Ludzie, mam jazdę w związku. Juz mam myśli, żeby to zakończyć definitywnie, ale na szali jest 2 letnie dziecko.
Dla niego zakończyłam 6 letni związek. Mam wrażenie, że to toksyk, ale nie jestem od diagnozowania.
Zaczęło sie bajkowo, od razu mnie zasypał miłością, czułam sie jak najważniejszy człowiek na świecie. Zamieszkaliśmy szybko razem w wynajętym mieszkaniu. Mówił to, co chciałam usłyszeć. Wpadłam po uszy.
Moja rodzina sie w nim zakochała. Rodzice namówili nas, na przeprowadzkę do mojego domu rodzinnego, bo było wolne piętro. Nie chciałam, ale mnie namówił. Była sielanka, zabierał moją mamę na zakupy, codziennie sie spotykał z moim tatą na piwku, ze szwagrem mieszkającym obok też. Zaszłam w ciążę i zaczęły sie jazdy. Odkryłam, że codziennie pisze z moją kolezanka z pracy, którą on też zna. Wiadomości z buziaczkami, serduszkami. Nieraz go przyłapałam, jak mówiłam, ze mi to nie pasuje, to mowil, ze mam urojenia. Usuwał wiadomości. Kłamał, że nie ma z nią kontaktu a miał codziennie. Wiele razy przyłapałam go na kłamstwie począwszy od niewinnego "jestem jeszcze w pracy" (a pił piwo z kolegą z parku), po wmawianie mi rzeczy, które nie miały nigdy miejsca. Potrafił skłamać, ze gadał z kolegą a po bilingach zobaczyłam, ze to jakas kobieta.
Kiedyś powiedział "Widzę, jak Twoja matka stoi z naszym dzieckiem w oknie, jak wracam z pracy" - to niemożliwe, o tej godzinie rodzicow nigdy ni bylo w domu.
To kropla w morzu, ale takie kłamstwa pojawiały sie bez przerwy.
Gdy byłam w ciąży nazywał mnie inkubatorem "dla żartu", mówił, że dziecko powstało bo go zgwałciłam. "Dla żartu" powiedział też kiedyś, że poćwiartuje mnie piłą, spali a kości rzuci psom. Pił codziennie a po wypiciu krzyczał, czepiał sie do tego stopnia, że córka sie go zaczela bać. Gdy chciał cos na mnie wymusić mówił, że zabierze dziecko i zniknie. Gdy przylapywalam go na kłamstwie mowil, ze jestem chora psychicznie, nawet kiedyś, że pojebana.
Jak urodziłam to miał pretensje do kazdego, kto zbliza sie do dziecka. Nie chciał, żebym w ciągu dnia schodziła do rodziców na dól jak byłam na urlopie macierzyńskim. Gdy dowiadywał sie, ze siedziałam z rodzicami i dziecko miało z nimi kontakt- obrażał się. Nie pozwalał brać jej na ręce. Przed porodem rozmawialiśmy o tym, ze dziecko zapiszemy do żłobka. Jednak moją mamą przeszła na emeryturę i stwierdziłam, ze wygodniej bedzie jak ona sie zajmie dzieckiem po moim powrocie do pracy. Wtedy on znienawidził moją mame i zaczął robisz jeszcze większe jazdy.
Oczywiscie przy dziecku nie pomagał nic, a Facebooka zasypywal jej zdjęciami.
Wiele razy obrazal sie tak, ze przestawał sie odzywac, kładł na kanapę w salonie i olewał gdy przychodziłam sie pogodzić. Rozesłał spac ze mna w łóżku jak dzieckiem miało 2 miesiące. Raz zabrał mi prezent, który dostałam na baby shower bo stwierdził, ze jemu tez sie cos należy. Byl to wisiorek. Gdy zabrałam go spowrotem- obraził sie.
Kupiłam nowe auto i wszystkim wokół mowil, ze jest jego. Gdy prostowałam, ze kupilam je za swoje pieniądze- obrazal sie.
Z innych rzeczy.. miałam problem intymny w postaci narośli - od razu o tym opowiedział matce i siostrom. Jego matka zresztą tez wiele razy przeznaczyła sytuacje ze mna tak, ze wyszlam na wariatkę.
4 razy mieliśmy przez niego komornika na koncie..
Rok temu po alkoholu pobił mojego szwagra i ojca. Mnie i moja mame zwyzywał. Wyprowadził sie.
Prawie od razu chciał wrocic, ale boję sie. Poszłam na terapię i do psychiatry. Biorę leki. Zbieram sie do kupy, miałam mysli samob*. Proponowałam mu terapie, ale powiedział, ze problem jest we mnie a nie w nim.
Teraz on zarabia lepiej, chce wziąć kredyt na dom. Próbuje sie podlizać, zabiera mnie i córkę na wycieczki (przyjezdza do niej co tydzien). Zaczynam mięknąć bo wiem, ze dziecko potrzebuje ojca.
To trwa juz rok , ja dalej ani nie umiem dać szansy ani odejsc.
Czy byla któraś z Was w takiej sytuacji... ?
Duży problem w zwiazku..
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryJezu dziewczyno. Najważniejsze to zbieraj dowody. Przecież to się w pale nie mieści - teksty o poćwiartowaniu?
Rób screeny, w miarę możliwości nagrywaj rozmowy jak się odpala. To wszystko do sądu. Rozwód i zakaz zbliżania się, bo to brzmi jak niebezpieczny człowiek.
Rób screeny, w miarę możliwości nagrywaj rozmowy jak się odpala. To wszystko do sądu. Rozwód i zakaz zbliżania się, bo to brzmi jak niebezpieczny człowiek.
Zapomniałam dodać, że jakieś pół roku temu dowiedziałam sie, ze ma założone konto na tinderze.. gdy to z nim skonfrontowałam zwalił winę na mnie ..rockshoot pisze: ↑śr mar 25, 2026 11:17 am Jezu dziewczyno. Najważniejsze to zbieraj dowody. Przecież to się w pale nie mieści - teksty o poćwiartowaniu?
Rób screeny, w miarę możliwości nagrywaj rozmowy jak się odpala. To wszystko do sądu. Rozwód i zakaz zbliżania się, bo to brzmi jak niebezpieczny człowiek.
- kwiat cebuli
- Ciastko
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz mar 02, 2025 8:11 pm
Przeczytałam dwa razy Twój post. Pierwsza myśl, prosto z mostu, jesteś w zagrożeniu. Partner zdążył Ci pokazać, że jest zdolny do przemocy fizycznej i tylko kwestią czasu jest, kiedy to Ty, nie jakiś wujek, będziesz po drugiej stronie pięści. Rozumiem, że martwisz się o dziecko, niech ono Cię zmotywuje do rozwiązania tej sytuacji. Są dzieci wychowane bez ojca, w niepełnej rodzinie, gdzieś tam może się to odcisnąć na psychice dziecka. Ale tutaj kontrowersyjna opinia z mojej strony - wolałabym dorastać mając tylko matkę, niż mając oboje rodziców, gdzie ojciec jest przemocowcem, alkoholikiem i stawia dom do góry nogami. Trzymaj się dzielnie, walcz o siebie. Dodam na przykładzie własnych doświadczeń, że im dłużej zostajesz w dysfunkcyjnej relacji/uzależnieniu/innym nierozwiązanym problemie, tym trudniej będzie Ci się z tego wydostać - przecież tyle poświęciłam, albo relacja trwa kilka dobrych lat i po co to zmarnować, zainwestowałam tyle pieniędzy, itd. Jeśli partner nie przejawia chęci zmiany, to się nie zmieni. Może w jego oczach nie ma problemu. Zostajesz wtedy w punkcie wyjścia, zakopując się głebiej. Życzę Ci dużo dobrego! 
to jest pewien podpis pewnego użytkownika na pewnym forum
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Jak wróci, będzie to samo. Wyciągnij wnioski z tysięcy podobnych historii. Dbaj o to, żeby dziecko miało tatę, a ty sama do niego - chłodno, formalnie. Każdy uśmiech będzie odbierał jako szansę.
Boże dziewczyno, przecież to jest jakiś socjopata i toksyk. On się nigdy nie zmieni. Jak najdalej od niego. To nie jest normalne życie. Podlizuje się teraz bo chce wziąć kredyt na dom. Jeśli jesteście małżeństwem bez twojej zgody nigdy go nie dostanie. Potem znów będzie jak dawniej.
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Jak wróci to będzie gorzej. Może nie od razu ale z czasem będzie. I to dużo gorzej.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr mar 25, 2026 2:03 pm Jak wróci, będzie to samo. Wyciągnij wnioski z tysięcy podobnych historii. Dbaj o to, żeby dziecko miało tatę, a ty sama do niego - chłodno, formalnie. Każdy uśmiech będzie odbierał jako szansę.