Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
stonkabiedry
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: stonkabiedry »

Alex TMS pisze: wt sty 06, 2026 12:14 am Ja natomiast uwazam,ze to wolny wybor
Jak ktos chce kupic zwierzaka,niech kupuje,chce zaadoptowac,niech adoptuje
Tak, ja nikomu nie zabraniam kupowania i nie lubię agresywnego wypominania ludziom, że mają jakią moralny obowiązek adoptować. Tak samo jak te agresywne komentarze dotyczące karmienia/zdrowia pod przykrywką troskliwości.

Ale przede wszystkim nie lubię powielania tych stereotypów dotyczących straumatyzowanych kotów z adopcji :(

Po prostu mówcie, że kupiliście bo chcieliście, bo taka rasa się Wam podobała i tyle ;)
stonkabiedry
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Post autor: stonkabiedry »

g_girl pisze: wt sty 06, 2026 12:18 am kierujesz się wielkością
W przypadku psów się zgadzam + jeszcze dochodzi kwestia włosy vs sierść, ale koty to jest inna bajka akurat
g_girl
SushiRoll
Posty: 232
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

stonkabiedry pisze: wt sty 06, 2026 12:22 am W przypadku psów się zgadzam + jeszcze dochodzi kwestia włosy vs sierść, ale koty to jest inna bajka akurat
Rasowe koty są spokojniejsze od dachowców, kupując np ragdolla masz pewność że nie będzie ci demolował mieszkania.
stonkabiedry
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Post autor: stonkabiedry »

g_girl pisze: wt sty 06, 2026 12:29 am Rasowe koty są spokojniejsze od dachowców, kupując np ragdolla masz pewność że nie będzie ci demolował mieszkania.
Ostatnia rzecz jaką tu piszę o kotach by nie robić offtopu, ale może ktoś kto w to wierzy przeczyta i zakwestionuje ten sterwotyp ;)

Koty nierasowe mają różne charaktery, nie jest trudno znaleźć miejsce które wydaje do adopcji koty i opisuje ich upodobania i typy zachowań. A nawet najspokojniejsza rasa może lubić podryźć kabel, to nie jest zapiaane w genach.

Na zachowania kotów (nie myliś z charakterem typu żywiołowość, otwartość, skrytość, mała ciekawość poznawcza) mamy wpływ my jako opiekunowie- np. Jeśli kot ma mało drapaków i zabawek to bardzo prawdopodbne że będzie drapał meble, jak będziemy go karać/reagować agresywnie na te zachowania to bardzo prawdopodobne że będą się one nasilać.

Jeden lubi kolankowego kota, inny bardziej niezależnego, jeden czuje się na siłach by zająć się kotem seniorem lib chorym, inny chce młodego kota by spędzić z nim jak najwięcej czasu w zdrowiu. I naprawdę nie jest trudno znaleźć kota do adopcji, który charakterem będzie nam odpowiadał ;)

Jednocześnie zaznaczam, że oczywiście nie kwestionuję wyborów znajomych którzy zdecydowali się na koty rasowe, to jest wybór każdej osoby ;) Ktoś tu wspomniał o tych adopcjach, więc chciałam to zaznaczyć, że warto być świadomym że adopcja to nie branie koty w ciemno, który ma 50% na bycie strachliwym i straumatyzowanym ;)

Na dalsze pogawędki o kotach zapraszam na priv 😅😆
g_girl
SushiRoll
Posty: 232
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

stonkabiedry pisze: wt sty 06, 2026 12:46 am Ostatnia rzecz jaką tu piszę o kotach by nie robić offtopu, ale może ktoś kto w to wierzy przeczyta i zakwestionuje ten sterwotyp ;)

Koty nierasowe mają różne charaktery, nie jest trudno znaleźć miejsce które wydaje do adopcji koty i opisuje ich upodobania i typy zachowań. A nawet najspokojniejsza rasa może lubić podryźć kabel, to nie jest zapiaane w genach.

Na zachowania kotów (nie myliś z charakterem typu żywiołowość, otwartość, skrytość, mała ciekawość poznawcza) mamy wpływ my jako opiekunowie- np. Jeśli kot ma mało drapaków i zabawek to bardzo prawdopodbne że będzie drapał meble, jak będziemy go karać/reagować agresywnie na te zachowania to bardzo prawdopodobne że będą się one nasilać.

Jeden lubi kolankowego kota, inny bardziej niezależnego, jeden czuje się na siłach by zająć się kotem seniorem lib chorym, inny chce młodego kota by spędzić z nim jak najwięcej czasu w zdrowiu. I naprawdę nie jest trudno znaleźć kota do adopcji, który charakterem będzie nam odpowiadał ;)

Jednocześnie zaznaczam, że oczywiście nie kwestionuję wyborów znajomych którzy zdecydowali się na koty rasowe, to jest wybór każdej osoby ;) Ktoś tu wspomniał o tych adopcjach, więc chciałam to zaznaczyć, że warto być świadomym że adopcja to nie branie koty w ciemno, który ma 50% na bycie strachliwym i straumatyzowanym ;)

Na dalsze pogawędki o kotach zapraszam na priv 😅😆
Ja też nie mam zamiaru ciągnąć tematu, zdaję sobie sprawę, że nie da się przewidzieć w 100 proc charakteru zwierzęcia, ale po coś te rasy stworzono, więc opis charakteru rasy nie jest jakiś wzięty z czapy albo pomijany przy wyborze zwierzaka.
xnyxx
SushiRoll
Posty: 248
Rejestracja: wt gru 27, 2022 4:21 pm

Post autor: xnyxx »

Nie mam współczucia dla rodziców niepełnosprawnych dzieci, jeśli były ku temu przeslanki, że dziecko może być chore, np. choroby genetyczne wśród bliskiej rodziny. Uważam, że decydowanie się na potomstwo mając aż takie obciążenie w rodzinie powinno być karane.

Żeby to wytłumaczyć - trafiłam kiedyś na zbiórkę na chłopca z DMD, matka miała dwóch braci, którzy umarli w dzieciństwie (lata 80/90), oboje byli leczeni na rdzeniowy zanik mięśni. Mimo świadomości matki, że to choroba genetyczna zdecydowała się na dziecko, bo zawsze o nim marzyla. Tragedia, ale szkoda tylko dziecka, że ma samolubnych rodziców dla których były najważniejsze ich marzenia. Okej, jeśli marzysz o dziecku i masz taką historię chorób to idź do genetyka, przebadaj się, jeśli wyjdzie coś nie tak to nie decyduj się na dziecko.
Awatar użytkownika
Fluffyslippers
Currently:Italy
Posty: 1031
Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm

Post autor: Fluffyslippers »

Alekkolos pisze: wt sty 06, 2026 12:05 am Nie znoszę hasła “nie kupuj, adoptuj”. Wiadomo, że każde zwierzę. czy z hodowli czy ze schroniska ma emocje, potrzeby, prędzej czy później choroby itd., ale wielokrotnie psy/koty ze schroniska wiążą się z większymi problemami, niż te wyciućkane od urodzenia w hodowli. I oczywiście adopcja jest czymś godnym podziwu, ale kupowanie zwierząt też nie jest niczym złym i nie rozumiem demonizowania tego.


Moja, być może niepopularna, opinia jest taka, że osoby kupujące zwierzęta w wielu przypadkach nie przeszłyby nawet najprostszej procedury adopcyjnej ani podstawowej ankiety. Samo oburzenie na fakt, że ktoś oczekuje od nich wykazania się odpowiednimi warunkami, wiedzą i odpowiedzialnością, a nie jedynie deklaracją dobrej woli, wiele mówi o ich rzeczywistym podejściu do zwierząt oraz o braku znajomości elementarnych potrzeb gatunkowych.

Argument o wybieraniu zwierząt „niestraumatyzowanych” jest zazwyczaj jedynie wygodną wymówką. Niewiele osób decyduje się na konkretne rasy, takie jak border collie, z pełną świadomością ich potrzeb i realną chęcią pracy z psem. Znacznie częściej motywacją jest estetyka i wizja „pięknej, puchatej kulki”, co w konsekwencji prowadzi do narastających problemów behawioralnych. Paradoksalnie to właśnie osoby przekonane o własnej wszechwiedzy i o prawie do dowolnego traktowania kupionego zwierzęcia najczęściej ponoszą odpowiedzialność za te trudności.
Prawda, mamusiu?
Awatar użytkownika
Fluffyslippers
Currently:Italy
Posty: 1031
Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm

Post autor: Fluffyslippers »

Wiedzmaspodlasu pisze: pn sty 05, 2026 9:13 pm Edukacja włączająca to największy dramat jaki mogliśmy zgotować dzieciakom w szkole.
Najwięcej tracą na tym zdolne dzieciaki.

Rodzice w większości mają totalnie w d. swoje dzieci.
Nie robią z nimi nic. Nazwanie tego zjawiska hodowaniem jest na wyrost.
Zgadzam się z tą oceną i dodałabym jeszcze jeden, często pomijany aspekt. Edukacja włączająca w obecnym kształcie uderza przede wszystkim w dzieci zdolne z rodzin o niższym kapitale społecznym. To właśnie dla nich szkoła była realną szansą na awans społeczny poprzez wiedzę, wymagania i wysoki poziom nauczania. Gdy poziom jest systemowo obniżany, a tempo pracy dostosowywane do najsłabszych, te dzieci tracą jedyne narzędzie, które mogło wyrównać ich szanse. Rodziny dobrze sytuowane poradzą sobie niezależnie od systemu. Przeniosą dzieci do lepszych szkół, zapewnią korepetycje, zajęcia dodatkowe i prywatne wsparcie. Ich uprzywilejowane dzieci pozostaną uprzywilejowane. Natomiast dzieci zdolne, ale pozbawione zaplecza finansowego, zostaną zamknięte w systemie, który zamiast je rozwijać, hamuje ich potencjał w imię źle rozumianej równości.
Problem pogłębia fakt, że wielu rodziców faktycznie nie bierze odpowiedzialności za rozwój własnych dzieci. Brak zaangażowania, pracy i granic jest maskowany ideologicznym językiem troski i włączania. W praktyce nie służy to ani dzieciom wymagającym wsparcia, ani tym, które mogłyby osiągnąć znacznie więcej.
Prawda, mamusiu?
xnyxx
SushiRoll
Posty: 248
Rejestracja: wt gru 27, 2022 4:21 pm

Post autor: xnyxx »

Nie rozumiem nazywania prostytutek, dziewczyn z of, nudesiar z X, itp. se** workerkami. Nie bójmy się powiedzieć, że to jest po prostu kurestwo i pójście po najniższej linii oporu. Uważam, że każdy ma wybór, ale nie oszukujmy się - 90% dziewczyn obecnie robi to dla szybkiej i łatwej kasy, może dla adrenaliny.
Felczi
Bransoletka50k
Posty: 548
Rejestracja: sob gru 21, 2024 2:09 pm

Post autor: Felczi »

Nauczyciele/psycholodzy/pedagodzy nie odpowiadają za przemoc rówieśniczą nawet na terenie szkoły.
Ludzie oczekują, że taki psycholog ma zawsze w 100% zgadnąć "kto zaczął" i wydać wyrok. Szkoła nie jest od tego. Można rozmawiać, tłumaczyć, edukować, a dzieci i tak wracają do domu i słyszą od rodziców, że są bez skazy.
Gdy nauczyciel ukaże dziecko za nieodpowiednie zachowanie to w 99% przypadków ma telefon od rodzica, że "to wcale nie było tak i jego dziecko jest teraz pokrzywdzone".
Zwariować można od tej ciągłej odpowiedzialności, czy wierzysz w odpowiednią wersję.
Kiedyś rodzice mieli odwagę rozmówić się między sobą i dzieci miały poczucie, że nie ma na to przyzwolenia. Teraz rodzice jeszcze obgadają to drugie dziecko i jego rodzica do swojego własnego, nakręcajac spiralę przemocy.

+ Grupy klasowe mess z rodzicami to raczysko i oby żaden młody nauczyciel, nigdy nie dał się wciągnąć w dołączenie do takiej.
Awatar użytkownika
Fluffyslippers
Currently:Italy
Posty: 1031
Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm

Post autor: Fluffyslippers »

mariaow pisze: pn sty 05, 2026 5:25 pm Niepopularna opinia, ale to nie jest dobre, że jest coraz mniej zaufania wobec lekarzy i wzrasta autorytet ludzi bez wykształcenia kierunkowego, insta-specjalistek. Np. panuje wielka nagonka na tabletki antykoncepcyjne i kobiety hurtowo odradzają je innym kobietom, jadąc po tych które tabletki biorą (spróbujcie się do tego „przyznać” gdziekolwiek w Internecie), podczas gdy np. są one skuteczne w leczeniu endometriozy (tak, dieta i styl życia też mają znaczenie, ale nie dają tak dobrych efektów przy „hamowaniu” endo jak regulacja hormonami, i nie, nie każdy przypadek jest operacyjny). Tak, oczywiście, antykoncepcja hormonalna nie jest obojętna zdrowiu i może szkodzić, ale może też pomagać, wszystko zależy od konkretnej pacjentki ale teraz na topie jest krzyczenie, że złooo.

Ogolnie czarno-białe gadanie ze cos jest jednoznacznie złe lub dobre to myślenie typowe dla czasow w ktorych ludzie opierają sie głownie na social mediach i chacie GPT.
To, co opisujesz, nie bierze się z braku zaufania do lekarzy, tylko ze ślepego fetyszyzowania autorytetu i sprowadzania nauki do hasła „lekarz wie lepiej”. Właśnie takie podejście produkuje ludzi, którzy nie rozumieją, że nauka to proces, a nie wyrocznia, i że krytyka praktyk medycznych nie jest równoznaczna z wiarą w „insta-specjalistki”. Nagonka na antykoncepcję hormonalną nie wzięła się z TikToka ani z chwilowej mody, tylko z realnych doświadczeń pacjentek, bagatelizowanych skutków ubocznych i lat paternalistycznego podejścia medycyny do kobiet. To, że tabletki mogą pomagać w endometriozie, nie unieważnia faktu, że bywają przepisywane masowo, bez indywidualnej analizy ryzyka, a problemy zgłaszane przez pacjentki są często zbywane jako nieistotne. Problemem nie jest krytyka farmakologii, tylko udawanie, że obecny system działa idealnie. Lekarze nie są neutralnymi nośnikami „czystej nauki”, lecz funkcjonują w ramach ograniczeń systemowych, presji czasu, wytycznych i interesów przemysłu farmaceutycznego. Wskazywanie tego nie podkopuje nauki, tylko jest jej elementem.

Największą ironią jest zarzut czarno-białego myślenia. To nie osoby krytyczne myślą zero-jedynkowo, lecz ci, którzy każdą wątpliwość wobec dominującej praktyki medycznej wrzucają do jednego worka z dezinformacją. Nauka nie polega na tym, że leki są albo dobre, albo złe, tylko na pytaniu: dla kogo, kiedy, jakim kosztem i na podstawie jakich danych. Sprowadzanie tej debaty do „social mediów” czy Chata GPT jest wygodnym sposobem unieważniania argumentów bez odnoszenia się do ich treści. Internet nie stworzył krytycznego myślenia, tylko obnażył, jak często było wcześniej tłumione.
Prawda, mamusiu?
xnyxx
SushiRoll
Posty: 248
Rejestracja: wt gru 27, 2022 4:21 pm

Post autor: xnyxx »

Uważam, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla kobiety upokarzający. Tak samo jak nie widzę nic złego w „cesarce na życzenie”.
Awatar użytkownika
Fluffyslippers
Currently:Italy
Posty: 1031
Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm

Post autor: Fluffyslippers »

O, mam jeszcze jedno! Drażni mnie bezrefleksyjne przyklaskiwanie osobom tylko dlatego, że należą do jakiejś mniejszości, najczęściej seksualnej. Przynależność do grupy bywa traktowana jak immunitet, który zwalnia z odpowiedzialności za własne zachowanie. Chujowe postawy bywają gloryfikowane jako „ikoniczne”, a mizoginia nie jest domeną wyłącznie heteroseksualnych mężczyzn. Krytyka takich zachowań nie atakuje mniejszości, tylko zwraca uwagę, że tożsamość nie powinna zastępować współżycia społecznego i etyki.
Prawda, mamusiu?
Awatar użytkownika
Fluffyslippers
Currently:Italy
Posty: 1031
Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm

Post autor: Fluffyslippers »

xnyxx pisze: wt sty 06, 2026 1:08 am Nie mam współczucia dla rodziców niepełnosprawnych dzieci, jeśli były ku temu przeslanki, że dziecko może być chore, np. choroby genetyczne wśród bliskiej rodziny. Uważam, że decydowanie się na potomstwo mając aż takie obciążenie w rodzinie powinno być karane.

Żeby to wytłumaczyć - trafiłam kiedyś na zbiórkę na chłopca z DMD, matka miała dwóch braci, którzy umarli w dzieciństwie (lata 80/90), oboje byli leczeni na rdzeniowy zanik mięśni. Mimo świadomości matki, że to choroba genetyczna zdecydowała się na dziecko, bo zawsze o nim marzyla. Tragedia, ale szkoda tylko dziecka, że ma samolubnych rodziców dla których były najważniejsze ich marzenia. Okej, jeśli marzysz o dziecku i masz taką historię chorób to idź do genetyka, przebadaj się, jeśli wyjdzie coś nie tak to nie decyduj się na dziecko.
Autentycznie nie rozumiem tych złych i smutnych reakcji na ten komentarz. Też nie rozumiem, jak można być taka pozbawiona empatii do własnego potomstwa jednostką…. Gdyby ktoś miał ochotę skontrować zamiast się krzywić - chętnie przeczytam
Prawda, mamusiu?
Alex TMS
SushiAddict
Posty: 828
Rejestracja: wt lut 11, 2025 2:20 am

Post autor: Alex TMS »

xnyxx pisze: wt sty 06, 2026 1:39 am Uważam, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla kobiety upokarzający. Tak samo jak nie widzę nic złego w „cesarce na życzenie”.
Ale dlaczego upokarzajacy? Rozwiniesz?
Awatar użytkownika
Fjoki
WążNaTshircie
Posty: 1584
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

xnyxx pisze: wt sty 06, 2026 1:39 am Uważam, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla kobiety upokarzający. Tak samo jak nie widzę nic złego w „cesarce na życzenie”.
W jakim sensie niczego złego w tym nie widzisz?
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
malapanda
GreckieWakacje
Posty: 275
Rejestracja: ndz kwie 04, 2021 2:01 pm

Post autor: malapanda »

xnyxx pisze: wt sty 06, 2026 1:39 am Uważam, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla kobiety upokarzający. Tak samo jak nie widzę nic złego w „cesarce na życzenie”.
Absolutnie się nie zgadzam, ten czas jest wyjątkowy i przy odpowiednich warunkach, jest piękny. Ja tam uwielbiałam być w ciąży, a porody to były dla mnie naprawdę wydarzenia, które wspominam z sentymentem. Jestem zdania, że na to wszystko naprawdę można się odpowiednio przygotować.
Wkurza mnie demonizowanie tego specyficznego czasu, bo nie zawsze jest tak źle, jak kobiety opowiadają w necie. (Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się wszystkiego zaplanowć i przewidzieć i bywa cieżko).
Awatar użytkownika
Jennifer
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

xnyxx pisze: wt sty 06, 2026 1:39 am Uważam, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla kobiety upokarzający. Tak samo jak nie widzę nic złego w „cesarce na życzenie”.
Myslałam, że tylko ja tak uważam, a tu okazuje sie, że jest nas więcej. Absolutnie nie umniejszam kobietom, które urodziły, wręcz przeciwnie - podziwiam je, że decydują się na coś takiego. Śmiać mi się chce, kiedy czytam wypowiedzi kobiet, które uważają poród za jakieś mistyczne, duchowe przeżycie, kiedy to naprawdę jest zwykła fizjologia. Rodzisz dziecko dokładnie tak, jak każdy ssak na tej planecie i nie ma w tym nic magicznego i wyjątkowego.
i am a god
SiabadabaLala

Post autor: SiabadabaLala »

Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
Awatar użytkownika
Arzena
Trening tenisa
Posty: 2753
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

SiabadabaLala pisze: wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę.
Popieram. Ja ze swoim na początku chodziłam, mialam z nim problemy,ale behawiorysta wgl tego nie widziala. Potem trafiłam do innej i mówiła tylko frazesy, ktore znałam z książek. Koniec końcow uspokoił się po 2 latach,taka rasa i olałam tych pseudo mędrcow,bo nie poradzili ani jednej dobrej rzeczy, nie podchodzili indywidualnie do przypadku tylko na ślepo
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

xnyxx pisze: wt sty 06, 2026 1:39 am Uważam, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla kobiety upokarzający. Tak samo jak nie widzę nic złego w „cesarce na życzenie”.
Miałam takie poglądy przez większość część życia. Brzydziła mnie ciąża, poród, karmienie piersią. Też uważałam, że to w jakiś sposób upokarzające rodzić. Potem sobie zdałam sprawę, że duży wpływ na to miał np. poród mojej mamy, który wspominała jako upokarzający, bo faktycznie taki był (konieczność przejścia "z dupą na wierzchu" przez korytarz (taką dali w szpitalu sukienkę), darcie mordy położnej i generalnie zamiast dopingowania i pomocy, to stres - a nikt nie chce być stresowany jak leży z szeroko rozstawionymi nogami przed obcymi osobami i rodzi). Ogólnie sporo takich historii o nieprzyjemnych porodach. Nacinanie krocza, nietrzymanie moczu. Każda wie o co chodzi.

Może kogoś to rozśmieszy, ale dla mnie cegiełką dla oddemonizowania sobie ciąży i porodu był poród Wanda (forum zamienia jej nick na Wanda, więc po prostu chodzi o panią na A, co ma męża na L). Zobaczenie, że poród może się odbyć z szacunkiem, w dobrych warunkach. Że kobieta w trakcie wyboru może być wręcz chwalona i wyniesiona pod niebiosa, a nie traktowana jak byle co. Owszem, za taki luksus trzeba sobie zapłacić, ale mimo wszystko. Zaczęłam zauważać, że to może być w porządku. Bardzo mi się podobała też ciąża Hailey Bieber i mam w dupie, że to jest przesłodzone, cukierkowe i na pewno realnie to jest znój, krew i pot. Ekstra, ale ja chcę czuć przesłodzone i moja sprawa. Już się przez 25 lat nasłuchałam o nacinaniu krocza, rzyganiu i sikaniu pod siebie, dziękuję.
Ostatnio zmieniony wt sty 06, 2026 10:56 am przez lalisa, łącznie zmieniany 1 raz.
Alek88
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: sob wrz 30, 2023 5:01 pm

Post autor: Alek88 »

Większość rodzin jest toksyczna. Bardzo duża część ludzi nie lubi swoich własnych dzieci i jest zmęczona ich towarzystwem. BARDZO BARDZO duża część rodziców zaluje rodzicielstwa ale oczywiście się nie przyzna.
Awatar użytkownika
again
Koczkodan
Posty: 111
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 11:30 pm

Post autor: again »

SiabadabaLala pisze: wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
Błędnie zakładasz w tym scenariuszu, że każdy mieszka na tyle blisko lasu z możliwością spuszczania psów ze smyczy, że może tam chodzić codziennie. Rzeczywistość jest zgoła inna, co więcej, pies potrzebuje nie tylko ruchu, ale też "zmęczenia" umysłowego, co często osiąga się poprzez właśnie ćwiczenie sztuczek, zabawy węchowe i inne.

Co do samych behawiorystów mam inne doświadczenia. Znam sporo osób którym trening z behawiorystą pomógł "dogadać się" ze swoim czworonogiem. Sama skorzystałam z kilku kursów online osoby z super podejściem i wiedzą, które pomogły mi "ujarzmić" impulsywność mojej psiny (od razu zaznaczam że kursy są w j hiszpańskim).
Zgodzę się natomiast że jest sporo osób z nikłą lub nieaktualną wiedzą, które oferują takie usługi - ale to chyba jak w każdej dziedzinie (psychoterapia, mechanika samochodowa, etc.), trzeba zrobić mocny przesiew zanim się podejmie z kimś współpracę.
stonkabiedry
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Post autor: stonkabiedry »

lalisa pisze: wt sty 06, 2026 10:54 am
Może kogoś to rozśmieszy, ale dla mnie cegiełką dla oddemonizowania sobie ciąży i porodu był poród Wanda (forum zamienia jej nick na Wanda,
Moja niepopulqrna opinia:
Vlogi z porodow sa właśnie z tego względu spoko, nie rozumiałam śmieszków i wielkiej afery z tego vloga Wandy, wręcz byłam zdziwiona bo oglądałam takie vlogi dość często 10 lat wczesniej, na amerykańskim yt to była normalka.

A co do samego porodu to rozumiem obie strony- to jest upokarzające samo w sobie jako fizyczny akt, bo jest się bezbronnym przy obcych ludziach, często dochodzi do defekacji i innych nieprzyjemnych sytuacji, więc oserduszkowałam tamten post bez zastanowienia.
Z drugiej strony jest to naturalne, bo w podobny sposób rodzą się ssaki, ale jednak w pojawieniu się nowego życia jest coś niesamowitego. Jeszcze jak się pomysli o tym, że organizmy samic są w stanie podtrzymać to życie w sobie jest dla mnie osobiście magiczne.
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

SiabadabaLala pisze: wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
Oj, ale mimo wszystko zależy na jakiego behawiorystę trafisz. Wielu uczy właśnie tego, żeby pies mógł swobodnie spacerować, wąchać i być psem. Są ludzie, którzy nie kumają takich podstaw. Natomiast zgadzam się co do tego, że z psem naprawdę problematycznym mało kto sobie poradzi, a już na pewno nie słodkopierdząca lasia, która ma w domu mopsa i zrobiła sobie kursik, bo "kocha pieski". Ona się sprawdzi przy wyjaśnieniu ludziom, czemu ich maltańczyk niszczy meble albo skacze na domowników przy drzwiach.