Nie mieszkam w Nicei, ale też mam piękną białą plażę na wyspie, a w ciągu roku może raz ją odwiedzę xd. Jak byłam młodsza, to owszem, uwielbiałam morze i mogłam spędzać na plaży całe dnie, ale teraz jak sobie człowiek pomyśli, że woda słona, piasek się przykleja, to się odechciewadziwnerzeczy pisze: ↑czw lut 12, 2026 2:17 pm Coś w tym jest. Znajomi z Nicei mówią, że plaże i ich okolice są dla turystów, bo Nicejczyk po prostu popatrzy z daleka na morze, żeby się upewnić, że ono wciąż tam jest. I to wystarczy do szczęścia i spokoju. :D
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
-
astronautka123
Ja nie znoszę tortów, właśnie że względu na biszkopt. Piekę torty z przepisów cukrowej wróżki i tam bazą jest po prostu ciasto na maśle czy oleju. Dużo lepiej się to je.agbmrctorakwin pisze: ↑śr lut 11, 2026 9:03 pm Nie wiem czy to się zaliczy do niepopularnej opinii ale korzystając, że jest temat tortów skorzystam:
Dużo bardziej wolę od tortu jakiekolwiek ciasto, nawet najzwyklejsze.
W życiu nie jadłam tortu, który zasmakował mi tak, że wzięłabym dokładkę, w najlepszym przypadku byłam w stanie zjeść cały kawałek. I to nieistotne czy tort był robiony przez kogoś, czy z "najlepszej" cukierni w mieście. I te torty z wczesnych lat 2000 także średnio wspominam, pamiętam jak zawsze na moje urodziny prosiłam babcie o miodownik - i tak jak tort zawsze po różnych okolicznościach zostawał i trzeba było wciskać gościom na wynos, to ciasto zawsze schodziło
-
astronautka123
Jak już temat rozwodów jest poruszony z to nie znoszę się spotykać na imprezach z ludźmi po rozwodach i ich nowymi partnerami. Czuję się skrępowana choć nie jestem jakaś pruderyjna. Dodatkowo wnerwia mnie obgadywanje byłych partnerów. Poza skrajnym przypadkamj heloł, jednak was coś łączyło przez długi czas.gunernialne pisze: ↑czw lut 12, 2026 2:04 pm Sytuacja, gdy w rodzinie patchworkowej pojawia się wspólne dziecko pary zawsze kończy się krzywdą tego wcześniejszego dziecka/dzieci jednej ze stron
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Mam tak samo. Szczególnie jeśli wiem, że jedna strona nagadała bzdur nowemu partnerowi o swoim poprzednim związku.astronautka123 pisze: ↑czw lut 12, 2026 3:06 pm Jak już temat rozwodów jest poruszony z to nie znoszę się spotykać na imprezach z ludźmi po rozwodach i ich nowymi partnerami. Czuję się skrępowana choć nie jestem jakaś pruderyjna. Dodatkowo wnerwia mnie obgadywanje byłych partnerów. Poza skrajnym przypadkamj heloł, jednak was coś łączyło przez długi czas.
Czy cukrowa gdzieś teraz publikuje przepisy?astronautka123 pisze: ↑czw lut 12, 2026 2:59 pm Ja nie znoszę tortów, właśnie że względu na biszkopt. Piekę torty z przepisów cukrowej wróżki i tam bazą jest po prostu ciasto na maśle czy oleju. Dużo lepiej się to je.
Ktoś mnie kiedyś zaprosił na wieczór panieński (długo by tłumaczyć, dlaczego akurat w tym konkretnym gronie się znalazłam). Ja przychodzę z eleganckim, wysmakowanym i kreatywnym prezentem, a tymczasem wjeżdża tort w kształcie penisa i też były chyba jakieś prostackie zabawy, ale dokładnie nie pamiętam, bo to dawno było. No oceniłam sobie to w głowie stosownie. Jak można się domyślić, kontaktu z tymi ludźmi już nie mam.
Takie coś to jest dla mnie szczyt prostactwa i żenady.
- australijska
- LouiBag
- Posty: 320
- Rejestracja: czw kwie 25, 2024 12:30 pm
Ja kiedyś dostałam zaproszenie na wieczór panieński mojej koleżanki, gdzie oprócz mnie były same dziewczyny, których nie znałam. I jak zobaczyłam na chacie grupowym na messengerze, że szykuje się właśnie taki wieczór z tortem w kształcie penisa, jakimiś szarfami i koronami, to - ups - niestety "rozchorowałam się" i nie poszłam.Verbena95 pisze: ↑pt lut 13, 2026 2:03 pm Ktoś mnie kiedyś zaprosił na wieczór panieński (długo by tłumaczyć, dlaczego akurat w tym konkretnym gronie się znalazłam). Ja przychodzę z eleganckim, wysmakowanym i kreatywnym prezentem, a tymczasem wjeżdża tort w kształcie penisa i też były chyba jakieś prostackie zabawy, ale dokładnie nie pamiętam, bo to dawno było. No oceniłam sobie to w głowie stosownie. Jak można się domyślić, kontaktu z tymi ludźmi już nie mam.
Takie coś to jest dla mnie szczyt prostactwa i żenady.
Z koleżanką spotkałam się potem solo, na zwykłej kawie i ciastku.
Ja kocham Warszawę, bardzo dobrze się w niej czuję. To miasto zrobiło ogromny postęp w ostatnich latach, jest z czego być dumnym. Są oferty i dla tych z "warszawskim zapaleniem opon mózgowych", jak i dla ludzi, którzy interesują się czymś więcej, niż piciem napoju matchopodobnego (bo z tradycyjną matchą to nie ma nic wspólnego). Wielu turystów z różnych krajów też docenia Warszawę, więc nie widzę powodu, żeby Polacy również nie doceniali. Ale Polak Polakowi wilkiem niestety. W ogóle ludzie sobie nie zdają sprawy, jak bezpieczną (przede wszystkim dla kobiet) jest stolicą. Zapraszam do Paryża i Londynu dla porównania. Ogólnie wolę duże miasta i dobrze się w nich czuję, jestem do nich przyzwyczajona. Dla mnie niewyobrażalne byłoby siedzenie gdzieś, gdzie każdy śledzi każdy mój krok, każdy się zna i obrabia każdemu tyłek z nudów.Jennifer pisze: ↑śr lut 11, 2026 9:53 am Znaczna część ludzi hejtujących Warszawę patrzy na nią przez pryzmat ścisłego, zatłoczonego centrum (okolic dworca centralnego) bądź tiktoków o warszawskim zapaleniu opon mózgowych. Parę lat temu mnie samą to miasto przerażało, a później zaczęłam regularnie tam jeździć, co bardzo zmieniło moją perspektywę. Warszawa jest świetnie skomunikowana, jest tam wiele muzeów, parków, teatrów, galerii, restauracji chyba z każdą możliwą kuchnią świata. Każdy znajdzie coś dla siebie. Znam niestety za dużo osób, którzy będąc tam przejazdem weszli na siku do Złotych Tarasów i później krzyczą, jaka to Warszawa jest brudna, zatłoczona i głośna. Ogólnie to dotyczy też innych miast, gdzie będąc przez 10 minut już wyrabiasz sobie opinię, ale spotykam się z pukaniem w czoło, kiedy otwarcie mówię, że lubię Warszawę i jeżdżę tam przynajmniej kilka razy w roku.
I bardzo dobrze. Niestety ja nie wiedziałam, co będzie, więc nie miałam szansy się "rozchorować"australijska pisze: ↑pt lut 13, 2026 2:20 pm Ja kiedyś dostałam zaproszenie na wieczór panieński mojej koleżanki, gdzie oprócz mnie były same dziewczyny, których nie znałam. I jak zobaczyłam na chacie grupowym na messengerze, że szykuje się właśnie taki wieczór z tortem w kształcie penisa, jakimiś szarfami i koronami, to - ups - niestety "rozchorowałam się" i nie poszłam.
Z koleżanką spotkałam się potem solo, na zwykłej kawie i ciastku.
Dla mnie też. Sama byłam kiedyś gościem na takiej imprezie i gdy nie chciałam brać udziału w quizie o życiu seksualnym przyszłej panny młodej, nasłuchałam się, że nie mam do siebie dystansu że przecież to tylko zabawaVerbena95 pisze: ↑pt lut 13, 2026 2:03 pm Ktoś mnie kiedyś zaprosił na wieczór panieński (długo by tłumaczyć, dlaczego akurat w tym konkretnym gronie się znalazłam). Ja przychodzę z eleganckim, wysmakowanym i kreatywnym prezentem, a tymczasem wjeżdża tort w kształcie penisa i też były chyba jakieś prostackie zabawy, ale dokładnie nie pamiętam, bo to dawno było. No oceniłam sobie to w głowie stosownie. Jak można się domyślić, kontaktu z tymi ludźmi już nie mam.
Takie coś to jest dla mnie szczyt prostactwa i żenady.
Ogólnie to nie lubię imprez tego typu, bo o ile faceci na wieczorze kawalerskim zazwyczaj preferują proste rozrywki typu jakiś wyjazd, dobre jedzenie i alko, tak dziewczyny na panieńskich zawsze wymyślają jakieś pierdoły. A to ubieramy się w ten sam kolor, a to wynajmujemy fotografa, a to pleciemy wianki, a to jakieś inne dziecinne zabawy. Byłam na dwóch takich imprezach i zawsze wychodziłam zażenowana.
i am a god
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 169
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Oo to mi przypomnialo moja niepopularna opinie:
Nie lubie tych wymagan slubnych by kazda dziewczyna ubrala kolor xxx. Wiem, ze to teraz popularna sprawa, ale wydaje mi sie to troche niegrzeczne
Takim ludziom jestem w stanie zaoferować dystans - dożywotniJennifer pisze: ↑pt lut 13, 2026 3:37 pm Dla mnie też. Sama byłam kiedyś gościem na takiej imprezie i gdy nie chciałam brać udziału w quizie o życiu seksualnym przyszłej panny młodej, nasłuchałam się, że nie mam do siebie dystansu że przecież to tylko zabawa![]()
Ogólnie to nie lubię imprez tego typu, bo o ile faceci na wieczorze kawalerskim zazwyczaj preferują proste rozrywki typu jakiś wyjazd, dobre jedzenie i alko, tak dziewczyny na panieńskich zawsze wymyślają jakieś pierdoły. A to ubieramy się w ten sam kolor, a to wynajmujemy fotografa, a to pleciemy wianki, a to jakieś inne dziecinne zabawy. Byłam na dwóch takich imprezach i zawsze wychodziłam zażenowana.
Ja ogólnie mam alergię na tego typu imprezowe pierdoły, jest to pozbawione jakiejkolwiek klasy, o intelekcie już w ogóle nie wspominając, bo to dla nich za trudne. I to są potem te same osoby, które pieją wniebogłosy o to, jak są uprzedmiotawiane przez mężczyzn, jak to mają gorzej itd. To się zdecydujcie. Bawić można się z klasą i smakiem, tylko do tego coś trzeba mieć w głowie oprócz sieczki. Plecenie wianków, plecenie pierdół
A quiz o życiu seksualnym przyszłej panny młodej to jest szczyt wszystkiego, to już nawet nie podchodzi pod pierdoły, to jest po prostu chamstwo. Ja bym im ten quiz koncertowo zepsuła przy okazji obnażając ich słabości
Też nie przepadam za takimi imprezami, ale może skupmy się na sobie i swoich opiniach, niż na ocenianiu klasy i intelektu innych osób, które nie podzielają naszych gustów.Verbena95 pisze: ↑pt lut 13, 2026 7:51 pm Takim ludziom jestem w stanie zaoferować dystans - dożywotni![]()
Ja ogólnie mam alergię na tego typu imprezowe pierdoły, jest to pozbawione jakiejkolwiek klasy, o intelekcie już w ogóle nie wspominając, bo to dla nich za trudne. I to są potem te same osoby, które pieją wniebogłosy o to, jak są uprzedmiotawiane przez mężczyzn, jak to mają gorzej itd. To się zdecydujcie. Bawić można się z klasą i smakiem, tylko do tego coś trzeba mieć w głowie oprócz sieczki. Plecenie wianków, plecenie pierdółOdnośnie plecenia wianków to jeszcze jest TA grupa kobiet, która to podciąga pod jakieś starosłowiańskie rytuały wiatru, mleka, mąki i pepsi coli, wymyślająca do tego mega szamańską filozofię. To jest taki bullshit, że się w głowie nie mieści. Ale po prostu kurs florystyczny z pleceniem wianków uważam za ok. Ale nazwijcie to kursem florystycznym, a nie rytuałem oczyszczenia energii podmiejskiego powietrza i stojącej od roku kałuży.
A quiz o życiu seksualnym przyszłej panny młodej to jest szczyt wszystkiego, to już nawet nie podchodzi pod pierdoły, to jest po prostu chamstwo. Ja bym im ten quiz koncertowo zepsuła przy okazji obnażając ich słabości![]()
![]()
Hmmm, nie wiem, ja tam chętnie to oceniam
Denerwuje mnie "policja językowa" w przypadku poważnych tematów....Ostatnio widziałam tt gdzie laska się żali , ze została oszukana a w komentarzach jakaś inteligentna się spruła o to, ze mówi gramów a nie gram. Post o depresji i braku chęci do życia - no cóż, najważniejsze przecinki w złych miejscach....
Naprawdę w przypadku takich tematów nie umiesz się powstrzymać i nie masz nic innego do powiedzenia? Ja jeszcze rozumiem jakiś lekki temat ale serio w obliczu czegoś takiego najważniejsze jest to, ze ktoś zrobił błąd ortograficzny, interpunkcyjny itp. ?
Serio, co tym ludziom to daje ? Najbardziej mnie jeszcze rozwala jak "policjant" sam błędy popełnia a uwagę zwraca
Naprawdę w przypadku takich tematów nie umiesz się powstrzymać i nie masz nic innego do powiedzenia? Ja jeszcze rozumiem jakiś lekki temat ale serio w obliczu czegoś takiego najważniejsze jest to, ze ktoś zrobił błąd ortograficzny, interpunkcyjny itp. ?
Serio, co tym ludziom to daje ? Najbardziej mnie jeszcze rozwala jak "policjant" sam błędy popełnia a uwagę zwraca
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Rozumiem, że każdy może mieć inne preferencje dotyczące spędzania wolnego czasu, ale robienie z tego wykładu o upadku intelektualnym kobiet i wiązanie plecenia wianków z brakiem klasy to po prostu snobizm i bez podstawne uważanie się za lepszą od innych XDD Można nie trawić kiczu czy "szamańskich filozofii", ale dorabianie do tego ideologii o "sieczce w głowie” tylko dlatego, że ktoś bawi się inaczej niż ty, świadczy jedynie o twojej potrzebie dowartościowania się cudzym kosztem. Z resztą w sytuacji wianków sama przyznałaś, że chodzi głównie o nazwę bo gdyby tą samą czynność nazwać po prostu kursem florystycznym to byłoby już wszystko ok;) Ale it's not that deep, to tylko zabawa.Verbena95 pisze: ↑pt lut 13, 2026 7:51 pm Takim ludziom jestem w stanie zaoferować dystans - dożywotni![]()
Ja ogólnie mam alergię na tego typu imprezowe pierdoły, jest to pozbawione jakiejkolwiek klasy, o intelekcie już w ogóle nie wspominając, bo to dla nich za trudne. I to są potem te same osoby, które pieją wniebogłosy o to, jak są uprzedmiotawiane przez mężczyzn, jak to mają gorzej itd. To się zdecydujcie. Bawić można się z klasą i smakiem, tylko do tego coś trzeba mieć w głowie oprócz sieczki. Plecenie wianków, plecenie pierdółOdnośnie plecenia wianków to jeszcze jest TA grupa kobiet, która to podciąga pod jakieś starosłowiańskie rytuały wiatru, mleka, mąki i pepsi coli, wymyślająca do tego mega szamańską filozofię. To jest taki bullshit, że się w głowie nie mieści. Ale po prostu kurs florystyczny z pleceniem wianków uważam za ok. Ale nazwijcie to kursem florystycznym, a nie rytuałem oczyszczenia energii podmiejskiego powietrza i stojącej od roku kałuży.
A quiz o życiu seksualnym przyszłej panny młodej to jest szczyt wszystkiego, to już nawet nie podchodzi pod pierdoły, to jest po prostu chamstwo. Ja bym im ten quiz koncertowo zepsuła przy okazji obnażając ich słabości![]()
![]()
Prawdziwa klasa, o której tak chętnie wspominasz, polega na tym, że nie trzeba wylewać wiadra pomyj na innych, żeby poczuć się mądrzejszą, a twoja zapowiedź psucia komuś zabawy to po prostu szczyt chamstwa, a nie żaden dowód na intelektualną wyższość. I tak, jesteśmy na forum o niepopularnych opiniach więc masz prawo do wyrażenia swojej, jednak mogłabyś zrobić to nie umniejszając innym - bo wcale nie jesteś od nich lepsza. Ta cała wypowiedź miała klimat tak protekcjonalnego snobizmu, że aż trudno uwierzyć w to rzekome wysokie IQ bo inteligentny człowiek zazwyczaj rozumie, że stopień skomplikowania rozrywki nie definiuje wartości człowieka.
Może oceniam tylko przez swój pryzmat, ale uważam, że nie ma czegoś takiego jak "cieszenie się szczęściem innych". A już na pewno nie wtedy, kiedy ludzie zwykle używają tego powiedzenia. Bo kiedy go używają? Kiedy jesteś w dupie. Kiedy ci się nie układa. Najczęściej porównując twoją sytuację do sytuacji osoby na której ci nie zależy i która ma lepiej. Przykładowo starasz się o dziecko od 3 lat, a twoja koleżanka właśnie powiedziała, że zaszła w ciążę lekką ręką. Trzeba się cieszyć jej szczęściem. Masz depresję i ledwo ogarniasz, a twoja koleżanka ma super życie i właśnie dostała awans. Ja się nie cieszę w takiej sytuacji cudzym szczęściem, a raczej mnie to frustruje. Teraz jest wymóg wspierania wszystkich i cieszenia się szczęściem wszystkich.
Duuuuuuży props, samo serduszko to za małoDefreg56 pisze: ↑wt sty 06, 2026 8:02 pm 1. Jeśli masz spoko relacje z rodzicami, to nie ma absolutnie nic złego w mieszkaniu z rodzicami. Gdyby moi rodzice mieszkali bliżej mojego miasta to bez problemu bym się do nich ponownie wprowadziła. Na szczęście mam swoje mieszkanie, ale gdybym musiała się kredytować na 30 lat lub spłacać czynszojadowi kredyt, to wolałabym wrócić do domu i powoli oszczędzać pieniądze na coś swojego.
2. Uważam, że profile w stylu Make Life Harder albo michalmarszal ogłupiają społeczeństwo. Ogólnie mam dość tego, że teraz ze wszystkiego i wszystkich robi sie superśmieszne memiki. Takie memowanie ze wszystkiego sprawia, że wielu politykom i innym ludziom uchodzi wiele na sucho za ich czyny. Ciągłe obśmiewanie wszystkiego jest ogłupiające, sprawia, że ważne wydarzenia i rzeczy tracą swoje znaczenie. PiS nakradł albo Sasin przewalił 70 milionów na wybory? To nic, zrobimy mema, pośmiejemy się i po problemie. Co więcej, jest to mechanizm manipulowania społeczeństwem.
Np przykro mi, że ze Sławosza zrobili takiego memicznego głupka i ludzie kojarzą go tylko z jedzeniem pierogów i z atencyjną żoną.
3. Uważam, że nowoczesna lewica ma bardzo zły odbiór w społeczeństwie ponieważ utraciła swój socjaldemokratyczny charakter i słysząc "lewica" ludzie mają w głowie eko-świrów, marginalne problemy społeczności LGBT i nastolatki na paradach równości
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Czasem faktycznie trudno jest się cieszyć szczęściem kogoś, kiedy sami mamy deficyty w pewnych obszarach.lalisa pisze: ↑sob lut 14, 2026 12:51 am Może oceniam tylko przez swój pryzmat, ale uważam, że nie ma czegoś takiego jak "cieszenie się szczęściem innych". A już na pewno nie wtedy, kiedy ludzie zwykle używają tego powiedzenia. Bo kiedy go używają? Kiedy jesteś w dupie. Kiedy ci się nie układa. Najczęściej porównując twoją sytuację do sytuacji osoby na której ci nie zależy i która ma lepiej. Przykładowo starasz się o dziecko od 3 lat, a twoja koleżanka właśnie powiedziała, że zaszła w ciążę lekką ręką. Trzeba się cieszyć jej szczęściem. Masz depresję i ledwo ogarniasz, a twoja koleżanka ma super życie i właśnie dostała awans. Ja się nie cieszę w takiej sytuacji cudzym szczęściem, a raczej mnie to frustruje. Teraz jest wymóg wspierania wszystkich i cieszenia się szczęściem wszystkich.
Ale mam też czasem tak, że po ludzku kibicuję komuś, kogo bardzo lubię, wewnętrznie uważam że mu się należy nagroda za bycie dobrym człowiekiem i bardzo chcę żeby się wkońcu jakoś poukładało w życiu tej osoby.
Jak kogoś lubisz, to jasne, że tak, ale chodzi mi bardziej o taki tok rozumowania, że masz po prostu cieszyć się cudzym szczęściem, nawet obcych ludzi, w obszarach które u ciebie nie domagają. Nawet mi się zdarzyło usłyszeć, że trzeba cieszyć się czyimś szczęściem w kontekście Julii Wieniawy, że ma ileś tam mieszkań, lol. No na pewno będę się cieszyć.Anastazja_smietana pisze: ↑sob lut 14, 2026 9:30 am Czasem faktycznie trudno jest się cieszyć szczęściem kogoś, kiedy sami mamy deficyty w pewnych obszarach.
Ale mam też czasem tak, że po ludzku kibicuję komuś, kogo bardzo lubię, wewnętrznie uważam że mu się należy nagroda za bycie dobrym człowiekiem i bardzo chcę żeby się wkońcu jakoś poukładało w życiu tej osoby.
-
maildonewsletterow
- Naczelny Zapierdalacz
- Posty: 510
- Rejestracja: ndz lis 12, 2023 3:30 pm
A mnie predzej symbolicznie ucieszy kolejne mieszkanie Julii Wieniawy, ktora jest mi obojetna, ale po prostu umie wycisnac ze swojego czasu ile sie da, uczciwie zarabia i madrze wydaje te pieniadze na mieszkania, niz np. awans znajomego, ktory go dostaje tylko przez to, ze jest w dobrych ukladach z szefem i nie zasluzyl na to w przeciwienstwie do innego pracownika, ktory nie ma plecow.lalisa pisze: ↑sob lut 14, 2026 10:00 am Jak kogoś lubisz, to jasne, że tak, ale chodzi mi bardziej o taki tok rozumowania, że masz po prostu cieszyć się cudzym szczęściem, nawet obcych ludzi, w obszarach które u ciebie nie domagają. Nawet mi się zdarzyło usłyszeć, że trzeba cieszyć się czyimś szczęściem w kontekście Julii Wieniawy, że ma ileś tam mieszkań, lol. No na pewno będę się cieszyć.![]()
Tak, mozecie po mnie jechac
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 169
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Ja mam podobnie, przychodzi mi z łatwością docenienie innych i takie "symboliczne" cieszenie się.maildonewsletterow pisze: ↑sob lut 14, 2026 10:07 am A mnie predzej symbolicznie ucieszy kolejne mieszkanie Julii Wieniawy, ktora jest mi obojetna, ale po prostu umie wycisnac ze swojego czasu ile sie da, uczciwie zarabia i madrze wydaje te pieniadze na mieszkania, niz np. awans znajomego, ktory go dostaje tylko przez to, ze jest w dobrych ukladach z szefem i nie zasluzyl na to w przeciwienstwie do innego pracownika, ktory nie ma plecow.
Tak, mozecie po mnie jechac![]()
Jak ktoś kupuje kolejne mieszkanie albo drogi samochód i to jest dla niego ważne wydarzenie to się cieszę z tą osobą nawet jeśli mi się też to marzy, ale jeszcze nie jestem w tym miejscu.
I też jak moi znajomi z branży dostają podwyżki to się cieszę podwójnie- z ich powodu, ale też dla mnie to dobre prespektywy na przyszłość nawet jeśli teraz zarabiam mniej niż oni.
Niestety, życie mnie nauczyło, że mało osób prezentuje taką postawę i dlatego mam chyba taką niepopularną opinię w kontrze do tych wszystkich porad typu "jak nie powiesz ile zarabiasz to rynek pracownika na tym straci a zyska pracodawca", że dobrym zwyczajem jest brak dzielenia się informacjami o wynagrodzeniu, bo ludzie zaczynają z zazdrości inaczej traktować tych, którzy zarabiają więcej nawet jeśli to kwestia przypadku/realnych kompetencji/odwagi w proszeniu o podwyżkę.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Nie rozumiem tego hejtu co do walentynek i osób, które je obchodzą. Osoby przeciwne często podkreślają, że kochać i szanować powinno się cały rok - i oczywiście zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale ten sam argument można wykorzystać przy innych świętach np. dniu matki (bo przecież mamę powinno się kochać i okazywać to przez cały rok, a nie tylko w święto). I oczywiście rozumiem, że ktoś tego dnia może po prostu nie lubić i ma do tego pełne prawo, ja np. nienawidzę sylwestra - ale chodzi mi o osoby które są "walentynkowymi grinchami" i za wszelką cenę muszą pokazać swoją niechęć do wszystkich par celebrujących te święto. Ja uważam, że to fajny pretekst by dać sobie jakiś drobny upominek, spędzić miło czas - i nie musi to być partner/ka. Zanim byłam w związku lubiłam ten dzień spędzać ze znajomymi czy z przyjaciółkami, z resztą samej też można miło spędzić walentynki.