Jestem fanką racjonalnego podejścia do sprawy. Konfrontacja z kimś takim jest wg mnie niepotrzebna, bo najprawdopodobniej nic nie wniesie. Poza tym, że wymęczy psychicznie osobę konfrontującą, bo to nie jest komfortowe musieć konfrontować się z chamstwem dorosłej osoby. Normalny człowiek wie, że nazywanie koleżanki wieśniakiem jest nie na miejscu. Nie trzeba mu tego mówić. Jak komuś trzeba mówić że jest bucem, to mu żadne konfrontacje ani pogawędki wychowawcze nie pomoga. Ludzie którzy się w takiej sytuacji odcinają nie są problemem, problemem są chamy które nie widzą nic złego w wyzywaniu innych.iksde12345 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 4:56 pm Ja uważam, że konfrontacja jest o wiele lepsza niż wycofywanie się cichaczem ze znajomości. Może ten koleś nie jest świadomy tego, że to co mówi jest nie na miejscu i zachowuje się jak buc? A tak to chociaż byłaby oczyszczona atmosfera, może typ by zmienił swoje zachowanie, itd. a jeśli by się obraził to to oznacza, że ta znajomość była g.. warta. Też często takie konfrontacje pozwalają spojrzeć na siebie z drugiej strony (jeśli to ty jesteś strona, która odwala) i się rozwinąć. Ja zdecydowanie wolałabym gdyby ktoś mi powiedział wprost co myśli o mnie i o moim zachowaniu. Może nie byłoby to miłe, bo dla nikogo nie jest, ale zawsze człowiek coś sobie przemyśli
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Rozumiem. Zgadzam się z tym w przypadkach kiedy jest realna szansa na zmianę zachowania, bo nie wynika ono ze złych intencji. Ale jest zwracanie uwagi i zwracanie uwagi. Można kogoś poprawić w sposób konstruktywny i wtedy jeśli zwrócisz uwagę takiej osobie, że jednak sprawia ci to dyskomfort, i jej zalezy na znajomości, to przestanie. A można kogoś zawstydzić i sprawić, że poczuje się głupszy i gorszy. Osobiście nie toleruje pasywno agresywnych gierek, szczególnie ponizania kogos w towarzystwie gdzie bully/cham wybiera sobie ofiarę i podnosi sobie samoocenę kosztem. Nie oszukujmy się ja naprawdę kogoś lubisz, to nie mówisz mu „tak mówią wieśniaki”. Tacy ludzie są nie warci koleżeństwa.mariaow pisze: ↑ndz lut 08, 2026 4:48 pm Ma prawo zrobić co jej w duszy gra, ja tylko spytałam z ciekawości. Nie chodzi mi o edukowanie typa, tylko o to, ze jesli te komentarze czy teksty wkurzają, to powiedzenie wprost „nie podoba mi sie, jak tak mówisz”, „słuchaj, jesteś bucem” czy cokolwiek innego pozwala chociażby wyrzucic z siebie irytację czy co sie tam czuje. Jeśli przy okazji zadziała jak wiadro zimnej wody na gościa (bo może mu tego nikt nigdy nie powiedział i wszyscy zaciskają zęby) to super, jak nie - droga wolna, wtedy można zakończyć relację. Byc moze jest to moja niepopularna opinia, bo wiem, że ucinanie i wygaszanie kontaktów zamiast konfrontacji jest teraz popularne. Tyle.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Jeśli ktoś woli zerwać kontakt z osobą zamiast się z nią konfrontować to znaczy, że ta osoba nie była warta zachodu, po co tracić czas na kogoś kto jest bucem? "Może ten koleś nie jest świadomy tego, że to co mówi jest nie na miejscu i zachowuje się jak buc?" - dorosły facet nie wie, że wyzywanie od wieśniaków i naśmiewanie się z kogoś nie jest ok? No to wystarczający powód żeby zerwać z kimś takim znajomość.iksde12345 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 4:56 pm Ja uważam, że konfrontacja jest o wiele lepsza niż wycofywanie się cichaczem ze znajomości. Może ten koleś nie jest świadomy tego, że to co mówi jest nie na miejscu i zachowuje się jak buc? A tak to chociaż byłaby oczyszczona atmosfera, może typ by zmienił swoje zachowanie, itd. a jeśli by się obraził to to oznacza, że ta znajomość była g.. warta. Też często takie konfrontacje pozwalają spojrzeć na siebie z drugiej strony (jeśli to ty jesteś strona, która odwala) i się rozwinąć. Ja zdecydowanie wolałabym gdyby ktoś mi powiedział wprost co myśli o mnie i o moim zachowaniu. Może nie byłoby to miłe, bo dla nikogo nie jest, ale zawsze człowiek coś sobie przemyśli
Fakt, jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy dlatego ta komunikacja jest ważna ale są przypadku gdzie po prostu nie warto się wdawać z kimś w dyskusje
Dorosłą osobę można informować o rzeczach nieoczywistych. Co innego jak ma się jakiś problem i osobiste złe doświadczenia, jak ktoś nazwie cię w żartach Halinką, a Halina to twoja oprawczyni i źle się czujesz z tym imieniem, wtedy warto poinformować, że nie chcesz być tak nazywana, bo faktycznie wtedy rozmówca nie ma na celu urażenia lub wywołania innych negatywnych emocji. Ale czyste wyzywanie i drwienie z kogoś nie jest czymś czego dorosła osoba może nie wiedzieć, że to jest poniżające. Wyjątkiem są osoby niepełnosprawne intelektualnie i dzieci.iksde12345 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 4:56 pm Ja uważam, że konfrontacja jest o wiele lepsza niż wycofywanie się cichaczem ze znajomości. Może ten koleś nie jest świadomy tego, że to co mówi jest nie na miejscu i zachowuje się jak buc? A tak to chociaż byłaby oczyszczona atmosfera, może typ by zmienił swoje zachowanie, itd. a jeśli by się obraził to to oznacza, że ta znajomość była g.. warta. Też często takie konfrontacje pozwalają spojrzeć na siebie z drugiej strony (jeśli to ty jesteś strona, która odwala) i się rozwinąć. Ja zdecydowanie wolałabym gdyby ktoś mi powiedział wprost co myśli o mnie i o moim zachowaniu. Może nie byłoby to miłe, bo dla nikogo nie jest, ale zawsze człowiek coś sobie przemyśli
Ludzie to nie są projekty do dostosowania pod siebie. Poznaje się człowieka takim jaki jest i jak on nam nie odpowiada to nie trzeba utrzymywać z nim znajomości. I przede wszystkim nie tylko my powinniśmy starać się o relację, ale druga strona również powinna zabiegać o nasze względy, a skoro ktoś wyzywa to chyba niezbyt mu zależy na tym, żeby zostać polubionym.
Wyjątkiem są też osoby autystyczne bądź ogólnie neuroatypowe.Lkjhgfd pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:14 pm Dorosłą osobę można informować o rzeczach nieoczywistych. Co innego jak ma się jakiś problem i osobiste złe doświadczenia, jak ktoś nazwie cię w żartach Halinką, a Halina to twoja oprawczyni i źle się czujesz z tym imieniem, wtedy warto poinformować, że nie chcesz być tak nazywana, bo faktycznie wtedy rozmówca nie ma na celu urażenia lub wywołania innych negatywnych emocji. Ale czyste wyzywanie i drwienie z kogoś nie jest czymś czego dorosła osoba może nie wiedzieć, że to jest poniżające. Wyjątkiem są osoby niepełnosprawne intelektualnie i dzieci.
Ludzie to nie są projekty do dostosowania pod siebie. Poznaje się człowieka takim jaki jest i jak on nam nie odpowiada to nie trzeba utrzymywać z nim znajomości. I przede wszystkim nie tylko my powinniśmy starać się o relację, ale druga strona również powinna zabiegać o nasze względy, a skoro ktoś wyzywa to chyba niezbyt mu zależy na tym, żeby zostać polubionym.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
waltherp99
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 84
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am
Też uważam, że lepiej czasem wyciszyć powoli taką znajomość niż się konfrontować Takie osoby nawet jak próbujesz, to i tak okazują się być betonem. Uswiadamianie ich nie daje nic oprócz frustracji, że nie rozumieją elementarnych rzeczy. To tak jakby zmuszać alkoholika do leczenia, a to przecież on sam musi w końcu dojść do tego wniosku, żeby przyniosło to odpowiedni skutek.
Skąd wiesz że ktoś jest betonem jeśli choć raz nie spróbujesz mu czegoś uświadomić? Zazwyczaj warto dać szansę na poprawę i zakomunikować oczekiwania oraz konsekwencje braku zmiany zachowania.waltherp99 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:18 pm Też uważam, że lepiej czasem wyciszyć powoli taką znajomość niż się konfrontować Takie osoby nawet jak próbujesz, to i tak okazują się być betonem. Uswiadamianie ich nie daje nic oprócz frustracji, że nie rozumieją elementarnych rzeczy. To tak jakby zmuszać alkoholika do leczenia, a to przecież on sam musi w końcu dojść do tego wniosku, żeby przyniosło to odpowiedni skutek.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
waltherp99
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 84
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am
Przecież napisałam, że próbujesz, a ktoś okazuje się być betonem.
A dobra, sorki, źle przeczytałam. Nie denerwuj sięwaltherp99 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:24 pm Przecież napisałam, że próbujesz, a ktoś okazuje się być betonem.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
waltherp99
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 84
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am
Spokojnie, moja kropka na końcu nie była kropką nienawiści 
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Ale jaki jest sens uświadamiania dorosłego faceta, że wyzywanie ludzi nie jest okej? To powinien wiedzieć każdy dorosły i świadomy człowiek
-
Aleksandra_18
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Moje niepopularne (kolejne
)
- nie umiem uczyć się w innym miejscu niż w domu, nigdy nie rozumiałam nauki do zaliczeń w kawiarniach, dużych bibliotekach itd. mnie w takich miejscach wszystko rozprasza i efektywność mocno spada. W domu mogę sobie usiąść wygodnie, mieć nielimitowany dostęp do herbaty xD + nie muszę nigdzie dojeżdżać. Za kilka miesięcy kończę magisterkę i moja opinia była taka sama, gdy zaczynałam studia.
- z racji studiów dziennych, które mają napięte grafiki praktycznie do samego końca i skomplikowanej sytuacji rodzinnej, jestem na częściowym utrzymaniu faceta. Dorabiam od czasu skończenia licencjatu (w zawodzie), ale to małe pieniądze w porównaniu do pensji mojego narzeczonego. Jest mi z tym źle, mimo że on mi tego nigdy nie wypomniał, a ja po obronie mgr mam zamiar iść do pełnoetatowej pracy. Sprawy nie polepsza fakt, że jestem przeciwieństwem "kury domowej", obowiązki domowe dla mnie to katorga, a w swojej głowie uznałam, że to objaw lenistwa.
Z tego powodu trudno mi zrozumieć kobiety, które z wyboru nie pracują, dla mnie to niekomfortowa sytuacja (choć wiem, że to trudne do porównania, bo ja studiuję i dorabiam).
- nie umiem uczyć się w innym miejscu niż w domu, nigdy nie rozumiałam nauki do zaliczeń w kawiarniach, dużych bibliotekach itd. mnie w takich miejscach wszystko rozprasza i efektywność mocno spada. W domu mogę sobie usiąść wygodnie, mieć nielimitowany dostęp do herbaty xD + nie muszę nigdzie dojeżdżać. Za kilka miesięcy kończę magisterkę i moja opinia była taka sama, gdy zaczynałam studia.
- z racji studiów dziennych, które mają napięte grafiki praktycznie do samego końca i skomplikowanej sytuacji rodzinnej, jestem na częściowym utrzymaniu faceta. Dorabiam od czasu skończenia licencjatu (w zawodzie), ale to małe pieniądze w porównaniu do pensji mojego narzeczonego. Jest mi z tym źle, mimo że on mi tego nigdy nie wypomniał, a ja po obronie mgr mam zamiar iść do pełnoetatowej pracy. Sprawy nie polepsza fakt, że jestem przeciwieństwem "kury domowej", obowiązki domowe dla mnie to katorga, a w swojej głowie uznałam, że to objaw lenistwa.
Z tego powodu trudno mi zrozumieć kobiety, które z wyboru nie pracują, dla mnie to niekomfortowa sytuacja (choć wiem, że to trudne do porównania, bo ja studiuję i dorabiam).
Nie pytasz mnie, ale to ode mnie zaczęła się ta dyskusja więc wtrącę ponownie - nie musi chodzić o uświadamianie i edukację typa. Powiedzenie mu że nie podoba Ci się jak do Ciebie mówi (czy jak mówi o ludziach w ogóle) może być zwyczajnym wyrażeniem opinii lub sprzeciwu (= nie toleruję takich stwierdzeń wobec mnie, nie życzę sobie żebyś nazywał mnie wieśniakiem). Jest to jasny komunikat stawiający granicę. Oczywiscie typ może tego nie uszanować, może zacząć gaslightowac i tak dalej i wtedy zdecydowanie jestem za tym, by kontakt uciąć. Wg mnie dojrzałe podejście jest takie, że komunikujemy kiedy ktoś robi i mówi coś, co nam nie pasuje, ALE jasne, może być też tak, że nie mamy na to siły lub ochoty i to też jest okej.agbmrctorakwin pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:28 pm Ale jaki jest sens uświadamiania dorosłego faceta, że wyzywanie ludzi nie jest okej? To powinien wiedzieć każdy dorosły i świadomy człowiek
Wszystko jest względne. To że dorosły nie znaczy że świadomy, czy wiadomo czy nie jest np autystyczny albo nie ma upośledzenia? Każdy zareaguje jak uważa. Ja uważam, że generalnie warto dać szansę na poprawę a żeby ją dać, to trzeba zakomunikować i postawić granicę. Wszystko zależy od dokładnej sytuacji.agbmrctorakwin pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:28 pm Ale jaki jest sens uświadamiania dorosłego faceta, że wyzywanie ludzi nie jest okej? To powinien wiedzieć każdy dorosły i świadomy człowiek
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
To drugie to nie jest niepopularna opinia tylko trochę „drogi pamiętniczku”Aleksandra_18 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:42 pm Moje niepopularne (kolejne)
- nie umiem uczyć się w innym miejscu niż w domu, nigdy nie rozumiałam nauki do zaliczeń w kawiarniach, dużych bibliotekach itd. mnie w takich miejscach wszystko rozprasza i efektywność mocno spada. W domu mogę sobie usiąść wygodnie, mieć nielimitowany dostęp do herbaty xD + nie muszę nigdzie dojeżdżać. Za kilka miesięcy kończę magisterkę i moja opinia była taka sama, gdy zaczynałam studia.
- z racji studiów dziennych, które mają napięte grafiki praktycznie do samego końca i skomplikowanej sytuacji rodzinnej, jestem na częściowym utrzymaniu faceta. Dorabiam od czasu skończenia licencjatu (w zawodzie), ale to małe pieniądze w porównaniu do pensji mojego narzeczonego. Jest mi z tym źle, mimo że on mi tego nigdy nie wypomniał, a ja po obronie mgr mam zamiar iść do pełnoetatowej pracy. Sprawy nie polepsza fakt, że jestem przeciwieństwem "kury domowej", obowiązki domowe dla mnie to katorga, a w swojej głowie uznałam, że to objaw lenistwa.
Z tego powodu trudno mi zrozumieć kobiety, które z wyboru nie pracują, dla mnie to niekomfortowa sytuacja (choć wiem, że to trudne do porównania, bo ja studiuję i dorabiam).
-
Aleksandra_18
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Z perspektywy osoby neuroatypowej to wygląda tak, że czasem można palnąć coś co jest zbyt dosłowne. Ale nadal to nie usprawiedliwia niegrzecznego zachowania. Każdy kto nie był wychowywany pod kamieniem wie, że nazywanie kogoś wieśniakiem jest naczęściej pejoratywne. I co to jest klasizm. Autystyczne osoby nadal mogą się nauczyć norm społecznych i większość z nas to robi. Tak samo jak uczymy się odczytywać reakcje ludzi na nasze słowa i delikatnie dopytywać jeśli coś jest niejasne oraz doprecyzowywać swoje myśli. Myślę, że usprawiedliwianie chamstwa robi nam więcej szkody niż pożytku, bo niweczy ciężką pracę nad sobą która część z nas wykonuje.
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
To się nazywa hipokryzja pt. "Moja sytuacja jest wyjątkowa, ale totalnie jestem z wami." Wszystkie kobiety które znam, które tymczasowo siedzą w domu, mają małe dzieci, mąż ma nieregularne godziny pracy/często wyjeżdża i brak pomocy ze strony rodziny. Serio nie znam żadnej zdrowej, młodej kobiety, która nie mając dzieci (lub kogoś chorego do opieki, bo takie sytuacje też się zdarzają) zdecydowałaby się poprostu siedzieć w domu z wyboru.Aleksandra_18 pisze: ↑ndz lut 08, 2026 7:42 pm Moje niepopularne (kolejne)
- nie umiem uczyć się w innym miejscu niż w domu, nigdy nie rozumiałam nauki do zaliczeń w kawiarniach, dużych bibliotekach itd. mnie w takich miejscach wszystko rozprasza i efektywność mocno spada. W domu mogę sobie usiąść wygodnie, mieć nielimitowany dostęp do herbaty xD + nie muszę nigdzie dojeżdżać. Za kilka miesięcy kończę magisterkę i moja opinia była taka sama, gdy zaczynałam studia.
- z racji studiów dziennych, które mają napięte grafiki praktycznie do samego końca i skomplikowanej sytuacji rodzinnej, jestem na częściowym utrzymaniu faceta. Dorabiam od czasu skończenia licencjatu (w zawodzie), ale to małe pieniądze w porównaniu do pensji mojego narzeczonego. Jest mi z tym źle, mimo że on mi tego nigdy nie wypomniał, a ja po obronie mgr mam zamiar iść do pełnoetatowej pracy. Sprawy nie polepsza fakt, że jestem przeciwieństwem "kury domowej", obowiązki domowe dla mnie to katorga, a w swojej głowie uznałam, że to objaw lenistwa.
Z tego powodu trudno mi zrozumieć kobiety, które z wyboru nie pracują, dla mnie to niekomfortowa sytuacja (choć wiem, że to trudne do porównania, bo ja studiuję i dorabiam).
Mogą mogą, ale autyzm to spektrum i jedni będą całkiem sprawnie czytać ludzi a inni nie. I bez feedbacku może się nie udać nauczyć. Szczególnie u mężczyzn, bo kobiety generalnie lepiej czytają ludzi, lepiej czytają emocje. (Mówię o autystycznych )chleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz lut 08, 2026 8:17 pm Z perspektywy osoby neuroatypowej to wygląda tak, że czasem można palnąć coś co jest zbyt dosłowne. Ale nadal to nie usprawiedliwia niegrzecznego zachowania. Każdy kto nie był wychowywany pod kamieniem wie, że nazywanie kogoś wieśniakiem jest naczęściej pejoratywne. I co to jest klasizm. Autystyczne osoby nadal mogą się nauczyć norm społecznych i większość z nas to robi. Tak samo jak uczymy się odczytywać reakcje ludzi na nasze słowa i delikatnie dopytywać jeśli coś jest niejasne oraz doprecyzowywać swoje myśli. Myślę, że usprawiedliwianie chamstwa robi nam więcej szkody niż pożytku, bo niweczy ciężką pracę nad sobą która część z nas wykonuje.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Następna niepopularna opinia jest taka, że czyjeś upośledzenie nie powinno usprawiedliwiać sprawianie dyskomfortu innym osobom. W znaczeniu, nie powinno się oczekiwać od ogółu, że będzie się dostosowywał do potrzeb takiej jednostki. Podkreślam, nie mówię tu o niepełnosprawności fizycznej, tylko upośledzeniu umysłowym.
Przez rok miałam w klasie chłopaka z upośledzeniem i to była męczarnia dla wszystkich innych dzieci. Normą było to, że obrażał i był agresywny w stosunku do innych bo dzieci. Do dziewczynek rzucał obrzydliwe teksty z podtekstem. Nauczyciele nie byli przygotowani do tego jak sobie z takim dzieckiem radzić, więc niewiele robili poza tłumaczeniem nam, że ten chłopak jest chory, więc musimy być wyrozumiali. Otóż nie. Nie musimy. I nie powinniśmy. Jednostka która jest zagrożeniem dla innych i nie potrafi żyć bez krzywdzenia innych powinna być izolowana. Chore jest podejście, że taka osoba też powinna mieć kontakt z rówieśnikami, jeśli ten kontakt polega na sprawianiu im traumy.
Przez rok miałam w klasie chłopaka z upośledzeniem i to była męczarnia dla wszystkich innych dzieci. Normą było to, że obrażał i był agresywny w stosunku do innych bo dzieci. Do dziewczynek rzucał obrzydliwe teksty z podtekstem. Nauczyciele nie byli przygotowani do tego jak sobie z takim dzieckiem radzić, więc niewiele robili poza tłumaczeniem nam, że ten chłopak jest chory, więc musimy być wyrozumiali. Otóż nie. Nie musimy. I nie powinniśmy. Jednostka która jest zagrożeniem dla innych i nie potrafi żyć bez krzywdzenia innych powinna być izolowana. Chore jest podejście, że taka osoba też powinna mieć kontakt z rówieśnikami, jeśli ten kontakt polega na sprawianiu im traumy.
Zgadzam się w 100%chleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz lut 08, 2026 8:31 pm Następna niepopularna opinia jest taka, że czyjeś upośledzenie nie powinno usprawiedliwiać sprawianie dyskomfortu innym osobom. W znaczeniu, nie powinno się oczekiwać od ogółu, że będzie się dostosowywał do potrzeb takiej jednostki. Podkreślam, nie mówię tu o niepełnosprawności fizycznej, tylko upośledzeniu umysłowym.
Przez rok miałam w klasie chłopaka z upośledzeniem i to była męczarnia dla wszystkich innych dzieci. Normą było to, że obrażał i był agresywny w stosunku do innych bo dzieci. Do dziewczynek rzucał obrzydliwe teksty z podtekstem. Nauczyciele nie byli przygotowani do tego jak sobie z takim dzieckiem radzić, więc niewiele robili poza tłumaczeniem nam, że ten chłopak jest chory, więc musimy być wyrozumiali. Otóż nie. Nie musimy. I nie powinniśmy. Jednostka która jest zagrożeniem dla innych i nie potrafi żyć bez krzywdzenia innych powinna być izolowana. Chore jest podejście, że taka osoba też powinna mieć kontakt z rówieśnikami, jeśli ten kontakt polega na sprawianiu im traumy.
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Nie mylmy autyzmu z buractwem. Moze ktoś w spektrum bywa nieporadny społecznie, może i zwróci uwagę bo coś mu się nie trzyma szablonu, ale nie zwyzywa takiej osoby i jest daleki od oceny innych ludzi, bo autysci nie skupiają się mocno na ludziach i emocjach. Wyzywanie od - i wieśniaków dotyczy zwykłego zakompleksionego buraka, który musi poprawić sobie samoocenę przez poniżanie innych.
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
W sytuacjach gdzie zachowanie nie jest podyktowane złymi zamiarami, to tak. Zgadzam się z tym, że jeśli komuś zależy na relacji i chce dać feedback, to może pomóc. Jednak myślę, że zachowanie kolegi autorki tamtego posta nie było zwyczajnie wredne i miało na celu poniżenie jej.
Myślę bardziej nad takim scenariuszem, gdy osoba autystyczna z takimi faktycznie niskimi umiejętnościami społecznymi miała bardzo złe wzorce zachowań, więc gdy wychodzi "do ludzi" to może nie rozumieć, że komunikacja nie tak powinna wyglądać.Anastazja_smietana pisze: ↑ndz lut 08, 2026 8:47 pm Nie mylmy autyzmu z buractwem. Moze ktoś w spektrum bywa nieporadny społecznie, może i zwróci uwagę bo coś mu się nie trzyma szablonu, ale nie zwyzywa takiej osoby i jest daleki od oceny innych ludzi, bo autysci nie skupiają się mocno na ludziach i emocjach. Wyzywanie od - i wieśniaków dotyczy zwykłego zakompleksionego buraka, który musi poprawić sobie samoocenę przez poniżanie innych.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 279
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Wywołałam trochę dyskusję na poprzedniej stronie swoim postem i wsm nie patrzyłam na to w ten sposób jak wy! Ja chyba pisząc tamtą wypowiedź od razu założyłam, że wszyscy ludzie są z gruntu dobrzy :D