Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Lkjhgfd
SkrzydełkaZhooters
Posty: 213
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Lkjhgfd »

Alek88 pisze: ndz lut 01, 2026 8:11 am Brak kochającego partnera to porażka życiowa a samotni ludzie nie mogą być tak naprawdę szczęśliwi, co najwyżej sami siebie oszukują.
Uzależnianie swojego szczęścia od drugiej osoby jest niezdrowe i toksyczne, więc nawet nauka nie popiera twojej opinii. Człowiek albo jest szczęśliwy, albo nie, a już to czy zdecyduje się na związek czy wybierze inny tryb życia to dalej odbiegający temat ;) Osoby z twoim nastawieniem tkwią w niebezpiecznej sytuacji, bo po np. śmierci partnera lub rozwodzie popadają w poważne problemy.
Warto się nad tym pochylić, bo to nie jest po prostu zabawne gadanie, a poważna sprawa.
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Dieta 600 kcal
Posty: 2326
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Prosta matematyka, państwowe mieszkanie kawalerka cena wynajmu lekko ponad 1000 zł, prywatnie od kogoś 2-3 tysiące. Chcesz wynajmować od prywaciarza to wynajmuj, tylko bądź świadom, że to nie jest warte tych pieniędzy i, że w tym momencie spłacasz jego kredyt, a nie swój,na który teoretycznie wg banku Cię nie stać...to jak to jest w końcu? 🙈
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Dieta 600 kcal
Posty: 2326
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Poza tym mieszkając w kogoś mieszkaniu musisz być świadom tego, że z dnia na dzień może wylecieć za drzwi, a nie zawsze jest możliwość pójścia do rodziców czy dziadków mieszkać
Alek88
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: sob wrz 30, 2023 5:01 pm

Post autor: Alek88 »

gunernialne pisze: ndz lut 01, 2026 8:48 am Mi ciągle dają tutaj wściekłe reakcje, ale Tobie to już się serio należy X DDDDD 🤡
Nie obchodzą mnie wasze reakcje, widocznie jesteście młode i mało wiecie.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Alek88 pisze: ndz lut 01, 2026 9:57 am Nie obchodzą mnie wasze reakcje, widocznie jesteście młode i mało wiecie.
Pov - "ta jedna ciotka/kuzynka w każdej rodzinie tkwiącą w nieudanym małżeństwie z którego nie może odejść i żal dooopę ściska, ze ktoś ma lepiej" . Oczywiście zawsze przekonuje, ze jej Mireczek czy inny Danielek to cudowny facet i na rękach ją nosi tylko jakoś nie wie, ze prawda jaka jest każdy widzi XD
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Alek88 pisze: ndz lut 01, 2026 8:11 am Brak kochającego partnera to porażka życiowa a samotni ludzie nie mogą być tak naprawdę szczęśliwi, co najwyżej sami siebie oszukują.
Moja mama miała zawsze mnóstwo przyjaciółek i koleżanek i obserwacja ich nauczyła mnie, że jedyną różnica między szczęśliwą samotną kobietą a nieszczęśliwą jest to ile która ma pieniędzy. ;) Oczywiście mowie o kobietach dojrzałych, u młodych jest inaczej, bo każda z nas ma w ciul oczekiwań wobec siebie, często niezwiązanych z tym czego naprawdę chcemy.
Awatar użytkownika
gunernialne
Currently:Dominicana
Posty: 1726
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Alek88 pisze: ndz lut 01, 2026 9:57 am Nie obchodzą mnie wasze reakcje, widocznie jesteście młode i mało wiecie.
Udany rage bait, przyznaje xd
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

lalisa pisze: ndz lut 01, 2026 10:14 am Moja mama miała zawsze mnóstwo przyjaciółek i koleżanek i obserwacja ich nauczyła mnie, że jedyną różnica między szczęśliwą samotną kobietą a nieszczęśliwą jest to ile która ma pieniędzy. ;) Oczywiście mowie o kobietach dojrzałych, u młodych jest inaczej, bo każda z nas ma w ciul oczekiwań wobec siebie, często niezwiązanych z tym czego naprawdę chcemy.
Oj tak. Nawet krąży ostatnio taki mem po internecie, ze facet chce mieć kupę kasy by mieć mnóstwo kobiet wokół siebie, kobieta chce mieć kupę kasy by nie musieć być na żadnym facetem.

Mnie też obserwacja nauczyła, ze nie ma czegoś takiego jak wygodne trad-wife. Oczywiście, nie każdy związek oznacza taki układ ale to o czym uczą te wszystkie coachki od standardów w prawdziwym życiu nie istnieje. Anglicy mawiają. ze "poślub bogatego faceta a odpracujesz każdy pens". I to jest prawda. Zobaczcie choćby ostatni przykład głośny w internecie czyli Karolinę Baszak. Mężuś się schował do żony pod spódnicę a ona oczami za niego świeci i się ośmiesza.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

123wiosna123 pisze: ndz lut 01, 2026 7:10 am Ale według ciebie jak to ma wygladac? Jestem serio ciekawa. Nie bedzie nigdy tak ze kazdego bedzie stać na to samo. Kasia z Ząbki nie moze wynająć mieszkania w pojedynkę no to wynajmuje z kimś. Jak według ciebie ma wygladac ten świat ze kazdego ale kazdego bez względu na to gdzie pracuje i za ile bedzie stać na wynajem mieszkania w pojedynkę? .
Nie wiem tez jak ktokolwiek wybierający prace za najniższa krajowa w Warszawie uwaza ze bedzie go stać na mieszkania itd. Ja również przez dlugi czas zarabiałam najniższa krajowa, chciałam kupić mieszkania na ktore nie miałam kasy ale jakos z tego powodu nie oczekiwałam ze cokolwiek ktokolwiek mi da
Nie wiem gdzie mieszkacie i jakie chcielibyście brać kredyty. Ja nie zarabiam grubo ponad najniższa krajowa. Naprawde zarabiam trochę więcej niz najniższa krajowa. W tamtym roku dostałam kredyt na mieszkanie. Mieszkanie bardzo małe ale bedzie wlasne. Wkładu własnego tez miałam bardzo mało. Ale powinnam pewnie lamentowac ze nie stać mnie na większe i rata pochłania pół mojej wypłaty i czemu nikt mi nic nie dał za darmo? No pewnie xd
Możesz wodę czy cokolwiek sprzedawać i za miliony jak sie znajdą chetni. Komuna to juz sie chyba dawno skończyła.
Wiedziałam, ze tak będzie wyglądać Twoja odpowiedź. brakuje jeszcze "wszyscy musicie mieć apartamenty w centrum warszawy najlepiej"
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Alek88 pisze: ndz lut 01, 2026 8:11 am Brak kochającego partnera to porażka życiowa a samotni ludzie nie mogą być tak naprawdę szczęśliwi, co najwyżej sami siebie oszukują.
Ludzie dają Ci wkurzone reakcje, ale prawda jest taka, że były nawet jakieś badania które to udowadniają - że ludzie żyjący w udanych (podkreślam że udanych, bo będzie zaraz znowu dyskusja o tym jak to lepiej być singielką niż z byle kim - co jest prawdą, wyluzujcie) związkach żyją dłużej i są zdrowsi, szczęśliwsi. Więc tak, tylko prawda jest trudna do zaakceptowania 😅
Awatar użytkownika
kiciakociaaa2137
Bagietka z szarlott
Posty: 166
Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm

Post autor: kiciakociaaa2137 »

mariaow pisze: ndz lut 01, 2026 10:46 am Ludzie dają Ci wkurzone reakcje, ale prawda jest taka, że były nawet jakieś badania które to udowadniają - że ludzie żyjący w udanych (podkreślam że udanych, bo będzie zaraz znowu dyskusja o tym jak to lepiej być singielką niż z byle kim - co jest prawdą, wyluzujcie) związkach żyją dłużej i są zdrowsi, szczęśliwsi. Więc tak, tylko prawda jest trudna do zaakceptowania 😅
Każdy szuka takich badań, jakie odpowiadają ich narracji. Ja widywałam takie, z których wynika, że najszczęśliwszymi ludźmi są bezdzietne singielki. Poza tym, bierzcie poprawkę na te wasze badania, bo naukowcy nie przepytali wszystkich ludzi świata, by wysnuwać takie wnioski.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

mariaow pisze: ndz lut 01, 2026 10:46 am Ludzie dają Ci wkurzone reakcje, ale prawda jest taka, że były nawet jakieś badania które to udowadniają - że ludzie żyjący w udanych (podkreślam że udanych, bo będzie zaraz znowu dyskusja o tym jak to lepiej być singielką niż z byle kim - co jest prawdą, wyluzujcie) związkach żyją dłużej i są zdrowsi, szczęśliwsi. Więc tak, tylko prawda jest trudna do zaakceptowania 😅
Ale to przecież oczywiste, że jak ktoś żyje w udanym związku to jest szczęśliwszy niż ktoś, kto jest w nieudanym związku. Jakby czego innego się spodziewać?

Bardziej chodzi o to, że to nie działa tak prosto, że związek = szczęście, singielstwo = brak szczęścia. Co więcej, myślę, że wiele osób deklaruje się jako szczęśliwe w nieudanych związkach. Szczęście to w ogóle coś trudnego do sklasyfikowania i zmierzenia. Tak samo kwestia dzieci. Ile kobiet powie wprost "nie jestem szczęśliwa jako matka"? Skrajnie mało. A jednak na forach, gdzie jest anonimowość, wylewa się wodospad bólu w tym temacie.
Ostatnio zmieniony ndz lut 01, 2026 10:55 am przez lalisa, łącznie zmieniany 1 raz.
Alek88
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: sob wrz 30, 2023 5:01 pm

Post autor: Alek88 »

PEONIA pisze: ndz lut 01, 2026 10:06 am Pov - "ta jedna ciotka/kuzynka w każdej rodzinie tkwiącą w nieudanym małżeństwie z którego nie może odejść i żal dooopę ściska, ze ktoś ma lepiej" . Oczywiście zawsze przekonuje, ze jej Mireczek czy inny Danielek to cudowny facet i na rękach ją nosi tylko jakoś nie wie, ze prawda jaka jest każdy widzi XD
Ale ja nie tkwię w nieudanym małżeństwie, ja jestem sama i dlatego sądzę, że wiem co mówię. Wściekłe reakcje są od młodych panienek tak do 32 albo 33 roku życia albo od singielek, które same siebie oszukują.
Awatar użytkownika
gunernialne
Currently:Dominicana
Posty: 1726
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

mariaow pisze: ndz lut 01, 2026 10:46 am Ludzie dają Ci wkurzone reakcje, ale prawda jest taka, że były nawet jakieś badania które to udowadniają - że ludzie żyjący w udanych (podkreślam że udanych, bo będzie zaraz znowu dyskusja o tym jak to lepiej być singielką niż z byle kim - co jest prawdą, wyluzujcie) związkach żyją dłużej i są zdrowsi, szczęśliwsi. Więc tak, tylko prawda jest trudna do zaakceptowania 😅
No ale jednak jest różnica w powiedzeniu, że udane związki przekładają się na jakieś wymierne pozytywy w porównaniu z samotnym życiem a mówienie, że takie życie to istna porażka xD
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Alek88
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: sob wrz 30, 2023 5:01 pm

Post autor: Alek88 »

lalisa pisze: ndz lut 01, 2026 10:55 am Ale to przecież oczywiste, że jak ktoś żyje w udanym związku to jest szczęśliwszy niż ktoś, kto jest w nieudanym związku. Jakby czego innego się spodziewać?

Bardziej chodzi o to, że to nie działa tak prosto, że związek = szczęście, singielstwo = brak szczęścia. Co więcej, myślę, że wiele osób deklaruje się jako szczęśliwe w nieudanych związkach. Szczęście to w ogóle coś trudnego do sklasyfikowania i zmierzenia. Tak samo kwestia dzieci. Ile kobiet powie wprost "nie jestem szczęśliwa jako matka"? Skrajnie mało. A jednak na forach, gdzie jest anonimowość, wylewa się wodospad bólu w tym temacie.
Dlatego napisałam, że brak KOCHAJACEGO partnera to porażka a nie ze brak partnera jako takiego. Panienki się spluly a nie doczytaly najwyraźniej.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Juliaturczyniak pisze: ndz lut 01, 2026 9:43 am Prosta matematyka, państwowe mieszkanie kawalerka cena wynajmu lekko ponad 1000 zł, prywatnie od kogoś 2-3 tysiące. Chcesz wynajmować od prywaciarza to wynajmuj, tylko bądź świadom, że to nie jest warte tych pieniędzy i, że w tym momencie spłacasz jego kredyt, a nie swój,na który teoretycznie wg banku Cię nie stać...to jak to jest w końcu? 🙈
Dodaj jeszcze, ze państwowe sam wyposażasz, niektóre trzeba samodzielnie wyremontowac (sciany, podlogi, sprzęty i montaz). Prywatne - masz na ogól wszystko w cenie. Rzadko trzeba coś kosztownego dokupić. W Polsce jest pod tym względem zupełnie inaczej niż np. w Niemczech.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Ws. szczęście-związek-samotność.

Dużo osób jest teraz samych, bo im po prostu nie zależy na byciu w związku. I w tym sensie są szczęśliwi sami ze sobą. Jeśli ktoś nigdy nie chciał jechać np. na Bali, to nie będzie mu przykro, że tam nie był. Oczywiście mogłoby mu się tam podobać. A mogłoby być faralnie. Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje. Czy to brak związku czy tkwienie w nieudanej relacji. A konsekwencje tych indywidualnych decyzji mają wpływ na całe społeczeństwo.

Mówi się, że to kobiety są bardzie wybredne. Moim zdaniem wcale nie. Mam w otoczeniu mężczyzn singli i są jak najbardziej wybredni, ale wbrew pozorom wcale nie chodzi tylko o urodę, wiek czy tuszę. Jeśli źle wspominają relacje z jakimiś kobietami, to w moim odczuciu, przeszkadza im u tych kobiet charakter, wartości czy po prostu, to jak się przy nich czuli.
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

lalisa pisze: ndz lut 01, 2026 10:55 am Ale to przecież oczywiste, że jak ktoś żyje w udanym związku to jest szczęśliwszy niż ktoś, kto jest w nieudanym związku. Jakby czego innego się spodziewać?

Bardziej chodzi o to, że to nie działa tak prosto, że związek = szczęście, singielstwo = brak szczęścia. Co więcej, myślę, że wiele osób deklaruje się jako szczęśliwe w nieudanych związkach. Szczęście to w ogóle coś trudnego do sklasyfikowania i zmierzenia. Tak samo kwestia dzieci. Ile kobiet powie wprost "nie jestem szczęśliwa jako matka"? Skrajnie mało. A jednak na forach, gdzie jest anonimowość, wylewa się wodospad bólu w tym temacie.
Nie zrozumiałaś- chodziło o to, że ludzie będący w udanych związkach są szczęśliwsi niż ci, którzy w związkach nie są (wcale, nie że w nieudanych). Tego dotyczyły badania o których pisałam.

Zgadzam się, że to nie działa tak prosto, nie jest czarno-białe i na pewno jest dość trudne do zbadania.

Przytoczyłam tylko coś o czym wyczytałam 😅 widać temat budzi emocje!
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

gunernialne pisze: ndz lut 01, 2026 10:56 am No ale jednak jest różnica w powiedzeniu, że udane związki przekładają się na jakieś wymierne pozytywy w porównaniu z samotnym życiem a mówienie, że takie życie to istna porażka xD
Tak, myślę że porażka to już bardzo mocne słowo i pod tym bym się nie podpisała.
Clarion
FejkTiffany
Posty: 656
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Przeraża mnie to, dokąd doszliśmy jako cały gatunek ludzki w temacie social mediów. A dokładnie - reakcje osób wokół mnie, kiedy po prostu usunęłam instagrama. To będzie dłuższy post, może najpierw wprowadzenie o tym, dlaczego usunęłam ig, już abstrahując od kwestii influ - słupów reklamowych na ig etc. XD
Od pewnego czasu obserwowałam to, co moje koleżanki robią w życiu, a jak to pokazują na instagramie. Nazwałabym to "wystawy kuratorskie na temat ich życia". Jakoś tak dobitnie zobaczyłam, że wszyscy kłamią w socialach, pokazują tylko to, czym mogą się pochwalić, bo sociale skłaniają nas do porówywania się, a normalizowanie "normalnego" życia to jednak nie jest mainstream w socialach.
Przykładowo, jedna z moich koleżanek jest stewardessą, jest coraz mniej zadowolona z tej pracy, zaczęły męczyć ją zmiany czasu etc. ale jej instagram to seria estetycznych zdjęć z miejsc, do których poleciała w ramach pracy. No żyć nie umierać, chodząca reklama bycia stewardessą.
Z inną koleżanką byłam z rok temu na city break i wykończyło mnie psychicznie robienie jej ładnych zdjęć w kwadracie na ig. Jeszcze raz, żeby było widać napis. Jeszcze raz, żeby jej nogi wyglądały na dłuższe... Nie mogłam zacząć jeść po podaniu nam posiłku w restauracji, bo trzeba było zacząć od zrobienia zdjęcia talerzy na ig...
W ogóle cały instagram zaczął mnie strasznie męczyć, te zdjęcia żarcia etc. - na *uj mnie to obchodzi. Usunęłam konto. I tutaj wydarzyło się coś mega dziwnego.
Kilka osób pytało moich bliższych znajomych, czemu ich zablokowałam na ig - bo nikomu nie przyszło do głowy, że mogłam usunąć wszystkie sociale oprócz FB.
Dałam przyjaciółce na urodziny ręcznie wyszytą przeze mnie torbę - jedna z koleżanek na imprezie urodzinowej zapytała, czemu usunęłam ig, skoro umiem robić takie ładne rzeczy. Jakbym wyszywała nie igłą i muliną, a instagramem.
Byłam na koncercie z koleżanką - żałowała, że nie może mnie oznaczyć na relacji z tego koncertu, bo wygląda to tak, jakby przyszła na ten koncert sama.
Ja nie wiem, może większość moich znajomych to po prostu banda uzależnionych od instagrama zetek, ale po usunięciu ig uświadomiłam sobie, że chyba umarłam, bo jak nie ma cię na ig to nie żyjesz. Czy jeśli poszłam z koleżanką na kawę, a nie wstawiłam zdjęcia kwy na ig to to się nie wydarzyło? Czy byłam na koncercie, jeśli nie wstawiłam z niego relacji na ig?
jaskana
ZdalnaFanka
Posty: 459
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 12:16 pm Przeraża mnie to, dokąd doszliśmy jako cały gatunek ludzki w temacie social mediów. A dokładnie - reakcje osób wokół mnie, kiedy po prostu usunęłam instagrama. To będzie dłuższy post, może najpierw wprowadzenie o tym, dlaczego usunęłam ig, już abstrahując od kwestii influ - słupów reklamowych na ig etc. XD
Od pewnego czasu obserwowałam to, co moje koleżanki robią w życiu, a jak to pokazują na instagramie. Nazwałabym to "wystawy kuratorskie na temat ich życia". Jakoś tak dobitnie zobaczyłam, że wszyscy kłamią w socialach, pokazują tylko to, czym mogą się pochwalić, bo sociale skłaniają nas do porówywania się, a normalizowanie "normalnego" życia to jednak nie jest mainstream w socialach.
Przykładowo, jedna z moich koleżanek jest stewardessą, jest coraz mniej zadowolona z tej pracy, zaczęły męczyć ją zmiany czasu etc. ale jej instagram to seria estetycznych zdjęć z miejsc, do których poleciała w ramach pracy. No żyć nie umierać, chodząca reklama bycia stewardessą.
Z inną koleżanką byłam z rok temu na city break i wykończyło mnie psychicznie robienie jej ładnych zdjęć w kwadracie na ig. Jeszcze raz, żeby było widać napis. Jeszcze raz, żeby jej nogi wyglądały na dłuższe... Nie mogłam zacząć jeść po podaniu nam posiłku w restauracji, bo trzeba było zacząć od zrobienia zdjęcia talerzy na ig...
W ogóle cały instagram zaczął mnie strasznie męczyć, te zdjęcia żarcia etc. - na *uj mnie to obchodzi. Usunęłam konto. I tutaj wydarzyło się coś mega dziwnego.
Kilka osób pytało moich bliższych znajomych, czemu ich zablokowałam na ig - bo nikomu nie przyszło do głowy, że mogłam usunąć wszystkie sociale oprócz FB.
Dałam przyjaciółce na urodziny ręcznie wyszytą przeze mnie torbę - jedna z koleżanek na imprezie urodzinowej zapytała, czemu usunęłam ig, skoro umiem robić takie ładne rzeczy. Jakbym wyszywała nie igłą i muliną, a instagramem.
Byłam na koncercie z koleżanką - żałowała, że nie może mnie oznaczyć na relacji z tego koncertu, bo wygląda to tak, jakby przyszła na ten koncert sama.
Ja nie wiem, może większość moich znajomych to po prostu banda uzależnionych od instagrama zetek, ale po usunięciu ig uświadomiłam sobie, że chyba umarłam, bo jak nie ma cię na ig to nie żyjesz. Czy jeśli poszłam z koleżanką na kawę, a nie wstawiłam zdjęcia kwy na ig to to się nie wydarzyło? Czy byłam na koncercie, jeśli nie wstawiłam z niego relacji na ig?
mam taką koleżankę na studiach (a w sumie to miałam xd) - na instagramie przeszczęśliwa, a prywatnie wyżywa się na innych bo jest niezadowolona z życia i w dodatku zawistna. też się cieszę, że nie uczestniczę w tym cyrku, chociaż mam ig do pisania z niektórymi znajomymi i czasem ktoś mi podeśle jakiegoś mema. niestety nie da się zaprzeczyć, że wszyscy mamy zrytą banię, nie tylko zetki
GapaGlapa
ZdalnaFanka
Posty: 496
Rejestracja: pt gru 13, 2024 10:01 pm

Post autor: GapaGlapa »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 12:16 pm Przeraża mnie to, dokąd doszliśmy jako cały gatunek ludzki w temacie social mediów. A dokładnie - reakcje osób wokół mnie, kiedy po prostu usunęłam instagrama. To będzie dłuższy post, może najpierw wprowadzenie o tym, dlaczego usunęłam ig, już abstrahując od kwestii influ - słupów reklamowych na ig etc. XD
Od pewnego czasu obserwowałam to, co moje koleżanki robią w życiu, a jak to pokazują na instagramie. Nazwałabym to "wystawy kuratorskie na temat ich życia". Jakoś tak dobitnie zobaczyłam, że wszyscy kłamią w socialach, pokazują tylko to, czym mogą się pochwalić, bo sociale skłaniają nas do porówywania się, a normalizowanie "normalnego" życia to jednak nie jest mainstream w socialach.
Przykładowo, jedna z moich koleżanek jest stewardessą, jest coraz mniej zadowolona z tej pracy, zaczęły męczyć ją zmiany czasu etc. ale jej instagram to seria estetycznych zdjęć z miejsc, do których poleciała w ramach pracy. No żyć nie umierać, chodząca reklama bycia stewardessą.
Z inną koleżanką byłam z rok temu na city break i wykończyło mnie psychicznie robienie jej ładnych zdjęć w kwadracie na ig. Jeszcze raz, żeby było widać napis. Jeszcze raz, żeby jej nogi wyglądały na dłuższe... Nie mogłam zacząć jeść po podaniu nam posiłku w restauracji, bo trzeba było zacząć od zrobienia zdjęcia talerzy na ig...
W ogóle cały instagram zaczął mnie strasznie męczyć, te zdjęcia żarcia etc. - na *uj mnie to obchodzi. Usunęłam konto. I tutaj wydarzyło się coś mega dziwnego.
Kilka osób pytało moich bliższych znajomych, czemu ich zablokowałam na ig - bo nikomu nie przyszło do głowy, że mogłam usunąć wszystkie sociale oprócz FB.
Dałam przyjaciółce na urodziny ręcznie wyszytą przeze mnie torbę - jedna z koleżanek na imprezie urodzinowej zapytała, czemu usunęłam ig, skoro umiem robić takie ładne rzeczy. Jakbym wyszywała nie igłą i muliną, a instagramem.
Byłam na koncercie z koleżanką - żałowała, że nie może mnie oznaczyć na relacji z tego koncertu, bo wygląda to tak, jakby przyszła na ten koncert sama.
Ja nie wiem, może większość moich znajomych to po prostu banda uzależnionych od instagrama zetek, ale po usunięciu ig uświadomiłam sobie, że chyba umarłam, bo jak nie ma cię na ig to nie żyjesz. Czy jeśli poszłam z koleżanką na kawę, a nie wstawiłam zdjęcia kwy na ig to to się nie wydarzyło? Czy byłam na koncercie, jeśli nie wstawiłam z niego relacji na ig?
Współczuję serio. Oszalałam jakbym miala robic koleżankom zdjęcia na Instagram. Ja jestem już stara i moi znajomi w większości nawet nie mają Instagrama, ale serio nie dałabym rady tak jak Ty mialas , uciekłabym od takich znajomych
Magi18
Skarpeta Rakieta
Posty: 78
Rejestracja: wt maja 21, 2024 8:21 pm

Post autor: Magi18 »

maildonewsletterow pisze: pn sty 05, 2026 9:28 am
Moja opinia na temat ogladania seriali: wkurza mnie, jak ktos smieje sie, ze inni ogladaja w tv np. Codzienne seriale albo nawet, ze po prostu ogladaja zwykla telewizje. I jednoczesnie te "lepsze" osoby katuja kazde nawet g*** na Netflixie, bo Netflix to cos lepszego i trzeba to ogladac. Nie wiem, w czym jest lepsze obejrzenie setnego serialu na N. od zerkniecia 4 razy w tygodniu przez 20min na np. Na Wspolnej (pomijam, ze mozna tez obejrzec bez reklam na playerze).

I dodam jeszcze, ze wkurza mnie, jak niektorzy uwazaja, ze TRZEBA czytac ksiazki. Nie, nie trzeba i mowie to, jako osoba czytajaca duzo ksiazek (glownie kryminaly). I czytanie wcale nie sprawia, ze mam wiekszy zasob slownictwa (bo duzo osob uzywa tego argumentu). Mam w otoczeniu osobe, ktora wypowiada sie przepieknie, mimo ze nic nie czyta, wiec to nie od tego zalezy. A no i jeszcze trend na ksiazki dot rozwoju itd, jakby nie mozba bylo sobie po prostu przeczytac romansu lub kryminalu, a nawet zwyklej obyczajowki.
Tak mi się przypomniało przy czytaniu książek, bo ostatnio w grupach czytelniczych widzę najbardziej ten trend. Wkurza mnie to licytowanie się na na przykład czytanie. Jakby to były jakieś zawody. Kto co zrobi więcej, lepiej, szybciej.
To tworzenie takiej niezdrowej presji
dziwnerzeczy
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm

Post autor: dziwnerzeczy »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 12:16 pm
Od pewnego czasu obserwowałam to, co moje koleżanki robią w życiu, a jak to pokazują na instagramie. Nazwałabym to "wystawy kuratorskie na temat ich życia". Jakoś tak dobitnie zobaczyłam, że wszyscy kłamią w socialach, pokazują tylko to, czym mogą się pochwalić, bo sociale skłaniają nas do porówywania się, a normalizowanie "normalnego" życia to jednak nie jest mainstream w socialach.
Mam podobnie. Kiedyś poszłam na spacer i przyłączył się do mnie znajomy, który zaczął robić mi zdjęcia, gdy stałam do niego tyłem, bo chciał mnie oznaczyć na Instagramie jako kogoś, z kim (być może) poszedł na randkę. Kazałam mu usunąć te zdjęcia. Po jakimś czasie dodał coś podobnego, ale z jakąś inną osobą na zdjęciu.

Inny znajomy był w listopadzie na dwutygodniowym urlopie i do dziś dodaje stamtąd zdjęcia. Z opisu pod nimi wynikałoby, że nadal tam jest.

Na swoim profilu na Instagramie umieszczałam tylko zdjęcia ładnych widoków z podróży albo spacerów po okolicy i niektórzy dziwili się, że w ogóle nie robię sobie zdjęć. Nawet nie przyszło im do głowy, że robię ale po prostu ich tam nie publikuję.
Clarion
FejkTiffany
Posty: 656
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

dziwnerzeczy pisze: ndz lut 01, 2026 12:42 pm

Inny znajomy był w listopadzie na dwutygodniowym urlopie i do dziś dodaje stamtąd zdjęcia. Z opisu pod nimi wynikałoby, że nadal tam jest.
O tak, to też zauważyłam - dodawanie zdjęć z tygodniowego wyjazdu przez dwa miesiące jako zakrzywianie czasoprzestrzeni.
Nie wiem, rozkminiałam to też pod kątem symbolu statusu - czy kapitalizm doprowadził nas do momentu, kiedy udajemy, że jesteśmy na wyjeździe dłużej, żeby inni mieli wrażenie, że nas stać? Albo czy dodawanie zdjęcia z każdego wyjścia do knajpy / kina / na koncert - czy to też jest na zasadzie - patrzcie, mnie stać? Bo ja jakoś nie rozumiem sensu wstawiania zdjęcia swojego naleśnika z Manekina na relację, co to ma komunikować osobom, które tę relację wyświetlą?