Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
duppajasio
Koczkodan
Posty: 107
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: duppajasio »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 4:55 pm Mnie dziwi, że ludzie często obrażają się na rodzinę czy przyjaciół z byle powodu. Wystarczy poczytać wątki na Wandzie. Mnie nawet do głowy by nie przyszło czepiać się kogoś za takie pierdoły. Ale to wynik indywidualizmu i postrzegania siebie jako pępek świata. Pierwsza większa katastrofa i sami będą szukać kontaktu z ludźmi, rodziną, sąsiadami.

Mam też takie odczucie, że wiele osób zrobiło się "światowcami" i wstydzi się swoich polskich rodzin. Coś zupełnie innego niż np. we Włoszech. Jestem w stanie zrozumieć ludzi wywodzących się z patologii czy toksycznych rodzin, ale nie kumam unikania mamy, babci, kuzynki, bo jest niemodna, nie zna angielskiego, jest "wieśniarą" czy co tam jeszcze potrafią wymyśleć. Serio można być dobrą, pogodną, uczciwą osobą i być odrzuconym przez członka rodziny, bo nie ma się stylu lub siedzi się w domu i nie podróżuje?
Jeśli ktoś tak robi, to faktycznie slabe. Zwłaszcza, gdy tym ludziom się coś zawdzięcza i chciały dobrze. Ale ja też się wstrzymuje przed ocenianiem czyichś decyzji tak na 100%, bo może komuś odbiła sodówka, a może był np.wysmiewany w domu i tego nie wytrzymał, nigdy nie wiadomo do końca, co się u kogoś w prywatnym życiu dzieje.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Dziś w ścieku informacyjnym przeczytałam opinię, że ktoś chce mieć tylko (!) ładnego partnera, bo chce koniecznie mieć ładne dzieci. Wiem, że niektórzy też myślą, że dzieci odziedziczą po nich nos czy uszy po operacji. :)

Moja niepopularna opinia jest taka, że nie zawsze ładni ludzie mają ładne dzieci, brzydcy brzydkie. Chodzi mi oczywiście o skrajności, bo raczej większość z nas jest przeciętna, jest piękna po swojemu. Tak samo dziecko wybitnych lekarzy nie musi skończyć jako ktoś wybitny, nawet nie musi być bystre, zaradne, zdolne. Ma większe szanse, ale nie ma gwarancji.

Ogólnie kierowanie się tylko wyglądem przy doborze partnera i planowaniu rodziny jest moim zdaniem ryzykowne. Pisząc to mam też w głowie ludzi, którzy nie są zadowoleni z wyglądu lub cech charakteru swjego potomstwa i niszczą tym dzieciom życie. Czasem można przeczytać historie dorosłych ludzi, którzy byli takimi dziećmi-rozczarowaniami. Dla mnie jest to straszne - ktoś całe dzieciństwo czuł, że nie był wystarczający. Nie chodzi mi o to, żeby nie mieć oczekiwań lub nadziei. Ale po prostu uważam, że takich rzeczy nie można planować.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

iksde12345 pisze: wt lut 24, 2026 5:00 pm Dokładnie, później ludzie sobie uświadamiają, że inni odrzucają siebie nawzajem za te totalne pierdoły i też powstają np lęki społeczne, bo się człowiek nonstop pilnuje czy dobrze stanąłeś XD albo poczucie "i tak mnie prędzej odrzuci" i jest epidemia samotności i tak się koło toczy. A najlepsze jest to, że najbardziej oceniający z byle powodu sami uważają się za wielce tolerancyjnych i oświeconych (honey, uswiadomie ci coś: tolerancja nie tyczy się tylko osób LGBT ;*)
O właśnie. Ja mam takie spostrzeżenie, że teraz dużo osób, powiedzy zetek, ale nie tylko, jest bardzo tolerancyjnych jeśli chodzi o LGBT+++++, zwierzęta, mniejszości etniczne, stany psychiczne. Ale te same osoby potrafią hejtować dzieci, osoby starsze. Własciwwie często za sam fakt bycia dzieckiem (i związane z tym cechy - psychika dzieci dopiero się rozwija) lub wiek (i doświadczenia osoby, które wpłynęły na jej psychikę). Gej jest pokrzywdzony przez system i trzeba go głaskać, ale starsza kobieta, która mogła cierpieć po wojnie lub za PRL lub po prostu nie umie funkcjonować w dzisiejszym świecie jest be. Dorosły z dojrzałym układem nerwowym może się czasem załamać, ale dziecku z niedojrzałym układem nerwowym nie wolno zapłakać w autobusie.

Czasem słucham sobie rozmów biurze. Ta sama laska w ciągu 5 minut może zachwalać body positive i zaraz płynnie przejść do chamskiego komentowania wyglądu dziewczyny, która właśnie przeszła. To chyba nie o to chodzi.
duppajasio
Koczkodan
Posty: 107
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 5:09 pm Dziś w ścieku informacyjnym przeczytałam opinię, że ktoś chce mieć tylko (!) ładnego partnera, bo chce koniecznie mieć ładne dzieci. Wiem, że niektórzy też myślą, że dzieci odziedziczą po nich nos czy uszy po operacji. :)

Moja niepopularna opinia jest taka, że nie zawsze ładni ludzie mają ładne dzieci, brzydcy brzydkie. Chodzi mi oczywiście o skrajności, bo raczej większość z nas jest przeciętna, jest piękna po swojemu. Tak samo dziecko wybitnych lekarzy nie musi skończyć jako ktoś wybitny, nawet nie musi być bystre, zaradne, zdolne. Ma większe szanse, ale nie ma gwarancji.

Ogólnie kierowanie się tylko wyglądem przy doborze partnera i planowaniu rodziny jest moim zdaniem ryzykowne. Pisząc to mam też w głowie ludzi, którzy nie są zadowoleni z wyglądu lub cech charakteru swjego potomstwa i niszczą tym dzieciom życie. Czasem można przeczytać historie dorosłych ludzi, którzy byli takimi dziećmi-rozczarowaniami. Dla mnie jest to straszne - ktoś całe dzieciństwo czuł, że nie był wystarczający. Nie chodzi mi o to, żeby nie mieć oczekiwań lub nadziei. Ale po prostu uważam, że takich rzeczy nie można planować.
Tak, ktoś chyba nie uważał na biologii i nie wie, jak działa genetyka. Znałam taką laskę kiedyś, nie cierpiala dzieci, ale uważała, że musi je mieć, bo jest taka piękna (takie miała mniemanie o sobie) i „nie może zmarnować genów”. Żałosne i szkoda mi było tych potencjalnych dzieci, może jednak poszła po rozum do głowy.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 5:27 pm O właśnie. Ja mam takie spostrzeżenie, że teraz dużo osób, powiedzy zetek, ale nie tylko, jest bardzo tolerancyjnych jeśli chodzi o LGBT+++++, zwierzęta, mniejszości etniczne, stany psychiczne. Ale te same osoby potrafią hejtować dzieci, osoby starsze. Własciwwie często za sam fakt bycia dzieckiem (i związane z tym cechy - psychika dzieci dopiero się rozwija) lub wiek (i doświadczenia osoby, które wpłynęły na jej psychikę). Gej jest pokrzywdzony przez system i trzeba go głaskać, ale starsza kobieta, która mogła cierpieć po wojnie lub za PRL lub po prostu nie umie funkcjonować w dzisiejszym świecie jest be. Dorosły z dojrzałym układem nerwowym może się czasem załamać, ale dziecku z niedojrzałym układem nerwowym nie wolno zapłakać w autobusie.

Czasem słucham sobie rozmów biurze. Ta sama laska w ciągu 5 minut może zachwalać body positive i zaraz płynnie przejść do chamskiego komentowania wyglądu dziewczyny, która właśnie przeszła. To chyba nie o to chodzi.
Bo ludzie to straszni hipokryci są. Serio co do body positive miałam kiedyś bliską koleżankę co była strasznie krytyczna co do nadwagi czy zaniedbania w wyglądzie w sensie oceniająca i nieprzebierająca w słowach a teraz kiedy jest w ciąży i sama sporo przytyła to nagle body positive i zachwyty nad modelką VS w ciąży gdzie z dwa lata temu jestem w stanie się założyć, to by nie zostawiła suchej nitki kto ją wpuścił na wybieg
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

lalisa pisze: wt lut 24, 2026 4:31 pm Mam przekonanie, że rodzina jako komórka społeczna zacznie powoli zanikać. Już teraz jest tak, że dzieci wychowują rodzice, a nie cała rodzina/społeczność. Pamiętam jak byłam dzieckiem starsze pokolenie w mojej rodzinie rozmawiało o tym, że jak my młodsze pokolenie dorośniemy to oni się boją, że nie będziemy kultywować wspólnych świąt, nie będziemy blisko itd. Dokładnie tak się stało. Dwóch kuzynów jest mi obojętnych, widzieliśmy się ostatnio rok temu na pogrzebie. Kuzynki nie lubię i nie chcę widzieć na oczy. Oni ze sobą wzajemnie też się nie kontaktują, mieszkają wszyscy w innych miastach. Wśród moich znajomych wiele osób ma złe/obojętne relacje z rodzeństwem i brak kontaktu, już nie mówiąc o dalszej rodzinie. Kiedyś i tak by się spotykali, bo musieliby. Teraz nie mają powodów. Można przeżyć bez tego. U mnie póki dziadkowie żyli to wszyscy byli blisko. Po śmierci dziadków pokolenie moich rodziców było wciąż blisko, ale powoli się luzowało. Moje pokolenie już całkowicie rozdzielone, a w całej rodzinie jest tylko jedno dziecko. Nie czuje, ze mam jakikolwiek wspólny cel z kimkolwiek poza moją mamą.
Zgadzam się z tym, że te relacje się rozluźniły i cieszę się, że tak się stało. Dlatego, że z osobami na których mi zależy i tak mam bliskie relacje a z jakimiś kuzynami których nie lubię, fałszywymi pociotkami 5 woda po kisielu i tak nie mam najmniejszej ochoty przebywać. Wydaje mi się, że „za dawnych czasow” część tych kontaktów była wymuszona i relacje utrzymywane „bo tak wypada” a nie z faktycznej potrzeby.
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

chleb_ze_smalcem pisze: wt lut 24, 2026 6:24 pm Zgadzam się z tym, że te relacje się rozluźniły i cieszę się, że tak się stało. Dlatego, że z osobami na których mi zależy i tak mam bliskie relacje a z jakimiś kuzynami których nie lubię, fałszywymi pociotkami 5 woda po kisielu i tak nie mam najmniejszej ochoty przebywać. Wydaje mi się, że „za dawnych czasow” część tych kontaktów była wymuszona i relacje utrzymywane „bo tak wypada” a nie z faktycznej potrzeby.
To ja mam nieco inaczej. Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę i bliskie relacje, ale... nie tę, którą mam. Mam nadzieje, ze uda mi się urodzić dzieci i stworzyć rodzinę, której chce.
Awatar użytkownika
PannaMijana
ZdalnaFanka
Posty: 496
Rejestracja: śr cze 18, 2025 1:23 pm

Post autor: PannaMijana »

To że nie masz znajomych nie znaczy że z Tobą jest coś nie tak. Po prostu nie trafiłaś/łeś na swoich ludzi.
Gossip Girl $$$
Awatar użytkownika
HeyJude
ZdalnaFanka
Posty: 487
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 12:22 pm Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Ja też dużo lepiej funkcjonuje w godzinach późniejszych I mordęgą było dla mnie wstawanie na poranne zmiany, mimo że oczywiście miło jest widzieć słońce i nie wracać do domu, gdy ono już zgasło. :) Co z tego, że wstanę o 7, skoro dojście do jakiejkolwiek produktywności zajmie mi ze dwie godziny. Jak wiem, że muszę wcześniej gdzieś wyjść, to czasem śpię po 2-3h, bo mnie stresuje sam fakt, że muszę usnąć, inaczej się będę źle czuć. :D I oczywiście całe życie podśmiechuyki, że Iksińska to o 5 wstała, już zdążyła do sklepu polecieć, śniadanie zjeść, przebiec 100km, krowy wydoić, znaleźć lek na raka, wyjść za mąż i wziąć rozwód, a ja jeszcze w piżamie siedzę i ciężko było mi komuś wytłumaczyć, że ja się zwyczajnie lepiej czuję w późniejszych godzinach. Jestem w stanie popracować kreatywniej i nic mnie nie odpręża jak to, że jest w nocy taka cisza w całym domu i na zewnątrz się nic nie dzieje. Teraz muszę do pracy wstać wcześniej jedynie raz/dwa razy w miesiącu i nigdy nie byłam tak zorganizowana jak aktualnie. Przybijam wirtualną piątkę. :D
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
Lkjhgfd
SkrzydełkaZhooters
Posty: 213
Rejestracja: czw lut 27, 2025 11:46 pm

Post autor: Lkjhgfd »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 4:55 pm Mnie dziwi, że ludzie często obrażają się na rodzinę czy przyjaciół z byle powodu. Wystarczy poczytać wątki na Wandzie. Mnie nawet do głowy by nie przyszło czepiać się kogoś za takie pierdoły. Ale to wynik indywidualizmu i postrzegania siebie jako pępek świata. Pierwsza większa katastrofa i sami będą szukać kontaktu z ludźmi, rodziną, sąsiadami.
Szczerze mówiąc nie znam sytuacji w której ktoś obraziłby się na rodzinę z byle powodu. Zawsze jakieś zachowanie jest turbo chamskie, tylko rodzina nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo takie pozornie "byle co" było przelaniem czary goryczy.

Dziwi mnie dlaczego jest taki nacisk na to, żeby pielęgnować te "wartości rodzinne" i koniecznie wchodzić w związki, "co się porobiło z tymi młodymi", zamiast naciskać na to, żeby po prostu nie być paskudnym ch*jem i nie zniechęcać innych do kontaktu. No sorry, ale jeśli wizyta u rodziny równa się zbieranie batów, zaciskanie zębów i powstrzymywanie się od płaczu to po jakiego grzyba ma się do tych ludzi jeździć? A rodzinki potrafią być naprawdę paskudne, czepiają się wszystkiego po kolei, rzucają chamskie uwagi, śmieją się, sprawiają, że czujesz się jak zwykły śmieć i w ciągu jednego spotkania dostajesz więcej hejtu już niejeden influ na wandzie w kilkuset stronicowym wątku. Do d*py z taką rodziną, podobnie jest ze związkami. Ludzie mają chore łby, nie chcą szanować drugiego człowieka, a potem się dziwią, że młodzi (i nie tylko) się izolują. Dlaczego nie ma takiego nacisku na bycie człowiekiem? Sama odcięłam się od rodziny i w razie przewinienia wolałabym karę więzienia niż wznowienia z nimi relacji. Niech ludzie się ogarną. Dawno temu te relacje i związki istniały z bo był mocny nacisk społeczny, a nie wielka miłość. Jedna ciotka i wujek z rodziną byli jedynymi, którzy się wyłamali ze schematu i odcięli, zawsze mięli obrabiane tyłki i byli uznawani za dziwaków, ale jak dorosłam to zrozumiałam, że to właśnie oni byli najnormalniejsi z rodziny i po prostu chcieli sobie normalnie żyć, a święta spędzać w radości.

Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

HeyJude pisze: wt lut 24, 2026 9:02 pm Ja też dużo lepiej funkcjonuje w godzinach późniejszych I mordęgą było dla mnie wstawanie na poranne zmiany, mimo że oczywiście miło jest widzieć słońce i nie wracać do domu, gdy ono już zgasło. :) Co z tego, że wstanę o 7, skoro dojście do jakiejkolwiek produktywności zajmie mi ze dwie godziny. Jak wiem, że muszę wcześniej gdzieś wyjść, to czasem śpię po 2-3h, bo mnie stresuje sam fakt, że muszę usnąć, inaczej się będę źle czuć. :D I oczywiście całe życie podśmiechuyki, że Iksińska to o 5 wstała, już zdążyła do sklepu polecieć, śniadanie zjeść, przebiec 100km, krowy wydoić, znaleźć lek na raka, wyjść za mąż i wziąć rozwód, a ja jeszcze w piżamie siedzę i ciężko było mi komuś wytłumaczyć, że ja się zwyczajnie lepiej czuję w późniejszych godzinach. Jestem w stanie popracować kreatywniej i nic mnie nie odpręża jak to, że jest w nocy taka cisza w całym domu i na zewnątrz się nic nie dzieje. Teraz muszę do pracy wstać wcześniej jedynie raz/dwa razy w miesiącu i nigdy nie byłam tak zorganizowana jak aktualnie. Przybijam wirtualną piątkę. :D
No właśnie, tu poruszyłaś bardzo ważną kwestię - wywoływanie poczucia winy. Skowronki notorycznie opowiadają te bzdety co one nie zrobiły wstając o 5 rano właśnie jak to ujęłaś czasem dosłownie zmuszając sowy do tłumaczenia się z tego dlaczego późno wstajesz, czemu "marnujesz" dzień, tyle byś mogła w tym czasie zrobić a ty śpisz. Nóż się w kieszeni otwiera.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Lkjhgfd pisze: wt lut 24, 2026 9:05 pm Szczerze mówiąc nie znam sytuacji w której ktoś obraziłby się na rodzinę z byle powodu. Zawsze jakieś zachowanie jest turbo chamskie, tylko rodzina nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo takie pozornie "byle co" było przelaniem czary goryczy.

Dziwi mnie dlaczego jest taki nacisk na to, żeby pielęgnować te "wartości rodzinne" i koniecznie wchodzić w związki, "co się porobiło z tymi młodymi", zamiast naciskać na to, żeby po prostu nie być paskudnym ch*jem i nie zniechęcać innych do kontaktu. No sorry, ale jeśli wizyta u rodziny równa się zbieranie batów, zaciskanie zębów i powstrzymywanie się od płaczu to po jakiego grzyba ma się do tych ludzi jeździć? A rodzinki potrafią być naprawdę paskudne, czepiają się wszystkiego po kolei, rzucają chamskie uwagi, śmieją się, sprawiają, że czujesz się jak zwykły śmieć i w ciągu jednego spotkania dostajesz więcej hejtu już niejeden influ na wandzie w kilkuset stronicowym wątku. Do d*py z taką rodziną, podobnie jest ze związkami. Ludzie mają chore łby, nie chcą szanować drugiego człowieka, a potem się dziwią, że młodzi (i nie tylko) się izolują. Dlaczego nie ma takiego nacisku na bycie człowiekiem? Sama odcięłam się od rodziny i w razie przewinienia wolałabym karę więzienia niż wznowienia z nimi relacji. Niech ludzie się ogarną. Dawno temu te relacje i związki istniały z bo był mocny nacisk społeczny, a nie wielka miłość. Jedna ciotka i wujek z rodziną byli jedynymi, którzy się wyłamali ze schematu i odcięli, zawsze mięli obrabiane tyłki i byli uznawani za dziwaków, ale jak dorosłam to zrozumiałam, że to właśnie oni byli najnormalniejsi z rodziny i po prostu chcieli sobie normalnie żyć, a święta spędzać w radości.

Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
Tak, napisałam, że osoby z rodzin patologicznych lub toksycznych rozumiem. A te przypadki, o których piszę to kolor ubrania teściowej na ślub lub krzywe spojrzenie szwagierki.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 9:10 pm No właśnie, tu poruszyłaś bardzo ważną kwestię - wywoływanie poczucia winy. Skowronki notorycznie opowiadają te bzdety co one nie zrobiły wstając o 5 rano właśnie jak to ujęłaś czasem dosłownie zmuszając sowy do tłumaczenia się z tego dlaczego późno wstajesz, czemu "marnujesz" dzień, tyle byś mogła w tym czasie zrobić a ty śpisz. Nóż się w kieszeni otwiera.
Nie za bardzo rozumiem, dlaczego masz poczucie winy lub czujesz się do czegoś zmuszana, tylko dlatego, że KTOŚ INNY woli wstawać rano i robi coś rano? Przecież nie musimy być wszyscy tacy sami.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Lkjhgfd pisze: wt lut 24, 2026 9:05 pm Szczerze mówiąc nie znam sytuacji w której ktoś obraziłby się na rodzinę z byle powodu. Zawsze jakieś zachowanie jest turbo chamskie, tylko rodzina nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo takie pozornie "byle co" było przelaniem czary goryczy.

Dziwi mnie dlaczego jest taki nacisk na to, żeby pielęgnować te "wartości rodzinne" i koniecznie wchodzić w związki, "co się porobiło z tymi młodymi", zamiast naciskać na to, żeby po prostu nie być paskudnym ch*jem i nie zniechęcać innych do kontaktu. No sorry, ale jeśli wizyta u rodziny równa się zbieranie batów, zaciskanie zębów i powstrzymywanie się od płaczu to po jakiego grzyba ma się do tych ludzi jeździć? A rodzinki potrafią być naprawdę paskudne, czepiają się wszystkiego po kolei, rzucają chamskie uwagi, śmieją się, sprawiają, że czujesz się jak zwykły śmieć i w ciągu jednego spotkania dostajesz więcej hejtu już niejeden influ na wandzie w kilkuset stronicowym wątku. Do d*py z taką rodziną, podobnie jest ze związkami. Ludzie mają chore łby, nie chcą szanować drugiego człowieka, a potem się dziwią, że młodzi (i nie tylko) się izolują. Dlaczego nie ma takiego nacisku na bycie człowiekiem? Sama odcięłam się od rodziny i w razie przewinienia wolałabym karę więzienia niż wznowienia z nimi relacji. Niech ludzie się ogarną. Dawno temu te relacje i związki istniały z bo był mocny nacisk społeczny, a nie wielka miłość. Jedna ciotka i wujek z rodziną byli jedynymi, którzy się wyłamali ze schematu i odcięli, zawsze mięli obrabiane tyłki i byli uznawani za dziwaków, ale jak dorosłam to zrozumiałam, że to właśnie oni byli najnormalniejsi z rodziny i po prostu chcieli sobie normalnie żyć, a święta spędzać w radości.

Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
Bardzo trafne.

Ja osobiście słuchajcie mam takiego, "wujka", który technicznie jest znajomym rodziców ale tak wrósł się w rodzinę, ze aż został wujkiem. Z jego córkami blisko się kolegowałam i do szkoły chodziłam. I jak dorosłyśmy tego wujka chyba bardzo zaczęło drażnić, ze ja skończyłam studia i mam dość dobrą pracę a jego córki zdecydowały się wybrać inną drogę. I słuchajcie za każdym razem jak trafiliśmy na siebie bo np. odwiedzałam te dziewczyny albo rodziców i on spał zaczęłam wysłuchiwać przytyków i złośliwości odnośnie studiów a potem mojej pracy. Wiecie takich paskudnych i widać, ze po prostu złośliwych. Najpierw ignorowałam i zabawnie ripostowałam ale nasilało się to . Z czasem moje koleżanki wyszły za maż i urodziły dzieci no a jak wiecie ja jestem zdeklarowaną bezdzietną singielką, No i wtedy to się dopiero wujas rozkręcił .Rozmowy, stawianie granic nic nie działało. Nawet moja mama zaczęła stawać w mojej obronie a zazwyczaj nie ma takiej potrzeby i tego nie robi. Przestałam zatem z nim gadać i unikam go a nie jest to trudne bo nie mieszkam w rodzinnej miejscowości, nie odwiedzam już jego domu odkąd jego córki się wyprowadziły. I tak jak wspominasz - ten człowiek nie chce ze mną pożartować, nie szanuje mnie bo inaczej by dotarło to po co mam z nim gadać i utrzymywać kontakt? I tak jak piszesz - potem tacy ludzie są zszokowani mimo, ze wielokornie była im zwracana uwaga. Mi też się o uszy już obiło, że wujek nie rozumie czemu już "ich nie odwiedzam jak dawniej"
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 4:55 pm Mam też takie odczucie, że wiele osób zrobiło się "światowcami" i wstydzi się swoich polskich rodzin. Coś zupełnie innego niż np. we Włoszech. Jestem w stanie zrozumieć ludzi wywodzących się z patologii czy toksycznych rodzin, ale nie kumam unikania mamy, babci, kuzynki, bo jest niemodna, nie zna angielskiego, jest "wieśniarą" czy co tam jeszcze potrafią wymyśleć. Serio można być dobrą, pogodną, uczciwą osobą i być odrzuconym przez członka rodziny, bo nie ma się stylu lub siedzi się w domu i nie podróżuje?
W sumie nie wiem skąd wzięło się to przekonanie o wstydzie do własnych rodzin, mam wrażenie że często jest to mówione w kontekście mojego pokolenia bo jestem na przełomie milenialsów i genenracji z. Szczerze mówiąc wśród moich rówieśników nigdy nie spotkałam się z tym mitycznym zjawiskiem żeby ktoś się wstydził własnej rodziny. Jak ktoś nie utrzymuje kontaktu z rodziną to z konkretnych powodów np. używki, ciągła krytyka, zakłamanie - i moim zdaniem to wystarczające powody by się od kogoś odciąć. Ale mam też masę znajomych, którzy mają świetny kontakt z rodziną - spotykają się, jeżdżą na wakacje, świętują razem. Więc moim zdaniem to, że niektórzy decydują się odciąć od rodzin świadczy o tym, że ludzie w końcu zaczęli stawiać granice i szanować samych siebie. To że łączy nas nazwisko lub więzy krwi nie oznacza, że mamy przyzwalać na nie fair zachowania. I mówię to jako osoba, która jest naprawdę zżyta ze swoją rodziną - ale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy mają takie szczęście i możliwości
Awatar użytkownika
HeyJude
ZdalnaFanka
Posty: 487
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 9:10 pm No właśnie, tu poruszyłaś bardzo ważną kwestię - wywoływanie poczucia winy. Skowronki notorycznie opowiadają te bzdety co one nie zrobiły wstając o 5 rano właśnie jak to ujęłaś czasem dosłownie zmuszając sowy do tłumaczenia się z tego dlaczego późno wstajesz, czemu "marnujesz" dzień, tyle byś mogła w tym czasie zrobić a ty śpisz. Nóż się w kieszeni otwiera.
Tak, ludzie czasem nakładają dużą presję. Dla mnie to zawsze były rozmowy takiego samego typu jak: "a gdzie jakiś kawaler". Moi rodzice też chcieli niejednokrotnie, żebym wstawała wcześniej, ale ogólnie nie byli jacyś mocno natarczywi, z czasem się poddali zupełnie i raczej na śmiesznie załatwiali te sprawy (jakieś tam żarty, jak się umawialiśmy na 13 z pytaniem, czy na pewno wstanę albo mówili "rano o 14" i nazywali mnie borsuczkiem - bo nie dość, że do późna spałam, to jeszcze opatulona jak w norce po samą szyję 😂). Ale za to jakaś dalsza rodzina to była zmora - głupie odzywki typu "jak tak można" albo dawanie tysiąca świetnych rad, jak szybciej zasnąć, a w pracach to już w ogóle jakaś dziwna stygma była, prześciganie się w tym, kto o której wstał i mówienie, że teraz ma przed sobą cały dzień wolny. Co mnie zawsze dziwiło, bo żeby wstać wcześniej, to trzeba się odpowiednio wcześnie też położyć, więc mimowolnie też trochę z tego dnia się traci.

Dzięki temu przynajmniej nauczyłam się dopytywać, gdy ktoś się ze mną umawia na "rano", co dla niego oznacza rano. Bo dla mnie odwiedziny rano to 11/12, a niektórzy już by stali pod drzwiami o 9 i też nigdy do nikogo nie wydzwaniam za wcześnie, bo nie każdy jest o 8 rano gotowy, żeby rozmawiać. Za to prócz oczywistych minusów jako koleżanka mam jeden plus - można do mnie zadzwonić z pierdołami o północy i jest luz. :D
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

agbmrctorakwin pisze: wt lut 24, 2026 9:38 pm W sumie nie wiem skąd wzięło się to przekonanie o wstydzie do własnych rodzin, mam wrażenie że często jest to mówione w kontekście mojego pokolenia bo jestem na przełomie milenialsów i genenracji z. Szczerze mówiąc wśród moich rówieśników nigdy nie spotkałam się z tym mitycznym zjawiskiem żeby ktoś się wstydził własnej rodziny. Jak ktoś nie utrzymuje kontaktu z rodziną to z konkretnych powodów np. używki, ciągła krytyka, zakłamanie - i moim zdaniem to wystarczające powody by się od kogoś odciąć. Ale mam też masę znajomych, którzy mają świetny kontakt z rodziną - spotykają się, jeżdżą na wakacje, świętują razem. Więc moim zdaniem to, że niektórzy decydują się odciąć od rodzin świadczy o tym, że ludzie w końcu zaczęli stawiać granice i szanować samych siebie. To że łączy nas nazwisko lub więzy krwi nie oznacza, że mamy przyzwalać na nie fair zachowania. I mówię to jako osoba, która jest naprawdę zżyta ze swoją rodziną - ale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy mają takie szczęście i możliwości
Mam nadzieję, że w realnym życiu nie jest tak jak w tych wypowiedziach w wątkach na forum i jednak ludzie są bardziej życzliwi dla swoich rodzin. Chociaż dla rodziców, którzy nawet jeśli nie byli idealni, to byli ok.

Moim zdaniem nie trzeba wszystkich uwielbiać i odwiedzać się dwa razy w roku każdy z każdym. Ale jeśli ktoś naprawdę nic złego nam nie zrobił, to dobrze jest mieć poprawne kontakty, a nie traktować ludzi jak zupełnie obce osoby.

Tu oczywiście każdy przypadek trzeba by omawiać czy był słuszny czy ktoś coś wyolbrzymił. Bo oczywiście od ewidentnej toksyny warto się odciąć.
Awatar użytkownika
kiciakociaaa2137
Bagietka z szarlott
Posty: 166
Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm

Post autor: kiciakociaaa2137 »

Lkjhgfd pisze: wt lut 24, 2026 9:05 pm Mnie cieszy ta "moda na izolację", sama z tego korzystam z przyjemnością i mam tyci nadzieję, że choć część społeczeństwa wpadnie na to, że problem leży w tych od których ktoś ucieka, a nie w uciekającym.
W XXI wieku w końcu nauczyliśmy się polegać na sobie i to jest najważniejsze. Dobrze jest utrzymywać poprawne relacje z innymi, ale na koniec dnia zostajesz sam/a ze swoimi sprawami. Jak głosi stare polskie porzekadło „umiesz liczyć, licz na siebie, twoje szczęście innych jebie” 😁
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 9:30 pm Nie za bardzo rozumiem, dlaczego masz poczucie winy lub czujesz się do czegoś zmuszana, tylko dlatego, że KTOŚ INNY woli wstawać rano i robi coś rano? Przecież nie musimy być wszyscy tacy sami.
Przecież jasno napisałam o co mi chodzi. Skowronki (oczywiście nie wszystkie, więc jeśli już odpowiadasz to rozumiem że ciebie to dotyczy albo nie masz do czego się doczepiać więc czepiłaś się mojej wypowiedzi) czują się lepsze od sów, bardziej pracowite i produktywne i często zdarza im się otwarcie krytykować sowy za to i dopytywać dlaczego "marnują" dzień na spanie. Ja nie pytam dlaczego ktoś wstaje o chorej DLA MNIE porze zamiast pospać i dlaczego marnuje noc kiedy jest cicho i przyjemnie, bo to są moje odczucia.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 10:14 pm Przecież jasno napisałam o co mi chodzi. Skowronki (oczywiście nie wszystkie, więc jeśli już odpowiadasz to rozumiem że ciebie to dotyczy albo nie masz do czego się doczepiać więc czepiłaś się mojej wypowiedzi) czują się lepsze od sów, bardziej pracowite i produktywne i często zdarza im się otwarcie krytykować sowy za to i dopytywać dlaczego "marnują" dzień na spanie. Ja nie pytam dlaczego ktoś wstaje o chorej DLA MNIE porze zamiast pospać i dlaczego marnuje noc kiedy jest cicho i przyjemnie, bo to są moje odczucia.
Właśnie te utożsamianie wczesnego wstawania z produktywnością i pracowitością jest dla mnie absurdalne. Bo można wstawać później i robić tyle samo rzeczy albo i więcej co osoby wstające z samego rana. Tak samo jak skowronki kładą się do spania to nocne marki często jeszcze coś robią. No i niestety to jest prawda, że osoby które prowadzą nocny tryb życia i tym samym wstają później są uważane za leniwe, mniej produktywne itp.
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 9:27 pm Tak, napisałam, że osoby z rodzin patologicznych lub toksycznych rozumiem. A te przypadki, o których piszę to kolor ubrania teściowej na ślub lub krzywe spojrzenie szwagierki.
Teściowa i szwagierka to nie rodzina. Ciekawe co to za wątki na Wandzie gdzie ludzie obrażają się za byle co, bo z czyta wątków na podforach mam wręcz przeciwne wrażenia. Ludzie najczęściej mają anielska cierpliwość na bycie ch*em ze strony rodziny, znajomych i powinowatych i bardzo późno stawiają granicę.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 9:27 pm Tak, napisałam, że osoby z rodzin patologicznych lub toksycznych rozumiem. A te przypadki, o których piszę to kolor ubrania teściowej na ślub lub krzywe spojrzenie szwagierki.
Tylko no wlasnie kazdy ma swoją perspektywę. Ty masz taką ze to głupota a ktos inny uwaza ze nie. Zreszta z tesciowa mogło byc ze sytuacja od dawna byla napięta, z szwagierka również. Każdy moze to odebrać inaczej i jego prawo
Rownie dobrze ta tesciowa mogla miec problem wiele razy, mogla kogoś dręczyć bo sa takie tesciowe a ta sukienka to taka kropka nad i.
I ostatecznie, jeśli ktos nawet z najbardziej błahego powodu na świecie nie chce miec z kimś kontaktu to dlaczego mimo to ma sie zmuszać?
Ostatnio zmieniony wt lut 24, 2026 10:42 pm przez 123wiosna123, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Taki skowronek nie widzi tego, jak się wszystko magicznie posprzątało kiedy poszedł spać z kurami o 19. Znam takie osoby, w lecie jest jeszcze jasno, a one w koszuli nocnej mówią dobranoc. Ja sobie urządzam o tej porze sesje generalnego sprzątania kuchni, lub łazienkj. Dla mnie to połowa dnia, najlepsza pora do aktywności, zwłaszcza latem. Osobiście najlepiej mi się funkcjonowało zaczynając pracę o 14. To był jedyny system kiedy nie używałam budzika i wstawałam kiedy się wyspałam. Bez traumy, pełna energii.
Dobrze mi się śpi kiedy słyszę dźwięki i rozmowy, nie lubię absolutnej ciszy i ciemności, często ratuję się tv szumami, albo pomrukiwaniem tv. Spotkałam się z teorią że ludzie kiedyś dzielili się na tych którzy działali w dzień i stróżów nocnych.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 10:14 pm Przecież jasno napisałam o co mi chodzi. Skowronki (oczywiście nie wszystkie, więc jeśli już odpowiadasz to rozumiem że ciebie to dotyczy albo nie masz do czego się doczepiać więc czepiłaś się mojej wypowiedzi) czują się lepsze od sów, bardziej pracowite i produktywne i często zdarza im się otwarcie krytykować sowy za to i dopytywać dlaczego "marnują" dzień na spanie. Ja nie pytam dlaczego ktoś wstaje o chorej DLA MNIE porze zamiast pospać i dlaczego marnuje noc kiedy jest cicho i przyjemnie, bo to są moje odczucia.
Ale przecież to, że ktoś robi coś inaczej niż ty absolutnie cię nie dotyczy. Wiec chill.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

123wiosna123 pisze: wt lut 24, 2026 10:39 pm Tylko no wlasnie kazdy ma swoją perspektywę. Ty masz taką ze to głupota a ktos inny uwaza ze nie. Zreszta z tesciowa mogło byc ze sytuacja od dawna byla napięta, z szwagierka również. Każdy moze to odebrać inaczej i jego prawo
Rownie dobrze ta tesciowa mogla miec problem wiele razy, mogla kogoś dręczyć bo sa takie tesciowe a ta sukienka to taka kropka nad i.
I ostatecznie, jeśli ktos nawet z najbardziej błahego powodu na świecie nie chce miec z kimś kontaktu to dlaczego mimo to ma sie zmuszać?
Nie napisałam, żeby zmuszać. Wręcz przeciwnie - to sprawa tej osoby z kim chce mieć kontakt. Moze sobie rezygnować z kontaktu z kimś, bo ta osoba jest skorpionem, więc na wszelki wypadek lepiej jej unikać. Nawet dobrze dla tego skorpiona. :D I dobrze dla teściowej, która podpadła strojem na wesele. Będzie miała osobę przewrażliwioną i diszukującą się problemów z głowy. Stwierdzam fakt - widzę tu na Wandzie właśnie takie opisy relacji między ludźmi. I nie wiem czasem, czy to serio, czy ktoś w emocjach, czy co. Nie umiem tego zrozumieć, ale zgadzaam się - każdy niech robi co chce.