A ja w ogóle nie lubię tańczyć i strasznie mnie to wkurza jak na jakimś weselu starsi ludzie wypychają młodszych żeby tańczyli bo "ktoś musi"/"młodym będzie przykro". Jak bym była jakims zwierzęciem w cyrku. Nie dość że od gości oczekuje się jakichś horrendalnych pieniędzy wręczanych w kopercie żeby pokryć koszty czyjej imprezy (a najlepiej żeby jeszcze coś zostało), to jeszcze oczekuje się od nich że będą robić coś wbrew sobie, żeby młodej parze było miło. No i bardzo często obiady na weselach są podawane tak często i są tak wysokokaloryczne że już po 1. Nie mogę się ruszyć, a co dopiero tańczyć. No i wolę sobie pogadać z ludźmi których np dawno nie widziałam zamiast się wyginać do złej muzyki i do tego przed kamerą xd
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Za to mnie pewnie spotkają gromy ale odkąd moje pokolenie zaczęło rodzić dzieci przestałam się dziwić, że faceci w tym kraju są jacy są i skąd się biorą słynne teściowe z piekła rodem.
Oczywiście nie dotyczy to każdego ale matki chłopców bardzo często dostają jakiegoś za przeproszeniem, bo nie mogę tego inaczej nazwać jakoś dziwnego Pier*olca.
Widać to nawet po social media jak wyglądają często posty matek chłopców....
Oczywiście nie dotyczy to każdego ale matki chłopców bardzo często dostają jakiegoś za przeproszeniem, bo nie mogę tego inaczej nazwać jakoś dziwnego Pier*olca.
Widać to nawet po social media jak wyglądają często posty matek chłopców....
Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : Dg_girl pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:10 am A ja w ogóle nie lubię tańczyć i strasznie mnie to wkurza jak na jakimś weselu starsi ludzie wypychają młodszych żeby tańczyli bo "ktoś musi"/"młodym będzie przykro". Jak bym była jakims zwierzęciem w cyrku. Nie dość że od gości oczekuje się jakichś horrendalnych pieniędzy wręczanych w kopercie żeby pokryć koszty czyjej imprezy (a najlepiej żeby jeszcze coś zostało), to jeszcze oczekuje się od nich że będą robić coś wbrew sobie, żeby młodej parze było miło. No i bardzo często obiady na weselach są podawane tak często i są tak wysokokaloryczne że już po 1. Nie mogę się ruszyć, a co dopiero tańczyć. No i wolę sobie pogadać z ludźmi których np dawno nie widziałam zamiast się wyginać do złej muzyki i do tego przed kamerą xd
i am a god
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
To tzw. weselna trauma. Potem fotki z dziwnymi minami w rodzinnych albumach. :D :D :DJennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:13 am Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : D
Ja lubię integracyjne tańce, nawet tego obciachowego wężyka. Olać smuty - ma być wesoło.
Ahhh, te babska, ktore robia rzeczy tylko po to zeby dobrze na zdjeciach wygladalo. Przeciez to chodzi o to, zeby TU i TERAZ w PRAWDZIWYM zyciu bylo fajnie! Ale nie, insta dziunie musza miec ladne zdjecia kosztem dobrej zabawy.Jennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:13 am Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : D
Ok, dobre zdjecia sa tez wazne, ale ku*wa jego mac do ciezkiej cholery, niektorym laskom przysadzilabym porzadnego kopa w dupe to by sie ogarnely i zaczely zyc zyciem realnym, a nie online.
Czasem mam wrażenie, że goście weselni są jedynie jakimiś dodatkiem/tłem w tej całej szopce która sobie wymyśla młodzi (najczęściej Panna młoda), mają zapłacić z nawiązką i jeszcze robić to co się im każe(jakieś głupie fotki, oczepiny, picie wódki na zawołanie, tańce), nikogo nie interesuje ich samopoczucie oraz to czy się w ogóle dobrze bawią. Oczywiście nie zawsze tak jest, byłam na weselach gdzie para młoda była bardzo zaangażowana aby każdy gość czuł się dobrze i wspominał to wydarzenie jak najlepiej.Jennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:13 am Szczególnie w środku sierpnia na nieklimatyzowanej sali, przy akompaniamencie disco polo, wyciągana na siłę przez pijanego - czasem obcego - chłopa. Na weselu mojego kuzyna panna młoda chodziła wkurzona od stolika do stolika, ŻĄDAJĄC od ludzi, by szli tańczyć, bo parkiet na zdjęciach nie może być pusty : D
To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
W jakimś stopniu? Chyba po to się ich zaprasza? W przeciwnym razie wystarczyłby ślub bez żadnych swiadkow, ewentualnie sama rodzina.Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:22 am To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
-
malloryknox
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Śmiechom nie było końca, boki zrywać normalnie. Idziesz na wesele dla pary młodej, ale też po to, by dobrze się bawić. Jak niekomfortowo czuję się w durnych tańcach i integracyjnych zabawach, to mam udawać, że mi wesoło? Jeśli mam ochotę, to jako gość na takim weselu mam prawo przesiedzieć na dupie całą noc.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:16 am To tzw. weselna trauma. Potem fotki z dziwnymi minami w rodzinnych albumach. :D :D :D
Ja lubię integracyjne tańce, nawet tego obciachowego wężyka. Olać smuty - ma być wesoło.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
malloryknox pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:27 am Śmiechom nie było końca, boki zrywać normalnie. Idziesz na wesele dla pary młodej, ale też po to, by dobrze się bawić. Jak niekomfortowo czuję się w durnych tańcach i integracyjnych zabawach, to mam udawać, że mi wesoło? Jeśli mam ochotę, to jako gość na takim weselu mam prawo przesiedzieć na dupie całą noc.
Ale ja nie pisałam o tobie, tylko o sobie. Z tobą się zgadzam odnośnie traum przez wymuszone tańce.
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Koncepcja MEAL PREPÓW. Ja jestem w stanie zrozumieć, że w stanach ludzie właśnie odkryli, że można sobie ugotować na kilka dni, ale u nas to była powszechna praktyka, podczas gdy youtuberzy właśnie wynaleźli koło. Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę. Po co porcjować obiad na 5 pojemników do lodówki, jeśli w garnku zajmuje mniej miejsca? Rozumiem, że wygodnie mieć pomrożone porcje, ale oni to trzymają w lodówce. Śniadań już w ogóle nie rozumiem, pięciodniowe smażone jajko sadzone, lub zimna zleżała owsianka, pycha. Przecież to trwa 5 min żeby zrobić świeże.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dokładnie. To co ma być świeże, powinno być robione na bieżąco. Co innego mięsa, zupy. Owsianka spoko na noc, ale nie na kilka dni.Anastazja_smietana pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 am Koncepcja MEAL PREPÓW. Ja jestem w stanie zrozumieć, że w stanach ludzie właśnie odkryli, że można sobie ugotować na kilka dni, ale u nas to była powszechna praktyka, podczas gdy youtuberzy właśnie wynaleźli koło. Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę. Po co porcjować obiad na 5 pojemników do lodówki, jeśli w garnku zajmuje mniej miejsca? Rozumiem, że wygodnie mieć pomrożone porcje, ale oni to trzymają w lodówce. Śniadań już w ogóle nie rozumiem, pięciodniowe smażone jajko sadzone, lub zimna zleżała owsianka, pycha. Przecież to trwa 5 min żeby zrobić świeże.
Ale sałatki, niegotowane warzywa i owoce... nieeee. Najgorsze są takie zaparowane, które leżały obok gorących dań. Do takich gotowych zestawów warzywa też muszą być na ciepło.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
No tak i zapraszać też powinno się wg tej zasady. Ja dawno nie byłam na obciachowym weselu, bo chodzę tylko do rodziny i bliskich znajomych. Dzięki temu po prostu każdy się w miarę zna / lubi i jest dobra atmosfera. Bardzo lubię ten moment integracji i dystans do całej weselnej otoczki. Ale to trzeba mieć odpowidenich ludzi, takich którzy przyszli świętować, a nie pić czy walić fochy.Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:22 am To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
Najgorsze wesele, na którym byłam to u pary lekarzy, (wtedy 35-40 -letni - wydawali mi się starzy), ja nastolatka. Prawie nikt się nie bawił, wszyscy z kijem w tyłku, sztywni. Pamiętam jak jakieś sztywne "ciotki" wypychały nas (młodzież
Już wolę te wesela 20-latków i ogólny wesoły luz.
Ja np nigdy nie włożyłam garnka do lodówki i nie wiem w sumie czy by mi się zmieścił, dodatkowo w garnku to nigdy nie jest tak szczelnie zamknięte jak w pojemniku, po za tym jem bardzo mało jednogarnkowych posiłków. W moim domu zarówno ja jak i konkubent liczymy kcal, także poprocjowane obiady w pudełka się super sprawdzająAnastazja_smietana pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 am Koncepcja MEAL PREPÓW. Ja jestem w stanie zrozumieć, że w stanach ludzie właśnie odkryli, że można sobie ugotować na kilka dni, ale u nas to była powszechna praktyka, podczas gdy youtuberzy właśnie wynaleźli koło. Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę. Po co porcjować obiad na 5 pojemników do lodówki, jeśli w garnku zajmuje mniej miejsca? Rozumiem, że wygodnie mieć pomrożone porcje, ale oni to trzymają w lodówce. Śniadań już w ogóle nie rozumiem, pięciodniowe smażone jajko sadzone, lub zimna zleżała owsianka, pycha. Przecież to trwa 5 min żeby zrobić świeże.
Znam historię pary też lekarzy która zaprosiła prawie samych bogatych ludzi, z którymi ledwo miała kontakt i na wesele przyszła 1/4 osób zaproszonych. Sam ślub odbył się w bardzo "bogatej" sali, ale jedzenia było za mało i wszyscy szybko się zmyli.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 11:01 am No tak i zapraszać też powinno się wg tej zasady. Ja dawno nie byłam na obciachowym weselu, bo chodzę tylko do rodziny i bliskich znajomych. Dzięki temu po prostu każdy się w miarę zna / lubi i jest dobra atmosfera. Bardzo lubię ten moment integracji i dystans do całej weselnej otoczki. Ale to trzeba mieć odpowidenich ludzi, takich którzy przyszli świętować, a nie pić czy walić fochy.
Najgorsze wesele, na którym byłam to u pary lekarzy, (wtedy 35-40 -letni - wydawali mi się starzy), ja nastolatka. Prawie nikt się nie bawił, wszyscy z kijem w tyłku, sztywni. Pamiętam jak jakieś sztywne "ciotki" wypychały nas (młodzież) na parkiet. Muzyka była fajna, DJ, bez oczepin, jezioro, ale ogólna atmosfera jak na stypie. Byłam wtedy na wakacjach u rodziny i poszłam jako doczepka. Mojego wujka zaprosili chyba tylko dlatego, że był kimś ważnym w mieście. Całe towarzystwo "ważnych ludzi" - było drętwawo. Mam z tego wesela zdjęcie z kuzynką i stypowymi stołami w tle.
Już wolę te wesela 20-latków i ogólny wesoły luz.
Co do wesel, to dla mnie w ogóle nieporozumieniem jest ten koncept kopert i że "wesele musi się zwrocić". Naczytałam się historii, że państwo młodzi byli niezadowoleni, że za mało dostali, albo komentarzy, że jakaś laska miała nową sukienkę, była pomalowana przez makijażystkę i uczesana przez fryzjerkę, a do koperty dała tylko 500 zł. Mi by się nie chciało iść na wesele kogoś, kogo ostatni raz widziałam 10 lat temu i oddać im część wypłaty, a potem zastanawiać się czy mnie nie obsmarują bo ich zdaniem dostali za mało. Moim zdaniem gości powinno się zapraszać dla ich obecności, by świętować z nimi ten dzień, zobaczyć dalszą rodzinę, której się nie widuje na co dzień, a nie po to by robić z nich sponsorów. Jak kogoś nie stać na wielkie wystawne wesele i musi się zadłużać to niech zrobią skromniejszą uroczystość, tylko dla najbliższej rodziny, albo niech oszczędzają zamiast liczyć, że się zwróci w kopertach.
Ja dostałam zaproszenie do laski, ktora widziałam z 1.5 roku temu, nie mamy kontaktu,nie piszemy,a ona,ze bedzie wesele i jestem zaproszona. Wlasnie kojarzy mi sie z tym: byle więcej, bo właśnie moze sie zwroci.kotkaruda pisze: ↑czw sty 22, 2026 11:39 am Mi by się nie chciało iść na wesele kogoś, kogo ostatni raz widziałam 10 lat temu i oddać im część wypłaty, a potem zastanawiać się czy mnie nie obsmarują bo ich zdaniem dostali za mało. Moim zdaniem gości powinno się zapraszać dla ich obecności, by świętować z nimi ten dzień, zobaczyć dalszą rodzinę, której się nie widuje na co dzień, a nie po to by robić z nich sponsorów.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Moja znajoma robiła takie wesele. Tzn. może nie tyle dla ważnych osób, ale dla samych znajomych, też z pracy. Żadnych babć, ciotek. I też na ostatnią chwilę zmieniali salę (ten sam obiekt, tylko mała sala - taka bardziej komunijna). Dużo osób nie przyszło. Ja byłam krótko, bo byłam w ciąży i jeszcze musiałam wrócić o ludzkiej porze.
Wesele miłe, ale mnóstwo osób im odmówiło lub zrezygnowało w ostatniej chwili. Wszyscy w miarę młodzi, około 30. Czasem tak bywa, że dalsi znajomi nie czują się zobowiązani.
Akurat para młoda podeszła z wyrozumieniem do tych nieobecności. Raczej nie żałowali niezapraszania dalekich pociotków (nie każdy ma fajnych krewnych) i bawili się w swoim najlepszym towarzystwie.
Tak potwierdzam. W sensie ja pamietam takie akcje jeszcze z forum Vinted. I generalnie ja bardzo wierze we wpisy na forach bo anonimowo się bardziej ludzie otwierają.kotkaruda pisze: ↑czw sty 22, 2026 11:39 am Co do wesel, to dla mnie w ogóle nieporozumieniem jest ten koncept kopert i że "wesele musi się zwrocić". Naczytałam się historii, że państwo młodzi byli niezadowoleni, że za mało dostali, albo komentarzy, że jakaś laska miała nową sukienkę, była pomalowana przez makijażystkę i uczesana przez fryzjerkę, a do koperty dała tylko 500 zł. Mi by się nie chciało iść na wesele kogoś, kogo ostatni raz widziałam 10 lat temu i oddać im część wypłaty, a potem zastanawiać się czy mnie nie obsmarują bo ich zdaniem dostali za mało. Moim zdaniem gości powinno się zapraszać dla ich obecności, by świętować z nimi ten dzień, zobaczyć dalszą rodzinę, której się nie widuje na co dzień, a nie po to by robić z nich sponsorów. Jak kogoś nie stać na wielkie wystawne wesele i musi się zadłużać to niech zrobią skromniejszą uroczystość, tylko dla najbliższej rodziny, albo niech oszczędzają zamiast liczyć, że się zwróci w kopertach.
Tak jak mówisz. Najlepsze było analizowanie co ktoś miał na sobie i ile wydał na makijaż a ile włożył do koperty . Do dziś pamietam wpis jakieś laski, która była rozczarowana kuzynką, która włożyła w kopertę mało ale miała makijaż i paznokcie i powinna zamiast iść do salonu zrobić sobie w domu a jej włożyć w kopertę to co zapłaciła kosmetyczkom i jeszcze "myślałam, ze się przyjaźnimy "
Pretensje, że ktoś jest prawnikiem czy mieszka w Anglii i nie nawalił w kopertę przynajmniej z kilku tysięcy.
Czy, ze przyjechała rodzina z dziecmi i dali 1000 złotych a "animator dla tych dzieci, a talerzyki" mogli w domu zostać...
Dlatego ja już nie wierze w te gadanie "najważniejsza jest obecność"
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 86
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Moja przyjaciółka miała kiedyś taki moment w swoim życiu, że była praktycznie na skraju ubóstwa. W tym samym czasie jej kuzynka, która była dla niej jak rodzona siostra, wychodziła za mąż. Moja BFF powiedziała jej wprost, że nie pojawi się na weselu, bo nie będzie miała co dać w kopertę. I oczywiście pojawiły się zapewnienia, że chyba sobie żartujesz, mnie nie obchodzą pieniądze, ważne, żebyś była, itd. Żeby nie iść z pustymi rękami, zrobiła jej album ze wspólnymi zdjęciami, napisała tam trochę słów od serca, ładnie ozdobiła. Widziałam to i byłam pełna podziwu, bo włożyła w to wiele pracy, a na wywołanie zdjęć wydała już prawie ostatnie pieniądze. Kuzynka po weselu przestała się do niej odzywać, a kiedy w końcu doszło do spotkania, to moja przyjaciółka usłyszała "wiesz, te pieniądze, które wydałaś na ten album, mogłaś włożyć w kopertę". Także tyle z pierdzielenia o tym, że najważniejsza jesst obecność.
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1994
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
ostatnio czytałam artykuł o parze, która wydała na wesele ponad 100 tysięcy a kopertach było tylko 15 i byli okropnie rozczarowani.
o jak mi przykro xD może pora przestać robić imprezy typu zastaw się a postaw się.
dlaczego ja mam płacić za czyjeś fanaberie? żarcia i tak jest za dużo, przysłowiowy talerzyk kelner mi zabiera jak idę siku. muzyka do bani ale i tak każą tańczyć a jak nie chcesz to znaczy, żeś sztywniara i nie umiesz się bawić. bo ktoś lepiej wie ode mnie kiedy ja się bawię.
zresztą już pisałam moją opinię o weselu - na stronie 26.
o jak mi przykro xD może pora przestać robić imprezy typu zastaw się a postaw się.
dlaczego ja mam płacić za czyjeś fanaberie? żarcia i tak jest za dużo, przysłowiowy talerzyk kelner mi zabiera jak idę siku. muzyka do bani ale i tak każą tańczyć a jak nie chcesz to znaczy, żeś sztywniara i nie umiesz się bawić. bo ktoś lepiej wie ode mnie kiedy ja się bawię.
zresztą już pisałam moją opinię o weselu - na stronie 26.
Dokładnie, ja też kojarzę te akcje z forum VintedPEONIA pisze: ↑czw sty 22, 2026 11:56 am Tak potwierdzam. W sensie ja pamietam takie akcje jeszcze z forum Vinted. I generalnie ja bardzo wierze we wpisy na forach bo anonimowo się bardziej ludzie otwierają.
Tak jak mówisz. Najlepsze było analizowanie co ktoś miał na sobie i ile wydał na makijaż a ile włożył do koperty . Do dziś pamietam wpis jakieś laski, która była rozczarowana kuzynką, która włożyła w kopertę mało ale miała makijaż i paznokcie i powinna zamiast iść do salonu zrobić sobie w domu a jej włożyć w kopertę to co zapłaciła kosmetyczkom i jeszcze "myślałam, ze się przyjaźnimy "
Pretensje, że ktoś jest prawnikiem czy mieszka w Anglii i nie nawalił w kopertę przynajmniej z kilku tysięcy.
Czy, ze przyjechała rodzina z dziecmi i dali 1000 złotych a "animator dla tych dzieci, a talerzyki" mogli w domu zostać...
Dlatego ja już nie wierze w te gadanie "najważniejsza jest obecność"
I to gadanie, żeby dać chociaż tyle żeby się zwróciło za "talerzyk". Ale dlaczego w ogóle musi się zwrócić? Tak to już jest, że osoba organizująca ponosi koszt, jakoś przy innych uroczystościach/imprezach nie ma tego parcia, że impreza musi się zwrócić, jeszcze najlepiej z nawiązką.
A najlepsze jest to jak lecą argumenty typu "a wiesz ile kosztuje suknia ślubna?" Lol co mnie obchodzi ubiór panny młodej na weselu na którym jestem gosciem, jak laska wymyśli, że chce suknie od projektanta za 50 tys to goście mają brać chwilowkę żeby jej te suknie zasponsorować czy jak.berry blast pisze: ↑czw sty 22, 2026 12:15 pm ostatnio czytałam artykuł o parze, która wydała na wesele ponad 100 tysięcy a kopertach było tylko 15 i byli okropnie rozczarowani.
o jak mi przykro xD może pora przestać robić imprezy typu zastaw się a postaw się.
dlaczego ja mam płacić za czyjeś fanaberie? żarcia i tak jest za dużo, przysłowiowy talerzyk kelner mi zabiera jak idę siku. muzyka do bani ale i tak każą tańczyć a jak nie chcesz to znaczy, żeś sztywniara i nie umiesz się bawić. bo ktoś lepiej wie ode mnie kiedy ja się bawię.
zresztą już pisałam moją opinię o weselu - na stronie 26.
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1994
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
dokładnie, a co mnie to obchodzi ile kosztuje jej suknia ślubna. skoro kupiła drogą to znaczy, że ją stać, a jeśli jej nie stać to niech kupi tańszą xD to są proste rzeczyg_girl pisze: ↑czw sty 22, 2026 12:18 pm A najlepsze jest to jak lecą argumenty typu "a wiesz ile kosztuje suknia ślubna?" Lol co mnie obchodzi ubiór panny młodej na weselu na którym jestem gosciem, jak laska wymyśli, że chce suknie od projektanta za 50 tys to goście mają brać chwilowkę żeby jej te suknie zasponsorować czy jak.