Ale to chyba nie jest niedojrzalosc ale nieznajomość prawa. Ludzie w Polsce nie maja pojęcia jakie sa przepisy, jest ich dużo, nie da sie wszystkiego wiedzieć. W takiej szkole ktos ci cokolwiek powie ze jest taki przepis? Nie a po comariaow pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:54 pm Swoją drogą jest dla mnie oznaką niedojrzałości nie być świadomym jakie konsekwencje prawne wiążą się z sytuacjami typu „budujemy razem dom na jego działce”. To wielkie zdziwienie kiedy coś się wydarzy i nagle okazuje się, że laska nic nie ma. No cóż, trzeba było poświęcić trochę czasu i się zastanowić jak to wygląda od strony prawnej, na tym polega dorosłość. No ale to „tylko papierek”, one są fajniejsze niż te gupie baby którym zależy na pierścionkach i ślubach ;)
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Re: Niepopularne opinie o życiu
Ja np. zawsze chciałam zmienić nazwisko po ślubie, żebyśmy my, jako rodzina, wszyscy mieli takie same. Tak nam o wiele łatwiej123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 5:16 pm Ja uważam ze te kobiety w 99 procentach mówią ze nie chca ślubu bo ich facet nie chce ślubu. Jak sie zapyta takiej kobiety czy przyjęłaby pierścionek zaręczynowy to odpowiedź brzmi oczywiscie ze tak wiec no w jaki sposób taka kobieta nie chce tego slubu. Chce ślubu ale facet nie chce a ona zeby go zatrzymać udaje ze ma takie samo zdanie jak on licząc ze on jednak zmieni zdanie.
Juz nie mówiąc jak zalosne są te tik toki i relacje typu "jestem zazdrosna bo moja polroczna córka dostała
nazwisko po tacie a ja mam swoje". Kobieta byla w ciąży, męczyła sie przy porodzie, przechodziła połog a dziecko dostało nazwisko faceta ktory nawet nie chce sie z nią ożenić. No brawo
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Bez urazy ale co to ma do tego co napisałam?
Przeciez piszesz o zmianie nazwiska po ślubie a ja okobietach ktore mowia ze nie chca ślubu lub ich faceci chca ślubu.
Nie zawsze. Takie komentarze pojawiają się dosłownie pod filmikami jakichś doradców finansowych i prawników, którzy wyjaśniają tę kwestię. Piszą o miłości, zaufaniu i że inne kobiety to materialistki, skoro nie chcą bezmyślnie oddać facetowi swoich oszczędności życia i przyszłych wypłat.123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 5:17 pm Ale to chyba nie jest niedojrzalosc ale nieznajomość prawa. Ludzie w Polsce nie maja pojęcia jakie sa przepisy, jest ich dużo, nie da sie wszystkiego wiedzieć. W takiej szkole ktos ci cokolwiek powie ze jest taki przepis? Nie a po co
Przecież napisałaś o „żałosnych tt” w temacie nazwiska matki/dziecka.123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 5:35 pm Bez urazy ale co to ma do tego co napisałam?
Przeciez piszesz o zmianie nazwiska po ślubie a ja okobietach ktore mowia ze nie chca ślubu lub ich faceci chca ślubu.
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Serio? Nie wiedzialam. Ciekawe czy w przypadku odwrotnej sytuacji tez pisaliby ze faceci to materialisciLkjhgfd pisze: ↑ndz mar 22, 2026 5:57 pm Nie zawsze. Takie komentarze pojawiają się dosłownie pod filmikami jakichś doradców finansowych i prawników, którzy wyjaśniają tę kwestię. Piszą o miłości, zaufaniu i że inne kobiety to materialistki, skoro nie chcą bezmyślnie oddać facetowi swoich oszczędności życia i przyszłych wypłat.
-
sandacz12345
- Bagietka z szarlott
- Posty: 163
- Rejestracja: czw sty 23, 2025 5:12 pm
Mogłabyś rozwinąć? Zaciekawił mnie Twój pogląd.gunernialne pisze: ↑ndz mar 22, 2026 10:49 am Człowiek nie jest z natury monogamiczny. Nie jest stworzony do tego, żeby całe swoje życie spędzić u boku jednej osoby. Taki model po prostu został nam wpojony i z pewnością wiele osób odnajduje się w nim lepiej lub gorzej, ale nie jest to coś do czego jesteśmy stworzeni. Bez społecznych norm monogamia byłaby czymś wyjątkowym
Tylko nieznajomość prawa w takim przypadku jest niedojrzałością. Tam akurat wszystko kręciło się wokół przypadku: kobieta łoży kasę na budowanie domu na działce faceta, z którym prawnie nic jej nie łączy. Jak masz 16 lat, to możesz sobie pozwolić na to, że pożyczysz swojemu chłopcu 20 zł i juz ci nie odda. No trudno. Ale jak masz 30 lat, to niestety, ale nie możesz sobie pozwolić na to, że pożyczysz dorosłemu mężczyźnie 100k i juz ci nie odda.123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 5:17 pm Ale to chyba nie jest niedojrzalosc ale nieznajomość prawa. Ludzie w Polsce nie maja pojęcia jakie sa przepisy, jest ich dużo, nie da sie wszystkiego wiedzieć. W takiej szkole ktos ci cokolwiek powie ze jest taki przepis? Nie a po co
- gunernialne
- Currently:Dominicana
- Posty: 1726
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Społeczna monogamia to coś co nasza kultura, w tym prawo i religia po prostu na nas wymusiła. I jest naszym kulturowym osiągnięciem a nie fizjologicznym przeznaczeniem.
Ja oczywiście rozumiem, że można poznać osobę, z którą połączy nas takie porozumienie dusz, że to po prostu jedyna osobą, z którą chcemy przeżyć te życie. Nie mówię też, że monogamia jest jakkolwiek zła czy że trzeba ją odrzucić, ale patrząc z punktu widzenia sek*ualnego życia człowieka nie jest ona czymś naturalnym. Monogamia u ssaków jest ewenementem. Przykładowo chyba mniej niż 30% tak bliskich nam gatunków naczelnych żyje w ten sposób. Tak samo historia mówi, że większość dawnych społeczeństw żyła jednak poligamicznie.
No więc tak. Myślę, że żyjemy w tym modelu, sprawdza się to w jakiś sposób, ale jednocześnie nie wiemy czy jego odrzucenie nie byłoby szczęśliwsze. Jakby się tak zastanowić to przecież jest w tym trochę śmieszności. Swobodnie zmieniamy przez całe swoje istnienie preferencje żywieniowe, religie czy miejsce życia a w przypadku partnera duża część z nas oczekuje, że ten, z którym się związaliśmy to będzie "ten jedyny". I ogólnie od początku poszukujemy "tego jedynego". Mało dajemy sobie szansy na zmiany. To w pewien sposób ograniczające
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ciekawi mnie jak to działa, bo miałam w rodzinie taki przypadek. On z mieszkaniem, ona urządzała. Na podstawie zarobków i wypłat z konta, faktur musiał jej i tak oddać jej wkład po rozstaniu. Więc finalnie stratna nie była. Mowa o młodych osobach, pierwsze wspólne mieszkanie, itp. Raczej niczego nie podpisywali.lalisa pisze: ↑ndz mar 22, 2026 6:21 pm Tylko nieznajomość prawa w takim przypadku jest niedojrzałością. Tam akurat wszystko kręciło się wokół przypadku: kobieta łoży kasę na budowanie domu na działce faceta, z którym prawnie nic jej nie łączy. Jak masz 16 lat, to możesz sobie pozwolić na to, że pożyczysz swojemu chłopcu 20 zł i juz ci nie odda. No trudno. Ale jak masz 30 lat, to niestety, ale nie możesz sobie pozwolić na to, że pożyczysz dorosłemu mężczyźnie 100k i juz ci nie odda.
A budowę domu na działce jednego z partnerów też można rozwiązać prawnie. Tu znowu z mojego otoczenia. Budowa ruszyła przed ślubem i narzeczona była wpisana do księgi wieczystej działki przekazanej przez rodziców przyszłego męża. Nie wiem jak to formalnie wyglądało, ale tylko ona płaciła podatek.
Przy pożyczaniu kasy też można podpisać umowę u notariusza.
Moim zdaniem te kobiety, które nie chcą ślubu tak naprawdę raczej się boją (złe doświadczenia, traumy) lub po prostu same mogą więcej stracić. Pewnie są i takie, któym nie zależy na facecie / nie czują już presji. Ślub powinien być zarezerwowany dla ludzi, którzy naprawdę tego chcą i dotrzymają przysięgi. Niestety u nas ludzie publiczni co chwilę się rozwodzą (Wiśniewski nawet kilka razy) i dają taki przejak, że ślub, to nic. Dla mnie to coś ważnego i dowód na to, że potraktowałam tego jednego mężczyznę poważnie, ufam mu i jestem gotowa na wypełnienie słów z przysięgi małżeńskiej. Dlatego gdy czasem jest mi trudno, to sobie je przypominam.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Niby mamy ten XXI wiek, dostęp do internetu, ai, a i tak kobiety ciągle są traktowane protekcjonalnie, jak głupie, jaby same nie mogły o sobie decydować i brać za to odpowiedzialności. Myślałam, że tylko w kwestii dzieci (bo demografia), ale widzę, że w przypadku ślubów też. Sporo słucham podcastów psychologicznych i związkowych. Moim zdaniem obecnie młode dziewczyny wiedzą, czego nie chcą. Nie chcą dziadowych facetów i bezsensownych zobowiązań. Facetów nikt nie gani za tkwienie w związku typu "się zobaczy", a kobiety od razu są za to krytykowane lub wmawia im się, że tak naprawdę chcą ślubu. Rozumiem zdziwienie w przypadku 20-letniego związku, ale jeśli dziewczyna jest młoda wcale nie musi sama chcieć czegoś deklarować, zobowiązywać się.
Już Ci powiem jak to działa. Możesz się domagać zwrotu nakładów - jeśli masz na to dowody. Twoją kuzynkę czy tam koleżankę uratowało to, że miała faktury. I to też nie była nieświadoma bo te faktury te faktury muszą być imienne na nią inaczej się nie liczą.Rzeka.chaosu pisze: ↑ndz mar 22, 2026 7:26 pm Ciekawi mnie jak to działa, bo miałam w rodzinie taki przypadek. On z mieszkaniem, ona urządzała. Na podstawie zarobków i wypłat z konta, faktur musiał jej i tak oddać jej wkład po rozstaniu. Więc finalnie stratna nie była. Mowa o młodych osobach, pierwsze wspólne mieszkanie, itp. Raczej niczego nie podpisywali.
A budowę domu na działce jednego z partnerów też można rozwiązać prawnie. Tu znowu z mojego otoczenia. Budowa ruszyła przed ślubem i narzeczona była wpisana do księgi wieczystej działki przekazanej przez rodziców przyszłego męża. Nie wiem jak to formalnie wyglądało, ale tylko ona płaciła podatek.
Przy pożyczaniu kasy też można podpisać umowę u notariusza.
Moim zdaniem te kobiety, które nie chcą ślubu tak naprawdę raczej się boją (złe doświadczenia, traumy) lub po prostu same mogą więcej stracić. Pewnie są i takie, któym nie zależy na facecie / nie czują już presji. Ślub powinien być zarezerwowany dla ludzi, którzy naprawdę tego chcą i dotrzymają przysięgi. Niestety u nas ludzie publiczni co chwilę się rozwodzą (Wiśniewski nawet kilka razy) i dają taki przejak, że ślub, to nic. Dla mnie to coś ważnego i dowód na to, że potraktowałam tego jednego mężczyznę poważnie, ufam mu i jestem gotowa na wypełnienie słów z przysięgi małżeńskiej. Dlatego gdy czasem jest mi trudno, to sobie je przypominam.![]()
Jeżeli ktoś nie ma rachunków na swoje nazwisko to odejdzie z niczym.
….Chyba, że chłop się przestraszył że poda go do sądu i sam oddał kasę.
I nie wiem czy sprawa w sądzie itp jest tego warta czy nie lepiej tej kasy nie dawać lub po prostu zostać wpisana do księgi jak się potem szarpać w sądzie bez gwarancji powodzenia.
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Fajnie ze w przypadku twojej koleżanki tak sie udało ze miała te faktury itd. Ja znam przypadek wsrod znajomych ze skończyło sie kilkuletnia walka w sądzie. Czy warto? No innego wyjścia nie bylo aby odzyskać kaseRzeka.chaosu pisze: ↑ndz mar 22, 2026 7:26 pm Ciekawi mnie jak to działa, bo miałam w rodzinie taki przypadek. On z mieszkaniem, ona urządzała. Na podstawie zarobków i wypłat z konta, faktur musiał jej i tak oddać jej wkład po rozstaniu. Więc finalnie stratna nie była. Mowa o młodych osobach, pierwsze wspólne mieszkanie, itp. Raczej niczego nie podpisywali.
A budowę domu na działce jednego z partnerów też można rozwiązać prawnie. Tu znowu z mojego otoczenia. Budowa ruszyła przed ślubem i narzeczona była wpisana do księgi wieczystej działki przekazanej przez rodziców przyszłego męża. Nie wiem jak to formalnie wyglądało, ale tylko ona płaciła podatek.
Przy pożyczaniu kasy też można podpisać umowę u notariusza.
Moim zdaniem te kobiety, które nie chcą ślubu tak naprawdę raczej się boją (złe doświadczenia, traumy) lub po prostu same mogą więcej stracić. Pewnie są i takie, któym nie zależy na facecie / nie czują już presji. Ślub powinien być zarezerwowany dla ludzi, którzy naprawdę tego chcą i dotrzymają przysięgi. Niestety u nas ludzie publiczni co chwilę się rozwodzą (Wiśniewski nawet kilka razy) i dają taki przejak, że ślub, to nic. Dla mnie to coś ważnego i dowód na to, że potraktowałam tego jednego mężczyznę poważnie, ufam mu i jestem gotowa na wypełnienie słów z przysięgi małżeńskiej. Dlatego gdy czasem jest mi trudno, to sobie je przypominam.![]()
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Biorąc ślub niestety możesz podobnie skończyć. Mało jest historii typu mąż uzależniony od hazardu przewalił wspólną kasę? Moim zdaniem lepiej poczekać i brać dobry egzemplarz. Z dobrym człowiekiem i finansowo się ułoży i ślub będzie w odpowiedniej chwili.123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 8:42 pm Fajnie ze w przypadku twojej koleżanki tak sie udało ze miała te faktury itd. Ja znam przypadek wsrod znajomych ze skończyło sie kilkuletnia walka w sądzie. Czy warto? No innego wyjścia nie bylo aby odzyskać kase
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ja jestem ostatnia do twierdzenia ze w ogole ktokolwiek musi brać ślub czy trzeba to robic bo lata lecą. Ale ogolnie ludzie nie znają przepisów tak jak z ta budowa domu na działce meza czy partnera. Sama przez wiele lat nic o tym nie wiedzialam i dowiedziałam sie przez przypadek na jakims forumRzeka.chaosu pisze: ↑ndz mar 22, 2026 8:47 pm Biorąc ślub niestety możesz podobnie skończyć. Mało jest historii typu mąż uzależniony od hazardu przewalił wspólną kasę? Moim zdaniem lepiej poczekać i brać dobry egzemplarz. Z dobrym człowiekiem i finansowo się ułoży i ślub będzie w odpowiedniej chwili.
Dla mnie nieznajomość podstawowego prawa jest tożsama z brakiem dojrzałości. Dorośli ludzie powinni wiedzieć co do nich prawnie należy a co nie (kwestia nieruchomości), co odziedziczą po śmierci męża czy żony (częste zdziwienie: jeśli nie było dzieci to dziedziczą też rodzice zmarłego), albo tematy typu ubezpieczenie na życie (np. mąż to główne utrzymanie rodziny, a gdy umrze wszyscy robią zbiórki na żonę i dzieci). Dorosłość to nie tylko dowód osobisty, ale przede wszystkim ogarnięcie w takich tematach.
Trochę moze zbocze z tematu o którym teraz jest pisane i nawiąże do głównego tematu wątku ;) to pewnie bardzo niepopularna opinia (tak sądzę, na pewno w tym kraju) i wiem ze pewnie i tutaj mi sie dostanie, ale zauważyłam ze bardzo często ludzie boją sie cokolwiek złego powiedzieć o osobach niepełnosprawnych, i szczególnie ludzi w znacznym stopniu niepełnosprawności (szczególnie intelektualnej) uważa sie automatycznie za dobrych ludzi co wcale nie musi być prawdą i jakos mnie to trochę mierzi... ostatnio przy okazji światowego dnia osób z zespołem Downa w jakiejś śniadaniówce prowadzący powiedział do gości (osób wlasnie z tą chorobą) ze "jesteście najcudowniejszymi/najwspanialszymi ludzmi" i okej, moze konkretnie te osoby tak, i wiem ze istnieja dobrzy ludzie którzy sa z jakichkolwiek powodów niepełnosprawni fizycznie/psychicznie, ale mam wrazenie ze ogólnie jest takie przeświadczenie ze człowiek niepełnosprawny = dobry, cudowny, wspaniały człowiek, a jesli ktos powie jakiekolwiek zle slowo o niepelnosprawnym (mimo ze np. Faktycznie dana osoba jest tyranem/przemocowcem/po prostu zlym czlowiekiem) to ze jak to tak mozna!!!!!przeciez to niepelnosprawny... nie chodzi mi tez o to zeby demonizować choroby czy schorzenia czy inne przypadłości, ale mam wrazenie ze to jest trochę tak jak z ludźmi którzy noszą okulary, i sa uznawani od razu za "inteligentnych" mimo ze po prostu maja wadę wzroku niezależnie od intelektu... nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi bo jakos nie mogę sie wysłowić 
Ale powiem Ci to jest bardzo częste. Moim zdaniem takie rzeczy powinny być w szkole uczone średniej na wos.mariaow pisze: ↑ndz mar 22, 2026 8:58 pm Dla mnie nieznajomość podstawowego prawa jest tożsama z brakiem dojrzałości. Dorośli ludzie powinni wiedzieć co do nich prawnie należy a co nie (kwestia nieruchomości), co odziedziczą po śmierci męża czy żony (częste zdziwienie: jeśli nie było dzieci to dziedziczą też rodzice zmarłego), albo tematy typu ubezpieczenie na życie (np. mąż to główne utrzymanie rodziny, a gdy umrze wszyscy robią zbiórki na żonę i dzieci). Dorosłość to nie tylko dowód osobisty, ale przede wszystkim ogarnięcie w takich tematach.
I to nieraz nawet ludzie z pozoru ogarnięci tego nie wiedzą. U mnie niedawno był wśród znajomych rodziców case - chłop milioner z trzema firmami miał zdziwko, że ich „główny” dom jest żony bo działka była darowizna teściów dla żony. Ale to akurat dobrze, bo chłop postanowił znaleźć sobie młodszą i chciał oskubać tę żonę ze wszystkiego dosłownie - gdyby nie ta darowizna to by w skarpetach ją puścił po 30 latach życia.
Tu na forum nawet był temat gdzie laska twierdziła, że mieszkanie należy do dziadka - który nie żyje od ponad 10 lat i miała srogie zdziwienie, że nie jest jego właścicielką i remonty robiła na kredyt aż nagle ciotki się odezwały. Czyli po śmierci dziadka nawet podziału majątku nie zrobili. Btw - mam nadzieję, że się jej dobrze ułożyło.
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3990
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Dorośli ludzie po wejściu w dorosłość często maja takie sytuacje życiowe ze muszą zapieprzać zeby miec co jeść, zeby miec za co żyć. Niektórzy choć moze ciężko w to uwierzyć ze praca po kilkanaście godzin dziennie i po pracy ostatnie na co maja sile to czytanie przepisów. Czytam tu często jakies opinie i dziwie sie jak ludzie myślą ze kazdy ma taki sam start i te same możliwości. Nie, nie ma i to nie zawsze jest kwestia dojrzałości i tego czy jestes ogarnięty. Można byc ogarnięty na wielu innych płaszczyznach a kilku przepisów nie znacmariaow pisze: ↑ndz mar 22, 2026 8:58 pm Dla mnie nieznajomość podstawowego prawa jest tożsama z brakiem dojrzałości. Dorośli ludzie powinni wiedzieć co do nich prawnie należy a co nie (kwestia nieruchomości), co odziedziczą po śmierci męża czy żony (częste zdziwienie: jeśli nie było dzieci to dziedziczą też rodzice zmarłego), albo tematy typu ubezpieczenie na życie (np. mąż to główne utrzymanie rodziny, a gdy umrze wszyscy robią zbiórki na żonę i dzieci). Dorosłość to nie tylko dowód osobisty, ale przede wszystkim ogarnięcie w takich tematach.
Ja wiem ze na tym forum kazdy pracuje w korpo i mieszka w Warszawie ale jest tez inny świat.
Moja koleżanka ostatnio wzięła duży kredyt na mieszkanie i to ja byłam osobą, która ją uświadomiła, że jeżeli by się jej coś stało to dziedziczyć można też w górę, tj. skoro nie ma męża ani dzieci to jej rodzice będą dziedziczyć jej mieszkanie + kredyt. Typiara ma do spłaty ponad milion i o tym nie wiedziała.mariaow pisze: ↑ndz mar 22, 2026 8:58 pm Dla mnie nieznajomość podstawowego prawa jest tożsama z brakiem dojrzałości. Dorośli ludzie powinni wiedzieć co do nich prawnie należy a co nie (kwestia nieruchomości), co odziedziczą po śmierci męża czy żony (częste zdziwienie: jeśli nie było dzieci to dziedziczą też rodzice zmarłego), albo tematy typu ubezpieczenie na życie (np. mąż to główne utrzymanie rodziny, a gdy umrze wszyscy robią zbiórki na żonę i dzieci). Dorosłość to nie tylko dowód osobisty, ale przede wszystkim ogarnięcie w takich tematach.
Mamy po 28 lat.
Ja żadnej kobiety bym nie krytykowała za związek "się zobaczy". Ani tym bardziej bym nie popychała 20-latki, żeby wzięła ślub z typem, którego poznała rok temu na imprezie.Rzeka.chaosu pisze: ↑ndz mar 22, 2026 8:23 pm Niby mamy ten XXI wiek, dostęp do internetu, ai, a i tak kobiety ciągle są traktowane protekcjonalnie, jak głupie, jaby same nie mogły o sobie decydować i brać za to odpowiedzialności. Myślałam, że tylko w kwestii dzieci (bo demografia), ale widzę, że w przypadku ślubów też. Sporo słucham podcastów psychologicznych i związkowych. Moim zdaniem obecnie młode dziewczyny wiedzą, czego nie chcą. Nie chcą dziadowych facetów i bezsensownych zobowiązań. Facetów nikt nie gani za tkwienie w związku typu "się zobaczy", a kobiety od razu są za to krytykowane lub wmawia im się, że tak naprawdę chcą ślubu. Rozumiem zdziwienie w przypadku 20-letniego związku, ale jeśli dziewczyna jest młoda wcale nie musi sama chcieć czegoś deklarować, zobowiązywać się.
Moja znajoma przed ślubem kupiła mieszkanie. Teraz po ślubie spłaca go niby ze swojej wypłaty, ale to jednak wspólne pieniądze. Nikomu nie życzę rozwodu i jak jest dobrze to jest dobrze, ale ona nie rozumie tego, że on będzie mógł się ubiegać zwrotu połowy tego, co poszło na spłatę kredytu xd
Druga inwestuje swoje pieniądze i czas w domki typa z którym ma dziecko, dał jej pierścionek żeby zamknąć buzię, ale ślubu nie planuje xd
Druga inwestuje swoje pieniądze i czas w domki typa z którym ma dziecko, dał jej pierścionek żeby zamknąć buzię, ale ślubu nie planuje xd
-
sandacz12345
- Bagietka z szarlott
- Posty: 163
- Rejestracja: czw sty 23, 2025 5:12 pm
Dziękuję za odpowiedź.gunernialne pisze: ↑ndz mar 22, 2026 6:58 pm Społeczna monogamia to coś co nasza kultura, w tym prawo i religia po prostu na nas wymusiła. I jest naszym kulturowym osiągnięciem a nie fizjologicznym przeznaczeniem.
Ja oczywiście rozumiem, że można poznać osobę, z którą połączy nas takie porozumienie dusz, że to po prostu jedyna osobą, z którą chcemy przeżyć te życie. Nie mówię też, że monogamia jest jakkolwiek zła czy że trzeba ją odrzucić, ale patrząc z punktu widzenia sek*ualnego życia człowieka nie jest ona czymś naturalnym. Monogamia u ssaków jest ewenementem. Przykładowo chyba mniej niż 30% tak bliskich nam gatunków naczelnych żyje w ten sposób. Tak samo historia mówi, że większość dawnych społeczeństw żyła jednak poligamicznie.
No więc tak. Myślę, że żyjemy w tym modelu, sprawdza się to w jakiś sposób, ale jednocześnie nie wiemy czy jego odrzucenie nie byłoby szczęśliwsze. Jakby się tak zastanowić to przecież jest w tym trochę śmieszności. Swobodnie zmieniamy przez całe swoje istnienie preferencje żywieniowe, religie czy miejsce życia a w przypadku partnera duża część z nas oczekuje, że ten, z którym się związaliśmy to będzie "ten jedyny". I ogólnie od początku poszukujemy "tego jedynego". Mało dajemy sobie szansy na zmiany. To w pewien sposób ograniczające
Nie zamierzam nakłaniać Cię do polemiki, ale pomyślałam, że podzielę się luźno swoimi refleksjami. Rzucam je jako swoją niepopularną opinię.
Wydaje mi się, że monogamia u ludzi ma większy sens niż poligamia, ponieważ potomstwo człowieka rozwija się wolniej niż u innych ssaków. Ludzkie dziecko wymaga o więcej opieki, na początku jest przecież całkowicie niesamodzielne (w przeciwieństwie do innych zwierząt), a później trzeba się nim zajmować przez kilkanaście lat. Tak czysto biologicznie, wydaje mi się to logiczne, że kobieta zajmuje się malutkim dzieckiem, a mężczyzna zdobywa w lesie pożywienie. Gdyby miał wtedy inną partnerkę, to nie mógłby poświęcić matce dziecka wystarczająco czasu. Poza tym, u człowieka intelekt i sfera emocjonalna są na o wiele wyższym poziomie niż u zwierząt- gdyby wystarczyło, że matka zbuduje gniazdo i upoluje dziecku robaka, to faktycznie dałaby radę sama, ale ludzkie potomstwo wymaga stymulacji intelektualnej, w końcu największym atutem człowieka jest właśnie jego rozumność (bez tego wypadamy słabo na tle innych zwierząt, matka natura wiedziała, że bez tego wyginiemy).
Osobiście uważam, że człowiek jest zaprogramowany do monogamii, bo to dla nas najlepsze. Odczuwamy przecież zazdrość- i to nie tylko w związkach. Człowiek lubi czuć się najważniejszy dla drugiej osoby. Myślę, że gdybyśmy mieli być poligamiczni, to nie byłoby w nas takich emocji.
Jeśli ktoś ma aż tak ciężką sytuację finansową to tym bardziej powinien pilnować tego, żeby nie wpakować się w jeszcze większe bagno i jednak zainteresować się zanim zrobi coś z kimś wspólnie lub złoży gdzieś jakąś przysięgę, a jeśli tak bardzo nie ma czasu na choćby jedną wizytę u jakiegoś doradcy czy prawnika to wchodzenie w takie biznesy na ślepo nie jest mądrym posunięciem.123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 9:14 pm Dorośli ludzie po wejściu w dorosłość często maja takie sytuacje życiowe ze muszą zapieprzać zeby miec co jeść, zeby miec za co żyć. Niektórzy choć moze ciężko w to uwierzyć ze praca po kilkanaście godzin dziennie i po pracy ostatnie na co maja sile to czytanie przepisów. Czytam tu często jakies opinie i dziwie sie jak ludzie myślą ze kazdy ma taki sam start i te same możliwości. Nie, nie ma i to nie zawsze jest kwestia dojrzałości i tego czy jestes ogarnięty. Można byc ogarnięty na wielu innych płaszczyznach a kilku przepisów nie znac
Ja wiem ze na tym forum kazdy pracuje w korpo i mieszka w Warszawie ale jest tez inny świat.
No właśnie, nawet wielokrotnie psychologowie mówili, że w gruncie rzeczy obcy sobie ludzie nagle się zbliżają, a przecież nic o tej drugiej osobie nie wiemy, nie wiemy czy to nie jakiś psychol. Dlatego jest to z gruntu zachowanie nieracjonalne, na poziomie instynktu przetrwania, wywoływane przez chemię w naszym mózgu. A jak różowe okulary a.k.a. chemiczne zaćmienie mózgu opadną, często po wielu latach, to okazuje się, z jakim gównem zostaliśmy. Dlatego niestety i w tej dziedzinie trzeba myśleć i być selektywnym, kogo się dopuszcza do siebie. Uważam też, że należy ludzi sprawdzać i stawiać warunki i granice - szczególnie w zakresie finansów i zasobów. I większość pewnie powie, że ooo, jakie to nieromantyczne. Jeśli ja mam potem zostać na lodzie i mieć kłopoty, to ja chrzanię taki romantyzm. Ostatnio rozmawiałam z kilkoma prawnikami, wszyscy mówili to samo, że w kwestiach małżeńskich to ludzie przychodzą, jak jest już źle i trzeba coś z tym zrobić, a prawie nikt nie przychodzi jak jest dobrze, ale żeby się poinformować i na przyszłość zabezpieczyć. Dla mnie to jest niepojęte. Niestety związek nie różni się zbytnio od biznesu, gdzie dobrze wychodzą ci którzy niepotrzebne ryzyko minimalizują, a jedynie czasem łapią nawet ryzykowne okazje. Ale tu trzeba odróżnić, co jest okazją, a co jest nieprzemyślaną decyzją, trzeba mieć też trochę szczęścia. Bo trzeba pamiętać, że to nadal obcy człowiek i różnie może być. Dlatego należy się poznawać przez dłuższy czas, bo dopiero na przestrzeni dłuższego czasu wychodzą różne rzeczy i możemy stwierdzić, czy schematy są pozytywne, czy negatywne.CzarnyPigularz pisze: ↑sob mar 21, 2026 11:23 pm Miłość i zakochanie to oszustwo natury, chemia, które ma spowodować, że dzięki rozmnażaniu, czy też w przypadku ludzi bzykaniu (mówię tu o naturalnym kopulowaniu bez antykoncepcji) dążymy podświadomie do przedłużenia linii genowej i tym samym przetrwania gatunku. Prawdziwe uczucie istnieje gdy łączą nas więzy krwi, a reszta przypadków czyli pożądanie, zakochanie i reszta z tym związana to nasze hormony. Dlatego mąż i żona czy tam poprostu patner i partnerka są tak naprawde dla siebie obcy, no chyba że jakiś wykolejeniec posuwa siostre, ale to raczej rzadkość.