionym jako "ciężar”. Skazujemy miliony ludzi na cyfrową izolację i wieczne proszenie się o pomoc w najprostszych sprawach tylko dlatego, że nie chce nam się poświęcić czasu na spokojne tłumaczenie bez irytacji w głosie. To nie jest kwestia starych przyzwyczajeń, tylko naszego egoizmu, przez który seniorzy czują się niepotrzebni i odcięci od podstawowych usług
Zgadzam się. Na studiach pracowałam na recepcji w przychodni i przyszła kiedyś w poniedziałek pani ok. 80 lat na rehabilitację i przy okazji płacenia za wizytę zapytała, czy mogę jej wyłączyć radio w telefonie, bo słuchała w aplikacji i zapomniała jak to się wyłącza. Więc cały dzień od niedzieli do wizyty w poniedziałek rano miała to radio włączone, tylko wyciszone... I spokojnie pokazałam jej jak zamknąć aplikacje i ona mi tak wtedy dziękowała, powiedziała, że wstydziła się zapytać np. młodszego sąsiada.agbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 13, 2026 2:04 pm Zmieniając temat: Moja niepopularna opinia jest taka, że to nie brak możliwości intelektualnych odcina seniorów od świata, tylko nasza znieczulica, którą zamieniliśmy w kłamstwo, że "oni się już nie nauczą”. Prawda jest taka, że mnóstwo starszych osób bardzo chce ogarniać aplikacje, bankowość czy komunikatory, bo widzą, że bez tego stają się niesamodzielni. Problemem nie jest ich wiek, tylko strach przed naszą reakcją - boją się, że zostaną wyśmiani, że usłyszą ciężkie westchnienie albo że ktoś po raz kolejny powie im że "to przecież proste”. To nasze przewracanie oczami i brak empatii sprawiają, że oni się wycofują i wolą milczeć, niż narazić się na bycie ocenionym jako "ciężar”. Skazujemy miliony ludzi na cyfrową izolację i wieczne proszenie się o pomoc w najprostszych sprawach tylko dlatego, że nie chce nam się poświęcić czasu na spokojne tłumaczenie bez irytacji w głosie. To nie jest kwestia starych przyzwyczajeń, tylko naszego egoizmu, przez który seniorzy czują się niepotrzebni i odcięci od podstawowych usług
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Pracując w sklepie odzieżowym też miałam takie sytuacje. Często pomagałam klientom zakładać aplikacje naszego sklepu (należało to do naszych obowiązków) i starsi klienci pytali wtedy przy okazji czy mogłabym im coś ustawić w telefonie bo sami nie mogą sobie z tym poradzić. Domyślam się, że spora część z nich miała dzieci, wnuki czy inne bliskie osoby które też wiedziałyby jak to zrobić - ale z jakiegoś powodu, woleli zwrócić się do obcej osoby niż do bliskichClarion pisze: ↑pt mar 13, 2026 2:12 pm Zgadzam się. Na studiach pracowałam na recepcji w przychodni i przyszła kiedyś w poniedziałek pani ok. 80 lat na rehabilitację i przy okazji płacenia za wizytę zapytała, czy mogę jej wyłączyć radio w telefonie, bo słuchała w aplikacji i zapomniała jak to się wyłącza. Więc cały dzień od niedzieli do wizyty w poniedziałek rano miała to radio włączone, tylko wyciszone... I spokojnie pokazałam jej jak zamknąć aplikacje i ona mi tak wtedy dziękowała, powiedziała, że wstydziła się zapytać np. młodszego sąsiada.![]()
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Firma, w której kiedyś pracowałam robiła stronę czy apkę dla klienta, ułatwiającą płacenie rachunków. Nie była to strona rządowa ani instytucji publicznej. Od strony projektatna padła propozycja, żeby wzdrożyć wszystkie te zalecenia dotyczące dostępności, które mają strony rządowe (powiększanie tekstu, kontrasty). Powód był taki, że spory % klientów firmy to byli seniorzy. Oczywiście zostało to uwalone na etapie koncepcji przez jakąś laskę, która miała gdzieś ten % użytkowników. Z nikim tego nie konsultowała, nie zbadała czy jest taka potrzeba wśród klientów. Jedno "pie.dolimy to..." i po sprawie. Ogólnie tam każdy pomysł projektanta na użyteczność dla ludzi w różnym wieku był torpedowany, bo "nie takie są założenia, będzie brzydko, itp.". Zero profesjonalizmu, oby tylko wypchnąć. Od stronych technicznej nie był to dla nas żaden problem. Wystarczło chcieć.agbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 13, 2026 2:04 pm Zmieniając temat: Moja niepopularna opinia jest taka, że to nie brak możliwości intelektualnych odcina seniorów od świata, tylko nasza znieczulica, którą zamieniliśmy w kłamstwo, że "oni się już nie nauczą”. Prawda jest taka, że mnóstwo starszych osób bardzo chce ogarniać aplikacje, bankowość czy komunikatory, bo widzą, że bez tego stają się niesamodzielni. Problemem nie jest ich wiek, tylko strach przed naszą reakcją - boją się, że zostaną wyśmiani, że usłyszą ciężkie westchnienie albo że ktoś po raz kolejny powie im że "to przecież proste”. To nasze przewracanie oczami i brak empatii sprawiają, że oni się wycofują i wolą milczeć, niż narazić się na bycie ocenionym jako "ciężar”. Skazujemy miliony ludzi na cyfrową izolację i wieczne proszenie się o pomoc w najprostszych sprawach tylko dlatego, że nie chce nam się poświęcić czasu na spokojne tłumaczenie bez irytacji w głosie. To nie jest kwestia starych przyzwyczajeń, tylko naszego egoizmu, przez który seniorzy czują się niepotrzebni i odcięci od podstawowych usług
Pozwolę sobie się nie zgodzić. W swojej pracy mam bardzo częsty kontakt seniorami i zauważam, że oni po prostu nie chcą uczestniczyć w życiu i uczyć się nowych rzeczy a bardzo często też "zapominają" o rzeczach, których się już kiedyś nauczyli, a przynajmniej powinni jeśli funkcjonowali w społeczeństwie. Nie wiem czy to wynika z ich samopoczucia, gorszej siły i może trochę z frustracji że wszystko już za nimi a widzą młodych, sprawnych ludzi, ale razi mnie strasznie brak kultury u starszych osób, brak powiedzenia dzień dobry, do widzenia, proszę, człowiek ma się domyślać co oni mają na myśli, na zwrócenie uwagi reagują często agresją, o braku higieny nie wspomnę co też jest brakiem szacunku, bo skoro wychodzisz z domu to powinieneś też mieć siłę się umyć. Naprawdę, seniorzy to bardzo trudna kategoria wiekowa i każdy kto ma do czynienia z nimi częściej mówi to samo, trzeba im okazywać ogrom wyrozumiałości a i to często nie wystarcza i jest bardzo wyczerpujące na dłuższą metę. Oczywiście są osoby, które chcą i to po nich widać, wtedy jasne, warto ich wprowadzać ale moim zdaniem w większości przypadków to nie do przeskoczenia.agbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 13, 2026 2:04 pm Zmieniając temat: Moja niepopularna opinia jest taka, że to nie brak możliwości intelektualnych odcina seniorów od świata, tylko nasza znieczulica, którą zamieniliśmy w kłamstwo, że "oni się już nie nauczą”.
Nie wiem z czego konkretnie to wynika, ale ogrom kobiet uwielbiam robić z siebie meczennice, twierdzą, ze cierpienie uszlachetnia, a przynajmniej taka narrację budują.
Ile w sm mamy facetów, którzy buduja swoje zasięgi na cierpieniu, byciu ofiarą?
Też to prawie zawsze kobiety pokazują jak opiekują sie chorymi, niepełnosprawnymi dziećmi, rzadko widać takie konta w sm mężczyzn.
Mysle, ze to kobiety chca przekonać wszystkich, ze jak cierpisz i sie poświęcasz to jesteś wyjątkowo dobrym człowiekiem, zasługujesz na zachwyty, wsparcie.
Jakby nie bylo to i tak powidziwam kobiety ktorych sytuacja życiowa zmusiła np do opieki nad chorym i dają radę!! Ale ta cala otoczka, przykład to zaczytana querida
Ile w sm mamy facetów, którzy buduja swoje zasięgi na cierpieniu, byciu ofiarą?
Też to prawie zawsze kobiety pokazują jak opiekują sie chorymi, niepełnosprawnymi dziećmi, rzadko widać takie konta w sm mężczyzn.
Mysle, ze to kobiety chca przekonać wszystkich, ze jak cierpisz i sie poświęcasz to jesteś wyjątkowo dobrym człowiekiem, zasługujesz na zachwyty, wsparcie.
Jakby nie bylo to i tak powidziwam kobiety ktorych sytuacja życiowa zmusiła np do opieki nad chorym i dają radę!! Ale ta cala otoczka, przykład to zaczytana querida
why you care what people think, you don't even like people
Wraz z pojawieniem się wiosny uświadomiłam sobie swoją kolejną niepopularna opinię - nie lubię lasów, przebywanie w lesie mnie dołuje, zamiast wpływać pozytywnie na nastrój, jak się powszechnie uważa. Jakaś oświetlona polanka spoko, ale gęsty las w którym jest mało światła i nie widzę przestrzeni to dla mnie nic przyjemnego. Nie mam klaustrofobii, ale jak już wybywam poza miasto to chce widzieć przestrzeń, niebo, horyzont.
Ja to lubię las z dalekag_girl pisze: ↑sob mar 14, 2026 12:20 pm Wraz z pojawieniem się wiosny uświadomiłam sobie swoją kolejną niepopularna opinię - nie lubię lasów, przebywanie w lesie mnie dołuje, zamiast wpływać pozytywnie na nastrój, jak się powszechnie uważa. Jakaś oświetlona polanka spoko, ale gęsty las w którym jest mało światła i nie widzę przestrzeni to dla mnie nic przyjemnego. Nie mam klaustrofobii, ale jak już wybywam poza miasto to chce widzieć przestrzeń, niebo, horyzont.
O jezu tak, zapomniałam o tym całym robactwie.
Jak widzę co chwilę artykuły ja pudelku o kolejnej celebrytce, która ma dom w lesie to zastanawiam się jak dużo insektów wchodzi jej do domu każdego dnia. Juz mieszkając na parterze w centrum miasta potrafi być masakra z robakami, a co dopiero w środku lasu. Wiem że są różne środki którymi można opryskać ściany i moskitiery, ale wątpię żeby w takim przypadku były w 100% skuteczne. Mając tyle kasy co taka Wieniawa wolałabym kupić sobie ogromną działkę w górach i tam sobie postawić dom z widokiem na okolicę.
W tym roku kleszczy powinno być mniej bo nas zima dobrze wymroziła.
Ja lubię las, chociaż bardziej polanki pod lasem. Zaś sam las mnie przeraża, wydaje się złowrogi. Ciemno, te odgłosy zwierząt z każdej strony, szum.
Ja lubię las, chociaż bardziej polanki pod lasem. Zaś sam las mnie przeraża, wydaje się złowrogi. Ciemno, te odgłosy zwierząt z każdej strony, szum.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1994
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
A widzisz ! Oby
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Jak już ktoś zaczął temat robactwa to niesamowicie boję się chrabąszczy XDD Do takiego stopnia, że jak jest na nie sezon w maju/czerwcu to nie wychodzę przy zachodzie słońca na spacery z psami. Mimo, że nie gryzą i nie są szkodliwe to nie lubię tego jak latają blisko głowy, raz jeden mi się wplątał włosy i myślałam że zawału dostanę i zaczęłam machać głową jak opętana XDD Słyszałam opinie, że dla niektórych są one "urocze" bo wyglądają z bliska jak słodkie zwierzątka, ja nie podzielam tej fascynacji
No tak się mówi, że jak mroźna zima to trochę mniej kleszczy. Nie wiem gdzie mieszkasz więc nie wiem jaka była pogoda. Kot który do mnie przychodzi póki co nie przyniósł żadnego.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
One są przeokropne, ja sie w lato też ich boję. Ten dźwięk...agbmrctorakwin pisze: ↑sob mar 14, 2026 3:40 pm Jak już ktoś zaczął temat robactwa to niesamowicie boję się chrabąszczy XDD Do takiego stopnia, że jak jest na nie sezon w maju/czerwcu to nie wychodzę przy zachodzie słońca na spacery z psami. Mimo, że nie gryzą i nie są szkodliwe to nie lubię tego jak latają blisko głowy, raz jeden mi się wplątał włosy i myślałam że zawału dostanę i zaczęłam machać głową jak opętana XDD Słyszałam opinie, że dla niektórych są one "urocze" bo wyglądają z bliska jak słodkie zwierzątka, ja nie podzielam tej fascynacji