Minusy nadwagi/otyłości
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Minusy nadwagi/otyłości
Minusów jest tyle co grzybów po deszczu. Bóle, zadyszki, głupie komentarze, dziwne spojrzenia, ocenianie, nadpotliwość, brak zakupu ubrań w sieciówkach, nawet głupie pójście do wesołego miasteczka równa się z tym, że prawdopobnie nie wejdziesz na wiele atrakcji, a w związku z tym ogarnia cię wstyd. Trzeba z tym walczyć i to leczyć. I zdecydowanie wiem, że nie jest to prosta droga. Ale bycie otyłym nie jest przyjemne. Z każdej strony jesteś oceniany. To potrafi dobić. Plusów nie widzę. Ktoś napisał o dużych piersiach. To żaden plus. Takie piersi wyglądają dobrze tylko w staniku, do tego wieczne bóle kręgosłupa i szyi, rozstępy, brak jędrności (jeśli ktoś chudnie-tyje-chudnie-tyje) i po ściągnięciu stanika worki z piaskiem. Może brutalnie napisane, ale taka jest prawda.
Jeszcze jeden minus mi się przypomniał. Jak masz widoczną nadwagę/otyłość, wcześniej czy później zostanie to wykorzystane jako argument przeciwko Tobie w jakiejś dyskusji.
Taki przykład z mojego życia – rozmawiamy kiedyś ze znajomymi o kwestiach podatkowych, dyskusja robi się burzliwa. W pewnym momencie kolega z zupełnie innymi niż moje poglądy mówi: „Zamiast się mądrować, lepiej schudnij”.
Inna sytuacja, w gronie koleżanek rozmawiamy o poprawkach urodowych celebrytek. Ogólnie przeważa pogląd, że za dużo wypełniaczy i innych cudów nie za dobrze wpływa na wygląd. Przychylam się do tego, bo tez wolę bardziej naturalny look, a na to jedna ze znajomych zasugerowała, że krytykuję botoks i wypełniacze, bo zazdroszczę i że jak schudnę, to nie będę się czepiać.
Taki przykład z mojego życia – rozmawiamy kiedyś ze znajomymi o kwestiach podatkowych, dyskusja robi się burzliwa. W pewnym momencie kolega z zupełnie innymi niż moje poglądy mówi: „Zamiast się mądrować, lepiej schudnij”.
Inna sytuacja, w gronie koleżanek rozmawiamy o poprawkach urodowych celebrytek. Ogólnie przeważa pogląd, że za dużo wypełniaczy i innych cudów nie za dobrze wpływa na wygląd. Przychylam się do tego, bo tez wolę bardziej naturalny look, a na to jedna ze znajomych zasugerowała, że krytykuję botoks i wypełniacze, bo zazdroszczę i że jak schudnę, to nie będę się czepiać.
- eszability
- Modna
- Posty: 417
- Rejestracja: sob mar 02, 2024 8:56 pm
Skrajne chamstwo, naprawdę ręce mi opadły i bardzo Ci współczuję. Bardzo niski tekst, chyba ostatnia deska ratunku dla kogoś, komu brakuje argumentów.Alessa pisze: ↑ndz lut 15, 2026 3:11 pm Jeszcze jeden minus mi się przypomniał. Jak masz widoczną nadwagę/otyłość, wcześniej czy później zostanie to wykorzystane jako argument przeciwko Tobie w jakiejś dyskusji.
Taki przykład z mojego życia – rozmawiamy kiedyś ze znajomymi o kwestiach podatkowych, dyskusja robi się burzliwa. W pewnym momencie kolega z zupełnie innymi niż moje poglądy mówi: „Zamiast się mądrować, lepiej schudnij”.
Inna sytuacja, w gronie koleżanek rozmawiamy o poprawkach urodowych celebrytek. Ogólnie przeważa pogląd, że za dużo wypełniaczy i innych cudów nie za dobrze wpływa na wygląd. Przychylam się do tego, bo tez wolę bardziej naturalny look, a na to jedna ze znajomych zasugerowała, że krytykuję botoks i wypełniacze, bo zazdroszczę i że jak schudnę, to nie będę się czepiać.
to nie tylko kwestia tuszy, ja wiecznie słyszę: zamiast się mądrować zajmij się rodzeniem dzieci, zamiast medrkować ubierz się ładnie, albo jeszcze chamskie komentarze i zachowania co przekładam na to że jestem drobnej budowy a do tego niewysoka. Kiedyś usłyszałam: o k.... znowu idzie ta nichaAlessa pisze: ↑ndz lut 15, 2026 3:11 pm Jeszcze jeden minus mi się przypomniał. Jak masz widoczną nadwagę/otyłość, wcześniej czy później zostanie to wykorzystane jako argument przeciwko Tobie w jakiejś dyskusji.
Taki przykład z mojego życia – rozmawiamy kiedyś ze znajomymi o kwestiach podatkowych, dyskusja robi się burzliwa. W pewnym momencie kolega z zupełnie innymi niż moje poglądy mówi: „Zamiast się mądrować, lepiej schudnij”.
Inna sytuacja, w gronie koleżanek rozmawiamy o poprawkach urodowych celebrytek. Ogólnie przeważa pogląd, że za dużo wypełniaczy i innych cudów nie za dobrze wpływa na wygląd. Przychylam się do tego, bo tez wolę bardziej naturalny look, a na to jedna ze znajomych zasugerowała, że krytykuję botoks i wypełniacze, bo zazdroszczę i że jak schudnę, to nie będę się czepiać.
Mnie się w ogóle wydaje, że jest jakieś takie przyzwolenie na takie uwagi wobec kobiet. Jeśli w jakiś sposób ich wygląd nie odpowiada kanonom, zawsze znajdzie się jakiś przysłowiowy Janusz, który ni z gruszki ni z pietruszki poruszy temat, chociaż nikt go o zdanie nie pytał. Bo teraz wyobraź sobie taką sytuację, że ktoś rzuca komentarzem w Twoją stronę, a Ty na to "Spier...." - większość osób pobocznych uzna, że jesteś niewychowana. A taka sama sytuacja w przypadku faceta? Jeśli nawet jakiś nieproszony komentarz by padł, to taka odpowiedź zostałaby uznana za jak najbardziej adekwatną.korcula pisze: ↑czw mar 19, 2026 10:32 am to nie tylko kwestia tuszy, ja wiecznie słyszę: zamiast się mądrować zajmij się rodzeniem dzieci, zamiast medrkować ubierz się ładnie, albo jeszcze chamskie komentarze i zachowania co przekładam na to że jestem drobnej budowy a do tego niewysoka. Kiedyś usłyszałam: o k.... znowu idzie ta nicha
niestety to prawdaAlessa pisze: ↑czw mar 19, 2026 10:42 am Mnie się w ogóle wydaje, że jest jakieś takie przyzwolenie na takie uwagi wobec kobiet. Jeśli w jakiś sposób ich wygląd nie odpowiada kanonom, zawsze znajdzie się jakiś przysłowiowy Janusz, który ni z gruszki ni z pietruszki poruszy temat, chociaż nikt go o zdanie nie pytał. Bo teraz wyobraź sobie taką sytuację, że ktoś rzuca komentarzem w Twoją stronę, a Ty na to "Spier...." - większość osób pobocznych uzna, że jesteś niewychowana. A taka sama sytuacja w przypadku faceta? Jeśli nawet jakiś nieproszony komentarz by padł, to taka odpowiedź zostałaby uznana za jak najbardziej adekwatną.
Mam w bliskim otoczeniu przykład osoby ważącej 120 kg.
Kobieta, lat 55. Od zawsze taka była, odkąd pamiętam.
Gdy miała 30 lat chwaliła się wszystkim że akceptuje siebie i akceptuje ją mąż oraz świetnie się czuje. Jadła w dużych ilościach każdy posiłek, słodycze, fast food, cola, po prostu wszystko.
Gdy miała 40 lat od spaceru po 10 minutach dostawała zadyszki.
Wchodząc po schodach w domu moich rodziców które nie są strome, zatrzymywała się po 3 stopniach i udawała że dyskutuje o otoczeniu. Siedząc na krześle robi sobie z brzucha podpórkę na ręce.
Gdy miała 50 lat, rozpoznano u niej cukrzycę, siadają jej stawy, ma problemy z poruszaniem się, nie chodzi nawet na spacer dookoła bloku, bo się męczy, cierpi na bóle kręgosłupa.
Teraz ma 55 - wygląda jak stara niedołężna babcia, podczas gdy moja matka w jej wieku poza zmarszczkami była w świetnej formie.
Nigdy się z niej nie śmiałam.
Jako dziecko nie rozumiałam jak można być tak otyłym i pytałam mamy czy to choroba.
Jej przypadek pokazuje mi, że otyłość powoduje : choroby, skrócenie życia, szybsze starzenie, pogarsza jakość życia.
Za każdym razem kiedy wstaje rano i coś mnie boli po treningu przypominam sobie o niej.
Akceptacja siebie to jedno, zaniedbanie swojego ciała to drugie.
Kobieta, lat 55. Od zawsze taka była, odkąd pamiętam.
Gdy miała 30 lat chwaliła się wszystkim że akceptuje siebie i akceptuje ją mąż oraz świetnie się czuje. Jadła w dużych ilościach każdy posiłek, słodycze, fast food, cola, po prostu wszystko.
Gdy miała 40 lat od spaceru po 10 minutach dostawała zadyszki.
Wchodząc po schodach w domu moich rodziców które nie są strome, zatrzymywała się po 3 stopniach i udawała że dyskutuje o otoczeniu. Siedząc na krześle robi sobie z brzucha podpórkę na ręce.
Gdy miała 50 lat, rozpoznano u niej cukrzycę, siadają jej stawy, ma problemy z poruszaniem się, nie chodzi nawet na spacer dookoła bloku, bo się męczy, cierpi na bóle kręgosłupa.
Teraz ma 55 - wygląda jak stara niedołężna babcia, podczas gdy moja matka w jej wieku poza zmarszczkami była w świetnej formie.
Nigdy się z niej nie śmiałam.
Jako dziecko nie rozumiałam jak można być tak otyłym i pytałam mamy czy to choroba.
Jej przypadek pokazuje mi, że otyłość powoduje : choroby, skrócenie życia, szybsze starzenie, pogarsza jakość życia.
Za każdym razem kiedy wstaje rano i coś mnie boli po treningu przypominam sobie o niej.
Akceptacja siebie to jedno, zaniedbanie swojego ciała to drugie.
- Echoidalia
- Currently:home
- Posty: 1109
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
Przypomniały mi się kolejne minusy, których doświadczyłam:
- wstyd u lekarza i obawa granicząca z pewnością, że na cokolwiek zachorowałam czy miałam problem, to lekarz od razu widząc mnie, powie, że otyłość to moja wina i główna przyczyna dolegliwości
- nie mogłam usiąść 'po turecku' ani założyć nogi na nogę
- nie zawsze czułam się pewność, czy dam radę usiąść w danym miejscu, czy będą odpowiednio szerokie fotele. Albo czy nie będę musiała się przeciskać przez siedzenia, by dojść do własnego i po drodze nie potrącę kogoś albo nie zrzucę rzeczy (słoń w składzie porcelany)
- zawsze byłam omijana albo wybierana na końcu na różne aktywności innych ludzi (np. w pracy). Gdy trzeba było się przebrać w pracy na reklamowanie produktów, koleżance dali być w białej bluzce i czarnej spódnicy, mi dali kombinezon w łaty krowy
- jak ktoś mieszkał powyżej 2 piętra bez windy to była masakra. Nienawidziłam wchodzenia tak wysoko
- nie lubiłam stawać do zdjęć. Mam ich niewiele z kilku lat mojego życia
- źle się czułam psychicznie, że jest jak jest, a nie idzie nic naprzód mimo pewnych wysiłków
- odkrycie, że można mieć cellulit w różnych niespotykanych miejscach na ciele
- wstyd u lekarza i obawa granicząca z pewnością, że na cokolwiek zachorowałam czy miałam problem, to lekarz od razu widząc mnie, powie, że otyłość to moja wina i główna przyczyna dolegliwości
- nie mogłam usiąść 'po turecku' ani założyć nogi na nogę
- nie zawsze czułam się pewność, czy dam radę usiąść w danym miejscu, czy będą odpowiednio szerokie fotele. Albo czy nie będę musiała się przeciskać przez siedzenia, by dojść do własnego i po drodze nie potrącę kogoś albo nie zrzucę rzeczy (słoń w składzie porcelany)
- zawsze byłam omijana albo wybierana na końcu na różne aktywności innych ludzi (np. w pracy). Gdy trzeba było się przebrać w pracy na reklamowanie produktów, koleżance dali być w białej bluzce i czarnej spódnicy, mi dali kombinezon w łaty krowy
- jak ktoś mieszkał powyżej 2 piętra bez windy to była masakra. Nienawidziłam wchodzenia tak wysoko
- nie lubiłam stawać do zdjęć. Mam ich niewiele z kilku lat mojego życia
- źle się czułam psychicznie, że jest jak jest, a nie idzie nic naprzód mimo pewnych wysiłków
- odkrycie, że można mieć cellulit w różnych niespotykanych miejscach na ciele