Co było głównym powodem waszego rozwodu?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Pejczyk Pandory
- KlasaBiznes
- Posty: 573
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Co było głównym powodem waszego rozwodu?
Pytanie do osób rozwiedzionych, co było przyczyną waszego rozwodu i kto zainicjował rozstanie?
- TheDarkBromba
- RóżowePolo
- Posty: 13
- Rejestracja: sob sie 30, 2025 11:46 am
Jak w przypadku 2 innych moich przyjaciółek - zdrada. Po pierwszym dziecku nie bardzo mogłam/chciałam wychodzić na miasto chociaż przed dzieckiem nasz tryb życia raczej był aktywny, ciągle coś planowaliśmy i spotykaliśmy się z przyjaciółmi i imprezowaliśmy w weekendy. Teraz wiem, że on dalej imprezował. Mi mówił, że to koledzy, że ktoś jeszcze na pempkowe go wyciąga. A okazało się, że zmajstrował kolejnego dzieciaka, no ale mnie już to nie obchodzi. Nie chce go znać.
-
Emilka020c
- Channelka
- Posty: 35
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 12:54 pm
Chorobliwa zazdrość męża. Nie dawałam rady jak zaczął zamykać mnie w domu oraz odizolował od wszystkich znanych mi osób.
Wszystko
ja bardzo dużo pracowałam za bardzo małe pieniądze, a on dobra praca 8-16 zdalna, przez połowę czasu pracy udając, że coś robi. Także miał pretensje, że poświęcam mu za mało czasu, lub w ogóle (wspólnie podjęliśmy decyzję o mojej ścieżce zawodowej więc słabo że mnie nie chciał w niej wspierać, a najważniejszy tylko był on i jego potrzeby). Nie chciał w ogóle uprawiać seksu i wydaje mi się że też miał depresję, do której nie chciał się przyznać. Przestał ze mną rozmawiać, często płakał, no nie wiem o co mu chodziło, bo uważał że to wszystko przez moją pracę i że nie mam czasu na wspólne hobby (a prawda jest taka że miałam problemy zdrowotne przez które nie mogłam go uprawiać z nim). Był zazdrosny, chciał mi narzucać z kim mogę się widywać i co mam robić. Wyzywał i obrażał moją rodzinę. Krzyczał na mnie i raz prawie podniósł rękę. Bardzo się go potem bałam. Ciągle płakałam przez niego. Zrobiłam nam przysługę i go zdradziłam, a potem złożyłam pozew o rozwód. Wcześniej przez rok prosiłam go żebyśmy poszli na terapię i naprawili małżeństwo, ale on nie chciał, uważał że to ja jestem problemem. Generalnie nie wiem cały czas o co mu chodziło i raczej mała szansa, że się dowiem. Jestem mega szczęśliwa i cieszę się że nie mieliśmy kredytu czy dzieci.