No właśnie o to mi chodziło - mój wiek biologiczny zmierzony przez dietetyka to 16 lat. Już dawno nie mam 16 lat i nie wyglądam. Siwiec też ma 16 lat biologicznie ale też nie wyglada tylko na swój wiek.Honoratalo pisze: ↑ndz sty 18, 2026 4:44 pm Wszystko zależy od nawyków. Wiek metaboliczny możesz mierzyć w laboratorium.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Często się pojawiają jakieś mądrości w social media, ze twój status nie ma znaczenia, porażki nie mają znaczenia, Twój zawód nie ma znaczenia, wykształcenie nie ma znaczenia, to cie nie definiuje.
No jakby to powiedzieć - definiują. Sorry nikogo w realnym życiu nie obchodzi "Twoja własna droga do przejścia" tylko to co sobą reprezentujesz. Jeżeli czegoś nie umiesz, wyjebałeś się po drodze czy coś Ci się opóźnia to lepiej mniej dobry storytelling by przedstawić to jak sukces.
Może są osoby, które na to nie patrzą ale to mniejszosć. Od wieków to tak działa i będzie tak działać
Te wszystkie pitolenia o tym jak to twoje sukcesy się nie liczą i porażki Cię nie definiują są tak prawdziwe jak to, ze wygląd się nie liczy.
No jakby to powiedzieć - definiują. Sorry nikogo w realnym życiu nie obchodzi "Twoja własna droga do przejścia" tylko to co sobą reprezentujesz. Jeżeli czegoś nie umiesz, wyjebałeś się po drodze czy coś Ci się opóźnia to lepiej mniej dobry storytelling by przedstawić to jak sukces.
Może są osoby, które na to nie patrzą ale to mniejszosć. Od wieków to tak działa i będzie tak działać
Te wszystkie pitolenia o tym jak to twoje sukcesy się nie liczą i porażki Cię nie definiują są tak prawdziwe jak to, ze wygląd się nie liczy.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Tego nie mierzy się na Tanicie cz innej wadze dietetyka tylko. ;)
Wizualnie twarz pokazuje czy ktoś miał dobre nawyki, plus w labo się robi specjalne testy.
Myślę, że nieprzypadkowo mówisz, że dostrzegasz to w Gen Z. Według mnie nie chodzi o generację, ale o to, że są to osoby na początku kariery zawodowej. Jeśli jest zespół specjalistów, każdy już ma trochę doświadczenia i w zespole panuje dobra organizacja, to tacy ludzie nie będą odwalać. Teraz mam takie zespoły i nie wyobrażam sobie wprowadzania metody kija wobec ludzi, których kompetencje często przewyższają moje. Natomiast jak masz zespół złożony ze studentów albo co gorsza to jest jakaś praca, gdzie biorą każdego i jest duża rotacja połączona z niskimi kompetencjami (np. call center), to niestety takie osoby trzeba trzymać krótko, bo ci wejdą na głowę, uwikłają w swoje prywatne problemy i zaczną się stawiać.terrible pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:59 pm 2. Najlepszą metodą współpracy z nami jest niestety zamordyzm i kij, a nie marchewka + ciągła kontrola. Mówię to jako osoba, która przez kilka lat swoim podwładnym w korpo dawała "ludzkie traktowanie" czyli np. pozwalałam czytać gdy robota jest zrobiona czy pisać pracę magisterską. Kończyło się tak, że prędzej czy później, albo praca nie była wykonywana, albo była wykonywana po łebkach byle by móc zająć się "rozrywką". Szczególni niestety dostrzegam to w Gen Z, bo starsi mieli jakieś poczucie obowiązku i wstydu. Po prostu nie jesteśmy nauczeni partnerskiego traktowania
Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).odpalskreta pisze: ↑ndz sty 04, 2026 6:44 pm Moda na to całe manifestowanie życia, clean girl, która wstaje rano idzie na pilates, pije matche potem idzie na studnia uczy się ze swojego iPada koniecznie i na koniec dnia pisze dziennik z manifestacjami XDDD to mnie tak bawi
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne
)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Myślę, że bardzo sensownie to napisałaś. Każda z nas potrzebuje takiej przestrzeni w życiu, w której się realizuje i ma kontrolę nad nią. Dla każdego może to być coś innego.lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Ja do trendów podchodzę wybiórczo i staram się nimi tylko inspirować. Dlatego wolę unikać deklarowania, że jestem w stylu x. Zawsze znajdzie się jakiś wyznawca, który coś zarzuci. ;) Z clean girl można czerpać akurat bardzo dużo.
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Ja żyłam po kamieniem i ten cały trend "clean girl" postrzegałam tylko przez pryzmat makijażu i fryzury. Osobiście uważam że to jedyny trend w którym kobiety nie wyglądały karykaturalnie i naprawdę podkreśla urodę. Kolorowe, fantazyjne makijaże wyglądają ładnie tylko na tutorialach yt, na żywo, w świetle dziennym wygląda to dziwnie.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Obecnie we fryzjerstwie też wszyscy robią na jedno kopyto a biorą za to jak za złoto. Nie rozumiem podwyższania cen do tysięcy za włosy.
Same here. Takie romantyzowanie życia trochę. Jak człowiek jest taki w środku, nie wiem jak powiedzieć, rozedrgany i labilny, to takie clean otoczenie bardzo pomaga. I odwrotnie, jak w otoczeniu mam chaos to automatycznie mi trudniej trzymać pewne rzeczy w ryzach.lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Odnośnie stylu. Mnie ciekawi, czy wróci moda na grzeczne kiecki w kwiatki (nie hippie), naturalne włosy, makijaż typu podkład i tusz. Albo a'la uczniowskie "brytyjskie" mundurki. Widzę sporo tego w ciuchach dla dzieci. Ostatnio widziałam też reklamę domu mody w tym stylu. Powrót do europejskich korzeni. Coś czuję, że będziemy się odcinać od wszystkiego, co związane z USA. 
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
A million times yes!! Nie mieszkam w Polsce, ale tu gdzie mieszkam wszystkie punkty prócz 6 (bo i dziwo akurat pod tym względem jest spoko) mnie tak wkurzają, że głowa mała.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Moja niepopularna opinia jest taka, że tego wszystkiego powinniśmy uczyć się w szkole, i to przez kilka lat żeby się k... utrwaliło! :D
A, i jeszcze jazda rowerem po chodniku, ale to już inna para kaloszy...
Polecam zadzwonić do administracji biurowca, bądź pogadać/zadzwonić na recepcję bidynku. jeśli macie ochronę w budynku to oni powinni się zająć takimi rzeczami.joalla pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:51 pm Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.
Oj, może to niepopularna opinia a może popularna, ale według mnie 99% metamorfoz ze ścięciem kobiecie włosów jest na minus. Oczywiście nie mówię o ścięciu 5 cm zniszczonych długich włosów, ale o większym cięciu.
Ostatnio widziałam metamorfozę dziewczyna miała długie, trochę suche włosy, ale wyglądała ślicznie. Miała vibe modelki. Po ścięciu jej włosy wyglądały lepiej (krótki bob, tafla), ale ona NIE. Naturalny kolor też miała lepszy niż farbowany blond.
Moda na "bycie naturalnym" chyba od zawsze istnieje, ale wydaje mi się, że w socjal mediach taki obraz się słabo "sprzedaje". Gdyby faktycznie zapanowała moda na przykładowo naturalnie siwe wlosy - ale takie faktycznie siwe, a nie rozjaśnione i stonowane do sztucznego, szarego odcienia - to producenci farb by się nogami i rękami bronili przed splajtowaniem. Jest nakręcony popyt, to jest podażRzeka.chaosu pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:46 pm Odnośnie stylu. Mnie ciekawi, czy wróci moda na grzeczne kiecki w kwiatki (nie hippie), naturalne włosy, makijaż typu podkład i tusz. Albo a'la uczniowskie "brytyjskie" mundurki. Widzę sporo tego w ciuchach dla dzieci. Ostatnio widziałam też reklamę domu mody w tym stylu. Powrót do europejskich korzeni. Coś czuję, że będziemy się odcinać od wszystkiego, co związane z USA.
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
+1 za opinię nt. USA. We're all living in America, niestety
U nas tak samo zgłaszaliśmy takie coś - ale ja akurat pracuję w szpitalu. Pracownicy szpitala pod szpitalem zrobili sobie palarnie w każdym możliwym miejscu mimo znaków o zakazie palenia. Sanepid co jakiś czas przyjeżdża i wlepia mandaty tym jednostkom ;)
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Ciekawa perspektywa. Hmm jeśli można się utożsamić i to w czymś pomaga , to czemu właśnie nie korzystać w taki sposób z takich trendów. Aczkolwiek mnie osobiście przeraża jeden aspekt tego: każdy wygląda tak sama, zaciera się jakąś indywidualność persony. Jak ty czujesz że się wyróżniasz? Czy nie potrzebujesz być inna niż wszyscy?lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Z moją duszą buntownika zawsze sprzeciwiałam się temu co modne aby nie być jak wszyscy. Jak ty sobie z tym radzisz? Bo przyznam dla mnie to zapora przed tym stylem.
-
retardedpixel
- RoyalBaby
- Posty: 16
- Rejestracja: wt lis 11, 2025 3:22 pm
Bardzo lubię czytać ten wątek i dyskusje tutaj
I czytanie go zainspirowało mnie do wyznania...:
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
[/quote]
Zgadzam się w
%. Bardzo denerwowało mnie przeszczepianie na polski grunt problemów związanych z BLM lub wmuszanie w Polaków poczucie winy za kolonializm czarnych. Polaków, którzy doświadczyli rozbiorów i byli ciemiężeni przez Niemców, Rosjan, Szwedów. Polski, która nigdy nie miała kolonii.
[/quote]
Zgadzam się w
Nie myślę o tym w ten sposób. Ostatni raz, kiedy chciałam się wyróżniać, miał miejsce w gimnazjum i byłam wtedy emo (taka budżetowa wersja of course). W ogóle mi nie przeszkadza, że koleżanka ma takie same leginsy pudrowy róż jak ja.Honoratalo pisze: ↑pn sty 19, 2026 6:50 am Ciekawa perspektywa. Hmm jeśli można się utożsamić i to w czymś pomaga , to czemu właśnie nie korzystać w taki sposób z takich trendów. Aczkolwiek mnie osobiście przeraża jeden aspekt tego: każdy wygląda tak sama, zaciera się jakąś indywidualność persony. Jak ty czujesz że się wyróżniasz? Czy nie potrzebujesz być inna niż wszyscy?
Z moją duszą buntownika zawsze sprzeciwiałam się temu co modne aby nie być jak wszyscy. Jak ty sobie z tym radzisz? Bo przyznam dla mnie to zapora przed tym stylem.
Zgadzam się w
[/quote]
Też się z tym zgadzam, dodatkowo wkurza mnie to jak kopiują wszystko z Europy, zwłaszcza w architekturze, co NIE JEST ICH HISTORIĄ. Oczywiście wiem, że są potomkami Europejczyków, ale czemu nawiązują np, do naszego średniowiecza a nie do historii ziem, które zasiedlili? Jak widzę gotyckie kościoły w USA to mam takie WTF. Taki wspaniały, potężny i niedościgniony naród a musi kopiować
-
Mishka0987
- Channelka
- Posty: 37
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 10:02 pm
To ja mam podobnie, tylko z dymem z kominówretardedpixel pisze: ↑pn sty 19, 2026 9:09 am Bardzo lubię czytać ten wątek i dyskusje tutajI czytanie go zainspirowało mnie do wyznania...:
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące![]()
Jeszcze co do moich niepopularnych opinii (albo może preferencji) to nie cierpię musli, granoli, otrębów, owsianek i innych tego typu rzeczy. Nie lubię ich smaku, tekstury i tego strzelania w zębach podczas jedzenia. Nie lubię też jajecznicy, nawet jej 'zapachu' (chociaż dla mnie to bardziej smród), zawsze miałam po niej odruch wymiotny. Tak samo jajka w wersji z płynnym żółtkiem, nie przemogę się, żeby to zjeść. Dla mnie jedyne jadalne jajka to te na twardo. Z innych rzeczy to jeszcze mam tak z kiełbasą, gołąbkami, mielonymi czy salcesonem i czasami zastanawiam się jak ludzie mogą to jeść, ale każdy ma inny gust. Ogólnie jak trafię w mięsie na jakąś chrząstkę czy żyłkę to już nie jestem w stanie więcej tego jeść