Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
Ja myślę podobnie. Z jednej strony bardzo szanuję zasadę wzajemności. Uważam, że to takie wypracowane w kulturze narzędzie do tworzenia równowagi wśród ludzi. Żeby nie było żalu i pretensji. Ale wesele absolutnie nie jest od tego, żeby goście sponsorowali fanaberie młodych. Po prostu należy dać tyle ile się może i chce, też zależy od stopnia zażyłości. Sama mam z tym problem - w tym roku akurat chodziło o komunię. Dałam tyle, ile czułam, że wypada. Wiem, że byli członkowie rodziny, którzy dali np. 5k za 2 osoby.
Przerażające są te kwoty, mnóstwo ludzi w tym kraju zarabia 5k na miesiąc albo i nie.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 12:26 pm Ja myślę podobnie. Z jednej strony bardzo szanuję zasadę wzajemności. Uważam, że to takie wypracowane w kulturze narzędzie do tworzenia równowagi wśród ludzi. Żeby nie było żalu i pretensji. Ale wesele absolutnie nie jest od tego, żeby goście sponsorowali fanaberie młodych. Po prostu należy dać tyle ile się może i chce, też zależy od stopnia zażyłości. Sama mam z tym problem - w tym roku akurat chodziło o komunię. Dałam tyle, ile czułam, że wypada. Wiem, że byli członkowie rodziny, którzy dali np. 5k za 2 osoby.
A ja nie mogę się doczekać, aż zrozumieją, że można jeść normalne jedzenie, a nie wszystko z gotowców. Czasem jak mi się wyświetla jakieś gotowanie warstwy średniej w US to aż mnie oczy bolą. Wszystko mrożone, nieapetyczne, bleeeAnastazja_smietana pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 am Nie mogę się doczekać, aż odkryją że można zrobić recykling rosołu na pomidorówkę.
Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu
Sama sobie odpowiedziałaś. Wystarczy obejrzeć filmy europejczyków, którzy odwiedzają amerykańskie supermarkety i są przerażeni, jaki jest stosunek gotowych produktów do tych "zrob to sam". Otyłość w Stanach też nie wzięła się wyłącznie z tego, że ludzie są leniwi i uzależnieni od fast foodów, ale też z tego, że nie każdego stać na zdrowe jedzenie. Niektórzy do najbliższego supermarketu mają bardzo daleko, więc jeżdżą samochodem raz na tydzień, albo i rzadziej, kupując rzeczy mocno przetworzone z długim terminem ważności. Doceniajmy to, że żyjemy w Europie, serio.Brida pisze: ↑czw sty 22, 2026 2:12 pm Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu![]()
i am a god
-
astronautka123
Też wychodzilam z tego założenia. Naprawdę dziwi mnie większość współczesnych par młodych i ich wymysłów (tych w SM) jakieś dress code itd. Parcie na wesele z klasą a wychodzi jakieś dziwadło. Sama bym na takie wesele nie poszła.Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:22 am To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
Z większością się zgadzam. Ostatnio, przez kompletny brak czasu i przez to, że w pobliżu był tylko Mac, zjadłam ten rozreklamowany burger drwala i o dziwo bardzo mi zasmakował. Oprócz tego w Macu nie jem, bo mi po ich burgerach i frytach niedobrze, mogę tam zjeść jedynie sałatkę i ten tski soft ice. No i teraz doszedł ten rozreklamowany drwal, który chyba musi rzeczywiście być kilka leveli wyżej, skoro mi nie zaszkodził.Szczur Karolek pisze: ↑śr sty 07, 2026 2:19 pm W temacie jedzenia:
1. Polskie i generalnie wschodnioeuropejskie jedzenie jest niedobre, dużo mięsa, niesmaczne połączenia i jeszcze wszechobecny koperek…
2. Brzydzą mnie stołówki i bary mleczne - śmierdzą brudną szmatą i tak samo smakują podawane tam potrawy (i jeszcze wszechobecny koperek).
3. „Nie lepiej zrobić w domu?” Nie, nie lepiej. Nie mam ochoty gotować ani przede wszystkim zmywać i sprzątać.
4. Mrożonki są niedobre. Obojętnie, czy chodzi o warzywa czy pizzę. Zamrożone jedzenie podane po odmrożeniu i podgrzaniu też.
5. Dziwi mnie, że ludzie tak chętnie jedzą mięso i nie przeszkadza im, że trzeba było zabić zwierzę, żeby mieli kotleta albo szynkę.
6. Nie lubię pizzy z miejsc typu Pizza Hut czy Domino’s, kiedyś się zajadałam, ale ból żołądka po tym jest straszny, uznaję tylko pizzę neapolitańską.
7. Żarcie z McDonald’s wcale nie jest dobre.
Co do polskiego i wschodniego jedzenia, to rzadko je jem i pewnie przez to właśnie mi smakuje, ale pamiętam, że jak kiedyś jadłam je często, to jednak wolałam coś innego.
Bar mleczny i restauracja muszą być przede wszystkim czyste, bo smrodu i syfu nie cierpię. Raz mi sprzedali takie gruzińskie pierożki na wynos, w domu buchnęły mi zapachem plastiku i tak smakowały, oczywiście miałam wtedy prawdziwy "Magda Gessler moment" - wyplułam to i złożyłam reklamację. Okazało się, że mieli piec niedokładnie wyczyszczony od chemikaliów czyszczących. No hit. Nigdy więcej już u nich nic nie wezmę. Miejsce lokalne, nowe, a już taka wtopa.
Też nie lubię mrożonek, zawsze wybiorę świeże ponad mrożonkę. Nie mrożę też jedzenia, zużywam na bieżąco. Jedyne co zamrażam na zapas, to chleb.
Domino's to jest coś, czego nawet nie nazywam pizzą. Jeszcze Pizza Hut ujdzie, ale to też nie jest de facto pizza.
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 61
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Niezaradne, biedne 30latki również uważam za leniwych przegrywów ;)Verbena95 pisze: ↑czw sty 22, 2026 3:55 pm Czytaj: Nie zgadzam się w tej kwestii z Wieniawą w taki sposób, że absolutnie się zgadzam z tym, co w tym temacie powiedziała.
"Przegryw i leń" - a potem się dziwimy, że mamy coraz więcej incelstwa. Bo mężczyzna nie ma prawa być biedny, bo od razu "przegryw i leń". Za to kobieta biedna to "ofiara": tu wpisz powód. Niestety tak to nie działa. Albo "przegrywami i leniami" są jednocześnie biedne kobiety i mężczyźni, albo nikt. Przez taką stygmatyzację mamy brak dialogu i polaryzację, a nie dojście do jakiegoś porozumienia.
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 61
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Dodam jeszcze, że kuchnia polska/wschodnioeuropejska może być bardzo dobra i ciekawa, jeśli jest zrobiona dobrze i z dobrych składników, do tego odpowiednio doprawiona. Nie jestem fanką polskiej kuchni, ale jak kiedyś w restauracji jadłam pierogi ruskie, to były typ- cieniutkie ciasto, odpowiednio doprawione, proporcje między twarogiem i ziemniakami były w punkt. W większości miejsc z polską kuchnią, jak i (moim zdaniem) w większości polskich domów podaje się najgorszą wersję nawet nie polskiej, tylko PRLowskiej kuchni- kiepskiej jakości wieprzowina, zero przypraw, tona mąki, litr tłuszczu, a naprawdę da się inaczej. Do tego w polskich domach/polskich garkuchniach nie dba się o "teksturę" jedzenia i jest ono zarówno nudne w smaku, jak i w konsystencji. A da się inaczej- choć przyznaję, że sama mam inny gust smakowy, to DOBRĄ kuchnią polską nie pogardzę.Verbena95 pisze: ↑czw sty 22, 2026 3:40 pm Z większością się zgadzam. Ostatnio, przez kompletny brak czasu i przez to, że w pobliżu był tylko Mac, zjadłam ten rozreklamowany burger drwala i o dziwo bardzo mi zasmakował. Oprócz tego w Macu nie jem, bo mi po ich burgerach i frytach niedobrze, mogę tam zjeść jedynie sałatkę i ten tski soft ice. No i teraz doszedł ten rozreklamowany drwal, który chyba musi rzeczywiście być kilka leveli wyżej, skoro mi nie zaszkodził.
Co do polskiego i wschodniego jedzenia, to rzadko je jem i pewnie przez to właśnie mi smakuje, ale pamiętam, że jak kiedyś jadłam je często, to jednak wolałam coś innego.
Bar mleczny i restauracja muszą być przede wszystkim czyste, bo smrodu i syfu nie cierpię. Raz mi sprzedali takie gruzińskie pierożki na wynos, w domu buchnęły mi zapachem plastiku i tak smakowały, oczywiście miałam wtedy prawdziwy "Magda Gessler moment" - wyplułam to i złożyłam reklamację. Okazało się, że mieli piec niedokładnie wyczyszczony od chemikaliów czyszczących. No hit. Nigdy więcej już u nich nic nie wezmę. Miejsce lokalne, nowe, a już taka wtopa.
Też nie lubię mrożonek, zawsze wybiorę świeże ponad mrożonkę. Nie mrożę też jedzenia, zużywam na bieżąco. Jedyne co zamrażam na zapas, to chleb.
Domino's to jest coś, czego nawet nie nazywam pizzą. Jeszcze Pizza Hut ujdzie, ale to też nie jest de facto pizza.
- gunernialne
- SweetsGallery
- Posty: 1724
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Niezależnie od kuchni najważniejsze jest, żeby w restauracji dania nie podał Ci jakiś 30-letni przegrywPrincessKitty pisze: ↑czw sty 22, 2026 4:10 pm Dodam jeszcze, że kuchnia polska/wschodnioeuropejska może być bardzo dobra i ciekawa, jeśli jest zrobiona dobrze i z dobrych składników, do tego odpowiednio doprawiona. Nie jestem fanką polskiej kuchni, ale jak kiedyś w restauracji jadłam pierogi ruskie, to były typ- cieniutkie ciasto, odpowiednio doprawione, proporcje między twarogiem i ziemniakami były w punkt. W większości miejsc z polską kuchnią, jak i (moim zdaniem) w większości polskich domów podaje się najgorszą wersję nawet nie polskiej, tylko PRLowskiej kuchni- kiepskiej jakości wieprzowina, zero przypraw, tona mąki, litr tłuszczu, a naprawdę da się inaczej. Do tego w polskich domach/polskich garkuchniach nie dba się o "teksturę" jedzenia i jest ono zarówno nudne w smaku, jak i w konsystencji. A da się inaczej- choć przyznaję, że sama mam inny gust smakowy, to DOBRĄ kuchnią polską nie pogardzę.
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Hahaha, komentarz złoto, wygrywa dzisiejszy dzień!gunernialne pisze: ↑czw sty 22, 2026 4:13 pm Niezależnie od kuchni najważniejsze jest, żeby w restauracji dania nie podał Ci jakiś 30-letni przegryw
Ja trochę na obronę Kitty.
Wiecie mamy różny start - jeden dostanie na magisterkę mieszkanie, drugi spadek 60 k a trzeci wyjdzie z domu z jedną walizką i nie ma żadnych widoków na dostanie czegokolwiek. Jestem już za stara by wierzyć, ze ktoś w wieku 25- 32 lat ma samochód za pół bańki i mieszkanie za milion złotych (w tych czasach w dużym mieście to za milion sobie 50-60 metrów możecie kupić) startując od zera kompletnego bo to jest niewykonalne, nawet z pensją 10-20 k. Bo wkład własny, zdolność itp.
Wydaje mi się, ze chodzi Kitty o sytuację jaką czasem się widuje lub słyszy czyli ktoś, no niestety najcześciej jednak jest to facet od zawsze mieszka u rodziców, za nic nie płaci i ma 35 czy 42 lata i mimo posiadania całej pensji dla siebie dalej niczego nie ma i na nic go nie stać. Wtedy aż się ciśnie na usta pytanie - co Ty człowieku robisz z kasą.
Wiecie mamy różny start - jeden dostanie na magisterkę mieszkanie, drugi spadek 60 k a trzeci wyjdzie z domu z jedną walizką i nie ma żadnych widoków na dostanie czegokolwiek. Jestem już za stara by wierzyć, ze ktoś w wieku 25- 32 lat ma samochód za pół bańki i mieszkanie za milion złotych (w tych czasach w dużym mieście to za milion sobie 50-60 metrów możecie kupić) startując od zera kompletnego bo to jest niewykonalne, nawet z pensją 10-20 k. Bo wkład własny, zdolność itp.
Wydaje mi się, ze chodzi Kitty o sytuację jaką czasem się widuje lub słyszy czyli ktoś, no niestety najcześciej jednak jest to facet od zawsze mieszka u rodziców, za nic nie płaci i ma 35 czy 42 lata i mimo posiadania całej pensji dla siebie dalej niczego nie ma i na nic go nie stać. Wtedy aż się ciśnie na usta pytanie - co Ty człowieku robisz z kasą.
- gunernialne
- SweetsGallery
- Posty: 1724
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.PEONIA pisze: ↑czw sty 22, 2026 4:17 pm Ja trochę na obronę Kitty.
Wiecie mamy różny start - jeden dostanie na magisterkę mieszkanie, drugi spadek 60 k a trzeci wyjdzie z domu z jedną walizką i nie ma żadnych widoków na dostanie czegokolwiek. Jestem już za stara by wierzyć, ze ktoś w wieku 25- 32 lat ma samochód za pół bańki i mieszkanie za milion złotych (w tych czasach w dużym mieście to za milion sobie 50-60 metrów możecie kupić) startując od zera kompletnego bo to jest niewykonalne, nawet z pensją 10-20 k. Bo wkład własny, zdolność itp.
Wydaje mi się, ze chodzi Kitty o sytuację jaką czasem się widuje lub słyszy czyli ktoś, no niestety najcześciej jednak jest to facet od zawsze mieszka u rodziców, za nic nie płaci i ma 35 czy 42 lata i mimo posiadania całej pensji dla siebie dalej niczego nie ma i na nic go nie stać. Wtedy aż się ciśnie na usta pytanie - co Ty człowieku robisz z kasą.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 61
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Nic takiego nie powiedziałam. Wymagam od siebie i faceta zarówno dobrej sytuacji finansowej, która zapewnia bezpieczeństwo i odpowiedni poziom życia, jak i również poukładanej psychiki, posiadania zainteresowań oraz chcenia czegoś więcej od życia, aniżeli kanapa i netflix po pracy.gunernialne pisze: ↑czw sty 22, 2026 4:28 pm Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy
30latek (czy 30latka) bez poukładanej sytuacji finansowej i nawet najmniejszych oszczędności wygląda.. Słabo. Nie chciałabym mieć takiego partnera i, tym bardziej- nie chciałabym doprowadzić się do takiej sytuacji (poza sytuacjami typu kupno mieszkania i chwilowe wyczyszczenie się z oszczędności, leczenie ciężkiej choroby itd.).
No właśnie, a że cię będzie bił i poniżał, no to już trudno. Po co w ogóle zwracać na to uwagę. Tak to niestety wygląda. Od takiego podejścia już krok do nazywania kogoś przegrywem itd.gunernialne pisze: ↑czw sty 22, 2026 4:28 pm Jak sama widzisz można przedstawić sytuację w bardziej ludzki sposób. Wydaje mi się, że nawet jeśli tamta użytkowniczka ma zdanie podobne Twojemu to cały sens i odbiór jej wypowiedzi rozbił się o to jakiego słownictwa używa.
Nazywanie osoby "przegrywem" jest po prostu słabe. Tu już bez znaczenia czy jest to 40-letni mężczyzna, który mieszka z rodzicami czy 30-letnia kobieta bez męża (tu pewnie łatwiej Wam się zgodzić).
Sam fakt niesamodzielnego, "niezaradnego" życia nie czyni z kogoś "przegrywa". Po prostu z jakiegoś powodu nie jest w tym modelu, który z niewiadomych powodów uznajemy za idealny.
Naprawdę wystarczy mieć pracę i własne życie, żeby być kimś lepszy od tamtego przykładu? Tylko tyle? No trochę mało..
Może tamten "przegryw" na jednym polu (tu ekonomicznym) jest "wygrywem" na innym?
Ktoś kiedyś uznał, że chłop (najczęściej) musi mieć pracę, dom, prawo jazdy i wtedy jest w porządku. I tak jakoś w tym się jako społeczeństwo utwierdziliśmy
Każdy wydaje świadectwo sam o sobie - chociażby językiem, jakim się posługuje. Z pewnymi osobami po prostu nie warto dyskutować. Problem w tym, że to właśnie oni uważają się za "wygrywów".
Ogólnie świetnie to podsumowałaś.
Co do wesel to myślę, że kiedys ludzie glownei dawali rzeczy materialne w prezencie Sztućce, pościele, porcelanę, wyposażenie domu itd. Co miało sens, bo kiedys o te rzeczy było trudniej i to faktycznie był upominek na nowa drogę zycia, na start. Kiedys ludzie zamieszkiwali ze soba po ślubie. Ale teraz to poszlo w bardzo zła stronę. Niepojęte jest dla mnie, ze niektórzy uważają ile powinno sie dać w kopercie, ze musi sie zwrócić za talerzyk. Kto to ustala? xd I oczekiwanie, ze wesele musi sie zwrócić? Pieniądze i prezenty powinny byc symboliczne, powinna liczyć sie zabawa w gronie przyjaciół i rodziny i zawarta przysięga. A ludzie robią z tego dosłownie cyrk i przedstawienie.
why you care what people think, you don't even like people
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Amerykańska gotująca klasa średnia to inny stan umysłuBrida pisze: ↑czw sty 22, 2026 2:12 pm A ja nie mogę się doczekać, aż zrozumieją, że można jeść normalne jedzenie, a nie wszystko z gotowców. Czasem jak mi się wyświetla jakieś gotowanie warstwy średniej w US to aż mnie oczy bolą. Wszystko mrożone, nieapetyczne, bleee
Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu![]()
Ja też robię zakupy raz na tydzień, warzywa w lodówce spokojnie wytrzymują, zwłaszcza korzeniowe. A pieczywo zamrażam i wyciągam po kromce/bułce jak mi potrzeba.
Ja bardzo doceniam! Serio. Nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Do tego mam swój ogródek więc to dodatkowy "luksus" w kwestii żywienia ;) Natomiast jeżeli rzeczywiście nie da się w Stanach kupić taniej mrożonych warzyw po prostu niż takich przetworzonych to jest to bardzo dziwny kraj, bo to się przecież ekonomicznie nawet nie spinaJennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 2:21 pm Sama sobie odpowiedziałaś. Wystarczy obejrzeć filmy europejczyków, którzy odwiedzają amerykańskie supermarkety i są przerażeni, jaki jest stosunek gotowych produktów do tych "zrob to sam". Otyłość w Stanach też nie wzięła się wyłącznie z tego, że ludzie są leniwi i uzależnieni od fast foodów, ale też z tego, że nie każdego stać na zdrowe jedzenie. Niektórzy do najbliższego supermarketu mają bardzo daleko, więc jeżdżą samochodem raz na tydzień, albo i rzadziej, kupując rzeczy mocno przetworzone z długim terminem ważności. Doceniajmy to, że żyjemy w Europie, serio.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ciężko mi używać słowa przegryw, choć pewnie czasem to robiłam. Moim zdaniem tego słowa można używać samemu do siebie. Po prostu gdy ktoś nie żyje tak jak chce (wg możliwości), nie zrobił nawet minimum tego, co by chciał. Wtedy może uznać się za przegrywa. Wielu młodych chłopaków tak się określa lub swoich kolegów. To takie wewnętrze wyrzuty sumienia.
Nie rozumiem niestety jak osoby, które pracują, mieszkają z rodzicami lub w mieszkaniu od rodziców, nie uczą się - jak takie osoby mogą totalnie nic nie mieć, nie odłożyć, nie zadbać o jakiekolwiek znajomości (nawet koleżeńskie, bo w związku nie każdy chce być). No i jeszcze jak taka osoba mi napisze, że się nie da, to mnie szlag trafia. Ja jestem z tych, co wyszli z domu z zerem, miałam to, co sobie wykombinowałam dorabiając, stypendium, jakąś kasę z urodzin chomikowaną od liceum. Oczywiście - miałam etap wydawania całej pensji na ciuchy czy wyjazdy, ale szybko po prostu mi się to znudziło - nie czułam takiej potrzeby. Postawiłam na rozwój i oszczędzanie. I nie chodzi mi o to, że każdy ma tak robić. Po prostu chociaż minimum zabezpieczenia. Chociaż minimum jakichś znajomości.
Nie rozumiem niestety jak osoby, które pracują, mieszkają z rodzicami lub w mieszkaniu od rodziców, nie uczą się - jak takie osoby mogą totalnie nic nie mieć, nie odłożyć, nie zadbać o jakiekolwiek znajomości (nawet koleżeńskie, bo w związku nie każdy chce być). No i jeszcze jak taka osoba mi napisze, że się nie da, to mnie szlag trafia. Ja jestem z tych, co wyszli z domu z zerem, miałam to, co sobie wykombinowałam dorabiając, stypendium, jakąś kasę z urodzin chomikowaną od liceum. Oczywiście - miałam etap wydawania całej pensji na ciuchy czy wyjazdy, ale szybko po prostu mi się to znudziło - nie czułam takiej potrzeby. Postawiłam na rozwój i oszczędzanie. I nie chodzi mi o to, że każdy ma tak robić. Po prostu chociaż minimum zabezpieczenia. Chociaż minimum jakichś znajomości.
To jak już przy temacie ślubow to ja tak samo nie rozumiem robienia z komunii małego wesela. Kiedyś to bylo wydarzenie duchowe, zawsze pamietam jak moja mama czy wujkowie to wspominali,ze dostawali pamiątki,zegarek i to wszystko. Tymczasem teraz liczy się piniądz... nawet rower to za malo
Ja ogólnie zatrzymałam się na tym jak chrzciny i komunie wyglądały 20 lat temu. I jak ostatnio znajoma organizowała chrzest, gdzie zaproszonych było 40 osób, inna komunię na chyba 80 to się za głowę złapałam xdArzena pisze: ↑czw sty 22, 2026 6:51 pm To jak już przy temacie ślubow to ja tak samo nie rozumiem robienia z komunii małego wesela. Kiedyś to bylo wydarzenie duchowe, zawsze pamietam jak moja mama czy wujkowie to wspominali,ze dostawali pamiątki,zegarek i to wszystko. Tymczasem teraz liczy się piniądz... nawet rower to za malo
20 lat temu już było ciśnienie na prezenty i już było łapanie się za głowę "kiedyś to było a teraz to nie ma tylko prezenty w głowie". I tak było - dzieciaki już dostawały mp3, telefony, laptopy, wieże stereo itp. Wśród dziewczynek rywalizacja, która będzie mieć najładniejszą sukienkę. Już wtedy dzieciaki wychciewały drogie prezenty, nawet reklama tp była z tym motywem gdzie wujek chce się podpytać co młoda chce na komunię a ta się nie pierniczy w tańcu tylko bez dzień dobry wyjeżdża z pytaniem czy kupi jej kucyka na komunie. Pamietam artykuły w Tinach i innych przyjaciółkach, które podkradałam mamie z biadoleniem dokąd świat zmierza bo teraz dzieci chcą mp3 i jeżdżą limuzynami do komunii.
Ale fakt - przyjecie w restauracji bądź sali było raczej niespotykane. Sale weselne już były ale nikomu nie przyszło do głowy organizować komunii w takim miejscu, no i też koszty były wyższe niż dziś w stosunku do zarobków. Dziś to wesele normalnie - ścianka, tort piętrowy, fotograf.....
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Tylko to zależy od tego jak duża masz rodzinę. Jeśli kobieta ma np 3 rodzeństwa z którego każde jest w związku czy małżeństwie. Facet ma no 4 rodzeństwa z którego tez każdy jest w związku czy rodzenstwo to zaproś rodzenstwo z zonami/mężami i dzieckiem to juz sie robi 20 czy ponad 20 osób a jeszcze rodzice, chrzestni wiec no nie widzę nic dziwnego
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 169
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Ja kiedyś byłam zaproszona na panieński a na wesele i ślub juz nie. To był dopiero skok na kasę
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 169
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Mnie przeraża ewolucja tych przedszkolnych zwyczajów, że juz nie jest tak jak za naszych czasów tzn jak masz urodziny to przynosisz cuksy i nara tylko jest presja na przygotowywanie dla wszystkich dzieci upominkowych zestawów!!!
Więc niestety jesteśmy w mniejszości skoro takie zwyczaje się przyjmują