I jeszcze sie wyzale w temacie wakacyjnym. Wkurzaja mnie te wszystkie podroznicze rolki, wywierajace presje, typu jest dobrze, jesli byles w min 10 miejscach z listy. I najazd na ludzi lecacych na Allinclusive.
1. Nie kazdy musi chciec podrozowac
2. Niektorzy naprawde nie maja kasy (sam tani lot to nie wszystko - trzeba gdzies spac, a nie kazdy chce w najtanszych warunkach, gdzie pisza o pluskwach itp, trzeba tez cos zjesc)
3. Nie widze nic zlego w ALL. Tam naprawde nikt sila nie trzyma w hotelu i mozna sie wyrwac na zwiedzanie

. Jest to po prostu udogodnienie, ze kiedy nie wrocisz do hotelu to mozesz cos przekasic lub nawet sie napic, nie muszac robic po drodze zakupow. A doplata do tego czasem jest tak mala ze nawet sie nie kalkuluje brac nizszego pakietu, badz w niektorych miejscach nie masz nawet wyboru. A nie raz sprawdzalam i lot z bagazem plus wynajecie noclegow samemu wychodzilo duuuzo drozej.
4. Mimo, ze sama naleze do tych, ktorzy nie usiedza w miejscu, to absolutnie nie rozumiem hejtu na ludzi lecacych 7 dni lezec. Moze sa zmeczeni, moze innym razrm cos zwiedza, a moze nie maja potrzeby. To ich zycie. A ktos, kto to krytykuje chyba ma kija wiadomo gdzie i nie wyobraza sobie, ze ktos ma ten luz i mozliwosc poleciec w piekne miejsce po prostu odpoczac.