Wiesz w sumie też to zauważyłam. Zachowują się jak małe rozwydrzone dzieci, które nie rozumieją, że praca polega na pracy a jak się ma uzależnienie od telefonu należy z nim walczyć. W pracy nie ma miejsca na telefon.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:57 pm Po prostu może przekleję ci cytaty z mojej oryginalnej wypowiedzi dla lepszego kontekstu:
Nie chcę brzmieć jak boomer, naprawdę, ale "nasze zetki" manifestują swój brak zgody na toksyczne warunki pracy chodząc co dziesięć minut na przerwy, bez skrępowania przeglądając telefony w trakcie spotkań, wywracając oczami na każdą prośbę wykonania czegoś, co leży w zakresie ich obowiązków. - tutaj napisałam "nasze zetki" w odniesieniu do osób, z którymi JA pracuję.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. - dla podkreślenia, że nie uogólniam.
Trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. - to był pewnie przejaskrawiony przykład, ale bardzo dobrze ilustruje mentalność NIEKTÓRYCH młodych osób.
Naprawdę, zachęcam do przeczytania mojej wypowiedzi jeszcze raz. Nie twierdzę, że każda osoba z dzisiejszego pokolenia to "leń, który chce chodzić na pilates". Ale często pod przykrywką braku zgody na toksyczność kryje się zwykłe lenistwo i brak odpowiedzialności.
Wcale się nie starają dlatego chętniej zatrudniam osoby starsze od tego pokolenia i chyba na rynku pracy tak będzie coraz częściej , że naburmuszone zetki będą bez pracy. Chyba że się trafi ktoś kto realnie potrzebuje zarobić i chce pracować bez całowania po stópkach że raczył wstać do pracy.