Ja uważam, że presja, żeby aktywność to była koniecznie siłownia, to działanie jakiegoś lobby sieci siłek i suplementów. Każdy ruch jest dobry, nie potrzeba do tego specjalnych ciuchów i gadżetow z logo ani zmieniania swojego życia w reżim. Możesz biegać (w zwyczajnym ubraniu z szafy), chodzić na długie spacery, jeździć na rowerze, pływać itp., a nie że koniecznie kupować karnet na siłkę z głośną muzyką. Najważniejsze żeby to była normalna część życia, jak jedzenie i spanie.agbmrctorakwin pisze: ↑ndz lut 22, 2026 11:19 pm Męczy mnie nacisk na bycie "fit" i traktowanie sportu jako jedynej słusznej formy spędzania wolnego czasu. Irytuje mnie postawa osób tak zafiksowanych na swoich wynikach, że tracą z oczu fakt, że ludzie mają prawo do innych priorytetów i pasji. Mam wrażenie, że sport stał się jedynym społecznie akceptowalnym dowodem na to, że ktoś "ma pasje". Drażni mnie narracja, że jeśli nie ćwiczysz, to automatycznie jesteś leniwy lub brakuje ci dyscypliny. To bzdura - można mieć niesamowitą dyscyplinę w pracy naukowej, artystycznej czy zawodowej, a w wolnym czasie po prostu chcieć odpocząć w ciszy. Słyszałam już teksty typu "co robią osoby, które nie uprawiają jakiegoś sportu/nie chodzą na siłownie?" - no nie wiem, na przykład czytają, grają na instrumencie, rysują, gotują, po prostu zajmują się swoimi pasjami, które nie muszą się kręcić wokół SPORTU? I wiadomo, ruch i aktywność fizyczna jest ważna, ale aktywność fizyczna to nie zawsze musi być bieganie czy siłka. Dla niektórych może wystarczyć dłuższy spacer z psem, chodzenie po schodach zamiast korzystanie z windy, rozciąganie przy serialu, czy nawet wykonywanie domowych obowiązków
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
duppajasio
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dokładnie. Ciuchy wystarczą wygodnie, nie muszą być z metką. W ogóle mam wrażenie, że obecnie te duże siłownie sieciowe to takie imprezownie. Jedna sala muza, gadki motywacyjne, kolorowe światła, wesoło. Druga jakaś zumba, sporo osób już się zna. To samo na głównej sali. Oczywiście zabawa do 23. :D A następnego dnia rano kameralnie przychodzą najsilniejsze jednostki od 6.30.duppajasio pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:30 am Ja uważam, że presja, żeby aktywność to była koniecznie siłownia, to działanie jakiegoś lobby sieci siłek i suplementów. Każdy ruch jest dobry, nie potrzeba do tego specjalnych ciuchów i gadżetow z logo ani zmieniania swojego życia w reżim. Możesz biegać (w zwyczajnym ubraniu z szafy), chodzić na długie spacery, jeździć na rowerze, pływać itp., a nie że koniecznie kupować karnet na siłkę z głośną muzyką. Najważniejsze żeby to była normalna część życia, jak jedzenie i spanie.
Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie
KochamBebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
Jako osoba, której mózg nie umie zasnąć przed północą nie mogę przyznać racji. Kiedyś tak pracowałam, ale wtedy spałam po 3-4 godziny, teraz już nie dałabym rady tak funkcjonować. W ogóle uważam, że pracowanie po 8h to za dużo i powinno się pracować po 6h. Idziesz na 8, wychodzisz o 14 i masz normalne życie. Wyśpisz się, masz czas na korzystanie z życia i nie spędzasz żywota w robocie po której nie masz siły palcem kiwnąć.Bebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
- MissNobody66
- GreckieWakacje
- Posty: 281
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
To nie jest niepopularna opinia. Niestety. A pisze niestety bo jak pisałam w swojej opinii (której pewnie nie przeczytałaś <żarcik takiBebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
Żyjemy w terrorze rannych ptaszków. Raptem około 1/4 społeczeństwa ma taki chronotyp. Kolejna 1/4 to nocny chronotyp a połowa społeczeństwa jest w stanie się dostosować. Rzygać mi się chce jak w ogłoszeniach o pracę widzę teksty w stylu "lubisz pospać - to świetnie bo zaczynamy pracę o 9" i co mi to przepraszam da jak i tak muszę wstać o 7 albo niewiele później żeby się ogarnąć i dostać do biura? 7 to nadal bardzo wczesna pora. Uważam, że chronotyp powinien być uwzględniany w grafikowaniu i w ogóle ustalaniu godzin pracy bo w większości prac dałoby się to zrobić. Tym sposobem pracownicy byliby zdrowsi bo by mogli pracować zgodnie ze swoją naturą.Lkjhgfd pisze: ↑wt lut 24, 2026 11:57 am Jako osoba, której mózg nie umie zasnąć przed północą nie mogę przyznać racji. Kiedyś tak pracowałam, ale wtedy spałam po 3-4 godziny, teraz już nie dałabym rady tak funkcjonować. W ogóle uważam, że pracowanie po 8h to za dużo i powinno się pracować po 6h. Idziesz na 8, wychodzisz o 14 i masz normalne życie. Wyśpisz się, masz czas na korzystanie z życia i nie spędzasz żywota w robocie po której nie masz siły palcem kiwnąć.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
- MissNobody66
- GreckieWakacje
- Posty: 281
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Jezu znalazłam swoich ludziFjoki pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:04 pm Żyjemy w terrorze rannych ptaszków. Raptem około 1/4 społeczeństwa ma taki chronotyp. Kolejna 1/4 to nocny chronotyp a połowa społeczeństwa jest w stanie się dostosować. Rzygać mi się chce jak w ogłoszeniach o pracę widzę teksty w stylu "lubisz pospać - to świetnie bo zaczynamy pracę o 9" i co mi to przepraszam da jak i tak muszę wstać o 7 albo niewiele później żeby się ogarnąć i dostać do biura? 7 to nadal bardzo wczesna pora. Uważam, że chronotyp powinien być uwzględniany w grafikowaniu i w ogóle ustalaniu godzin pracy bo w większości prac dałoby się to zrobić. Tym sposobem pracownicy byliby zdrowsi bo by mogli pracować zgodnie ze swoją naturą.
Zapewniam Cię, że jest nas więcej
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
W mojej pierwszej poważniejszej pracy kilka osób pracowało chyba jakoś od 11 czy 12 (przychodzili z lunchem albo jak inni byli na lunchu). Pech chciał, że to były osoby, które robiły swoją robotę moimi rękami (siedzieliśmy razem). Więc często po prostu musiałam z nimi siedzieć do 18 czy 20. Czasem było fajnie czasem mi się nie chciało. Dla nich to było oczywiste "bo trzeba zrobić i już". A jeśli nie siedziałam z nimi, to odbierałam telefony. Nauczenie się asertywności trochę czasu mi zajęło.
Pracowałam też z ludźmi pracującymi na akord, rozliczanymi z zadań. Zawsze była obraza majestatu, gdy mówiłam, że jestem do 17.30, a potem mam swoje życie. Jedna osoba bezczelnie skarżyła wyżej, do dziś sobie z niej żartuję. Już szef miał więcej luzu. Ja wtedy prosiłam o kasę za nadgodziny i tyle. Naprawdę jeszcze parę lat temu mało kto to szanował. Ma działać i już. Więc taka praca jest spoko, ale tylko jeśli nie musisz zawracać tyłka innym poza godzinami ich pracy.
Pracowałam też z ludźmi pracującymi na akord, rozliczanymi z zadań. Zawsze była obraza majestatu, gdy mówiłam, że jestem do 17.30, a potem mam swoje życie. Jedna osoba bezczelnie skarżyła wyżej, do dziś sobie z niej żartuję. Już szef miał więcej luzu. Ja wtedy prosiłam o kasę za nadgodziny i tyle. Naprawdę jeszcze parę lat temu mało kto to szanował. Ma działać i już. Więc taka praca jest spoko, ale tylko jeśli nie musisz zawracać tyłka innym poza godzinami ich pracy.
- MissNobody66
- GreckieWakacje
- Posty: 281
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Ja do dziś z sentymentem wspominam czas studiow. Gdzie po przyjsciu z uczelni i ogarnięciu obowiązków, obowiązkowo bylo spanko. Budzilam sie ok 23/24. Jak nowonarodzona. Moglam się uczyć na kolokwia do 4 rano[wiedza wchodzila mi jak zloto w nocy]. Potem spanie i np na 11 na sesję na egzaminy. Cudo!
Obecnie pracuję od 7 rano. Jakoś sie nauczylam, dostosowalam do tego trybu.
Ale zasadę mam jedną, robota tyle ile dam rady, czyli te 8-9h i do domu. I niech się świat wali.
Obecnie pracuję od 7 rano. Jakoś sie nauczylam, dostosowalam do tego trybu.
Ale zasadę mam jedną, robota tyle ile dam rady, czyli te 8-9h i do domu. I niech się świat wali.
Ja całe życie słyszałam, że jestem nygus. Moja babcia potrafiła być taka złośliwa, że jak wiedziała że położyłam się o 2 to mi o 6 zasłonki odsłaniała i mi słońce w oczy waliło i mnie budziła. I jakby nie docierało do niej, że spanie do 10 czy 12 to nie lenistwo jeśli się położyło o 2 czy 4.MissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:22 pm Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
A i każdy ekspert od snu Ci powie że szkoła powinna zaczynać się nie wcześniej niż o 10 bo mózgi nastolatków naturalnie mają przesunięte na bycie aktywnym w późniejszej porze. Co to by był za problem przesunąć te godziny? Żaden. I nawet nie idzie się na kompromis żeby po środku jakoś było, tylko się terroryzuje porannymi godzinami. A to ma daleko idące skutki, pogarsza produktywność, ale przede wszystkim pogarsza stan zdrowia, nocne marki zmuszane do bycia rannymi ptaszkami szybciej umierają i były badania, które to potwierdzają! Nie mówiąc o komforcie życia, komforcie psychicznym. Tak łatwo by to można było zmienić...
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
duppajasio
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Czas dojazdów powinien być też wliczony do godzin pracy, oczywiście jakiś uśredniony, żeby uniknąć sytuacji, że ktoś sprytny wybiera specjalnie najdłuższą trasę.Fjoki pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:04 pm Żyjemy w terrorze rannych ptaszków. Raptem około 1/4 społeczeństwa ma taki chronotyp. Kolejna 1/4 to nocny chronotyp a połowa społeczeństwa jest w stanie się dostosować. Rzygać mi się chce jak w ogłoszeniach o pracę widzę teksty w stylu "lubisz pospać - to świetnie bo zaczynamy pracę o 9" i co mi to przepraszam da jak i tak muszę wstać o 7 albo niewiele później żeby się ogarnąć i dostać do biura? 7 to nadal bardzo wczesna pora. Uważam, że chronotyp powinien być uwzględniany w grafikowaniu i w ogóle ustalaniu godzin pracy bo w większości prac dałoby się to zrobić. Tym sposobem pracownicy byliby zdrowsi bo by mogli pracować zgodnie ze swoją naturą.
Moja babcia to samo robiła. Czyli babcie tak mają. Moja dodawała jeszcze :" kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje", na co odpowiadałam "daje więcej pracy i chroniczne zmęczenie" niestety nie była wyrozumiała w tej kwestiiFjoki pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:33 pm Ja całe życie słyszałam, że jestem nygus. Moja babcia potrafiła być taka złośliwa, że jak wiedziała że położyłam się o 2 to mi o 6 zasłonki odsłaniała i mi słońce w oczy waliło i mnie budziła. I jakby nie docierało do niej, że spanie do 10 czy 12 to nie lenistwo jeśli się położyło o 2 czy 4.
A i każdy ekspert od snu Ci powie że szkoła powinna zaczynać się nie wcześniej niż o 10 bo mózgi nastolatków naturalnie mają przesunięte na bycie aktywnym w późniejszej porze. Co to by był za problem przesunąć te godziny? Żaden. I nawet nie idzie się na kompromis żeby po środku jakoś było, tylko się terroryzuje porannymi godzinami. A to ma daleko idące skutki, pogarsza produktywność, ale przede wszystkim pogarsza stan zdrowia, nocne marki zmuszane do bycia rannymi ptaszkami szybciej umierają i były badania, które to potwierdzają! Nie mówiąc o komforcie życia, komforcie psychicznym. Tak łatwo by to można było zmienić...
- MissNobody66
- GreckieWakacje
- Posty: 281
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Zgadzam się z Tobą, nastolatki potrzebują więcej snu i sama pamiętam jak ciężko było zwlec się z łóżka na lekcje. Co do sytuacji z babcią - znam to doskonałe, u mnie taką osobą jest matka, wchodziła do mojego pokoju, odsłaniała rolety i tłukła się w kuchni, albo rozmawiała głośno przez telefon.Fjoki pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:33 pm Ja całe życie słyszałam, że jestem nygus. Moja babcia potrafiła być taka złośliwa, że jak wiedziała że położyłam się o 2 to mi o 6 zasłonki odsłaniała i mi słońce w oczy waliło i mnie budziła. I jakby nie docierało do niej, że spanie do 10 czy 12 to nie lenistwo jeśli się położyło o 2 czy 4.
A i każdy ekspert od snu Ci powie że szkoła powinna zaczynać się nie wcześniej niż o 10 bo mózgi nastolatków naturalnie mają przesunięte na bycie aktywnym w późniejszej porze. Co to by był za problem przesunąć te godziny? Żaden. I nawet nie idzie się na kompromis żeby po środku jakoś było, tylko się terroryzuje porannymi godzinami. A to ma daleko idące skutki, pogarsza produktywność, ale przede wszystkim pogarsza stan zdrowia, nocne marki zmuszane do bycia rannymi ptaszkami szybciej umierają i były badania, które to potwierdzają! Nie mówiąc o komforcie życia, komforcie psychicznym. Tak łatwo by to można było zmienić...
Ja za to od zawsze byłam rannym ptaszkiem i jak miałam lekcje w podstawówce na 11, to dla mnie to była strata całego dnia. Pamiętam, jak będąc dzieckiem odwiedzałam moją przyjaciółkę, nocnego marka, przez wakacje o 8 rano. Włączałam sobie tv, patrzyłam jak śpi, i czasami robiłam jej śniadanie xd Teraz nawet jakbym chciała, to nie daję rady leżeć w łóżku przez weekend dłużej niż do 8, bo mnie nosi.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Jeśli babcia po pochodziła ze wsi, to może pamiętać czasy, w których wstawanie o świcie znaczyło przyżycie rodziny = ogarnięcie dzieci i gospodarstwa, itp. Nawet w mieście babcie 6 rano lecą na zakupy po świeże warzywa i mięso, bo kiedyś o 11 już nic nie było.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Oj zgadzam się. Za każdym razem praktycznie słyszę "jak można tyle spać" "życie marnujesz". No tak bo osoba która wstaje później marnuje życie, a ta która kładzie się wcześniej spać to już nie XDD. Jak na złość część swojego życia pracowałam w piekarni więc o 5:50 musiałam być już w pracy, "budziłam" się z łzami w oczach o 4:30 chociaż budziłam to za dużo powiedziane bo czasami ledwo udawalo mi się zasnąć do tego czasu. Kończyłam o 14 ale co z tego, że miałam jeszcze tyle dnia skoro wracając i tak musiałam się zdrzemnąć. Wiadomo, do póki nie usiadłam to jakoś funkcjonowałam - wyjście z psem, ogarnienie mieszkania, coś do zjedzenia - a jak tylko mój tyłek poczuł kanapę to od razu oczy mi się zamykały. Kończyło się na tym że spalam jakoś do 19/20 mimo wcześniejszych budzików, wstawałam nie wiedząc jaki jest dzień tygodnia, potrzebowałam trochę czasu żeby się rozbudzić, i później od 24 znowu próby zaśnięcia "w miarę wcześnie". I za każdym razem jak narzekałam słyszałam, to nie idź na drzemkę w ciągu dnia i połóż się spać wcześniej. No ok, próbowałam i co z tego? Cały dzień chodziłam jak trup, a jak kładłam się o 21/22 to mimo ogromnego zmęczenia i tak nie mogłam zasnąć bo myślałam o tym jak wcześnie muszę wstać.MissNobody66 pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:22 pm Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Trochę tutaj ponarzekałam więc żeby nie było to traktowane jako offtop dodam jeszcze "pokrewna" opinię:
Przez to że nienawidzę rano wstawać, bardzo denerwują mnie osoby które same są skowronkami i jadaczka im się nie zamyka. I chodzi tu i o współpracowników, i o znajomych ze szkoły/studiów, i o domowników. Po prostu nienawidzę jak ktoś do mnie gada pierdoły z rana, jakieś smalltalki, nic nie wnoszące rzeczy. I żeby nie było - nie chodzi mi o jakieś ważne sprawy, rzeczy związane z pracą, czy coś czysto informacyjnego, tylko chodzi mi o osoby które gadają żeby gadać i to jeszcze od samego rana.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Mam podobnie. Ja działam zgodnie z rytmem dnia. Jest słońce - wstaję. Zachód - wyciszam się. Zimą oczywiście to jest naciągane. Latem spanie do późna oznacza dla mnie bycie "poobijaną" przez cały dzień.jenta pisze: ↑wt lut 24, 2026 1:00 pm Ja za to od zawsze byłam rannym ptaszkiem i jak miałam lekcje w podstawówce na 11, to dla mnie to była strata całego dnia. Pamiętam, jak będąc dzieckiem odwiedzałam moją przyjaciółkę, nocnego marka, przez wakacje o 8 rano. Włączałam sobie tv, patrzyłam jak śpi, i czasami robiłam jej śniadanie xd Teraz nawet jakbym chciała, to nie daję rady leżeć w łóżku przez weekend dłużej niż do 8, bo mnie nosi.
Latem w weekendy często wstaję rano przed rodziną i idę poćwiczyć. Wtedy mam najwięcej energii do późnego wieczora. Dzień w łóżku oznacza dla mnie brak energii i rozmemłanie. Nawet jak jestem chora to sprzątam. Muszę się poruszać, podziałać i już.
Masz pracę fizyczną czy umysłową? Jeśli umysłową to robisz wszystko zgodnie ze schematem czy masz np pracę twórczą? Nie wierzę, żeby np programista w typie sowy napisał coś takiego xdBebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
Czy też masz mame, która nie wie co to odpoczynek? xd Mi zawsze zarzucano, że wcale taka chora nie jestem, bo potrafię nawet z gorączką okna umyć. A ja mam wrażenie, że jakbym zaległa w łóżku to bym była chora dużo dłużej :DRzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 1:07 pm Mam podobnie. Ja działam zgodnie z rytmem dnia. Jest słońce - wstaję. Zachód - wyciszam się. Zimą oczywiście to jest naciągane. Latem spanie do późna oznacza dla mnie bycie "poobijaną" przez cały dzień.
Latem w weekendy często wstaję rano przed rodziną i idę poćwiczyć. Wtedy mam najwięcej energii do późnego wieczora. Dzień w łóżku oznacza dla mnie brak energii i rozmemłanie. Nawet jak jestem chora to sprzątam. Muszę się poruszać, podziałać i już.
Nie, mieszka w mieście.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt lut 24, 2026 1:00 pm Jeśli babcia po pochodziła ze wsi, to może pamiętać czasy, w których wstawanie o świcie znaczyło przyżycie rodziny = ogarnięcie dzieci i gospodarstwa, itp. Nawet w mieście babcie 6 rano lecą na zakupy po świeże warzywa i mięso, bo kiedyś o 11 już nic nie było.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
U mnie w rodzinie jest raczej równowaga. Ale babeczki ogólnie mam w rodzinie zaradne, dynamiczne, ogarniające wszystko na poziomie. Co nie oznacza, że nie zalegamy z telefonem na kanapie. :D
A mycie okien z gorączką to zdecydowanie aktywność w moim stylu. To samo sprzątanie szaf, przeglądanie rzeczy do wyrzucenia. Najlepszy czas.