Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Verbena95 »

BobikPeryskop pisze: ndz lut 15, 2026 7:27 am Wczoraj wróciłam do domu z chłopakiem bo zostaliśmy na noc (każde z nas u swoich rodziców) wróciliśmy razem do mieszkania... Pomijam to że nie usłyszałam nic bo chyba myśli że nie obchodzimy albo "po *uj" jak on to mówi na wszystko.. weszliśmy w ciszy, nic zero ja cos poukładałam on usiadł do telewizora i przedstawiam nasz dialog
-Trzeba zamknąć okno już
-Nie proszę poczekaj jeszcze chwilkę
-Boze ty takie głupie rzeczy robisz tylko chcesz się kłócic po *uj tu przyjechałaś
No i właśnie.... Okno zawsze jest uchylone w ten sposób, dobrze wie że nie lubię inaczej i tylko mu to przeszkadza wtedy kiedy...nie wiem, po mojej odpowiedzi dostaje podobna odpowiedź. Wyszukuje takiego pytania żeby móc się przyczepić uwierzcie mi że ja to zauważyłam nie dlatego że robię tak samo....nie jestem czepialska... nie mam o co nawet, to taki fajny chłopak ale takie loty ma długo pogorszyło się po pewnych sprawach rodzinnych, trochę ma problemy z praca. Nie tłumacze go, tylko staram się mniej więcej przedstawić obraz... Ja nie zrobiłam nic złego. Dlaczego w ten sposób mnie traktuje? Pytam tutaj bo wczoraj po tych słowach wzięłam głęboki oddech i poleciały mi wielkie łzy z oczu, wstał spojrzał na mnie i powiedział
-Co ty robisz coś ci do oka wpadło?
Wiedział że poleciały mi łzy bo poprawiłam poduszkę żeby nie widział że płacze... Bardzo nie chce się z nim rozstawać i bardzo proszę dziewczyny które przechodzą dziwne relacje lub są po, JAK MAM ZACZYNAC ROZMOWE? Czasem się boje ze na mnie na krzyczy a ja już nie mam tyle siły zeby, się sprzeczać. Odwracam się i po prostu lecą mi łzy i mam cały dzień z głowy a nawet dwa ja drugiego dnia sobie przypomnę te przykre rzeczy... Nie mogę odejsc teraz nie mam gdzie spać w domu moja chora mama leży w moim pokoju jest bardzo chora już na leczeniu paliatywnym, po nocy tylko troszkę się ogarnia i mieszkanie i idzie do mojego "pokoju" mieszkałam w kawalerce z rodzicami całe życie a od 8 lat mieszkam tutaj z chłopakiem i nawet nie wyobrażam sobie powrotu....nie wiem...moja mama też miała problem w związku była przemoc nie potrafila odejść. Czy to moze mieć jakiś związek z przeszłością?
Nie oczekuję też współczucia jakiegoś na maksa że jestem biedna, jestem wiem o tym. Jestem biedna i głupia myślę sobie że nie potrafię tego związku utrzymać żeby facet mnie tak nie traktował powinnam się zmienić może? Dlaczego on tak mnie traktuje... dlaczego ja nie potrafię odejść i jest jak mysz pod miotłą na jego zawołanie i na jego rozkazy...
Wczoraj były walentynki ale chyba nie obchodzimy tego dnia..
Bardzo współczuję. No nie, to nie jest fajny facet, niestety. Po prostu trzeba się postarać uspokoić, złapać do tego w miarę możliwości dystans i przemyśleć jakąś strategię rozstania, w taki sposób, żeby to nie zaszkodziło tobie (nie znam poziomu jego toksyczności, więc trudno mi do tego się odnieść). Ale jeśli ta relacja wywołuje w tobie tak negatywne uczucia i podkopała twoje poczucie własnej wartości, sytuacje i schematy się powtarzają, a jednocześnie chłop nie wykazuje żadnej empatii, to takie coś nie ma sensu i trzeba samemu, bez związku popracować nad wzmocnieniem poczucia wartości, żeby za kolejnym razem móc wejść w związek z lepszą osobą, która będzie cię wspierać nie tylko z pozoru, w celu przywiązania cię do siebie (czyli tylko na początku), ale która będzie to robić stale, z przekonania. Jego trudna sytuacja niczego nie usprawiedliwia, ty też masz trudną sytuację i trzeba postawić siebie na pierwszym miejscu, dla własnego zdrowia ogólnego. Trzymam kciuki!
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

kiciakociaaa2137 pisze: wt lut 17, 2026 11:26 am To o czym piszesz zupełnie nie ma związku z tematem. Nikt nie wspominał tu o rodzicach z zaburzeniami (a kobieta z twojej opowieści ewidentnie takie ma), którzy w każdej obcej osobie widzieli wroga, tylko o przesadnie bliskich relacjach z sąsiadami. Serio, to ze ktoś woli kupić wiertarkę niż pożyczyć ją od sąsiada nie czyni automatycznie z nikogo dzikisa.
Może przeczytaj najpierw na jaki wpis odpisywałam.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 17, 2026 9:46 am Bliska mi osoba była takim dzieckiem. Jej mama spotykała się tylko z ciocią i babcią. Jedyne dziecko poza szkołą, z którym miała kontakt to była kuzynka. Znajomi z dzieciństwa to pani fryzjerka, ludzie z warzywniaków czy biblioteki. Dopiero w liceum zaczęła nadrabiać, ale jej mama i tak nie akceptowała gości. Miała trudną pracę, po której chciała odpoczywać w ciszy.

Ta osoba ma do mamy straszny żal, bo przełożyło się to wszystko na rekacje społeczne, różne umiejętności. Nadal ma trudności w nawiązywaniu kontaktów, takie odczucie typu "wszyscy obcy". To poszło dalej, bo mimo urody i inteligencji długo miała problemy z poznaniem kogoś do związku. Przez wąski krąg znajomych i trudności w tzw. small talkach była skazana na facetów z sieci. Wielu ją oszukało, wykorzystało. Obecnie jest samodzielna, ale ma starzejącą się i niesamodzielną mamę na głowie. Mama nie ma żadnych znajomych, a potrzebuje towarzystwa, pomocy w zakupach lub urzędzie. Nie mieszkają razem, więc ta mama ciągle do niej wydzwania. Gdyby to nie było tak straszne, to byłoby śmieszne.
U mnie w domu rodzinnym wiecznie byli goście, sąsiedzi, koleżanki itd. Ciagle bylo pelne i ciągle ktos przychodził. Czy cokolwiek mi to ułatwiło w kontaktach z innymi ludźmi? Nie. Czy dalej bylam i jestem nieśmiała i robilam głupoty aby ktos mnie polubil? Tak. To naprawdę nic nie znaczy. Miałam w swoim zyciu i dzieciństwie wieczne pełno ludzi obok a i tak w relacjach ze mnie nieudacznik
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PEONIA pisze: pn lut 16, 2026 10:48 pm O matko strasznie współczuję w sensie, że musisz słuchać takich głupich tekstów.
Dajmy ludziom być kim są i szanujmy ich granice. Też mnie to denerwuje i staram się stawać w obronie bo to nie jest fair.
Masz prawo być introwertykiem i żyć zgodnie z tym.
Ludzie którzy walą takie teksty to nie szanują czyiś granic i chcą się dowartościować. Serio już ja na własnym przykładzie doświadczyłam i jakbyś była ekstrawertykiem to by się czepiali innych rzeczy.
Miałam tak kiedyś w pracy jak byłam bardzo młoda „ohh przyszła nasza gwiazda”, „trajkocze i trajkocze, buzia się nie zamyka ( niby w żartach), no to uznałam, że widocznie im przeszkadza moja ekspansywność i jestem uciążliwa postanowiłam się stonować, nie zamilknąć i się obrazić ale się wyciszyć bo widocznie im przeszkadzam w pracy . I co wtedy „chyba się obraziłaś”, „zadziera nosa” „nie odzywa się do nas” „ a co ona taka cicha” nawet szefowej płakali w rękaw że się nie integruje z nimi i mogłabym się otworzyć XD to nie chodzi o Twój charakter bezpośrednio przy takich tekstach
Też mi tak mówią, a nawet każą się zamknąć :) Ale tu się pojawia kwestia - zależy komu wolno się do mnie tak odzywać, osobom zaufanym, jak najbardziej, innym, w żadnym wypadku. Raz, jak jeszcze pracowałam w biurze, mnie obgadywali ponoć w ten sposób: jak jej nie ma, to od razu jest spokój :) Nawet byłam zdziwiona, że tak mówią, bo uważałam, że ogólnie cicho siedzę :) Ale ja tak mam, dla mnie mówienie mało, to dla niektórych nadal mówienie dużo. Cóż, ja się z tych komentarzy i strofowań śmieję, bo wiem, że jestem cholernie gadatliwa i lubię się komunikować i nie ma w tym nic złego, ale jak mi się każą zamknąć, to staram się zamknąć choć na jakiś czas, potem pytam, czy już mogę powrócić do "trybu mówienia" - korona mi z głowy nie spadnie, a zwracam też uwagę na czyjeś potrzeby. W drugą stronę też lubię, jak ktoś dużo różnych rzeczy opowiada, a nie po prostu siedzi i nic nie mówi.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

GapaGlapa pisze: pn lut 16, 2026 11:22 pm Ja jako introwertyk ogromnie się cieszę, że minęły już czasy, że sąsiad, wujek, szwagier bez pytania ładował się na chatę w celach towarzyskich.

I jestem tak trochę po środku, no bo zdaje sobie sprawę , że nie da się przeżyć życia samemu, ale ja w towarzystwie koszmarnie się męczę, tzn. godzinka-dwie na kawę i ploteczki jak najbardziej, powyżej dwóch godzin jestem zmęczona, zmuszam się do rozmowy, a kolejny dzień odreagowuje milcząc 🙈
Ja też nie lubię niezapowiedzianych odwiedzin, nawet kiedyś koleżanki nie wpuściłam, bo postanowiła sobie tak po prostu wpaść bo była w pobliżu, mogła przecież dać znać, że idzie w moje rejony, to bym nie była postawiona przed faktem dokonanym. Ale ona właśnie żyła w takim domu, gdzie non stop ktoś wchodził i wychodził, ona to uwielbiała, ja po trzech godzinach u niej byłam tym zmęczona. Ale gadanie z kolei mi w ogóle nie przeszkadza, niech będzie tego ile wlezie :)
dziwnerzeczy
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm

Post autor: dziwnerzeczy »

Ja jestem introwertyczką ale dużo zależy od osoby, bo są takie z którymi chce się rozmawiać godzinami i takie, które trzeba sobie trochę dawkować.

Zgadzam się w sumie z Nietzsche i "nienawidzę tych, którzy kradną moją samotność, nie oferując w zamian prawdziwego towarzystwa", tylko akurat u mnie może to nie jest nienawiść, ale szybkie wypalenie.

Lubię jak ktoś opowiada o tym co przeczytał, obejrzał, co zrobił, ugotował i jak mu to smakowało i jakie wywołało w nim uczucia, albo czego ciekawego się dowiedział, ale takie pogawędki o rachunkach i życiu i jak wszystko drożeje mnie bardzo męczą jeśli pojawiają się zbyt często.
Awatar użytkownika
again
Koczkodan
Posty: 111
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 11:30 pm

Post autor: again »

dziwnerzeczy pisze: wt lut 17, 2026 12:16 pm Zgadzam się w sumie z Nietzsche i "nienawidzę tych, którzy kradną moją samotność, nie oferując w zamian prawdziwego towarzystwa", tylko akurat u mnie może to nie jest nienawiść, ale szybkie wypalenie.
Ale ładne, nie znałam tego cytatu, dziękuję! :D
Awatar użytkownika
Brida
MiamiBicz
Posty: 375
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

dziwnerzeczy pisze: wt lut 17, 2026 12:16 pm Ja jestem introwertyczką ale dużo zależy od osoby, bo są takie z którymi chce się rozmawiać godzinami i takie, które trzeba sobie trochę dawkować.

Zgadzam się w sumie z Nietzsche i "nienawidzę tych, którzy kradną moją samotność, nie oferując w zamian prawdziwego towarzystwa", tylko akurat u mnie może to nie jest nienawiść, ale szybkie wypalenie.

Lubię jak ktoś opowiada o tym co przeczytał, obejrzał, co zrobił, ugotował i jak mu to smakowało i jakie wywołało w nim uczucia, albo czego ciekawego się dowiedział, ale takie pogawędki o rachunkach i życiu i jak wszystko drożeje mnie bardzo męczą jeśli pojawiają się zbyt często.
Również nie lubię narzekaczy, więc ograniczam takie spotkania do minimum.
Co do tematów rozmowy, coraz częściej jak spotykam nowych ludzi, to po spotkaniu dochodzę do wniosku, że ja wiem o nich już całkiem sporo, a oni o mnie nic. Jakby spotkania miały być tylko opcją zaspokojenia czyjejś próżności i "gadania o sobie". Dochodzi nawet do tego, że ktoś przerywa mi w połowie zdania, żeby dodać coś w stylu "a u mnie to słuchajcie..." . Mam taka parę znajomych, z którymi się już widzieliśmy 4 razy w wąskim gronie (2+2) a oni nadal nie wiedzą nawet czym się zajmuję zawodowo. Także ten ;)

Ps. też dziękuję za ten cytat, jest super!
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Verbena95 pisze: wt lut 17, 2026 11:05 am Jeśli uważasz ujawnianie informacji o życiu seksualnym panny młodej za dobrą zabawę (wypowiedź do której odnoszę się w poście, który komentujesz), to cóż... To nie jest już kwestia rozbieżności co do preferencji stylu zabaw, to jest przekroczenie granic i ja przeciwko temu protestuję. Odnośnie mocno emocjonalnego tonu twojej wypowiedzi - nie muszę się czuć lepsza od innych, mam po prostu inne preferencje i też czasem surowo oceniam preferencje, które są bardzo odległe od moich, ponieważ budzą moją niechęć. To chyba jest zrozumiałe.
Co do wianków, nie chodzi jedynie o nazwę, to spłycenie tematu, chodzi o nazywanie rzeczy po imieniu i nie naginanie rzeczywistości, a przez to nie mydlenie ludziom oczu, że coś jest czymś, czym w rzeczywistości nie jest, czyli chodzi o uczciwość. To też wydaje się zrozumiałe, a moje metafory miały na celu wniesienie trochę lekkiej atmosfery i uśmiechu, ale niestety nie każdy to tak odbiera, jeśli czuje się osobiście zaatakowany przez treść i formę wypowiedzi. Psucie zabawy jest czasem nie złośliwością, a dążeniem do elementarnej uczciwości i autentyczności w kontaktach międzyludzkich - ja wspomnianego bawienia się kosztem czyjegoś życia intymnego nie toleruję. Nie widzę powodu, aby tak się odpalać i określać to oraz inną krytykę jako "szczyt chamstwa" itd. Nie warto też mówić komuś, że jest chamski, a w kolejnym zdaniu kwestionować jego IQ :) Jeśli ktoś uważa, że stopień skomplikowania rozrywki mógłby dla kogoś definiować wartość człowieka (takie zdanie przyszło tej osobie do głowy), to mówi to więcej o tej osobie, niż o osobie krytykującej pewnego typu rozrywki - powód ku mojej krytyce był podany w trzecim zdaniu mojej wypowiedzi. Generalnie bardzo ubolewam nad stanem poczucia własnej wartości takich osób - wolałabym jednak, żeby było wyższe, wtedy nie musielibyśmy prowadzić takich dyskusji. Fajnie by było, gdyby można było rzeczywiście racjonalnie i z humorem dyskutować niepopularne opinie, a jeśli ktoś uważa, że jego granice zostały naruszone, po prostu o tym poinformować, w którym miejscu to się stało, bez tak emocjonalnych wypowiedzi i wycieczek lekko ad personam, które zresztą mogłyby drugą stronę też obrazić, czyli również przekroczyć jej granice. To nie pierwszy raz tutaj i ktoś już też o to postulował.
Ale ja nigdzie nie napisałam, że ujawnianie informacji o życiu seksualnym panny młodej uważam za dobrą zabawę. Skrytykowałam Twój sposób wypowiedzi, w taki sam sposób jak Ty skrytykowałaś osoby o innych preferencjach zabawy.
I tak samo jak Ty mi zarzucasz mocno emocjonalny ton wypowiedzi - ja mogę zarzucić go Tobie skoro fakt, że ktoś bawi się inaczej niż Ty tak bardzo Cię boli, że postanawiasz wjechać tym osobom na inteligencję. Ponadto wieczory panieńskie nie są obowiązkowe więc zanim na taki przyjdziesz możesz najpierw zapytać organizatorkę jakie planuje atrakcje i jeśli któraś z nich Ci się nie podoba to po prostu nie przychodz. Jeśli jednak jesteś już na takim wieczorze i czujesz, że to nie jest towarzystwo czy tematy dla Ciebie to możesz po prostu stamtąd wyjść nie psując nikomu celowo zabawy. Warto pamiętać, że fakt że takie rozmowy są przekroczeniem TWOICH granic, nie oznacza że są przekroczeniem granic pozostałych osób na tej imprezie - a Ty nie jesteś pępkiem świata. A wieczór panieński nie jest typem imprezy który powinien podlegać ścisłej etykiecie, gdyby ktoś zaczął rozmawiać o seksie na rozmowie kwalifikacyjnej albo na kolacji z rodzicami drugiej połówki to rzeczywiście można byłoby zaryzykować określeniem, że taka osoba ma jakieś braki intelektualne skoro nie potrafi dostosować się do danej sytuacji społecznej. Ale w przypadku spotkania towarzyskiego, który ma luźny charakter, do tego są tam same kobiety, granice się trochę przesuwają i to co "nie wypada" na jakichś bardziej oficjalnych spotkaniach, tam staje się dopuszczalne. I podkreślam jeszcze raz - nikt nie ma obowiązku naginać czy przesuwać na siłę swoich granic, nie jestem za tym żeby ktoś na siłę brał w czymś udział jeśli tego nie czuje. Sama znajdowałam się w sytuacjach w których wychodziłam z jakiejś imprezy lub odmawiałam wzięcia udziału w jakiejś "atrakcji" bo mi nie odpowiadała.
Co do tego argumentu z wiankami to nadal nie rozumiem z czym masz problem, Nazywanie robienia wianków np. "Słowiańskim obrzędem” zamiast "kursem florystycznym” to po prostu budowanie klimatu, a nie próba oszustwa. Na tym polegają imprezy tematyczne - nikt nie wierzy, że po założeniu sukni z epoki nagle przenosi się w czasie, tak samo jak nikt na panieńskim nie myśli, że bierze udział w autentycznym rytuale przejścia z X wieku XDD. To element zabawy i estetyki, który ma odróżnić ten wyjątkowy dzień od zwykłych warsztatów w kwiaciarni. To tak, jakby mieć pretensje do restauracji, że nazywa danie "Ucztą Wikinga”, zamiast napisać "Pieczona noga wieprzowa z ziemniakami”. Każdy wie, co dostanie na talerzu, a nazwa służy jedynie wykreowaniu nastroju i sprawieniu przyjemności gościom.
Aurora1
GreckieWakacje
Posty: 289
Rejestracja: czw mar 14, 2024 1:28 pm

Post autor: Aurora1 »

Brida pisze: wt lut 17, 2026 1:21 pm Również nie lubię narzekaczy, więc ograniczam takie spotkania do minimum.
Co do tematów rozmowy, coraz częściej jak spotykam nowych ludzi, to po spotkaniu dochodzę do wniosku, że ja wiem o nich już całkiem sporo, a oni o mnie nic. Jakby spotkania miały być tylko opcją zaspokojenia czyjejś próżności i "gadania o sobie". Dochodzi nawet do tego, że ktoś przerywa mi w połowie zdania, żeby dodać coś w stylu "a u mnie to słuchajcie..." . Mam taka parę znajomych, z którymi się już widzieliśmy 4 razy w wąskim gronie (2+2) a oni nadal nie wiedzą nawet czym się zajmuję zawodowo. Także ten ;)

Ps. też dziękuję za ten cytat, jest super!
Mam niemal identyczne wnioski odnośnie rozmów na messenger z jakimiś znajomymi i "przyjaciółmi" ze szkolnych lat, ze studiów itd. Uderzyło mnie to całkiem niedawno, że przez większość czasu omawialiśmy ich życie, ich problemy i perypetie. Jak ja zaczęłam w końcu coś o sobie albo jak ja miałam problem, chciałam się wygadać to oni i tak znów o sobie. Uświadomienie tego wyszło mi w sumie na dobre, bo ograniczyłam siedzenie w telefonie.
GapaGlapa
ZdalnaFanka
Posty: 495
Rejestracja: pt gru 13, 2024 10:01 pm

Post autor: GapaGlapa »

dziwnerzeczy pisze: wt lut 17, 2026 12:16 pm Ja jestem introwertyczką ale dużo zależy od osoby, bo są takie z którymi chce się rozmawiać godzinami i takie, które trzeba sobie trochę dawkować.

Zgadzam się w sumie z Nietzsche i "nienawidzę tych, którzy kradną moją samotność, nie oferując w zamian prawdziwego towarzystwa", tylko akurat u mnie może to nie jest nienawiść, ale szybkie wypalenie.

Lubię jak ktoś opowiada o tym co przeczytał, obejrzał, co zrobił, ugotował i jak mu to smakowało i jakie wywołało w nim uczucia, albo czego ciekawego się dowiedział, ale takie pogawędki o rachunkach i życiu i jak wszystko drożeje mnie bardzo męczą jeśli pojawiają się zbyt często.
Kurcze odblokowałaś moje myśli i właśnie zdałam sobie sprawę , że najbardziej męczą mnie te rozmowy o niczym

Mamy jednych znajomych, gdzie kolega zawsze wchodzi za mną na tematy co przeczytał, co go ujęło , często się spieramy, choć w żartobliwym tonie na tematy życia, wiary, filozofii itp i zawsze wracam ze spotkania z nimi zadowolona, z dobrą energią

Z drugiej strony reszta znajomych, rodziny czy nawet moi rodzice i teściowie, to ludzie którzy preferują rozmowy o d...Maryni . A mnie przeokropnie męczy wspominanie po raz 60 wspólnej imprezy, czy po raz 80 słuchanie opowieści o przysiędze mojego męża kiedy był w wojsku

I zawsze biczuję sie w myślach, że to moi bliscy, ze powinnam czerpać radość z tego bycia razem , a ja mam ochotę się rozpłakać, że mam dość, chce do domu, chce byc sama.

Czyli może to oprócz mojego introwertyzmu , chodzi mi tez o jakość tego czasu. O to, ze zamiast siedzieć przy flaszce ( choć ja akurat nie pije alkoholu, więc dodatkowo sie męczę) I obgadywać sąsiada, wolę przy herbacie pogadać o czymś co mnie autentycznie interesuje 🤔🤔🤔

Ale mnie teraz natchnelas, dziękuję Ci

Niby oczywista rzecz, a tak bardzo ja wypierałam

Ps. Cytat jest fantastyczny, nie znałam, ale zapisuję
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 748
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

U mojego narzeczonego w domu główne tematy to: kto umarł, rocznica śmierci osoby X, kto jest w szpitalu, choroby, kto z kim się rozwodzi, "a słyszałeś że..." i tu wstaw najnowsze plotki, drożyzna, i najbardziej gorący temat - polityka. Tak bardzo chciałabym znaleźć z nimi wspólny język, ale kiedy zaczyna się któryś z tych tematów, doprowadza mnie to do szału... w szczególności przy takiej okazji jak Wigilia.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

agbmrctorakwin pisze: wt lut 17, 2026 1:39 pm Ale ja nigdzie nie napisałam, że ujawnianie informacji o życiu seksualnym panny młodej uważam za dobrą zabawę. Skrytykowałam Twój sposób wypowiedzi, w taki sam sposób jak Ty skrytykowałaś osoby o innych preferencjach zabawy.
I tak samo jak Ty mi zarzucasz mocno emocjonalny ton wypowiedzi - ja mogę zarzucić go Tobie skoro fakt, że ktoś bawi się inaczej niż Ty tak bardzo Cię boli, że postanawiasz wjechać tym osobom na inteligencję. Ponadto wieczory panieńskie nie są obowiązkowe więc zanim na taki przyjdziesz możesz najpierw zapytać organizatorkę jakie planuje atrakcje i jeśli któraś z nich Ci się nie podoba to po prostu nie przychodz. Jeśli jednak jesteś już na takim wieczorze i czujesz, że to nie jest towarzystwo czy tematy dla Ciebie to możesz po prostu stamtąd wyjść nie psując nikomu celowo zabawy. Warto pamiętać, że fakt że takie rozmowy są przekroczeniem TWOICH granic, nie oznacza że są przekroczeniem granic pozostałych osób na tej imprezie - a Ty nie jesteś pępkiem świata. A wieczór panieński nie jest typem imprezy który powinien podlegać ścisłej etykiecie, gdyby ktoś zaczął rozmawiać o seksie na rozmowie kwalifikacyjnej albo na kolacji z rodzicami drugiej połówki to rzeczywiście można byłoby zaryzykować określeniem, że taka osoba ma jakieś braki intelektualne skoro nie potrafi dostosować się do danej sytuacji społecznej. Ale w przypadku spotkania towarzyskiego, który ma luźny charakter, do tego są tam same kobiety, granice się trochę przesuwają i to co "nie wypada" na jakichś bardziej oficjalnych spotkaniach, tam staje się dopuszczalne. I podkreślam jeszcze raz - nikt nie ma obowiązku naginać czy przesuwać na siłę swoich granic, nie jestem za tym żeby ktoś na siłę brał w czymś udział jeśli tego nie czuje. Sama znajdowałam się w sytuacjach w których wychodziłam z jakiejś imprezy lub odmawiałam wzięcia udziału w jakiejś "atrakcji" bo mi nie odpowiadała.
Co do tego argumentu z wiankami to nadal nie rozumiem z czym masz problem, Nazywanie robienia wianków np. "Słowiańskim obrzędem” zamiast "kursem florystycznym” to po prostu budowanie klimatu, a nie próba oszustwa. Na tym polegają imprezy tematyczne - nikt nie wierzy, że po założeniu sukni z epoki nagle przenosi się w czasie, tak samo jak nikt na panieńskim nie myśli, że bierze udział w autentycznym rytuale przejścia z X wieku XDD. To element zabawy i estetyki, który ma odróżnić ten wyjątkowy dzień od zwykłych warsztatów w kwiaciarni. To tak, jakby mieć pretensje do restauracji, że nazywa danie "Ucztą Wikinga”, zamiast napisać "Pieczona noga wieprzowa z ziemniakami”. Każdy wie, co dostanie na talerzu, a nazwa służy jedynie wykreowaniu nastroju i sprawieniu przyjemności gościom.
Wręcz przeciwnie, staram się bardzo logicznie, bez zbędnych emocji przyczynowo-skutkowo argumentować. A ty nadal bardzo wzburzenie i nadal zarzucasz mi brak inteligencji, niezrozumienia czegoś, choć sama nie odnosisz się do tego, co napisałam ze zrozumieniem, którego mogłabym oczekiwać po tak szczegółowych wyjaśnieniach. Rozumiem, że mój styl wypowiedzi może irytować, ale to ty musisz sobie jakoś z tym poradzić. Tak jak ja muszę to przyjąć, że twój aż tak emocjonalny ton dyskusji mi również nie odpowiada, bo moim zdaniem nie jest to potrzebne. Nie zamierzam walczyć na temat np. definicji kursu florystycznego, jakby moje życie od tego zależało, ty to rozumiesz tak, ja inaczej i ok. Nie wszystko trzeba też rozumieć literalnie, ale wielokrotnie to na tym wątku tłumaczyłam, tak że ostatni akapit nie jest dla mnie argumentem. Z częścią wyżej, pomijając jakieś wycieczki do mnie, nawet się zgadzam. Tak, jeśli mi nie odpowiada dana sytuacja, można wyjść z imprezy, można to też spróbować załatwić w inny sposób - bardziej lub mniej konfrontacyjny. Granice tego, co jest dozwolone w nieoficjalnych sytuacjach są płynne i każdy musi to do siebie dostosować, co mu odpowiada. Nie zawsze da się z góry ustalić, co będzie na danej imprezie, więc czasem się jest w sytuacji dla siebie niedogodnej, ale można spróbować coś z tym zrobić, jeśli się chce.
ciekawy_nowin
Channelka
Posty: 38
Rejestracja: ndz wrz 29, 2024 1:07 am

Post autor: ciekawy_nowin »

A ja mimo że jestem introwertykiem, to tęsknię za czasami, gdy ludzie wpadali bez zapowiedzi i gadali i du pie Maryni. Może nie jestem na tyle towarzyski i rozmowny, żeby w tym uczestniczyć w pełni, ale lubię ten szum w tle i ludzi obok. To na pewno lepsze niż zatomizowane społeczeństwa i bycie samemu z własnymi myślami.
Awatar użytkownika
Brida
MiamiBicz
Posty: 375
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Jak już jesteśmy przy relacjach, to ja uważam, że czasem trzeba palić mosty, i to częściej niż nam się wydaje. Żeby po prostu nie przerabiać tego samego w późniejszym czasie. Ludzie nie zmieniają się aż tak ;)
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

Aktualnie hot topic: uważam że niezmienianie gaci podczas okresu, niezmienianie pościeli miesiącami czy niemycie się przez kilka dni (wykluczam oczywiście niemożność z powodu np. choroby) jest obleśne. Potem są płacze że w transporcie miejskim śmierdzi. I możecie napisać że to przecież jest popularna opinia, otóż nie. Ludzie wygłaszają ostatnio publicznie bez wstydu że robią powyższe rzeczy.
Awatar użytkownika
australijska
LouiBag
Posty: 320
Rejestracja: czw kwie 25, 2024 12:30 pm

Post autor: australijska »

MissNobody66 pisze: wt lut 17, 2026 5:33 pm Ludzie wygłaszają ostatnio publicznie bez wstydu że robią powyższe rzeczy.
Gdzie wygłaszają?
Żeby nie było - nie polemizuję, po prostu zainteresowałaś mnie tym zjawiskiem, bo do tej pory się z tym nie spotkałam :O
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

australijska pisze: wt lut 17, 2026 5:48 pm Gdzie wygłaszają?
Żeby nie było - nie polemizuję, po prostu zainteresowałaś mnie tym zjawiskiem, bo do tej pory się z tym nie spotkałam :O
Głównie na tiktoku w komentarzach ale widziałam też na Threads.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Brida pisze: wt lut 17, 2026 3:28 pm Jak już jesteśmy przy relacjach, to ja uważam, że czasem trzeba palić mosty, i to częściej niż nam się wydaje. Żeby po prostu nie przerabiać tego samego w późniejszym czasie. Ludzie nie zmieniają się aż tak ;)
Mnie czasem zastanawia jak zrobić to umiejętnie, żeby samemu nie wyjść na buca. Ostatnio pewni ludzie mnie bardzo rozczariwali i nie mam ochoty ich nawet oglądać, ale czasem muszę. Nie wspominałam żadnym wspólnym znajomym co odwalili, więc czasem ktoś mnie zaprosi i tamtych też. Serio nie chciałabym nawet na nich patrzeć, ale nie chcę robić z tego, co odwalili sprawy powszechnie znanej.
Awatar użytkownika
Arzena
Trening tenisa
Posty: 2751
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

australijska pisze: wt lut 17, 2026 5:48 pm Gdzie wygłaszają?
Żeby nie było - nie polemizuję, po prostu zainteresowałaś mnie tym zjawiskiem, bo do tej pory się z tym nie spotkałam :O
Mi sie taka rolka pokazała na Insta,pamietam tylko,że laska mówiła,ze nie myje stóp ,bo skoro stoi w wodzie to same sie myją. No i kolejny bzdury trend do kolekcji ....
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

MissNobody66 pisze: wt lut 17, 2026 5:33 pm Aktualnie hot topic: uważam że niezmienianie gaci podczas okresu, niezmienianie pościeli miesiącami czy niemycie się przez kilka dni (wykluczam oczywiście niemożność z powodu np. choroby) jest obleśne. Potem są płacze że w transporcie miejskim śmierdzi. I możecie napisać że to przecież jest popularna opinia, otóż nie. Ludzie wygłaszają ostatnio publicznie bez wstydu że robią powyższe rzeczy.
To wyjaśnia, dlaczego wielu mężczyzn sądzi, że zapach śledzika to naturalny, zdrowy zapach kobiety. 🥲😄
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Verbena95 pisze: wt lut 17, 2026 11:16 am To w sumie bardzo smutne, co piszesz. Rozumiem sytuację depresji, wtedy to jeszcze podkreśla ten stan, ale nie uważam, że ogólnie nie ma czegoś takiego jak "cieszenie się szczęściem innych". Ja się czasem nawet cieszę, mimo że nie powinno być mi to na rękę, np. cieszyłam się kiedyś ze szczęśliwego związku faceta, którego darzyłam uczuciem, może dla kogoś łatwiejsza byłaby zazdrość, ale to mało konstruktywne, bo nic ci nie daje oprócz frustracji, a jeśli się dobrze układa, to to jest ogólnie dobry znak, również co do charakteru i poziomu ugodowości tej osoby.
Ale ja nie napisałam, że nie cieszą mnie niczyje sukcesy i niczyje szczęście, tylko szczęście obcych osób i nie rozumiem tego powiedzenia w tym kontekscie. Wiadomo, że mnie cieszy jak ktoś mi bliski dostanie awans albo ma super związek. Podałam przykład Julii Wieniawy, żeby się cieszyć jej szczęściem, bo ma dużo mieszkań. Nie będę się tym cieszyć, bo mam to gdzieś w najlepszym wypadku. B)
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

MissNobody66 pisze: wt lut 17, 2026 5:33 pm Aktualnie hot topic: uważam że niezmienianie gaci podczas okresu, niezmienianie pościeli miesiącami czy niemycie się przez kilka dni (wykluczam oczywiście niemożność z powodu np. choroby) jest obleśne. Potem są płacze że w transporcie miejskim śmierdzi. I możecie napisać że to przecież jest popularna opinia, otóż nie. Ludzie wygłaszają ostatnio publicznie bez wstydu że robią powyższe rzeczy.
Jak ten temat zaczął być popularny na tiktoku to zdziwiłam się, że ludzie tyle czasu potrafią spać w jednej pościeli. Ja zmieniam raz na tydzień, w najgorszym przypadku zdarzy mi się raz na 2 tygodnie ale to dla mnie już maks. A ja czytałam komentarze, że niektórzy kilka tygodni, a nawet miesięcy z jedną pościelą. Jeszcze gorzej to wygląda jak te osoby siadają/kładą się do tej pościeli po powrocie z pracy/ze szkoły, przecież na tych ubraniach przynosi się tyle syfu, zwłaszcza jak jeździ się komunikacją miejską. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma osobna sypialnie, która może przeznaczyć tylko do spania, ja sama mam aktualnie pokój który służy mi za sypialnie i za pokój dzienny. Ale mimo to staram się dbać o tą higienę mojego miejsca spania, mam łóżko rozkładane z szufladami więc w ciągu dnia pościel wkładam do szuflad, a na wierzch daje koc/narzute i poduszki dekoracyjne. Jak miałam łóżko bez szuflad to pościel przykrywalam w całości narzutą, nie wyobrażałam sobie po całym dniu położyć się do pościeli w tych samych ciuchach. Dlatego też często mam problem z nocowaniem u znajomych/dalszej rodziny, bo niestety czuję kiedy pościel jest nieświeża lub leżała tyle w jakiejś szafie/schowku że ma zatęchły zapach
Lkjhgfd
SkrzydełkaZhooters
Posty: 213
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Post autor: Lkjhgfd »

lalisa pisze: wt lut 17, 2026 6:03 pm Ale ja nie napisałam, że nie cieszą mnie niczyje sukcesy i niczyje szczęście, tylko szczęście obcych osób i nie rozumiem tego powiedzenia w tym kontekscie. Wiadomo, że mnie cieszy jak ktoś mi bliski dostanie awans albo ma super związek. Podałam przykład Julii Wieniawy, żeby się cieszyć jej szczęściem, bo ma dużo mieszkań. Nie będę się tym cieszyć, bo mam to gdzieś w najlepszym wypadku. B)
To w sumie nie ma znaczenia. Ja trochę nie rozumiem jak może kogoś nie cieszyć czyjeś szczęście (poza skrajnymi sytuacjami o których wspomniałaś, jak np. depresja czy coś). Jak mi się nie udaje to cieszę się, że komuś innemu się udało. Przecież też mam z tego radość i to za darmola xd
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

lalisa pisze: wt lut 17, 2026 6:03 pm Ale ja nie napisałam, że nie cieszą mnie niczyje sukcesy i niczyje szczęście, tylko szczęście obcych osób i nie rozumiem tego powiedzenia w tym kontekscie. Wiadomo, że mnie cieszy jak ktoś mi bliski dostanie awans albo ma super związek. Podałam przykład Julii Wieniawy, żeby się cieszyć jej szczęściem, bo ma dużo mieszkań. Nie będę się tym cieszyć, bo mam to gdzieś w najlepszym wypadku. B)
Ja się odnoszę tylko do wypowiedzi, w której nie było nic na temat Julii Wieniawy, która pewnie mnie obchodzi dokładnie tyle, co ciebie.
W ogóle nie rozumiem, dlaczego życie influencerów miałoby nas bardziej obchodzić, niż np. życie księgowych, tylko dlatego, że oni się uważają za najbardziej interesujących, ale to tylko w swoim mniemaniu, tak naprawdę większość jest do porzygu powtarzalna i nic nie wnosi do społeczeństwa (może oprócz dram, patologii i złych wzorców). Oczywiście, że bardziej cieszymy się szczęściem osób nam bliskich, niż kogoś, kogo znamy jedynie przelotnie i na tym należy się skupić.