Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
g_girl
SushiRoll
Posty: 232
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: g_girl »

agbmrctorakwin pisze: wt lut 10, 2026 9:10 pm Nadal to co napisałaś nie udowadnia tego, że ludzie są MIĘSOŻERCAMI. Ludzie są wszystkożerni i to był główny cel mojej wypowiedzi. Nie interesuje mnie czy ktoś je mięso czy nie, sama je czasami jem ale nie usprawiedliwiam tego faktu tym, że jestem mięsożercą - bo wiem że kwestia tego czy je jem jest moim wyborem a nie przymusem. To tak samo jakby osoba która jest weganinem wmawiała wszystkim dookoła że ludzie są roślinożerni - a to też nie jest prawda.
Moja wypowiedź była spowodowana tym, że przez 9 lat będąc wegetarianką wysłuchiwałam bzdur od ludzi, że jak mogę nie jeść mięsa skoro ludzie są mięsożercami albo tłumaczenie, że ONI by bez mięsa nie przeżyli bo są mięsożercami - no to po prostu zakłamywanie rzeczywistości. Przez te 9 lat robiłam regularnie badania i wszystko było w porządku, oddawałam regularnie krew więc nie mialam razu niedoboru żelaza, którym tak straszą. A wróciłam do sporadycznego jedzenia mięsa bo po prostu zatęskniłam za niektórymi potrawami z mięsem i tyle. Nie tłumaczyłam swojego wyboru przymusem. I znam pełno osób nie jedzących mięsa wiele lat i są zdrowi i szczęśliwi (i jeśli znów zarzucisz mi przykład anegdotyczny to po prostu poczytaj badania na ten temat) Także tak, mięso nie jest niezbędne a ludzie nie są mięsożercami tylko wszystkożercami.
To jest ten sam problem o którym pisałam jeden z pierwszych swoich postów w tym wątku - Polacy uwielbiają na głos komentować cudze wybory, to co jesz czy ile wydajesz musi zostać poddane ocenie, oczywiście negatywnej, bo przecież musisz żyć tak jak oni.
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 62
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

again pisze: wt lut 10, 2026 11:59 pm Nie potrzebujemy mięsa, potrzebujemy źródeł białka. Wg co najmniej kilku instytucji naukowych na świecie (nie wrzucam linków bo już późno...) dieta roślinna jest okej na każdym etapie życia człowieka.
Dobranoc robaczki, nie kłóćcie się już bo Wam się baboki przyśnią 🤗
Babok <3 jak ja dawno nie widziałam tego słowa :')
Awatar użytkownika
Brida
MiamiBicz
Posty: 376
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

sergioleone pisze: wt lut 10, 2026 11:05 pm Zdobycie kwalifikacji olimpijskiej jest mega trudne, a „bujanie się” w okolicach 15-go miejsca oznacza matematycznie tyle, że kiedy na 100 sportowców z każdego kraju w jakiejś obleganej dyscyplinie np biegi (w Paryżu było około 200 reprezentacji, no to uśrednijmy, że w 100 krajach było tylu konkurentów do miejsca w ekipie) udaje się to 15 miejsce zdobyć i utrzymać, to jest się 15-tą osobą ze 10.000, tak, dziesięciu tysięcy.
Twoja opinia nie jest bynajmniej niepopularna, jest typowa dla ludzi, którzy uprawiają sport wyczynowy z kanapy przed tv, bez urazy.
Jak ktoś w sporcie zawodowym bardziej siedzi, to raczej ogarnia, na czym polega to bujanie się.

Dlatego jak słucham tych domorosłych dziennikarzyn w mediach typu wp rwących szaty, że co za dramat, ktoś zajął 21 miejsce na olimpiadzie, ale żenada, to się pukam w głowę czasami. Eksperci takich głupot nie mówią.
I nie mówię o sytuacjach, kiedy np. Świątek czy Skrzeszowska w top wysokiej formie od 3 sezonów na olimpiadzie zajmują miejsce w drugiej dziesiątce - tu można wtedy mówić o przykrej niespodziance, jakimś zawodzie czy rozczarowaniu, ale i tak przede wszystkim dla nich samych. Widz przed tv sobie zapewne z tym zawodem poradzi, se ponarzeka i się posmuci. Krach marzeń i wielomiesięcznych przygotowań jest, mam wrażenie, dużo gorszy dla samego sportowca.

Warto doceniać te 15-te miejsca, to jest duży sukces. I ogrom pracy.

Edit: i gwoli ścisłości owszem, buja się za swoje - bo nawet jeśli ma sponsorów, to nie za darmo; dostaje kasę za logo na koszulce pokazywanej w transmisjach. Ergo, zarobił na to, a nie dostał za darmo.
Tak, domyślam się, że dla kogoś to 15 miejsce jest spoko, ale w takim razie ja nie rozumiem co jest celem takiego sportowca, który postanowił poświęcić się danej dyscyplinie. Bo mi się wydawało zawsze, że celem sportowca jest bycie najlepszym. Nie najlepszym w 2 dziesiątce, tylko być co najmniej na podium, a i drugie miejsce nie wszystkich satysfakcjonuje z tego, co widzę w TV ;) Więc jest garstka sportowców, którzy cisną i mają predyspozycje i widać to np. po tym, jak stopniowo zdobywają coraz wyższe pozycje. Ja, gdybym wiedziała, że nie mam kompletnie szans być na podium to bym odpuściła igrzyska i sobie trenowała w wolnym czasie, dla siebie. Ale jestem otwarta na poznanie opinii osób, które w tym rzeczywiście siedzą i powiedzą jak to jest. Liczy się podium czy nie? Bo moje zdanie obecnie jest takie, że jak uprawiasz sport, żeby bić wyłącznie własne rekordy, to jest to hobby-sport ;) Nie chcę nikomu umniejszać, chciałabym autentycznie poznać inny punkt widzenia i jestem gotowa zmienić swoje zdanie jak argumenty do mnie trafią :)
Awatar użytkownika
Jennifer
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Znaczna część ludzi hejtujących Warszawę patrzy na nią przez pryzmat ścisłego, zatłoczonego centrum (okolic dworca centralnego) bądź tiktoków o warszawskim zapaleniu opon mózgowych. Parę lat temu mnie samą to miasto przerażało, a później zaczęłam regularnie tam jeździć, co bardzo zmieniło moją perspektywę. Warszawa jest świetnie skomunikowana, jest tam wiele muzeów, parków, teatrów, galerii, restauracji chyba z każdą możliwą kuchnią świata. Każdy znajdzie coś dla siebie. Znam niestety za dużo osób, którzy będąc tam przejazdem weszli na siku do Złotych Tarasów i później krzyczą, jaka to Warszawa jest brudna, zatłoczona i głośna. Ogólnie to dotyczy też innych miast, gdzie będąc przez 10 minut już wyrabiasz sobie opinię, ale spotykam się z pukaniem w czoło, kiedy otwarcie mówię, że lubię Warszawę i jeżdżę tam przynajmniej kilka razy w roku.
i am a god
Awatar użytkownika
Brida
MiamiBicz
Posty: 376
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Jennifer pisze: śr lut 11, 2026 9:53 am Znaczna część ludzi hejtujących Warszawę patrzy na nią przez pryzmat ścisłego, zatłoczonego centrum (okolic dworca centralnego) bądź tiktoków o warszawskim zapaleniu opon mózgowych. Parę lat temu mnie samą to miasto przerażało, a później zaczęłam regularnie tam jeździć, co bardzo zmieniło moją perspektywę. Warszawa jest świetnie skomunikowana, jest tam wiele muzeów, parków, teatrów, galerii, restauracji chyba z każdą możliwą kuchnią świata. Każdy znajdzie coś dla siebie. Znam niestety za dużo osób, którzy będąc tam przejazdem weszli na siku do Złotych Tarasów i później krzyczą, jaka to Warszawa jest brudna, zatłoczona i głośna. Ogólnie to dotyczy też innych miast, gdzie będąc przez 10 minut już wyrabiasz sobie opinię, ale spotykam się z pukaniem w czoło, kiedy otwarcie mówię, że lubię Warszawę i jeżdżę tam przynajmniej kilka razy w roku.
Ja jeździłam kiedyś bardzo często do Warszawy i niestety za każdym razem wydawała mi się coraz gorsza... Teraz bywam tam tylko jak mam przesiadkę na lotnisku ;) Ale to jest kwestia gustu - lubię stare miasta z nowoczesnym twistem, jak Wrocław, Poznań, Gdańsk. Nie odmawiam jej tych wszystkich zalet, które wymieniłaś. Natomiast to, co mnie zraża do osób z Warszawy, to to, że (może nieświadomie) zakładają, że wszyscy wiedzą, że są z Warszawy, albo, że Warszawa to pępek świata. Typu np. w internecie piszą - "u nas to i tamto" bez podania miasta. Na 99% pisze to ktoś z Warszawy, bo ludzie z innych miast piszą "skąd piszą" ;)
Awatar użytkownika
Clairess
MiamiBicz
Posty: 381
Rejestracja: pn gru 09, 2024 9:58 pm

Post autor: Clairess »

Siłą rzeczy ludzie oceniają miasto przez pryzmat dzielnic, w których bywają, w których mają jakieś rzeczy do załatwienia. Nie mówię tu oczywiście o skrajnościach jak odwiedzenie tylko dworca i Złotych Tarasów przez 10 minut raz w życiu. Swoje własne miasto też widzę głównie przez pryzmat centrum i dzielnicy X, w której mieszkam, a nie myślę na co dzień o dzielnicach Y, Z etc. gdzie nie mam żadnego interesu jeździć. W centrum załatwiam dużo spraw i tak, to jak się czuję w tych okolicach (czy są zatłoczone, brudne etc.) jest ważną składową mojego doświadczenia życia w danym mieście.

Zdaję sobie sprawę, że Warszawa ma wiele różnych dzielnic i zapewne można tam fajnie żyć. Niemniej jednak obstaję przy swojej opinii, że to miasto mnie męczy i za każdym razem kiedy tam jestem potwierdzają się stereotypy (typu ludzie w takim pędzie, że Cię tratują na ulicy, jacyś dziwni zaczepiający człowieka ludzie, chamskie osoby np. dla sprzedawcy w sklepie). Bywam w różnych miastach w Polsce i za granicą, czasem dłużej, czasem na przysłowiową przesiadkę z krótką wizytą na mieście i o większości miejsc nie mam tak złego wrażenia (poza paroma gigantycznymi metropoliami albo bardzo turystycznymi miejscami, gdzie sama liczba osób przewalających się przez centrum przytłacza człowieka i siłą rzeczy zdarzają się nieprzyjemne sytuacje).

Znam niejednego rodowitego Warszawiaka, który przeniósł się do Trójmiasta/Poznania/Krakowa/Wrocławia i mówi to samo ;)

Edit: jeszcze dodam, że oczywiście kwestia gustu, ja w Warszawie lubię wbrew pozorom wiele rzeczy i z czasem znalazłam argumenty które pozwalają mi się cieszyć wizytami tam, ale zarazem przytłaczają mnie inne aspekty jak miks czynników ludzkich, o których napisałam wyżej ze specyficzną architekturą i wielkomiejskością, które są dla mnie too much. Jeśli ktoś mnie spyta o wrażenie o tym mieście to negatywy przeważają (może kiedyś mi się to zmieni, kto wie). Ale nie krytykuję ludzi, którzy lubią to miasto, jestem w stanie zrozumieć, że można je lubić.
Awatar użytkownika
tasty042024
BlondDoczep
Posty: 149
Rejestracja: wt maja 14, 2024 1:56 pm

Post autor: tasty042024 »

Z Warszawą jest taki problem, że większość ludzi dotyka warszawocentryzm i siedzą zamknięci w swojej bańce. Prosty przykład - jeśli w jakimkolwiek ogłoszeniu, poście, komentarzu nie ma wspomnianego miasta, możecie być pewni że chodzi o Warszawę xd czasem też dają tylko dzielnicę. mieszkańcy innych polskich miast tak nie mają imo
Awatar użytkownika
Jennifer
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Chciałam zbiorczo odpowiedzieć na wszystko, co pisałyście wyżej: tak, zgadzam się z wami, że ludzie z Warszawy - najczęściej przyjezdni, nie warszawiacy z dziada pradziada - żyją w swojej bańce, traktują to miasto jako default city, itd. Jeśli chodzi o chamskich ludzi i pędzenie przed siebie w centrum, to tutaj Warszawa odstaje od innych miast tylko skalą - po prostu tych ludzi jest siłą rzeczy tutaj więcej.
I okej, jak najbardziej rozumiem, że jeśli ktoś enty raz jest w Warszawie w różnych lokacjach i spotyka go coś niemiłego, można się zrazić do tego miasta. Ja mam tak z Gdańskiem - zawsze gdy tam jestem, traktują mnie wyniośle w restauracjach, sklepach czy hotelach. Co ciekawie, w Warszawie zdarzyło mi się wejść z dresie i adidasach do "lepszej" restauracji, gdzie zostałam obsłużona jak królowa brytyjska. Znam wiele przypadków, kiedy wśród moich znajomych ktoś był zainteresowany jakimś koncertem czy wydarzeniem i nie pojechał na nie tylko dlatego, że działo się to w Warszawie. Smutne jest to, że podczas gdy obcokrajowcy chwalą naszą stolicę, nazywając ją europejskim Nowym Jorkiem, my mieszamy ją z błotem.
i am a god
Awatar użytkownika
Clairess
MiamiBicz
Posty: 381
Rejestracja: pn gru 09, 2024 9:58 pm

Post autor: Clairess »

Jennifer pisze: śr lut 11, 2026 10:52 am Smutne jest to, że podczas gdy obcokrajowcy chwalą naszą stolicę, nazywając ją europejskim Nowym Jorkiem, my mieszamy ją z błotem.
Tutaj Cię trochę rozumiem - co innego stwierdzić, że miasto X jest nie w moim klimacie, bo za dużo ludzi etc. Podobnie Amerykanin może nie lubić Nowego Jorku czy Chicago. Co innego mieszać na każdym kroku przesadnie swoją stolicę z błotem, często jeszcze przed obcokrajowcami, którzy w ogóle nie znają Polski, nie wiedzą o co chodzi i wyrobią w sobie przekonanie, że to musi być jakieś miejsce z koszmaru. To chyba taka polska cecha, że lubimy sami po sobie jechać, czy chodzi o własny wygląd albo kompetencje, czy o wygląd własnych miast.

Z drugiej strony odkąd pamiętam Warszawa była "krytykowana" m.in. za okropne zagospodarowanie pod względem architektonicznym, utratę swojego charakteru sprzed wojny, przypadkowo wymieszane różne style z różnych epok, bezmyślnie stawiane wszędzie bloki i wieżowce nawet na najmniejszych działeczkach. Trudno się z tym nie zgodzić i udawać, że wszystko jest OK. To problem także innych polskich miast, ale Warszawa jest flagowym przykładem. To jest jeden z powodów, dla których nie czuję się w tym mieście dobrze i dla których wiele osób może mieć podobne wrażenie. Nie uważam też, że nazywanie europejskim Nowym Jorkiem jest trafne (ogólnie nie przepadam za takimi porównaniami).

Ale oczywiście to nie jest wina szeregowych mieszkańców Warszawy ani powód, dla którego odradzałabym obcokrajowcom wizytę w Polsce jeśli akurat pasowałoby im przyjechać do Warszawy, a nie innego miasta.
g_girl
SushiRoll
Posty: 232
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

Jennifer pisze: śr lut 11, 2026 10:52 am Chciałam zbiorczo odpowiedzieć na wszystko, co pisałyście wyżej: tak, zgadzam się z wami, że ludzie z Warszawy - najczęściej przyjezdni, nie warszawiacy z dziada pradziada - żyją w swojej bańce, traktują to miasto jako default city, itd. Jeśli chodzi o chamskich ludzi i pędzenie przed siebie w centrum, to tutaj Warszawa odstaje od innych miast tylko skalą - po prostu tych ludzi jest siłą rzeczy tutaj więcej.
I okej, jak najbardziej rozumiem, że jeśli ktoś enty raz jest w Warszawie w różnych lokacjach i spotyka go coś niemiłego, można się zrazić do tego miasta. Ja mam tak z Gdańskiem - zawsze gdy tam jestem, traktują mnie wyniośle w restauracjach, sklepach czy hotelach. Co ciekawie, w Warszawie zdarzyło mi się wejść z dresie i adidasach do "lepszej" restauracji, gdzie zostałam obsłużona jak królowa brytyjska. Znam wiele przypadków, kiedy wśród moich znajomych ktoś był zainteresowany jakimś koncertem czy wydarzeniem i nie pojechał na nie tylko dlatego, że działo się to w Warszawie. Smutne jest to, że podczas gdy obcokrajowcy chwalą naszą stolicę, nazywając ją europejskim Nowym Jorkiem, my mieszamy ją z błotem.
Ja też w Warszawie spotykam miłych ludzi. Wiele osób w Warszawie nigdy nie było, a i tak ja krytykują, to już chyba kwestia jakichś kompleksów.
Co do Warszawy to niezmiernie wkurza mnie to podkreślanie kto jest "warszawiakiem z dziada pradziada", w kto "słoikiem". Tak jakby to była czyjaś zasługa gdzie się urodził.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

tasty042024 pisze: śr lut 11, 2026 10:31 am Z Warszawą jest taki problem, że większość ludzi dotyka warszawocentryzm i siedzą zamknięci w swojej bańce. Prosty przykład - jeśli w jakimkolwiek ogłoszeniu, poście, komentarzu nie ma wspomnianego miasta, możecie być pewni że chodzi o Warszawę xd czasem też dają tylko dzielnicę. mieszkańcy innych polskich miast tak nie mają imo
A wiecie czemu? Żeby nie spadł hejt i głupie teksty. Jak napiszesz czy powiesz „ We Wrocławiu” czy „u nas w Koszalinie” to nie zleci Ci się stado „oooo Wrocławianka nas odwiedziła” „ ooo Wrocławianka przyjechała” „ooooU Nas We Wrocławiu, a wiesz że istnieje życie poza Wrocławiem odklejona jesteś” „”ja to bym we Wrocławiu to nie mógł mieszkać „ itp
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Centrum Warszawy to ogólnopolski węzeł przesiadkowy i punkt startu weekendowych zakupów, spotkań, eventów. I to decyduje w dużej mierze o charakterze tej części miasta. Powoli to się zmienia, place wokól PKiN są remontowane i okolica jest cywilizowana. Niestety zachowań niektórych ludzi nie zmienimy. Ja tego miejsca unikam, najwyżej przejeżdżam pod.

A co do opinii o Warszawiakach / słoikach to chyba głównie zajmuje ludzi spoza Warszawy. Jeśli ktoś o tym gada, to chyba głównie w celu ponabijania się z tematu. Przynajmniej w moim otoczeniu.

Ogólnie temat bycia z Warszawy chyba bardziej zajmuje innych niż Warszawiaków. Jedziesz na urlop, pytają skąd jesteś i robią z tego temat do komentowania, nawet jak ostatni raz byli w Warszawie w 91 roku, a osądy wydają na podstawie relacji w TV z parady gejów. :) Lepiej nie zaczynać, żeby się nie nasłuchać. A o rejestracji auta powiedzieć, że z leasingu. Żartuję oczywiście.
Awatar użytkownika
iksde12345
GreckieWakacje
Posty: 279
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

Ja lubię Warszawę, Stare Miasto to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi
Mualla
SushiRoll
Posty: 225
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Ja nie ukrywam, że mieszkam w Warszawie tylko dlatego, że w moim rodzinnym mieście nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem :) niemniej, jest ono blisko Warszawy, więc mogę jechać na „agrowczasy” praktycznie w każdy weekend. Warszawa męczy. Męczy ilość ludzi, męczą odległości. Doceniam perspektywy, komunikację oraz bazę kulturowo-rozrywkową. Jednak nie zawsze człowiek ma czas, siłę i chęć do korzystania z niej plus wiąże się to z wydawaniem pieniędzy. Warszawa jest specyficzna i pełna kontrastów. Sama architektura jest pomieszana z poplątanym. Centrum jest zle zorganizowane i nie zachęca. Na swojej dzielnicy mam wszystko czego potrzebuję, ale pracuję w centrum, więc jestem zmuszona do jej opuszczania, więc niechętnie w nim zostaję wieczorami bądź w weekendy. Niemniej, wychodzę z założenia, że czym innym jest być w danym mieście turystą a czym innym mieszkańcem, bo wtedy widzimy więcej minusów codziennego życia, ale widzę tendencję do gloryfikowania innych miast z jednoczesną krytyką Warszawy. To nie jest po prostu miasto dla wszystkich. Trzeba się odnaleźć w tym pędzie, bo tutaj jest wszystko daleko, więc musisz się spieszyć, jeśli chcesz mieć życie poza pracą.

Dodam jeszcze od siebie, ze bardzo mnie mierzi wspominanie, ze ktoś się urodził w Warszawie jakby czyniłoby go na starcie lepszym. Nie, nie jesteś lepszy. Masz łatwiejszy start w życie, bo nie musiałeś wyprowadzać się z domu na studia, rodzice nie musieli się zarzynać żeby Cię utrzymać w tym mieście. Jednocześnie denerwuje mnie, że gdy z kimś rozmawiam i mówię, że jestem z Warszawy, a ten ktos wie, że urodziłam się gdzieś indziej podkreśla „ha! Jaka Warszawianka!”. Jestem tu zameldowana, tu pracuje i płacę podatki, stąd wyjeżdżam w inne kierunki od 10 lat to co mam odpowiadać na pytanie skąd przyjechałam/skąd jestem? Ludzie mają z tym niesamowity problem.
Awatar użytkownika
Jennifer
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Mualla pisze: śr lut 11, 2026 12:37 pm Niemniej, wychodzę z założenia, że czym innym jest być w danym mieście turystą a czym innym mieszkańcem, bo wtedy widzimy więcej minusów codziennego życia, ale widzę tendencję do gloryfikowania innych miast z jednoczesną krytyką Warszawy.
Dziękuję, że o tym wspomniałaś, sama miałam to dodać, ale jakoś mi umknęło. Nie ma miasta idealnego, wszystkie te warszawskie ochy i achy też mają swoją cenę - odległości, koszta, tłumy. Ale z drugiej strony, małe miasta może i są spokojniejsze, ale często nie ma w nich perspektyw na jakiś rozwój. Można wymieniać w nieskończoność. Ja nie mieszkam w Warszawie i chyba nawet nie chciałabym mieszkać, za to lubię przyjeżdżać tutaj co jakiś czas i korzystać z tego, co miasto ma do zaoferowania przez te kilka dni. Śmieszą mnie tylko ludzie, którzy pukają się w czoło, gdy mówię, że spędzam wakacje w Warszawie - bo jak tu można odpocząć? - a sami jadą do Gdańska czy Krakowa, tak jakby te miejscowości były ciche i spokojne, a ceny w knajpach czy hotelach dużo niższe niż w stolicy.
i am a god
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

PEONIA pisze: śr lut 11, 2026 11:16 am A wiecie czemu? Żeby nie spadł hejt i głupie teksty. Jak napiszesz czy powiesz „ We Wrocławiu” czy „u nas w Koszalinie” to nie zleci Ci się stado „oooo Wrocławianka nas odwiedziła” „ ooo Wrocławianka przyjechała” „ooooU Nas We Wrocławiu, a wiesz że istnieje życie poza Wrocławiem odklejona jesteś” „”ja to bym we Wrocławiu to nie mógł mieszkać „ itp
Tak, to na pewno dlatego XD jak ktoś doda posta na grupie fanów kebabów o tresci „gdzie zjem dobrego kebaba w Warszawie” vs. „gdzie zjem dobrego kebaba we Wrocławiu”, to tak, na bank pierwszy dostanie hejt a drugi nie, lol. A o to właśnie chodzi z „default city”, że ludzie piszą „gdzie zjem dobrego kebaba” i wszyscy mają wiedzieć, że pyta o stolicę. Ewentualnie „gdzie zjem dobrego kebaba na *nazwa dzielnicy*”.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

mariaow pisze: śr lut 11, 2026 1:30 pm Tak, to na pewno dlatego XD jak ktoś doda posta na grupie fanów kebabów o tresci „gdzie zjem dobrego kebaba w Warszawie” vs. „gdzie zjem dobrego kebaba we Wrocławiu”, to tak, na bank pierwszy dostanie hejt a drugi nie, lol. A o to właśnie chodzi z „default city”, że ludzie piszą „gdzie zjem dobrego kebaba” i wszyscy mają wiedzieć, że pyta o stolicę. Ewentualnie „gdzie zjem dobrego kebaba na *nazwa dzielnicy*”.
Odnoszę się do tego fragmentu "jeśli w jakimkolwiek ogłoszeniu, poście, komentarzu nie ma wspomnianego miasta, możecie być pewni że chodzi o Warszawę" - może jestem odklejona ale jeśli pytam o mieszkanie czy kebaba to raczej na grupach temu dedykowanych typu " mieszkanie /dobre jedzenie w Warszawie/ Krakowie/ Kobylnikach".

Ja właśnie z tego powodu unikam podawania gdzie mieszkam bo naprawdę nie mam ochoty tego wysłuchiwać i myślę że większość krajan ma dość wysłuchiwania jak to Bożena czy Halina za żadne pieniądze by tu nie zamieszkały. Dziękuję za tę garść bezcennych informacji....I nawet nie masz pojęcia jak to jest upierdliwe i częste i irytujące skoro się z tego śmiejesz. Każdy kto mieszka w Warszawie Ci zapewne to potwierdzi, że słyszy te pierdoły ciagle...
Lkjhgfd
SkrzydełkaZhooters
Posty: 213
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Post autor: Lkjhgfd »

PEONIA pisze: śr lut 11, 2026 11:16 am A wiecie czemu? Żeby nie spadł hejt i głupie teksty. Jak napiszesz czy powiesz „ We Wrocławiu” czy „u nas w Koszalinie” to nie zleci Ci się stado „oooo Wrocławianka nas odwiedziła” „ ooo Wrocławianka przyjechała” „ooooU Nas We Wrocławiu, a wiesz że istnieje życie poza Wrocławiem odklejona jesteś” „”ja to bym we Wrocławiu to nie mógł mieszkać „ itp
Tak, tak, jak ktoś wystawi na grupce ogłoszenie o pracę, że ją da lub jej szuka i dopisze, że w Warszawie to na pewno ludzie będą się śmiać xd Szkoda, że jak ktoś upomni, że trzeba podać miasto to z poirytowaniem autor odpisuje "no chyba wiadomo, że Warszawa" XD Tak samo z reklamami internetowymi różnych miejsc, gdzie post jest na całą Polskę, ale podana tylko ulica. No, ludzie zadzwonią do twojej kawiarenki i wyśmieją, że jest w Warszawie.
Raz nawet ktoś napisał, że nie wiedział, że taka nazwa ulicy jest też w innych miastach XD
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

mariaow pisze: śr lut 11, 2026 1:30 pm Tak, to na pewno dlatego XD jak ktoś doda posta na grupie fanów kebabów o tresci „gdzie zjem dobrego kebaba w Warszawie” vs. „gdzie zjem dobrego kebaba we Wrocławiu”, to tak, na bank pierwszy dostanie hejt a drugi nie, lol. A o to właśnie chodzi z „default city”, że ludzie piszą „gdzie zjem dobrego kebaba” i wszyscy mają wiedzieć, że pyta o stolicę. Ewentualnie „gdzie zjem dobrego kebaba na *nazwa dzielnicy*”.
Tylko pytanie o polecenie kebaba raczej nie jest zadane przez Warszawiaka, ale osobę przyjezdną. To nie do Warszawy pretensje. Zresztą mi też się czesto zdarza trafić na fajną ofertę bez namiarów i wcale nie jest w Warszawie. Ostatnio szukałam palarni kawy i wyskakiwały mi jakieś z całej Polski bez podania gdzie. Musiałam sama szukać.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Paryż wcale nie jest tak niebezpieczny i brudny jak niektórzy go opisują. Mam wrażenie, że niektóre miejsca są hejtowane tylko dlatego, że są popularne i niektórzy ludzie za wszelką cenę chcą pokazać jacy to oni nie są inni i wyjątkowi.
Co do tego niebezpieczeństwa to wiadomo, że są dzielnice które lepiej unikać późnymi porami, zwłaszcza jak jest się samemu i nie zna się okolicy - ale ta zasada tyczy się każdego miasta, nieważne w jakim kraju.
Jeśli chodzi o brud to w centrum miasta nie zauważyłam walających się śmieci, a powiedziałabym że nawet w parkach było czyściej niż w Polsce - bo były one zamykane na noc, a w ciągu dnia był zakaz picia alkoholu i palenia (który większość ludzi rzeczywiście przestrzegało) więc nie walały się żadne pety ani szklane butelki.
Co do "niemiłych Francuzów" także się z nimi nie spotkałam, ktoś może powiedzieć że miałam szczęście, a ja mogę odpowiedzieć że ci co narzekają mieli pecha i tyle. Mimo, że posługuje się francuskim to mój chłopak dogadywał się też w niektórych miejscach po angielsku i nie było żadnego problemu.
I oczywiście każdy mieć swoje własne zdanie ale co innego powiedzieć "mi się w tym miejscu nie podobało, nie jest dla mnie" a co innego powtarzać stereotypy mijające się z prawdą.
Clarion
FejkTiffany
Posty: 656
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Lkjhgfd pisze: śr lut 11, 2026 1:43 pm Tak, tak, jak ktoś wystawi na grupce ogłoszenie o pracę, że ją da lub jej szuka i dopisze, że w Warszawie to na pewno ludzie będą się śmiać xd Szkoda, że jak ktoś upomni, że trzeba podać miasto to z poirytowaniem autor odpisuje "no chyba wiadomo, że Warszawa" XD Tak samo z reklamami internetowymi różnych miejsc, gdzie post jest na całą Polskę, ale podana tylko ulica. No, ludzie zadzwonią do twojej kawiarenki i wyśmieją, że jest w Warszawie.
Raz nawet ktoś napisał, że nie wiedział, że taka nazwa ulicy jest też w innych miastach XD
Albo jeszcze ten klasizm bijący od warszawiaków, jak powiesz "Saska" i się zawsze ktoś musi spłakać, że od razu widać, że nie jest warszawianką od 10 pokoleń, bo prawdziwy warszawiak powie "Kępa", a nie "Saska". Zrzygać się można od tego flexowania się, że ktoś się urodził w Warszawie, więc po prostu jego babcia chodziła na wódeczkę z Osiecką, dziadek walczył w powstaniu, więc jak zaparkujesz swój samochód na niewarszawskiej rejestracji w randomowym miejscu to zaraz ktoś się spłacze, że akurat to miejsce parkingowe pod losowym blokiem to część warszawskiego dziedzictwa i ty jako słoik na niewarszawskich rejestracjach masz spierdalać i parkować gdzie indziej.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Rzeka.chaosu pisze: śr lut 11, 2026 1:55 pm Tylko pytanie o polecenie kebaba raczej nie jest zadane przez Warszawiaka, ale osobę przyjezdną. To nie do Warszawy pretensje. Zresztą mi też się czesto zdarza trafić na fajną ofertę bez namiarów i wcale nie jest w Warszawie. Ostatnio szukałam palarni kawy i wyskakiwały mi jakieś z całej Polski bez podania gdzie. Musiałam sama szukać.
Z tą lokalizacją to jest mega ciężkie i to cała Polska moje drogie. Szczególnie to widać na instagramie czy na tt. Dwoją się i troją dziewczyny by promować swoje kwiaciarnie, paznokcie itp tylko 99% nie pisze gdzie ten przybytek się mieści i jeszcze zdziwione, że ktoś pyta - . "25 listopada 2023 wstawiłyśmy post gdzie wyraźnie jest zaznaczone , że jesteśmy w x". Także ten "centryzm" nie dotyczy tylko Warszawy. Ostatnio szukałam studia na sesję zdjęciowa i 90% miejsc widać, że zdrowo inwestuje w marketing a podstawowej informacji nie poda.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

PEONIA pisze: śr lut 11, 2026 2:17 pm Z tą lokalizacją to jest mega ciężkie i to cała Polska moje drogie. Szczególnie to widać na instagramie czy na tt. Dwoją się i troją dziewczyny by promować swoje kwiaciarnie, paznokcie itp tylko 99% nie pisze gdzie ten przybytek się mieści i jeszcze zdziwione, że ktoś pyta - . "25 listopada 2023 wstawiłyśmy post gdzie wyraźnie jest zaznaczone , że jesteśmy w x". Także ten "centryzm" nie dotyczy tylko Warszawy. Ostatnio szukałam studia na sesję zdjęciowa i 90% miejsc widać, że zdrowo inwestuje w marketing a podstawowej informacji nie poda.
Jezu, tak. Zauważyłam ta tendencje zwłaszcza na tiktoku. Zamiast w lokalizacji wybrać miejscowość w którym dany lokal się znajduje często są to lokalizacje typu: na końcu świata, cały świat itp. Tylko po to żeby trafić do szerszego grona odbiorców, bo wybierane są lokalizacje najczęściej używane. I mija się to z celem bo mimo, że rzeczywiście trafi do szerszego grona ale co z tego jak nie będą to osoby z danego obszaru. Ja jak widzę tak oznaczone posty czy tiktoki to rezygnuje z szukania dokładnej lokalizacji bo ta informacja powinna być najważniejsza i podkreślona przy każdej okazji.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Clarion pisze: śr lut 11, 2026 2:07 pm Albo jeszcze ten klasizm bijący od warszawiaków, jak powiesz "Saska" i się zawsze ktoś musi spłakać, że od razu widać, że nie jest warszawianką od 10 pokoleń, bo prawdziwy warszawiak powie "Kępa", a nie "Saska". Zrzygać się można od tego flexowania się, że ktoś się urodził w Warszawie, więc po prostu jego babcia chodziła na wódeczkę z Osiecką, dziadek walczył w powstaniu, więc jak zaparkujesz swój samochód na niewarszawskiej rejestracji w randomowym miejscu to zaraz ktoś się spłacze, że akurat to miejsce parkingowe pod losowym blokiem to część warszawskiego dziedzictwa i ty jako słoik na niewarszawskich rejestracjach masz spierdalać i parkować gdzie indziej.
Ja bym rozdzieliła dwie sprawy:

1. Pouczanie kogoś, że źle użył jakiejś slangowej czy zwyczajowej nazwy mirjsca jest głupie. Kropka.

2. Rozmawianie o tym, że ktoś lub jego rodzina tworzył w jakiś sposób miasto (nie ważne jakie) i jego klimat jest ok. Wspomnienia rodzinne też są ok. Warszawa bardzo się zmieniła i mnie wcale nie dziwi jak ludzie omawiają jak to bywało. Sama też rozmawiam - pamiętam jak jeździłam metrem tuż po otwarciu. Przyjechałam z mamą do pracy specjalnie żeby pojeździć - to było coś. To jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa. Podobne wspomnienia mają inni moi rówieśnicy. Każdy chyba rozmwia o takich rzeczach w swoim lub bliskim mu mieście i o osobach znanych, które żyją nie tylko w Warszawie.
dziwnerzeczy
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm

Post autor: dziwnerzeczy »

Kiedy macie do czynienia z jakimś niemiłym Warszawiakiem, to pomyślcie sobie, że gdzieś tam na świecie jest jakiś Londoner albo New Yorker, który by na tego Warszawiaka patrzył z góry, że jest "tylko" z Warszawy.
(to tak z przymrużeniem oka)