Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
stonkabiedry
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: stonkabiedry »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 6:40 am . Ja tak samo mam w małżeństwie, które w porównaniu do singielstwa nie jest gloryfikowane i opisywane jako best time in my life
Malzenstwa byly gloryfikowane przez wieki a brak malzenstwa (staropanienstwo czy zycie "na kocia lape") byl WSTYDEM. Slub z kims z kim się jest naprawdę dopasowanym i się lubi spędzać czas z ta osoba byl rzadkoscia. 90s kids wychowywaly sie w takich domach.

I to stad wlasnie biora sie te trendy, bardziej chodzi o normalizowanie i zdejmowanie tej stygmy samotnej baby z kotami.

I oczywiscie ze jednemu bardziej bedzie sluzylo zycie w parze, innemu bycie singlem i nie ma co gloryfikowac jednego czy drugiego tak z logicznego punktu widzenia. Ale akurat to jest dosc oczywiste skad sie wzial ten trend "pro singielski".
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jennifer pisze: śr sty 28, 2026 10:34 am Jak się nie ma nic do powiedzenia, najlepiej zamilknąć. Napisałam wyżej - nie powinno się rozdawać pieniędzy, tylko bony na jedzenie i edukację. A nie pieniądze, bo ludzie niewyedukowani nie potrafią nimi mądrze gospodarować.
Super, bo to samo napisałam wyżej - najgorsza patola dostaje te bony. Poza tym jednak wierzę, że zostało to przemyślane tak, żeby dać rodzicom swibodę na co chcą wydać. Jedni kupią za do ciut większe mieszkanie, inni wydadzą na lekarze a jeszcze inni na jedzenie.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

stonkabiedry pisze: śr sty 28, 2026 10:47 am Malzenstwa byly gloryfikowane przez wieki a brak malzenstwa (staropanienstwo czy zycie "na kocia lape") byl WSTYDEM. Slub z kims z kim się jest naprawdę dopasowanym i się lubi spędzać czas z ta osoba byl rzadkoscia. 90s kids wychowywaly sie w takich domach.

I to stad wlasnie biora sie te trendy, bardziej chodzi o normalizowanie i zdejmowanie tej stygmy samotnej baby z kotami.

I oczywiscie ze jednemu bardziej bedzie sluzylo zycie w parze, innemu bycie singlem i nie ma co gloryfikowac jednego czy drugiego tak z logicznego punktu widzenia. Ale akurat to jest dosc oczywiste skad sie wzial ten trend "pro singielski".
Jak przeczyta się jakąkolwiek książkę np. z XIX wieku to widać, że wcale nie każdemu było narzucane małżeństwo. Wręcz przeciwnie - chętnie korzystano z pracy lub majątków osób niezamężnych / nieżonatych i bezdzietnych. W bogatszych kręgach były to guwernantki lub bogate krewne, którym dawano dzieci na wychowanie. W biedniejszych pracownicy fabryk, służba, praczki, żołnierze.

Motyw dziedziczenia po jakieś zmarłej dalejkiej ciotce jest bardzo popularny w naszej kulturze.
Podobnie jak książki o biednych służących oddanych na całe życie do służby bogatym.

Nawet na wsiach z tego co czytałam ten odsetek ludzi po ślubie nie zbliżał się do 100%. Jeśli ktoś miał ziemię to hajtał się często z przyczyn ekonomicznych. Ale dużo kobiet bez posagu czy bez ziemi szło na służbę lub do fabryk. Niektóre uciekaly lub np. uczyly się i zostawały nauczycielkami. Tu kolejny znany motyw bezdzietnej nauczcielki.


Do małżeństw "zmuszał" dopiero czysty powojenny kapitalizm i machina urzędnicza.
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 61
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

malloryknox pisze: śr sty 28, 2026 10:24 am Sama jestem w wieloletnim, szczęśliwym związku, ale nie zgadzam się z tym, że dobry partner nie stanowi ograniczenia. Zawsze będzie to w pewien sposób ograniczenie, tylko że te słowo brzmi raczej pejoratywnie, więc wolimy udawać, że dobry partner = całkowita wolność. Nie pojedziesz na wakacje gdzie i kiedy chcesz, tylko musicie dogadać się do do terminu urlopu i miejsca. Nie weźmiesz go na imprezę do osób, których nie lubi. Nie pójdziesz zjeść obiadu do restauracji, w której nic mu nie smakuje. Nie zaczniesz sprzątać mieszkania, jeśli on odsypia po imprezie. Można te przykłady mnożyć. Tak, wiem, że jest coś takiego jak kompromis, jako osoba w związku akceptuję te małe niedogodności. Ale nie mówmy o tym, że życie w związku to totalna wolność.
Ale przecież do restauracji możesz też pójść sama. Tak samo wyjechać gdzieś solo- w tamtym roku byłam na dwóch dłuższych wyjazdach z mężem i na jednym city breaku sama i to był super wybór, będę powtarzać solo wyjazdy przy zachowaniu wakacji z mężem. Mój mąż też pojechał sam do kraju, który mnie totalnie nie interesuje, kuchnia tegoż jest (dla mnie) okropna i byłabym tam kulą u nogi.

Związek to nie jest tylko czas spędzany ze sobą (bardzo ważny i niezbędny dla udanego związku!), ale też chwile spędzane osobno. Wiem jednak, że dla niektórych to jest nie do wyobrażenia- nie piję tutaj do autorki cytowanego przeze mnie posta, ale przez niektórych znajomych (dalszych, nei przyjaciół ;)), którzy dziwią się, że średnio raz w roku ja i mąż jedziemy gdzieś osobno. To samo dotyczy odwiedzin rodziców- nie zawsze jeżdżę do teściów, kiedy mąż jedzie ich odwiedzić, tak samo mąż nie zawsze jedzie ze mną do moich rodziców. Na uroczystości, święta- jasna sprawa, ale nie musimy zawsze jeździć razem tylko dlatego, że mam ochotę zobaczyć się z moimi rodzicami (i vice versa).

Lubię zarówno randki z mężem, jak i solo wyjścia do kawiarni czy restauracji- polecam :) tak samo ja nie lubię wołowiny, ale nie odmawiam mężowi przyjemności pójścia na dobrego steka ;)
Lkjhgfd
SkrzydełkaZhooters
Posty: 213
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Post autor: Lkjhgfd »

Rzeka.chaosu pisze: śr sty 28, 2026 11:00 am Jak przeczyta się jakąkolwiek książkę np. z XIX wieku to widać, że wcale nie każdemu było narzucane małżeństwo. Wręcz przeciwnie - chętnie korzystano z pracy lub majątków osób niezamężnych / nieżonatych i bezdzietnych. W bogatszych kręgach były to guwernantki lub bogate krewne, którym dawano dzieci na wychowanie. W biedniejszych pracownicy fabryk, służba, praczki, żołnierze.

Motyw dziedziczenia po jakieś zmarłej dalejkiej ciotce jest bardzo popularny w naszej kulturze.
Podobnie jak książki o biednych służących oddanych na całe życie do służby bogatym.

Nawet na wsiach z tego co czytałam ten odsetek ludzi po ślubie nie zbliżał się do 100%. Jeśli ktoś miał ziemię to hajtał się często z przyczyn ekonomicznych. Ale dużo kobiet bez posagu czy bez ziemi szło na służbę lub do fabryk. Niektóre uciekaly lub np. uczyly się i zostawały nauczycielkami. Tu kolejny znany motyw bezdzietnej nauczcielki.


Do małżeństw "zmuszał" dopiero czysty powojenny kapitalizm i machina urzędnicza.
Nie "korzystano", a "wykorzystywano". Takie osoby stawały się narzędziami dla innych, żyły dla innych i pod innych, służyły i nie miały swojego życia dla siebie. Jak nie miałaś męża to byłaś służką i robotnicą, a "bogata ciotka" to nie był standard. No i ten spadek po ciotce spadał znienacka, to była osoba odsunięta od rodziny o której dzieci albo nigdy nie słyszały, albo słyszały tylko z opowieści.

Cieszy mnie uczenie kobiet, że są wartością samą w sobie, a związek jest opcją, a nie obowiązkiem.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Lkjhgfd pisze: śr sty 28, 2026 12:40 pm Nie "korzystano", a "wykorzystywano". Takie osoby stawały się narzędziami dla innych, żyły dla innych i pod innych, służyły i nie miały swojego życia dla siebie. Jak nie miałaś męża to byłaś służką i robotnicą, a "bogata ciotka" to nie był standard. No i ten spadek po ciotce spadał znienacka, to była osoba odsunięta od rodziny o której dzieci albo nigdy nie słyszały, albo słyszały tylko z opowieści.

Cieszy mnie uczenie kobiet, że są wartością samą w sobie, a związek jest opcją, a nie obowiązkiem.
Te bogate ciotki często były wpływowe, podróżowały, inwestowały, pomnażały majątek. Oczywiście niestety tylko w arystokracji. Teraz nie każda z nas musi być niewolnicą czy męża czy fabryki / korpo. I to jest przywilej. Można żyć na swój sposób.
Za sprzątanie czy gotowanie obecnie też się sporo płaci i widzę, że te usługi jeszcze bardziej drożeją. Wiec młoda dziewczyna nie ma już wyboru na zasadzie bylejaki mąż albo służba za nocleg czy jakiś klasztor. :D No i pewnie niektórych to boli.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

stonkabiedry pisze: śr sty 28, 2026 10:47 am Malzenstwa byly gloryfikowane przez wieki a brak malzenstwa (staropanienstwo czy zycie "na kocia lape") byl WSTYDEM. Slub z kims z kim się jest naprawdę dopasowanym i się lubi spędzać czas z ta osoba byl rzadkoscia. 90s kids wychowywaly sie w takich domach.

I to stad wlasnie biora sie te trendy, bardziej chodzi o normalizowanie i zdejmowanie tej stygmy samotnej baby z kotami.

I oczywiscie ze jednemu bardziej bedzie sluzylo zycie w parze, innemu bycie singlem i nie ma co gloryfikowac jednego czy drugiego tak z logicznego punktu widzenia. Ale akurat to jest dosc oczywiste skad sie wzial ten trend "pro singielski".
Jako miłośnik kotów zawsze wybiorę opcję "na kocią łapę", ewentualnie mogę jeszcze dostać "kociej mordy" :) B)
A tak na poważnie, to niech każdy sobie żyje tak jak chce i nikomu naprawdę nic do tego. To tak samo jak z orientacją - też wiele ludzi uważa, że może innym narzucać tą "jedyną słuszną". Pytanie tylko, co z tego de facto będą mieli, jeśli oni sami żyją zgodnie ze swoją orientacją, to co ich obchodzi czyjaś.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PrincessKitty pisze: śr sty 28, 2026 11:04 am Ale przecież do restauracji możesz też pójść sama. Tak samo wyjechać gdzieś solo- w tamtym roku byłam na dwóch dłuższych wyjazdach z mężem i na jednym city breaku sama i to był super wybór, będę powtarzać solo wyjazdy przy zachowaniu wakacji z mężem. Mój mąż też pojechał sam do kraju, który mnie totalnie nie interesuje, kuchnia tegoż jest (dla mnie) okropna i byłabym tam kulą u nogi.

Związek to nie jest tylko czas spędzany ze sobą (bardzo ważny i niezbędny dla udanego związku!), ale też chwile spędzane osobno. Wiem jednak, że dla niektórych to jest nie do wyobrażenia- nie piję tutaj do autorki cytowanego przeze mnie posta, ale przez niektórych znajomych (dalszych, nei przyjaciół ;)), którzy dziwią się, że średnio raz w roku ja i mąż jedziemy gdzieś osobno. To samo dotyczy odwiedzin rodziców- nie zawsze jeżdżę do teściów, kiedy mąż jedzie ich odwiedzić, tak samo mąż nie zawsze jedzie ze mną do moich rodziców. Na uroczystości, święta- jasna sprawa, ale nie musimy zawsze jeździć razem tylko dlatego, że mam ochotę zobaczyć się z moimi rodzicami (i vice versa).

Lubię zarówno randki z mężem, jak i solo wyjścia do kawiarni czy restauracji- polecam :) tak samo ja nie lubię wołowiny, ale nie odmawiam mężowi przyjemności pójścia na dobrego steka ;)
To, co opisujesz, to jest dla mnie po prostu THE dream, związek gdzie każdy ma swoją przestrzeń i nie trzeba być na siłę do kogoś przyklejonym. Ja bym w czymś takim nie wytrzymała i opisany przez ciebie model to dla mnie ideał. Tylko chyba mało ludzi tak ma.
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

agbmrctorakwin pisze: śr sty 28, 2026 4:55 am Uważam, że goście zaproszeni na wesele NIE MAJĄ obowiązku dawania koperty z kasą. Wiadomo, że nie należy przyjść z pusta ręką ale mogą to być kwiaty, jakiś kosz prezentowy z rzeczami które lubi para młoda lub cokolwiek innego (tak jak w przypadku innych imprez okolicznościowych).
Tym bardziej nikt z gości nie ma obowiązku dawać do koperty tyle żeby pokryć koszt "talerzyka". Każdy daje to co uważa za słuszne i ile uważa za słuszne. Często czytam jakieś komentarze w mediach społecznościowych związane właśnie z kopertami i jestem w szoku ile osób ma takie podejście że "jak cię nie stać na pokrycie talerzyka to nie idź", moim zdaniem bardziej słuszne jest stwierdzenie: jeśli para młoda liczy że wesele im się zwróci, to niech go po prostu nie robi.
Też tak uważam ale wątpię, że takie podejście by się przyjęło.

Moja niepopularna opinia jest taka, że Polskę wesela są słabe.
Jak dorastałam wszyscy zachwycali się, że nie ma to jak polskie wesela. Że na zachodzie takich nie ma. Ja uważam, że były beznadziejne. Wszechobecny alkohol, wyścig kto więcej wypije, czasem jakieś bojki, ciotki krzyczące na wujkowi, że się spili, disco polo, obgadywanie innych gości, dramy weselne, obrzydliwe „zabawy” oczepinowe, dzieci biegające pomiędzy zapitymi dorosłymi. Dla mnie to była trauma dzieciństwa.
Teraz uważam, że nie dość, że sam koncept „tradycyjnych” wesel danej jest beznadziejny, bo naczęściej jest dokładnie tak samo jak było, to jeszcze ludziom kompletnie odwaliło od „przesadnego zastaw się a postaw” się i wybiło skalę roszczeniowości w kosmos. Jak cię nie stać na pokrycie kosztów swojej własnej imprezy bez potrzeby zebrania o datki od gościć, to jej nie rob! Albo zrób mniejszą.
Po bardzo nieprzyjemnej przygodzie kilka lat temu zrezygnowałam z pojawiania się na weselach i nikt nie rozumie ale żyje mi się spokojniej. Za kasę która wydałabym na czyjeś widzimisię mogę zrobić coś fajnego dla siebie.
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

PrincessKitty pisze: śr sty 28, 2026 11:04 am Ale przecież do restauracji możesz też pójść sama. Tak samo wyjechać gdzieś solo- w tamtym roku byłam na dwóch dłuższych wyjazdach z mężem i na jednym city breaku sama i to był super wybór, będę powtarzać solo wyjazdy przy zachowaniu wakacji z mężem. Mój mąż też pojechał sam do kraju, który mnie totalnie nie interesuje, kuchnia tegoż jest (dla mnie) okropna i byłabym tam kulą u nogi.

Związek to nie jest tylko czas spędzany ze sobą (bardzo ważny i niezbędny dla udanego związku!), ale też chwile spędzane osobno. Wiem jednak, że dla niektórych to jest nie do wyobrażenia- nie piję tutaj do autorki cytowanego przeze mnie posta, ale przez niektórych znajomych (dalszych, nei przyjaciół ;)), którzy dziwią się, że średnio raz w roku ja i mąż jedziemy gdzieś osobno. To samo dotyczy odwiedzin rodziców- nie zawsze jeżdżę do teściów, kiedy mąż jedzie ich odwiedzić, tak samo mąż nie zawsze jedzie ze mną do moich rodziców. Na uroczystości, święta- jasna sprawa, ale nie musimy zawsze jeździć razem tylko dlatego, że mam ochotę zobaczyć się z moimi rodzicami (i vice versa).

Lubię zarówno randki z mężem, jak i solo wyjścia do kawiarni czy restauracji- polecam :) tak samo ja nie lubię wołowiny, ale nie odmawiam mężowi przyjemności pójścia na dobrego steka ;)
U mnie jest podobnie i tak zupełnie szczerze to największe ograniczenie to praca. Jak dostanę lepszą pracę ale zupełnie gdzie indziej, to praca męża jednak mnie ogranicza i na odwrót. To chyba jedyne ograniczenie gdzie trudno o kompromis, bo ktoś musi zrezygnować z korzystnej propozycji rozwoju kariery lub przenieść się z pracy która mu odpowiada. Praca zdalna rozwiązywała część z tych problemów ale to się skończyło.

A i jeszcze to nie jest takie hop siup, że ja nie masz dzieci i nie masz męża, to możesz zebrać manatki i się wynieść i skakać z miejsca na miejsce. Dalej musisz najpierw załatwić formalności typu sprzedaż domu/ mieszkania, znalezienie drugiego. Jak wynajmujesz, to rozwiązać umowę, czasem znaleźć kogoś na swoje miejsce itd.
Przerabiałam takie życie i przeprowadzki we dwoje są łatwiejsze, bo część tych formalności o które musiałam dbać sama teraz ogarnia mąż.
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 61
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Verbena95 pisze: śr sty 28, 2026 1:24 pm To, co opisujesz, to jest dla mnie po prostu THE dream, związek gdzie każdy ma swoją przestrzeń i nie trzeba być na siłę do kogoś przyklejonym. Ja bym w czymś takim nie wytrzymała i opisany przez ciebie model to dla mnie ideał. Tylko chyba mało ludzi tak ma.
A dziękuję bardzo, ale jest to jak najbardziej osiągalne i nie jest to fizyka kwantowa :D Potrzeba do tego dojrzałości i świadomości, aby móc spełniać się w życiu razem i osobno. Jest to też niezbędne, aby wybrać dla siebie dobrego partnera i odsiać plewy ;)
chleb_ze_smalcem pisze: śr sty 28, 2026 1:42 pm U mnie jest podobnie i tak zupełnie szczerze to największe ograniczenie to praca. Jak dostanę lepszą pracę ale zupełnie gdzie indziej, to praca męża jednak mnie ogranicza i na odwrót. To chyba jedyne ograniczenie gdzie trudno o kompromis, bo ktoś musi zrezygnować z korzystnej propozycji rozwoju kariery lub przenieść się z pracy która mu odpowiada. Praca zdalna rozwiązywała część z tych problemów ale to się skończyło.

A i jeszcze to nie jest takie hop siup, że ja nie masz dzieci i nie masz męża, to możesz zebrać manatki i się wynieść i skakać z miejsca na miejsce. Dalej musisz najpierw załatwić formalności typu sprzedaż domu/ mieszkania, znalezienie drugiego. Jak wynajmujesz, to rozwiązać umowę, czasem znaleźć kogoś na swoje miejsce itd.
Przerabiałam takie życie i przeprowadzki we dwoje są łatwiejsze, bo część tych formalności o które musiałam dbać sama teraz ogarnia mąż.
A to prawda- prędzej ograniczają mnie/nas czynniki zewnętrzne typu praca/nieoczekiwane zdarzenie losowe itd., aniżeli samo bycie w związku. I zgadzam się, że przeprowadzka we dwoje jest łatwiejsza- nie trzeba mieć wszystkiego na głowie, tylko np. ja szłam do tauronu, mąż do wspólnoty mieszkaniowej itd.

Natomiast to nie jest tak, że bez chłopa nie da się nic zrobić, jak myślała chociaż moja koleżanka, która jak się przeprowadzała (i to wcale nie mając dużej ilości rzeczy, wynajmowała pokój w mieszkaniu studenckim), to ściągała ojca mieszkającego 350 km, żeby jej pomógł- nie dlatego, że potrzebowała drugiej pary rąk (co byłoby zrozumiałe), tylko potrzebowała do przeprowadzki mężczyzny, bo ona taka słaba kobietka ;) A laska ma bardzo dużo przyjaciółek, które również i wtedy byłyby gotowe do pomocy. Najwyraźniej ta laska wyniosła takie myślenie z domu, że kobieta nie jest w stanie nic zrobić bez chłopa.
Defreg56
BlondDoczep
Posty: 148
Rejestracja: czw cze 13, 2024 10:44 am

Post autor: Defreg56 »

maildonewsletterow pisze: pn sty 19, 2026 8:07 pm Moja opinia z dzis: obrzydzaja mnie na silowni te leginsy wzynajace sie w 🍑. Nawet jak dziewczyna jest bardzo zgrabna, to i tak mnie wzdryga na ten widok 🤢
Hmm, powiem tak, te marszczenia na górze w legginsach z Gym Glamour i innych "droższych" marek wygladają fajnie i nawet ja się do nich przekonałam, natomiast te tańsze ze shein lub temu wyglądają okropnie. Dodam jeszcze, że jestem stałą bywalczynią siłowni od prawie 10 lat i w tym czasie przeżyłam każdą "sportową" modę i przez ten cały czas nie zmieniła się jedna rzecz - "cool wyluzowane" laski, chodzące na siłownię w dresach oversize, bez makijażu, tłustych włosach i ubrane byle jak komentują inne. Serio, nigdy nie spotkałam się z tym, że laska "odwalona" na siłowni albo wyglądająca po prostu schludnie komentowała cudzy wygląd, a najwięcej hejtu wylewa się od lasek ubranych byle jak i w byle co xD
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Defreg56 pisze: śr sty 28, 2026 2:42 pm Hmm, powiem tak, te marszczenia na górze w legginsach z Gym Glamour i innych "droższych" marek wygladają fajnie i nawet ja się do nich przekonałam, natomiast te tańsze ze shein lub temu wyglądają okropnie. Dodam jeszcze, że jestem stałą bywalczynią siłowni od prawie 10 lat i w tym czasie przeżyłam każdą "sportową" modę i przez ten cały czas nie zmieniła się jedna rzecz - "cool wyluzowane" laski, chodzące na siłownię w dresach oversize, bez makijażu, tłustych włosach i ubrane byle jak komentują inne. Serio, nigdy nie spotkałam się z tym, że laska "odwalona" na siłowni albo wyglądająca po prostu schludnie komentowała cudzy wygląd, a najwięcej hejtu wylewa się od lasek ubranych byle jak i w byle co xD
https://gymglamour.com/environment/cach ... G.713.webp

O gustach się nie dyskutuje. Każdy ma swój i tego trzeba się trzymać. Moim zdaniem to na zdjęciu wyżej wygląda przefatalnie, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby kogoś komentować. No moda moda moda... każdy bajer promowany przejdzie W sumie i tak ważniejsza jest wygoda i jeśli to wygodne spodnie, to tak naprawdę nie ma tematu.
Awatar użytkownika
Brida
MiamiBicz
Posty: 376
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Jennifer pisze: śr sty 28, 2026 10:11 am Idea 500/800 plus może i była słuszna, ale poszła w bardzo złą stronę. Moim zdaniem nie powinno się promować rozdawnictwa, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Zamiast tego, można by przecież rozdawać rodzicom bony na jedzenie czy materiały edukacyjne dla dzieci. I oczywiście nie powinno to być dla wszystkich, tylko najbardziej potrzebujących, PRACUJĄCYCH ludzi. A te "anegdoty" o przewalaniu tych pieniędzy na hybrydy i harnasie nie wzięły się znikąd i nie, to nie są skrajne przypadki. Osobiście znam przykład Anetki z mojej pracy, która przy wszystkich podniecała się "o, przyszło osiem stówek, pora umawiać rzęski". Przykro mi, że finansuję takie elementy nie z własnej woli i jeszcze mi się obrywa za bycie bezdzietną lambadziarą, która powinna płacić większy podatek, bo nie mam dzieci.
Zgadzam się, moim zdaniem to 800zł powinno być odliczane od podatku miesięcznie, byłoby to stosunkowo proste do wprowadzenia i najbardziej sprawiedliwe.
A co do robienia sobie paznokci i rzęs za tą kasę to również zauważyłam taką zależność, że jak ktoś "nie ma kasy" to zawsze ma przynajmniej paznokcie zrobione, a często i rzęsy w stylu świnki Piggy. Nie wiem, może tylko ja trafiam na takie panny w życiu i w TV ;)
Oakoak
LouiBag
Posty: 326
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

Arzena pisze: śr sty 28, 2026 7:43 am A mnie to cieszy,bo ciągle bylo słuchanie "a masz tam kogoś?" ,"spotykasz sie z kimś?". Cale życie myslalam,ze musze kogos miec,żeby byc "normalna",kompletna. Dopiero gdy poczytałam artykuły i zobaczyłam,ze tak też jest fajnie i można wartościowo spędzać czas to doceniłam bycie samej to bardzo,ze dzis nie wyobrażam sobie z kimś byc
Musiałaś poczytać artykuł żeby czuć się fajnie sama ze sobą ?
Hm… dziwne.
Byłam naprawdę wiele lat singielką i śmieszyły mnie te pytania podobnie jak pytanie małżeństwa o dzieci. Nie rozumiem czemu to ludzi irytuje. Zawsze można odwrócić wszystko w żart, albo uczciwie stwierdzić że nie znalazł się jeszcze dobry kandydat XD
Naprawdę zaskakują mnie osoby, które przejmują się takimi pytaniami. Nie piszcie proszę że są ludzie bardziej wrażliwi, bo oczywiście że są ale z humorem i dystansem można naprawdę zwojować świat :)
Oakoak
LouiBag
Posty: 326
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

staratwoja pisze: śr sty 28, 2026 10:25 am Podróżowanie w najbardziej popularnym obecnie modelu to często bezmyślna konsumpcja która udaję pasję, a city break do miasta w którym byli już wszyscy twoi znajomi z korpo żeby odhaczyć dokładnie te same widoki/atrakcje albo wyjazd do turystycznej Tajlandii czy innego parku rozrywki dla białasów nieszczególnie wzbogaca
No tylko, że wyjazdy nie musà być od razu traktowane jako wielka czyjaś pasja, ale chociażby możliwość zmiany otoczenia.
Na zasadzie jak na dworze jest szaro i zimno, to chcesz się wyrwać gdzieś gdzie jest ciepło i słonecznie.
Ton wypowiedzi trochę dla mnie taki pato, w Tajlandii również są miejsca nieturystyczne i nie ma tam raczej “parku rozrywki dla bialasow”. brzmisz jak typowa Polka która nigdzie nie była, ale się wypowie że nie opłaca się podróżować bo to czysty konsumpcjonizm
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

erwer133 pisze: śr sty 28, 2026 9:17 am Tak, takich ludzi jest bardzo mało a twój dowód anegdotyczny to nie dowód.

Wszelkie próby krytyki 500/800+ zawsze kończą się na opowieściach typu znam patorodzinkę która coś coś tam i dostaje tyle a tyle za nic a nie powinni albo na najzwyklejszym analfabetyzmie polityczno-ekonomicznym zwanym neoliberalizmem, niestety nadal bardzo popularnym w Polsce.
A to ze ty piszesz ze takich ludzi jest mało to juz dowod na co? To co ja pisze to dowod anegdotyxzny wiec żaden ale jak ty piszesz cos odwrotnego to juz spoko i to na pewno prawda. No aha xd
staratwoja
Koczkodan
Posty: 105
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 5:23 pm No tylko, że wyjazdy nie musà być od razu traktowane jako wielka czyjaś pasja, ale chociażby możliwość zmiany otoczenia.
Na zasadzie jak na dworze jest szaro i zimno, to chcesz się wyrwać gdzieś gdzie jest ciepło i słonecznie.
Ton wypowiedzi trochę dla mnie taki pato, w Tajlandii również są miejsca nieturystyczne i nie ma tam raczej “parku rozrywki dla bialasow”. brzmisz jak typowa Polka która nigdzie nie była, ale się wypowie że nie opłaca się podróżować bo to czysty konsumpcjonizm
Nie no wiadomo, wyjazdy to też po prostu dobra zabawa i odpoczynek. Wypowiadam się na temat pewnego trendu.

Nie wiem też, skąd w tobie ta pogarda wobec Polaków - jesteśmy w tej chwili dosyć zamożnym narodem i sporo osób może sobie pozwolić na wyjazd za granicę, to nie jest już nic niecodziennego i nieosiągalnego.
Awatar użytkownika
Arzena
Trening tenisa
Posty: 2751
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 5:17 pm Musiałaś poczytać artykuł żeby czuć się fajnie sama ze sobą ?
Hm… dziwne.
Byłam naprawdę wiele lat singielką i śmieszyły mnie te pytania podobnie jak pytanie małżeństwa o dzieci. Nie rozumiem czemu to ludzi irytuje. Zawsze można odwrócić wszystko w żart, albo uczciwie stwierdzić że nie znalazł się jeszcze dobry kandydat XD
Naprawdę zaskakują mnie osoby, które przejmują się takimi pytaniami. Nie piszcie proszę że są ludzie bardziej wrażliwi, bo oczywiście że są ale z humorem i dystansem można naprawdę zwojować świat :)
To sa akurat twoje odczucia, zupelnie rozne kwestie na to wpływają... zresztą,nie chce mi się nad tym rozwodzić.
A co do artykułu to tak,przeczytałam jeden i juz zmieniłam podejście -.- na czucie sie fajnie z sobą wplynelo wiele rzeczy,ale milo jest zobaczyc inna narrację w gazetach
Oakoak
LouiBag
Posty: 326
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

staratwoja pisze: śr sty 28, 2026 6:18 pm Nie no wiadomo, wyjazdy to też po prostu dobra zabawa i odpoczynek. Wypowiadam się na temat pewnego trendu.

Nie wiem też, skąd w tobie ta pogarda wobec Polaków - jesteśmy w tej chwili dosyć zamożnym narodem i sporo osób może sobie pozwolić na wyjazd za granicę, to nie jest już nic niecodziennego i nieosiągalnego.
Pogarda raczej dla stylu pisania - jeśli ktoś wyobraża sobie Tajlandię jako “park rozrywki dla białasów” to oznacza sugeruje mi że a) osoba ta nie podróżuje b) raczej nie była w Tajlandii c) ma słownictwo jak patologia spod sklepu w małej miejscowości we wschodniej Polsce
staratwoja
Koczkodan
Posty: 105
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 6:56 pm Pogarda raczej dla stylu pisania - jeśli ktoś wyobraża sobie Tajlandię jako “park rozrywki dla białasów” to oznacza sugeruje mi że a) osoba ta nie podróżuje b) raczej nie była w Tajlandii c) ma słownictwo jak patologia spod sklepu w małej miejscowości we wschodniej Polsce
Sformułowanie brzmiało "turystyczną Tajlandię". Przecież to logiczne że w kilkumilionowym mieście jakim jest Bangkok toczy się też po prostu normalne życie xd
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Oakoak pisze: śr sty 28, 2026 6:56 pm Pogarda raczej dla stylu pisania - jeśli ktoś wyobraża sobie Tajlandię jako “park rozrywki dla białasów” to oznacza sugeruje mi że a) osoba ta nie podróżuje b) raczej nie była w Tajlandii c) ma słownictwo jak patologia spod sklepu w małej miejscowości we wschodniej Polsce
Tak samo pogardliwe brzmi twój post. Z ciekawości, jakie słownictwo ma patologia w zachodniej Polsce?
Awatar użytkownika
gunernialne
SweetsGallery
Posty: 1720
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

chleb_ze_smalcem pisze: śr sty 28, 2026 7:56 pm Tak samo pogardliwe brzmi twój post. Z ciekawości, jakie słownictwo ma patologia w zachodniej Polsce?
Zapewne nie wie bo sama zna tylko te ze wschodniej. No ale jako, że pewnie wyprowadziła się do sąsiedniej wsi, która jest 5 km bliżej w stronę Warszawy to już najpewniej zmieniła mentalność xd
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Dieta 600 kcal
Posty: 2326
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

PEONIA pisze: śr sty 28, 2026 9:37 am Nie wierzę w to pitolenie, że dziecko nic nie zmienia i nic w niczym nie ogranicza. To jest jeden z największych mitów, które się pojawiają, także w social mediach, kiedy mamy usiłują udowodnić, jak to się nic nie zmieniło. Gówno prawda! Jeśli się nic nie zmieniło po przyjściu dziecka, to znaczy, że to jest temat dla opieki społecznej, bo to jest po prostu niemożliwe. Dziewczyny, nie mówię, że dziecko nie może dawać szczęścia, nie mówię, że wychowanie dzieci nie może sprawiać satysfakcji, bo może i , ale nie mówcie mi takich głupot! Proste przykłady: nie wiem, mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać za granicę czy dostawałam propozycję bardzo korzystnej zawodowo relokacji za granicę. Czy z dzieckiem mogę się tak swobodnie wyprowadzić? Nie mogę! Źle się teraz czuję, mam ochotę po prostu leżeć w łóżku i odpocząć, a z dzieckiem tego nie zrobię. Chcę pójść na dodatkowy kurs czy studia - mogę , ale to kosztem czasu dla dziecka, chcę spontanicznie wyjść z domu wieczorem - nawet tego nie można najczęściej. Proszę Was, nie mówcie takich bzdur! To naprawdę jest frustrujące. najlepsze, najbardziej kochające matki przyznają, że życie po dziecku zmienia się diametralnie i to jest po prostu rewolucja życiowa. Nie mówię, że gorzej czy lepiej, po prostu inaczej. Nie mówcie, że dziecko to nie jest ograniczenie, bo jeśli nic się nie zmieniło, to naprawdę jest coś nie tak. Albo nie zajmujecie się dzieckiem, albo jesteście bardzo zamożne i macie mnóstwo opiekunek an dzień i na noc lub rodzina Wam to dziecko wychowuje.
Zgodzę się. Dziecko zmienia bardzo dużo,nawet nie musi być ono twoim dzieckiem, wystarczy, że jest dzieckiem twojego partnera i to już dużo zmienia, a co dopiero jeśli jest ono Twoje.
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Dieta 600 kcal
Posty: 2326
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

agbmrctorakwin pisze: śr sty 28, 2026 4:55 am Uważam, że goście zaproszeni na wesele NIE MAJĄ obowiązku dawania koperty z kasą. Wiadomo, że nie należy przyjść z pusta ręką ale mogą to być kwiaty, jakiś kosz prezentowy z rzeczami które lubi para młoda lub cokolwiek innego (tak jak w przypadku innych imprez okolicznościowych).
Tym bardziej nikt z gości nie ma obowiązku dawać do koperty tyle żeby pokryć koszt "talerzyka". Każdy daje to co uważa za słuszne i ile uważa za słuszne. Często czytam jakieś komentarze w mediach społecznościowych związane właśnie z kopertami i jestem w szoku ile osób ma takie podejście że "jak cię nie stać na pokrycie talerzyka to nie idź", moim zdaniem bardziej słuszne jest stwierdzenie: jeśli para młoda liczy że wesele im się zwróci, to niech go po prostu nie robi.
Ja osobiście bym wolała dostać pościel, odkurzacz,zestaw sztućców i talerzy, jakieś fajne gadżety itp. coś użytkowego. Tak tez fajnie jest dostać pieniądze,ale wg mnie pieniądze na każdą okazję to nie jest zbyt dobry pomysł. Myślę, że teraz ludzie zrobili sobie z tego taki trend + traktują to jak rozwiązanie kiedy nie chce im się myśleć albo nie mają pomysłu z prezentem no i okej. Tylko jednak jak jesteś blisko z kimś to fajnie pomyśleć na temat prezentu, fajnie jest też pójść do sklepu i później to podarować,kupić coś z myślą o kimś. Wg mnie większa satysfakcja i radość obu stron.🥴