I tak na moim weselu kobitki były ubrane na biało, czarno, kolorowo, byli panowie w dżinsach i serio totalnie mam to gdzies
Mysle, że i tak wszyscy wiedzieli kto tu jest panną młodą
Zasady kultury ale także tradycja narzucają kolorystykę. Jeśli pannie młodej zależy, by się tego trzymać, to powinno się to uszanować. Osobiście nie wyobrażam sobie iść na czyjś ślub w białym stroju czy ecru bo właśnie tradycyjnie jest on zarezerwowany dla panny młodej. I tu nie chodzi o to, że ktoś się pomyli co do tego kto jest panną młodą, ale o zwykłą kulturę.GapaGlapa pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:31 am Czy tylko ja uważałam, że narzucenie koloru ubioru moim gościom, byłoby chamówą z mojej strony ? Bo najważniejsze było dla mnie żeby po prostu byli
I tak na moim weselu kobitki były ubrane na biało, czarno, kolorowo, byli panowie w dżinsach i serio totalnie mam to gdzies
Mysle, że i tak wszyscy wiedzieli kto tu jest panną młodą![]()
Dziwnym trafem mężczyźni do dress code się dostosowują bez większych skarg. Na letni ślub w nadmorskiej miejscowości jedna gwiazda ubrała się w ciemne bordo lub marsalę. Jej wybór gryzł się mocno z innymi uczestnikami, którzy dopasowali się do życzenia panny młodej. W tłumie różnych odcieni bieli, jasnego lnu i niebieskości pasowała jak kwiatek do kożucha.Fjoki pisze: ↑czw lut 26, 2026 10:39 am W tym przykładzie nie chodzi o komunikację, a o zwykłą złośliwość. No na Boga, od wieków w Polsce kolorem panny młodej jest biały, trzeba być ciężkim imbecylem by tego nie wiedzieć. I nie ma znaczenia, czy ktoś powie, że nie chce w białej sukience, garsonce czy spodniach, to każda osoba mająca przynajmniej przeciętne IQ zrozumie. I na pewno rozumie, tylko z czystej złośliwości się nie dostosuje.
Czyli jestem " tylko" niekulturalnaFjoki pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:39 am Zasady kultury ale także tradycja narzucają kolorystykę. Jeśli pannie młodej zależy, by się tego trzymać, to powinno się to uszanować. Osobiście nie wyobrażam sobie iść na czyjś ślub w białym stroju czy ecru bo właśnie tradycyjnie jest on zarezerwowany dla panny młodej. I tu nie chodzi o to, że ktoś się pomyli co do tego kto jest panną młodą, ale o zwykłą kulturę.
Wczoraj też się o tym wypowiedzialam. Ja ogólnie jestem people pleaserem, więc w temacie ślubów raczej pannie młodej nie podskakuję. Większość bab ma jakiegoś totalnego fisia na tym punkcie, więc robię, co każą, czasem nawet więcej. Ale to nie znaczy, że to rozumiem. Na moje wesele wolałabym, żeby ktoś przyszedł w czarnej czy czerwonej kiecce, czuł się w niej dobrze i się wybawił, niż żeby męczył się w jakimś satynowym wynalazku, gdzie po dwóch tańcach cycki żyją własnym życiemAnastazja_smietana pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:57 am Jejku strach ubrać się po swojemu bo ludzie obgadajo że pasujesz jak kwiatek do kożucha![]()
Rozumiem że biała kreacja może nie być mile widziana, ale z niektórych wpisów naprawdę przebija małostkowość. Nie chciałabym żeby panna młoda narzuciła mi i 10 innym dziewczynom ten sam kolor i kreację, jak jakieś klony. A już zwłaszcza źle bym się czuła przebrana w jakieś satynowe zielenie i niebieskości. Żadna kobieta nie chce pojawiać się na imprezie w takiej samej kreacji jak reszta. Kiedyś wesela były imprezą dla gości i najważniejsze było dobre żarcie, a teraz nie wiem... foty na insta?
Po czym wnosisz, że tak było?mariaow pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:25 am Jakie wyjaśnianie, jakie tłumaczenie? Dlaczego to odpowiedzialność tylko jednej strony? Dlaczego empatia ze strony teściowej w tej historii nie istnieje? Dlaczego w ogóle trzeba dalej coś komuś tłumaczyć, jeśli prośba jest jasna i klarowna, a druga strona jej nie szanuje?
Pytanie tylko czy mówią tak wobec młodszego pokolenia żeby ONI ustąpili i odpuścili, czy sami też odpuszczają zamiast wszczynać konflikt. Bo łatwo jest mówić komuś, żeby on poszedł na ustępstwa a samemu się do tego nie stosować.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw lut 26, 2026 9:55 am Na pewno ludzie młodsi przynajmniej nad tym pracują. I to jest jakiś plus. Ale starsi (może akurat nie te teściowe :D) mają więcej luzu. Przynajmniej w moim otoczeniu to prędzej od starszych usłyszę "a czym ty się przejmujesz, odpuść, ustąp, zignoruj, miej spokojną głowę, to tylko pierdoła". I pewnie dla niektórych takie podejście to bagatelizowanie wszystkiego. Rozumiem to, ale też rozumiem, że osoba starsza ma inne problemy niż kolorek i nie przykłada do tego takiej wagi, jak osoba młoda, siedząca na insta i myśląca o sesji czy tam kolorystyce wesela. I po prostu można sobie swoje stanowiska wyjaśnić. Dwie strony skorzystają.
Ponownie, super założenie, pod warunkiem że starsze osoby też będą w ten sposób postępować, tymczasem często jest tak, że to babki ze starszego pokolenia są w dominującej pozycji i młodsze pokolenie musi ciągle wybaczać, odpuszczać i ustępować dla świętego spokoju. To nie jest w porządku.sergioleone pisze: ↑czw lut 26, 2026 9:49 am A żeby nie być gołosłowną, to zacznę od siebie - niepotrzebnie się wypowiadam, bo jest to odbierane jak pouczanie i atak. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić dyskusję, ustąpić, wzruszyć ramionami nawet. Nie zależy mi, żeby przekonywać. Jak ktoś się ma przekonać, to się przekona, że tak powiem, w życiu, kiedy sam stanie się celem pasywno-agresywnych ataków młodszego pokolenia, że jest taki i owaki, i nie szanuje granic. Zdziwi się wtedy. Mam wrażenie, że plusy przy mojej oryginalnej wypowiedzi dały osoby, które do takiego etapu w życiu już doszły. I które umieją w dystans. Ale spokojnie, tego się idzie nauczyć, czego wszystkim dyskutującym życzę - bez złośliwości!
W sensie że chciałaś, by Twoi goście przyszli w białych ubraniach? To Twój dzień i Twoi goście powinni uszanować Twoją wizję. Ja mówię o sytuacji, gdy panna młoda ma właśnie wyraźną prośbę o jakiś dress code albo gdy takiej prośby nie ma, to dla mniej samo przez się się rozumie, że białego czy ecru nie zakładam.
Nie nie, po prostu totalnie mnie nie interesowało w czym przyjdą. Po prostu mam taki charakter , ze mnie to nie obchodziFjoki pisze: ↑czw lut 26, 2026 12:39 pm W sensie że chciałaś, by Twoi goście przyszli w białych ubraniach? To Twój dzień i Twoi goście powinni uszanować Twoją wizję. Ja mówię o sytuacji, gdy panna młoda ma właśnie wyraźną prośbę o jakiś dress code albo gdy takiej prośby nie ma, to dla mniej samo przez się się rozumie, że białego czy ecru nie zakładam.
Inaczej w innych krajach, trzeba się po prostu dostosować do tradycji, do zasad.
Anastazja_smietana pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:57 am Jejku strach ubrać się po swojemu bo ludzie obgadajo że pasujesz jak kwiatek do kożucha![]()
Rozumiem że biała kreacja może nie być mile widziana, ale z niektórych wpisów naprawdę przebija małostkowość. Nie chciałabym żeby panna młoda narzuciła mi i 10 innym dziewczynom ten sam kolor i kreację, jak jakieś klony. A już zwłaszcza źle bym się czuła przebrana w jakieś satynowe zielenie i niebieskości. Żadna kobieta nie chce pojawiać się na imprezie w takiej samej kreacji jak reszta. Kiedyś wesela były imprezą dla gości i najważniejsze było dobre żarcie, a teraz nie wiem... foty na insta?
To jest chyba zwyczaj z Ameryki, te sukienki w jednym kolorze do zdjęcia. Jak młoda je wypożycza, to nie mam z tym najmniejszego problemu, bo odpada szukanie kreacji i kupowanie czegoś co ubiorę raz. Gdybym miała płacić sama za jakąś drogą wyszukaną suknie w danym kolorze, bo bym pewnie nie poszła, bo mam inne wydatki. Ale na pewno nie złamałabym schematu kolorystyczny wesela i wyglądając jak - oby tylko postawić na swoim.Anastazja_smietana pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:57 am Jejku strach ubrać się po swojemu bo ludzie obgadajo że pasujesz jak kwiatek do kożucha![]()
Rozumiem że biała kreacja może nie być mile widziana, ale z niektórych wpisów naprawdę przebija małostkowość. Nie chciałabym żeby panna młoda narzuciła mi i 10 innym dziewczynom ten sam kolor i kreację, jak jakieś klony. A już zwłaszcza źle bym się czuła przebrana w jakieś satynowe zielenie i niebieskości. Żadna kobieta nie chce pojawiać się na imprezie w takiej samej kreacji jak reszta. Kiedyś wesela były imprezą dla gości i najważniejsze było dobre żarcie, a teraz nie wiem... foty na insta?
Doskonały post.mariaow pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:25 am Jakie wyjaśnianie, jakie tłumaczenie? Dlaczego to odpowiedzialność tylko jednej strony? Dlaczego empatia ze strony teściowej w tej historii nie istnieje? Dlaczego w ogóle trzeba dalej coś komuś tłumaczyć, jeśli prośba jest jasna i klarowna, a druga strona jej nie szanuje?
Mamy dwa scenariusze:
1. Panna młoda mówi: proszę żebyś ubrała na moje wesele kolor inny niż biały i pochodne. Teściowa: ok.
Następnie teściowa i tak zakłada kolor biały lub pochodny. Gdzie tutaj miejsce na jakieś tłumaczenia ze strony panny młodej i dlaczego miałyby mieć miejsce? Teściowa zachowała się chamsko.
Alternatywnie:
2. Panna młoda mówi: proszę żebyś ubrała na moje wesele kolor inny niż biały i pochodne. Teściowa: łojezu, wymyślasz, ale robisz problemy, ci młodzi to mają wymysły.
Gdzie tutaj miejsce na jakieś tłumaczenia ze strony panny młodej i dlaczego miałyby mieć miejsce? Teściowa zachowała się chamsko.
Jedyna normalna sytuacja to ta, w której panna młoda prosi o uszanowanie prośby, a teściowa się dostosowuje. Ewentualnie mówi językiem zdrowej komunikacji: ojej, no za moich czasów to tak nie było, ale rozumiem że Ci zależy więc spoczko.
Ile można wałkować ten sam temat? Rzeka to faktycznie taka teściowa, która założy co będzie chciała: musi bo się udusi.
Ładnie i dobrze napisane. Zgadzam się.agbmrctorakwin pisze: ↑czw lut 26, 2026 1:54 pm Nadrobiłam wpisy o nieszczęsnej sukience i zauważyłam pewny schemat. Mimo, że jesteśmy tutaj anonimowi to trzeba przyznać, że po sposobie pisania, argumentowania itp. można określić MNIEJ WIECEJ w jakim przedziale wiekowym są użytkowniczki. Zdanie takie, że to teściowe są złośliwe i nie potrafią uszanować prośby przyszłej synowej i to w jednym z najważniejszych dni jej życia - to osoby z gen z lub z "późniejszych" milenialsów. Za to drugi obóz, który uważa że to młode są przewrażliwione i roszczeniowe bo mają żal do teściowej o nie uszanowanie ich prośby - to te trochę starsze, które w większości są już po ślubie więc mogą powoływać się na to że "ja tam miałam wywalone kto co ubierze;)" - wow super, ale ktoś inny może nie mieć.
I wiem, że zaraz zacznie ktoś pisać, że to nie prawda bo on się zalicza do tej czy do tamtej grupy, a ma tyle lat. Ale to nie chodzi o to, bo wiadomo że zdarzają się wyjątki. Po prostu ta dyskusja pokazała kolejny raz, że społeczeństwo, a zwłaszcza inne kobiety uwielbiają umniejszać i czepiać się młodszych kobiet. Ten wątek jest idealnym przykładem bo często padają komentarze o tym, jak to młodsze pokolenie jest teraz przewrażliwione, leniwe, że nie chce mieć dzieci, że woli mieć pieski i kotki i to takie straszne, że się izoluje od rodziny, że panujący kult jednostki, pracować nie chcą, mają za duże wymagania, wymyślają sobie schorzenia, powinny czasami ustąpić, przejmują się pierdołami, niszczą tradycyjne wartości, itp. itd. Serio te przykłady można wymieniać w nieskończoność. I często panuje narracja (już nie mówię tylko o tym wątku ale ogólnie), że "życia nie znasz", te argumenty że "starsi ludzie mają więcej problemów na głowie więc się nie przyjmują pierdołami" - młodsze osoby również przechodzą przez straty, traumy czy kryzysy, które potrafią poturbować równie mocno. Co więcej, fakt, że ktoś przejmuje się dziś jakąś "błahostką", nie oznacza, że nie dźwiga na barkach większych problemów. Czasem to właśnie te drobiazgi są kroplą, która przelewa czarę u kogoś, kto i tak ledwo zipie pod ciężarem poważniejszych spraw. Warto przestać licytować się na to, kto ma "prawdziwsze" problemy. Narracja, że starsi są odporniejsi, bo mają więcej na głowie, często służy po prostu do unieważniania emocji młodszych pokoleń.
Popieram, to naprawdę powalone że takie organizacje mają racje bytu. Ciągle mam przed oczami zdjęcie tej krowy jak była podrzucana przez swoich po tym jak pseudotrybunał wycofał aborcję z przesłanki zdrowotnej. Brak słów.
Pokażę coś na przykładzie Twojego wyważonego posta, mogę?agbmrctorakwin pisze: ↑czw lut 26, 2026 1:54 pm Nadrobiłam wpisy o nieszczęsnej sukience i zauważyłam pewny schemat.