lalisa pisze: ↑pt maja 02, 2025 11:53 am
Podpinam się. Rozważam tam przedłużanie włosów od lat, ale jakoś nie mogę się zdecydować... Jedna moja znajoma przedłużała w Hollywood i na początku włosy wyglądały super, a potem już takie dziady, ale myślę, że to nie wina włosów tylko ona niespecjalnie o nie dbała (taki typ osoby).
Pisałam w maju 2025, że rozważam przedłużenie. Zrobiłam to w końcu. Nie w Hollywood Hair, bo tam mają drogo. Widzę, że też gadacie o przedłużeniu jako takim, więc daję update.
Pierwsze włosy zrobiłam w fancy salonie z milionem pozytywnych komentarzy, gdzie wcześniej chodziłam na paznokcie i obcinanie włosów. To było zagęszczenie, a nie przedłużenie (różnica to nie tylko długość, ale też daje się mniej włosów). Metoda na klej, włosy bioproteinowe (czyli po prostu sztuczne). Po przedłużeniu bolała mnie skóra głowy, ponieważ za dużo włosów sztucznych było doklejonych do kosmyka moich. Łączenia za grube, nierównomiernie rozłożone doczepy. Po miesiącu ściągnęłam włosy, bo wyglądały jak u lalki Barbie, mimo że dbałam zgodnie z zaleceniami. Odradzam te włosy bioproteinowe. Ściąganie w innym salonie było bolesne ze względu na to, że włosy były źle założone. Potem już wiedziałam, że muszę zobaczyć jakie salon robi kapsułki i jak włosy wyglądają "pod spodem". Każdy salon ma ładne zdjęcia włosów rozpuszczonych z tyłu, to nie jest filozofia. Moje w tym ujęciu też wyglądały super. Potem się dowiedziałam, że dziewczyna która mi robiła włosy była początkująca i dlatego tak wyszło, ale już mnie to średnio interesowało.
Po tym cudownym doświadczeniu w fancy salonie poszłam do laski z Instagrama, która ma mały salon i przedłużyła mi na nanokapsułki. Nic nie ciągnęło. Równiutko, malutkie równe łączenia i nic nie widać. Włosy naturalne, cena spoko. Podciągałam już dwa razy i jestem zadowolona. Włosy zachowują się normalnie tak jak moje włosy. Falują się, reagują na wilgoć. Po prostu naturalne włosy. Przy tych sztucznych nie dało się zrobić loków, bo moje naturalne łapały mocny lok od lokówki, a sztuczne ledwo falkę.
Jeszcze dodam, że jak po tym pierwszym przedłużeniu szukałam info jak szybko muszę to zdjąć jeśli czuję, ze coś ciągnie, to znalazłam sporo historii lasek, co im włosy powypadały, miały czerwoną skórę i poważniejsze problemy po przedłużaniu, łącznie z tym że przy ściąganiu okazało się, że trzeba się pozbyć połowy włosów, bo są tak połamane, poniszczone i skołtunione przez złe przedłużenie, że albo wypadły albo trzeba je obciąć. To nie jest takie bezpieczne jak wszyscy przekonują.