Dawajcie swoje najczęstsze powody i tematy do kłótni w związku czy to obecnym czy w przeszłych. Jestem mega ciekawa.
U mnie standard, czyli najczęściej o kasę. Najpierw o to, że wiecznie nie mam pieniędzy i mi brakuje, bo mało zarabiałam. Z powodu różnicy wieku partner już był na rynku pracy, a ja dopiero zaczynałam. Myślę, że ogólnie mial racje i tak to prawda wiecznie mi brakowało, nie byłam super odpowiedzialna, wiecznie nie miałam pieniędzy, a jednocześnie kupowałam sobie jakieś kosmetyki, ciuchy. Ale wiecie co? Uważam, ze takie prawo młodości. Poza tym nie brałam od niego kasy, jeśli ktoś mi się dokładał to rodzice. Potem się odwróciło i ja zarabiałam dużo więcej i nagle jemu się odwidziało, że wszystko powinno być 50/50, bo przecież ja mam więcej i powinnam płacić proporcjonalnie więcej, pokrywać sama większe wydatki. Najpierw się na to zgodziłam, potem niekoniecznie mi to jednak pasowało i o to była jazda.
O co w waszych związkach było najwięcej kłótni?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
-
fantasmagorie
- Gacie z oceanu
- Posty: 43
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
Wszystko co związane ze sprzątaniem. Jedna strona odpuściła, druga bardziej się stara i może nie jest idealnie, ale generalnie żyje nam się super 
- Pamieculotna
- BlondDoczep
- Posty: 136
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
O brak możliwości rozkładania odpowiedzialności- Miami wszystko na głowie, planowanie, serwis samochodu, zakupy, wyjazdy, wyjścia na miasto, zakupy odzieżowe, sprzątanie. Wszystko organizowałam ja.
O brak chęci wsparcia - w kwestii gotowania, czasem muszę zostać dłużej w pracy, a nie raz było tak, że po późnym powrocie musiałam jeszcze stać nad garami, bo...
Klocilismy się też o to, że spędza cały swój czas po pracy na komputerze, grając lub gadając z chłopakami. Nic fo tego nie mam, sama lubię pograć, ale... jesteśmy dorośli, mamy dom, obowiązki. Wychodzę z założenia, że najpierw trzeba zrobić to co trzeba, a pozniej można bimbac. Mój partner ma zupełnie inne podejście.
O brak pomocy w domu - każdy ma słabszy dzień, nie zawsze wszystko musi lśnić, ale wymagałam chociaż minimalnej pomocy.
O nierówność wydatków- cała chemię do domu zawsze kupowałam ja, po wypłacie robilam mega zakupy, a partner zazwyczaj jak wyskakiwał do sklepu to po Pepsi dla siebie, ew. Jakas śmietanę czy chleb, jak brakło. Jego maszynki, dezodoranty, itp. Kupowałam ja przy okazji woich zamówień w drogerii. Nigdy nie wolalam pieniedzy do zwrotu, nie wyobrazam sobie tego. Niby to tylko pieniądze, namawiałam go na wspólne konto, ale po 13 latach wciąż się go nie dorobiliśmy.
O brak chęci wsparcia - w kwestii gotowania, czasem muszę zostać dłużej w pracy, a nie raz było tak, że po późnym powrocie musiałam jeszcze stać nad garami, bo...
Klocilismy się też o to, że spędza cały swój czas po pracy na komputerze, grając lub gadając z chłopakami. Nic fo tego nie mam, sama lubię pograć, ale... jesteśmy dorośli, mamy dom, obowiązki. Wychodzę z założenia, że najpierw trzeba zrobić to co trzeba, a pozniej można bimbac. Mój partner ma zupełnie inne podejście.
O brak pomocy w domu - każdy ma słabszy dzień, nie zawsze wszystko musi lśnić, ale wymagałam chociaż minimalnej pomocy.
O nierówność wydatków- cała chemię do domu zawsze kupowałam ja, po wypłacie robilam mega zakupy, a partner zazwyczaj jak wyskakiwał do sklepu to po Pepsi dla siebie, ew. Jakas śmietanę czy chleb, jak brakło. Jego maszynki, dezodoranty, itp. Kupowałam ja przy okazji woich zamówień w drogerii. Nigdy nie wolalam pieniedzy do zwrotu, nie wyobrazam sobie tego. Niby to tylko pieniądze, namawiałam go na wspólne konto, ale po 13 latach wciąż się go nie dorobiliśmy.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Grubo. Pan mokra plama na kanapie.Pamieculotna pisze: ↑pt mar 20, 2026 10:23 am O brak możliwości rozkładania odpowiedzialności- Miami wszystko na głowie, planowanie, serwis samochodu, zakupy, wyjazdy, wyjścia na miasto, zakupy odzieżowe, sprzątanie. Wszystko organizowałam ja.
O brak chęci wsparcia - w kwestii gotowania, czasem muszę zostać dłużej w pracy, a nie raz było tak, że po późnym powrocie musiałam jeszcze stać nad garami, bo...
Klocilismy się też o to, że spędza cały swój czas po pracy na komputerze, grając lub gadając z chłopakami. Nic fo tego nie mam, sama lubię pograć, ale... jesteśmy dorośli, mamy dom, obowiązki. Wychodzę z założenia, że najpierw trzeba zrobić to co trzeba, a pozniej można bimbac. Mój partner ma zupełnie inne podejście.
O brak pomocy w domu - każdy ma słabszy dzień, nie zawsze wszystko musi lśnić, ale wymagałam chociaż minimalnej pomocy.
O nierówność wydatków- cała chemię do domu zawsze kupowałam ja, po wypłacie robilam mega zakupy, a partner zazwyczaj jak wyskakiwał do sklepu to po Pepsi dla siebie, ew. Jakas śmietanę czy chleb, jak brakło. Jego maszynki, dezodoranty, itp. Kupowałam ja przy okazji woich zamówień w drogerii. Nigdy nie wolalam pieniedzy do zwrotu, nie wyobrazam sobie tego. Niby to tylko pieniądze, namawiałam go na wspólne konto, ale po 13 latach wciąż się go nie dorobiliśmy.
-
koparka_walec
- RoyalBaby
- Posty: 22
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
-
kalalafior
- Gacie z oceanu
- Posty: 44
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 6:58 am
U mnie to samo z blatem, odkłada sobie śmieci w jedno miejsce żeby wyrzucić „później”. Już na szczęście nie prowadzi to do kłótni ale denerwuje mnie to. Tak samo jak go proszę żeby odstawiał kubek od razu do zmywarki a nie do zlewu, no ale mniejsza o to.
Największe tematy do kłótni to - niesprawiedliwy według mnie - podział obowiązków i opieszałość w ich wykonywaniu. Żeby np przykręcić jakąś półkę czy zrobić innego typu prace muszę czekać czasem rok, czasem dwa. To jest po prostu absurd, że nic o co go poproszę nie może zostać wykonane od razu, tylko wiecznie jest jakieś „ale”.
No i nierówny podział obowiązków przy dziecku, on się chwilę pobawi, zmieni pieluszkę ale w nocy nie wstanie do niego, nie weźmie sam na spacer….


Największe tematy do kłótni to - niesprawiedliwy według mnie - podział obowiązków i opieszałość w ich wykonywaniu. Żeby np przykręcić jakąś półkę czy zrobić innego typu prace muszę czekać czasem rok, czasem dwa. To jest po prostu absurd, że nic o co go poproszę nie może zostać wykonane od razu, tylko wiecznie jest jakieś „ale”.
No i nierówny podział obowiązków przy dziecku, on się chwilę pobawi, zmieni pieluszkę ale w nocy nie wstanie do niego, nie weźmie sam na spacer….
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
O to, że zeżarł mi obiad który miałam odłożony. Już tak wcześniej robił, że zjadal bez zastanowienia czy dla mnie coś zostanie czy będę musiała sobie coś ugotować. Ale pała się przegła, teraz ostro trenuję przed zawodami i pozwoliłam sobie na trochę pizzy pierwszy raz od dawna, no to mi się zrobiło niezłe spięcie jak się okazało, że nie ma i jak mi jeszcze raz operdoli coś bez zastanowienia, to będziemy sobie gotować oddzielnie.
Nienawidzę jak odłożę sobie coś do lodówki, czekam na to cały dzień, przychodzę i zeżarte. Mam wtedy ochotę zeżreć sprawcę.
Nienawidzę jak odłożę sobie coś do lodówki, czekam na to cały dzień, przychodzę i zeżarte. Mam wtedy ochotę zeżreć sprawcę.