No to pewnie masz koty, których do blatów po prostu nie ciągnie, albo wchodzą na nie wtedy kiedy Ty nie patrzyszFjoki pisze: ↑wt sty 20, 2026 8:52 pm Ja nie wiem co wy macie z tymi kotami skaczącymi po blatach. Moje koty jedynie mi na biurko właziły ale po blacie, po firankach, po stole nie łaziły. Jeden kot mi raz po firance się wspiął jak był mały. Tak samo nie pchały mi łap do jedzenia jak ja akurat jadłam (bezpańskie talerze i kubki to inna historia), jedzenia z garów nie kradły. Jak wychowujecie to tak później macie.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1995
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
dokładnie. życie to nie Simsy, że kota można oduczyć wskakiwanie na blat. nie będzie wskakiwał gdy ktoś widzi bo nie jest głupi, a sam będzie defilował w te i we wte.kotkaruda pisze: ↑śr sty 21, 2026 12:28 am No to pewnie masz koty, których do blatów po prostu nie ciągnie, albo wchodzą na nie wtedy kiedy Ty nie patrzyszWiększość kotów jednak ciągnie, bo są ciekawskie, lubią wysokie miejsca, dodatkowo są tam zapachy ludzkiego jedzenia, które jest o wiele bardziej interesujące dla nich od kociego. Koty średnio da się wychować, a tak jak mówiłam dla kotów wskakiwanie na wysokie miejsca to totalnie naturalne zachowanie. Ja mam moje koty od małego, od małego próbuję oduczać wskakiwania na blat czy stół, na przeróżne sposoby, próbowałam jakichś trików z folią aluminiową itd, i nic. Jedyne co udało mi się osiągnąć, to że nie wskakują przy mnie, ale często jak idę do kuchni to słyszę, że akurat zeskakują z blatów.
Pewnie wchodziły jak nie patrzyłamkotkaruda pisze: ↑śr sty 21, 2026 12:28 am No to pewnie masz koty, których do blatów po prostu nie ciągnie, albo wchodzą na nie wtedy kiedy Ty nie patrzyszWiększość kotów jednak ciągnie, bo są ciekawskie, lubią wysokie miejsca, dodatkowo są tam zapachy ludzkiego jedzenia, które jest o wiele bardziej interesujące dla nich od kociego. Koty średnio da się wychować, a tak jak mówiłam dla kotów wskakiwanie na wysokie miejsca to totalnie naturalne zachowanie. Ja mam moje koty od małego, od małego próbuję oduczać wskakiwania na blat czy stół, na przeróżne sposoby, próbowałam jakichś trików z folią aluminiową itd, i nic. Jedyne co udało mi się osiągnąć, to że nie wskakują przy mnie, ale często jak idę do kuchni to słyszę, że akurat zeskakują z blatów.
Miałam różne koty, spokojne i rozrabiaki. Nie wiem, jedyne co mi niszczyły to materace (i przy okazji jakieś prześcieradła) jak sobie pazury o łóżko ostrzyły. A, i jedna przybłęda co ostatnio uznała że u mnie zamieszka to na mojej torebce sobie pazurki wyciągnął. Serio, nie miałam takich problemów, więc nie wiem od czego innego to zależy jak nie od wychowania.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3991
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Mi nie chodzi o to ze ja doklejam komus taka łatkę tylko mowie to po tym ile opinii słyszałam typu mój piesek to mój synek, ide do domu po córeczkę od nowo poznanej osoby a jak zapytasz ile ma lat to sie okazuje ze ta coreczka to kotka. U mnie w pracy jest tego cała masa. Najlepiej bylo jak jedna z dziewczyn mowila ze musi zmienić sie z kimś na zmianę bo jej synek nie moze tyle byc sam w domu a sie okazało ze ten synek to jej oczywiscie pies. Moze mam takie wrażenie wlasnie dlatego.again pisze: ↑wt sty 20, 2026 10:05 pm Moja niepopularna opinia: jest niewiele osób, które uważają że ich pies/kot to ich dziecko. Więcej jest osób, które widząc z boku troskę i zaangażowanie podopiecznych tych zwierząt, przyklejają im taka łatkę. Plus oceniają że ten pies/kot to NA BANK substytut dziecka.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Też mnie to zaciekawiło. Sama do blatów używam płynu na bazie octu lub po prostu płynu do naczyń. A domestos do wc, czasem do wanny, ale porządnie spłukuję.
Przy okazji moja niepopularna opinia: nie wiem jak można nie prać mopów, ściereczek, szmatek od odkurzaczy automatycznych. Niedawno rozmawiałam z kilkoma osobami i nikt poza mną nie pierze (płuczą). Do wc mam jednorazowe ściereczki. Reszta po użyciu ląduje w praniu.
niestety większość ludzi do okropni syfiarze, ale to chyba nie jest jakaś niepopularna opinia. nie pozdrawiam moich współlokatorów xdRzeka.chaosu pisze: ↑śr sty 21, 2026 9:05 am Też mnie to zaciekawiło. Sama do blatów używam płynu na bazie octu lub po prostu płynu do naczyń. A domestos do wc, czasem do wanny, ale porządnie spłukuję.
Przy okazji moja niepopularna opinia: nie wiem jak można nie prać mopów, ściereczek, szmatek od odkurzaczy automatycznych. Niedawno rozmawiałam z kilkoma osobami i nikt poza mną nie pierze (płuczą). Do wc mam jednorazowe ściereczki. Reszta po użyciu ląduje w praniu.
Tu gdzie mieszkam czasem się mówi, że za Wisłą to już Azja ;)malloryknox pisze: ↑wt sty 20, 2026 10:12 pm Moja niepopularna opinia jest taka, że Polska leży w Azji.
-
astronautka123
Ja kiedyś nie mogłam domyć dzieci po zabawie w czarnoziemie to dosypałam trochę proszku do prania do kąpieli. Ale na wybielacz nie wpadłam, lol
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Mam nadzieję że wybrałaś non bioastronautka123 pisze: ↑śr sty 21, 2026 9:50 am Ja kiedyś nie mogłam domyć dzieci po zabawie w czarnoziemie to dosypałam trochę proszku do prania do kąpieli. Ale na wybielacz nie wpadłam, lol
- verysweetcherry
- Moderator
- Posty: 1624
- Rejestracja: śr sty 06, 2021 8:38 pm
Naprawdę ostatnie Wasze posty to dla mnie dawka nowej ciekawej wiedzy ,ale naprawdę wrócimy do tematu wątku proszę 
- australijska
- LouiBag
- Posty: 320
- Rejestracja: czw kwie 25, 2024 12:30 pm
Właśnie wróciłam z siłowni i przypomniał mi się ten komentarz. Kurczę, jestem w szoku, ile osób nie korzysta z ręczników podczas ćwiczeń i przede wszystkim nie dezynfekuje po sobie sprzętów (nawet te super ubrane, wyperfumowane osoby). Zostawiają mokre ślady od potu na macie, a potem jak gdyby nigdy nic odwieszają taką matę na haczyki... To samo z ławeczkami. Oczywiście nie ma nic złego w tym że ktoś się poci, sama się pocęagain pisze: ↑wt sty 20, 2026 7:43 am Ja tam zakładam na gołą d... :D Na początku było mi z tym dziwnie bo miałam wrażenie że wszyscy dookoła wiedzą że nie mam majtek, ale teraz już mam luz :D
Uprawiam sport w którym po jednej sesji legginsy lądują w praniu, więc po prostu pomijam już gacie
Dla jasności, noszę klasyczne, bez sygnalizacji odbytu![]()
Jeśli chodzisz bez bielizny pod leginsami, to już pal sześć o inne osoby (niech sobie każdy ćwiczy jak chce), ale dla samej siebie lepiej podkładaj sobie zawsze jakiś ręcznik pod tyłek, bo naprawdę jest tyle syfiarzy, że głowa mała...
W ogóle rzadko kiedy wiedzę, żeby ktoś mył ręce w szatni po skończonym treningu.
Czuję się wywołana do odpowiedzi, więc tylko dodam że ja nie chodzę na siłownięaustralijska pisze: ↑śr sty 21, 2026 10:49 am Właśnie wróciłam z siłowni i przypomniał mi się ten komentarz. Kurczę, jestem w szoku, ile osób nie korzysta z ręczników podczas ćwiczeń i przede wszystkim nie dezynfekuje po sobie sprzętów (nawet te super ubrane, wyperfumowane osoby). Zostawiają mokre ślady od potu na macie, a potem jak gdyby nigdy nic odwieszają taką matę na haczyki... To samo z ławeczkami. Oczywiście nie ma nic złego w tym że ktoś się poci, sama się pocę, ale chodzi mi o posprzątanie po sobie. Ja teraz się nauczyłam, żeby dezynfekować sprzęt zarówno PO, jak i PRZED ćwiczeniami. Zawsze podkładam sobie ręcznik.
Jeśli chodzisz bez bielizny pod leginsami, to już pal sześć o inne osoby (niech sobie każdy ćwiczy jak chce), ale dla samej siebie lepiej podkładaj sobie zawsze jakiś ręcznik pod tyłek, bo naprawdę jest tyle syfiarzy, że głowa mała...
W ogóle rzadko kiedy wiedzę, żeby ktoś mył ręce w szatni po skończonym treningu.
Praktykuję jogę w odmianie Ashtanga przy której człowiek poci się jak przy 40 stopniach gorączki. Używam też dwóch mat: z pianki (jest moją własnością) oraz na pozycje siedzące i leżące dokładam matę bawełnianą, która raz na kilka użyć też ląduje w praniu.
Jeśli ćwiczę w studio na wyjeździe to do niedawna korzystalam z mat piankowych danego studia i nakladalam moją bawełnianą na całą praktykę.
Teraz na wyjazdy mam już swoją piankową w wersji cieniutkiej i bawełnianą.
Dziękuję za uwagę. Koniec off topu
Dużo też zależy od tego, jak sama siłownia do tego podchodzi. U mnie co dwa–trzy metry są spraye do dezynfekcji, papierowe ręczniki albo, jeśli ktoś woli, czyste ściereczki z mikrofibry, których można używać przez cały trening, a później wrzucić je do kosza na pranie. Ręczniki można mieć swoje albo wziąć z recepcji. A jeśli siłownia ma w to wywalone, to i ludzie też nie przestrzegają zasad.australijska pisze: ↑śr sty 21, 2026 10:49 am Właśnie wróciłam z siłowni i przypomniał mi się ten komentarz. Kurczę, jestem w szoku, ile osób nie korzysta z ręczników podczas ćwiczeń i przede wszystkim nie dezynfekuje po sobie sprzętów (nawet te super ubrane, wyperfumowane osoby). Zostawiają mokre ślady od potu na macie, a potem jak gdyby nigdy nic odwieszają taką matę na haczyki... To samo z ławeczkami. Oczywiście nie ma nic złego w tym że ktoś się poci, sama się pocę, ale chodzi mi o posprzątanie po sobie. Ja teraz się nauczyłam, żeby dezynfekować sprzęt zarówno PO, jak i PRZED ćwiczeniami. Zawsze podkładam sobie ręcznik.
Jeśli chodzisz bez bielizny pod leginsami, to już pal sześć o inne osoby (niech sobie każdy ćwiczy jak chce), ale dla samej siebie lepiej podkładaj sobie zawsze jakiś ręcznik pod tyłek, bo naprawdę jest tyle syfiarzy, że głowa mała...
W ogóle rzadko kiedy wiedzę, żeby ktoś mył ręce w szatni po skończonym treningu.
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Sorry, za kontynuowanie offtopu, ale muszę sprostować jedną rzecz. My mówimy o innych produktach, bo prawdopodobnie tego produktu na polskim rynku nie ma. Co nie zmienia faktu, że skladnik aktywny jest wciąż ten sam, ale w innym stężeniu. Na produkcie który ja używam są wypisane przeznaczenia i jak najbardziej można go używać w kuchni, na blaty, zlew, przyrządy kuchenne i nawet wymienili deskę do krojenia. Nadaje się do miejsc gdzie przyrządza się jedzenie. Foto etykiety w załączniku. To tyle z mojej strony bo wkradło się nieporozumienie
- Załączniki
-
- fw_1768996154116.jpg (77.14 KiB) Przejrzano 1312 razy
-
Gdymniesenzmorzy
- ToTylkoHermes
- Posty: 744
- Rejestracja: sob maja 20, 2023 11:29 am
Nienawidzę chodzić bez butów.Po domu zawsze noszę kapcie/klapki.Nie lubię też chodzenia boso po plaży.Za odkrytymi stopami też nie przepadam,sandały/klapki noszę w momencie gdy jest turbo gorąco.Wiem,że to część ciała jak każda inna.Dbam o stopy,robię pedicure i mimo to mam wewnętrzna blokadę.Stupkarzy nie zrozumiem nigdy 
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1995
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
nie umiem chodzić w kapciachGdymniesenzmorzy pisze: ↑śr sty 21, 2026 3:38 pm Nienawidzę chodzić bez butów.Po domu zawsze noszę kapcie/klapki.Nie lubię też chodzenia boso po plaży.Za odkrytymi stopami też nie przepadam,sandały/klapki noszę w momencie gdy jest turbo gorąco.Wiem,że to część ciała jak każda inna.Dbam o stopy,robię pedicure i mimo to mam wewnętrzna blokadę.Stupkarzy nie zrozumiem nigdy![]()
kapcie mam jedne, awaryjne, jak mama przyjedzie
-
astronautka123
Jak już ktoś wspomniał o plaży - nie rozumiem, jak można opalać się na słońcu z własnej woli. Nie jestem jakaś fanatyczką arystokratycznie jasnej skóry, lekka opalenizna złapana bo prostu przebywa się na zewnątrz latem jest ok. Świadome opalanie się, leżenie plackiem na łysej plaży bez cienia - dla mnie jest niekomfortowe oraz uważam to za postarzanie skóry na własne życzenie.
-
staratwoja
- Koczkodan
- Posty: 105
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Jak ktoś powołuje się na chatbota AI jako wysoko wiarygodne źródło to przestaję czytać jego wypowiedź. Zazwyczaj jest to jeden z dwóch przypadków - albo pytanie jest tak proste, że nie rozumiem jak można tego nie wymyślić samemu, albo jest to sprawa, w której LLM równie dobrze może bredzić - w obu przypadkach tracę trochę respektu do rozmówcy, w pierwszym, bo deleguje elementarne procesy poznawce maszynie, w drugim, bo wierzy we wszystko co przeczyta
Nie wiem, czy to niepopularna opinia akurat tutaj xd pewnie nie
Nie wiem, czy to niepopularna opinia akurat tutaj xd pewnie nie
Po kolejnym emocjonującym dniu w pracy nasunęła mi się kolejna niepopularna (choć może i popularna, lecz kontrowersyjna) opinia - twoi współpracownicy nie są twoimi przyjaciółmi. Warto pomagać sobie w granicach rozsądku (nie na zasadzie kiwniesz palcem i już do ciebie lecę), ale to nie powinny być osoby, którym zwierzasz się ze swoich prywatnych problemów i nadajesz na szefa. Mimo że nie mam nie wiadomo jak długiego stażu pracy, zdążyłam się przekonać, że wiekszość tylko udaje twoich przyjaciół, ciągnie cię za język, by uzyskać pewne informacje, a jak przychodzi co do czego, wykorzystają to wszystko przeciwko tobie dla własnych korzyści i zostajesz na lodzie.
Powrócę na moment do tematu dzisiejszego pokolenia na rynku pracy - widzę, jak odcinają się od ploteczek przy kawie i wspólnego obgadywania pracowników przy lunchu i uważam, że to jest pewnego rodzaju fenomen (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja również przestałam chodzić z innymi na kawki, herbatki, integracje, piwo po pracy w piątek. Niestety zbyt wiele razy zdarzyło się, że powiedziałam coś komuś w sekrecie prywatnie, a później to wypłynęło i miałam z tego tytułu problemy.
Warto utrzymywać z innymi dobre relacje, możemy sobie pogadać o serialach, pogodzie i innych neutralnych tematach. Nie twierdzę, że trzeba być bucem i unikać kontaktu z innymi. Tylko pamiętajmy, że w pracy każdy z nas ma jeden cel - zarabiać pieniądze, zarabiać tych pieniędzy jeszcze więcej, co da się uzyskać najczęściej dzięki awansowi. A żeby ten awans dostać, trzeba wygryźć konkurencję, którą jest nie kto inny, jak właśnie my.
Powrócę na moment do tematu dzisiejszego pokolenia na rynku pracy - widzę, jak odcinają się od ploteczek przy kawie i wspólnego obgadywania pracowników przy lunchu i uważam, że to jest pewnego rodzaju fenomen (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja również przestałam chodzić z innymi na kawki, herbatki, integracje, piwo po pracy w piątek. Niestety zbyt wiele razy zdarzyło się, że powiedziałam coś komuś w sekrecie prywatnie, a później to wypłynęło i miałam z tego tytułu problemy.
Warto utrzymywać z innymi dobre relacje, możemy sobie pogadać o serialach, pogodzie i innych neutralnych tematach. Nie twierdzę, że trzeba być bucem i unikać kontaktu z innymi. Tylko pamiętajmy, że w pracy każdy z nas ma jeden cel - zarabiać pieniądze, zarabiać tych pieniędzy jeszcze więcej, co da się uzyskać najczęściej dzięki awansowi. A żeby ten awans dostać, trzeba wygryźć konkurencję, którą jest nie kto inny, jak właśnie my.
i am a god
Tak jest. W dzieciństwie bylo to mocno odczuwalne gdy dziadek wyroznial bardziej mnie niz mojego młodszego 5 lat brata, zawsze mu zwracał o coś uwagę itp, a ja próbowałam to łagodzić...nieprzyjemne uczucie
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 86
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Dla mnie też ciekawym konceptem jest "oddzielanie pracy od życia prywatnego" na zasadzie - żremy się w pracy, a w weekendy najlepsi kumple. Może jestem jakimś dziwadłem, ale nie potrafię w ten sposób funkcjonować. Jeśli ktoś traktuje mnie w pracy źle, nie będę piła z nim wódeczki po robocie. Miałam takiego szefa, który potrafił cię zjechać przy całym zespole z góry do dołu, a na integracjach stawiał ci piwo i ogólnie był twoim najlepszym przyjacielem. A w poniedziałek znowu opierdolka. Gdy dzielę się tą opinią z niektórymi współpracownikami, spotykam się z wywracaniem oczami tekstem "ojezu, przecież to normalne, że w pracy się kłócimy, ale prywatnie możemy się uwielbiać". No nie, dla mnie nie jest to normalne.Jennifer pisze: ↑śr sty 21, 2026 7:40 pm Po kolejnym emocjonującym dniu w pracy nasunęła mi się kolejna niepopularna (choć może i popularna, lecz kontrowersyjna) opinia - twoi współpracownicy nie są twoimi przyjaciółmi. Warto pomagać sobie w granicach rozsądku (nie na zasadzie kiwniesz palcem i już do ciebie lecę), ale to nie powinny być osoby, którym zwierzasz się ze swoich prywatnych problemów i nadajesz na szefa. Mimo że nie mam nie wiadomo jak długiego stażu pracy, zdążyłam się przekonać, że wiekszość tylko udaje twoich przyjaciół, ciągnie cię za język, by uzyskać pewne informacje, a jak przychodzi co do czego, wykorzystają to wszystko przeciwko tobie dla własnych korzyści i zostajesz na lodzie.
Nie lubie tanca w parze. Nie wazne jak dobrze facet prowadzi. Dla mnie jest to troche wymuszone, bo musze sie dostosowac do partnera i to mnie jakos tak ogranicza. I jak patrze na te pary na weselu czy jakies innej imprezie, to dla mnie to wszystko wyglada tak sztywno.
A i jeszcze to krecenie kobieta jak jakims workiem ziemniakow. Wiecie, to okrecanie pod reka...Jezus maria no nienawidze...Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 9:53 am Nie lubie tanca w parze. Nie wazne jak dobrze facet prowadzi. Dla mnie jest to troche wymuszone, bo musze sie dostosowac do partnera i to mnie jakos tak ogranicza. I jak patrze na te pary na weselu czy jakies innej imprezie, to dla mnie to wszystko wyglada tak sztywno.
- gunernialne
- SweetsGallery
- Posty: 1721
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Chłopy po przeszczepie włosów zawsze wyglądają nienaturalnie xd nie wiem co tam się dzieje, ale finalnie to w każdym wypadku wygląda jakoś podejrzanie. Tych włosów po tym jest zawsze jakoś nienaturalnie dużo i przez to mam wrażenie jakbym patrzyła na tupecik
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta