Welociraptor1 pisze: ↑pn mar 23, 2026 1:22 pm
Są obserwacje i badania (jak standardowy anon z internetu nie przytoczę xD), że oglądanie takich treści, szczególnie od wczesnych lat nastoletnich lub wcześniej, może: - powodować poszukiwanie coraz drastyczniejszych materiałów;
- powodować zaburzenia w życiu seksualnym, bo zwykły akt jest za mało wymyślny;
- uzależniać;
- prowadzić do zaburzeń postrzegania ciała, seksu, relacji.
To trochę jak z narkotykami - niby wypalenie skręta nie jest szkodliwe, ale może być początkiem uzależnienia aż do twardych dragów. Moja opinia jest taka, że i treści xxx, jak i narkotyki to są rzeczy dla dorosłych i zrównoważonych ludzi.
Dorośli i zrównoważeni ludzie nie potrzebują takich rzeczy.
Ja się z tobą nie zgadzam, są rzeczy które mają obiektywnie negatywny wpływ, i już, i choćbyś się zesrał to tego nie zmienisz.
kalalafior pisze: ↑ndz sty 04, 2026 8:59 pm
Przesadna opieka nad zwierzętami, określenia typu psiecko to w dużej mierze próba zagłuszenia swojego instynktu macierzyńskiego.
Tak, zdaje sobie sprawę że są osoby które mają „psiecko” i jednocześnie mają dzieci, ale to jest mniejszość.
Fun fact: udowniono że instynkt macierzyński nie istnieje
gunernialne pisze: ↑pn sty 05, 2026 12:52 pm
Pierwsze urodzone w 2026 roku dziecko to dziewczynka - Abigail.
Nie mogę przeżyć jak widzę imiona typu Mia, Zoja (dodatkowe punkty za Złota), Naomi, Lea, Lilia, Malina czy z męskich w stylu Romeo, Brajan, Alan, Noe, Nathaniel i tak dalej. Kojarzą mi się po prostu tanio. Jak słyszę takie imię u dziecka to widzę w głowie jego matkę, albo jako jakąś patusiare... albo niespełnioną instagramerke z datami urodzin pociech w bio..
mokryziemniak pisze: ↑pn mar 23, 2026 2:58 pm
Uważam, że karmienie psa karmą jest słabe. Wbrew pozorom podawanie mięsa nie jest takie trudne, ale wymaga nieco więcej wysiłku niż zamówienie przetworzonej karmy przez neta. Dla mnie tacy opiekunowi są leniwi
Mój pies lubi to
Są psy które niestety są alergikami i opiekun by musiał się głowić w tworzeniu prawdopodobnie i tak niepełnowartościowego posiłku niż to co dostarcza z karmą. Do tego o przekarmienie małej rasy jest bardzo łatwo a potem to pies sie męczy.
123wiosna123 pisze: ↑pt mar 20, 2026 7:02 am
I kolejna opinia: nie kazdego trzeba żałować bo umarl, płakać za nim. Dobrze ze niektórych ludzi juz nie ma i w przypadku niektórych zmarłych to ludzie odczuli ulgę z powodu ich śmierci a nie smutek.
I nie jest to nawiązanie do Maszy tylko ogólna opinia
Najbardziej nie znoszę tego "o zmarłych dobrze albo wcale". Nosz cholera mnie bierze, jak słyszę takie pierdololo. Cmentarze są pełne przemocowców i tyranów, największych kanalii i gnid, które latami niszczyły życia wielu ludzi. Śmierć wielu z nich to dla bliskich często ulga nie do opisania i trudno wówczas mówić o kimś dobrze, a tym bardziej nie mówić o nim wcale.
I'm your truth telling lies, I'm your reasoned alibis, I'm inside open your eyes, I'm you.
Sad but true.
AlojzyDupa pisze: ↑pn mar 23, 2026 6:45 pm
Najbardziej nie znoszę tego "o zmarłych dobrze albo wcale". Nosz cholera mnie bierze, jak słyszę takie pierdololo. Cmentarze są pełne przemocowców i tyranów, największych kanalii i gnid, które latami niszczyły życia wielu ludzi. Śmierć wielu z nich to dla bliskich często ulga nie do opisania i trudno wówczas mówić o kimś dobrze, a tym bardziej nie mówić o nim wcale.
1. Nie istnieje etyczne corn. OnlyF*ns jest sam w sobie najmniej szkodliwą formą, ale przyczynił się do normalizacji tej formy zarobku, więc i tak jest negatywnym zjawiskiem.
2. Regularne oglądanie corn, nawet bez uzależnienia, jest objawem braku kontroli nad swoim życiem.
mallam pisze: ↑ndz mar 22, 2026 9:01 pm
Trochę moze zbocze z tematu o którym teraz jest pisane i nawiąże do głównego tematu wątku ;) to pewnie bardzo niepopularna opinia (tak sądzę, na pewno w tym kraju) i wiem ze pewnie i tutaj mi sie dostanie, ale zauważyłam ze bardzo często ludzie boją sie cokolwiek złego powiedzieć o osobach niepełnosprawnych, i szczególnie ludzi w znacznym stopniu niepełnosprawności (szczególnie intelektualnej) uważa sie automatycznie za dobrych ludzi co wcale nie musi być prawdą i jakos mnie to trochę mierzi... ostatnio przy okazji światowego dnia osób z zespołem Downa w jakiejś śniadaniówce prowadzący powiedział do gości (osób wlasnie z tą chorobą) ze "jesteście najcudowniejszymi/najwspanialszymi ludzmi" i okej, moze konkretnie te osoby tak, i wiem ze istnieja dobrzy ludzie którzy sa z jakichkolwiek powodów niepełnosprawni fizycznie/psychicznie, ale mam wrazenie ze ogólnie jest takie przeświadczenie ze człowiek niepełnosprawny = dobry, cudowny, wspaniały człowiek, a jesli ktos powie jakiekolwiek zle slowo o niepelnosprawnym (mimo ze np. Faktycznie dana osoba jest tyranem/przemocowcem/po prostu zlym czlowiekiem) to ze jak to tak mozna!!!!!przeciez to niepelnosprawny... nie chodzi mi tez o to zeby demonizować choroby czy schorzenia czy inne przypadłości, ale mam wrazenie ze to jest trochę tak jak z ludźmi którzy noszą okulary, i sa uznawani od razu za "inteligentnych" mimo ze po prostu maja wadę wzroku niezależnie od intelektu... nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi bo jakos nie mogę sie wysłowić
Przypomniało mi się, jak kiedyś niepełnosprawny intelektualnie (tak mi się wydawało) chłopak natrętnie zagadywał do mnie w tramwaju pytając czy się z nim umówię. Był bardzo namolny, powiedziałam parę razy że nie, że mam chłopaka, a później przecisnęłam się na przód wagonu bo był nieustępliwy. Nikt się nie odezwał, nie zareagował, obstawiam że mogłoby być inaczej gdyby to był zdrowy koleś.
Parę lat temu, chyba w "Uwadze" był reportaż o matce, która wychowywała niepełnosprawnego intelektualnie syna. Zupełnie nie pamiętam, na co dokładnie chłopak był chory, ale pamiętam, że był nastolatkiem, który przewyższał wzrostem i wagą swoją mamę. Niestety chłopak mamę bił, był wobec niej często agresywny i co "gorsze", niepełnosprawność intelektualna nie odebrała mu "bożych mocy". W związku z tym, na matkę napadał napalony, wyrośnięty i kompletnie nierozumiejący świata nastolatek - i niespecjalnie dało się cokolwiek z tym zrobić.
A z mojego podwórka - w latach nastoletnich w tym samym bloku, mieszkała schorowana babinka która również wychowywała swojego niepełnosprawnego syna. No i oczywiście jak i we wcześniejszym przykładzie, niepełnosprawność nie odebrała mu ani chęci, ani mocy. Więc ten już zdrowy, niepełnosprawny mężczyzna często nas zaczepiał, zagadywał i zachowywał się niepokojąco. Do dziś najzwyczajniej w świecie, ludzie niepełnosprawni budzą we mnie lęk i niepokój (kto ma się o to zesrać, dawajcie śmiało!).
Trudno o nich mówić że są "najcudowniejszymi/najwspanialszymi ludźmi", bo niepełnosprawność, to nie tylko radosne dzieci z Zespołem Downa które biegają z latawcami po łące, tylko w większości jest to codzienna walka z ludźmi agresywnymi, opornymi, nieogarniającymi i często niestety niebezpiecznymi.
Oczywiście, nie wrzucam tutaj wszystkich do jednego worka ani tym bardziej nie chcę demonizować ludzi niepełnosprawnych. Mi się po prostu bardzo nie podoba taka słodko-cukierkowa narracja, że niepełnosprawny, to zwykle uśmiechnięty rumiany bobas z dodatkowym chromosomem.
I'm your truth telling lies, I'm your reasoned alibis, I'm inside open your eyes, I'm you.
Sad but true.
AlojzyDupa pisze: ↑wt mar 24, 2026 11:03 am
Parę lat temu, chyba w "Uwadze" był reportaż o matce, która wychowywała niepełnosprawnego intelektualnie syna. Zupełnie nie pamiętam, na co dokładnie chłopak był chory, ale pamiętam, że był nastolatkiem, który przewyższał wzrostem i wagą swoją mamę. Niestety chłopak mamę bił, był wobec niej często agresywny i co "gorsze", niepełnosprawność intelektualna nie odebrała mu "bożych mocy". W związku z tym, na matkę napadał napalony, wyrośnięty i kompletnie nierozumiejący świata nastolatek - i niespecjalnie dało się cokolwiek z tym zrobić.
A z mojego podwórka - w latach nastoletnich w tym samym bloku, mieszkała schorowana babinka która również wychowywała swojego niepełnosprawnego syna. No i oczywiście jak i we wcześniejszym przykładzie, niepełnosprawność nie odebrała mu ani chęci, ani mocy. Więc ten już zdrowy, niepełnosprawny mężczyzna często nas zaczepiał, zagadywał i zachowywał się niepokojąco. Do dziś najzwyczajniej w świecie, ludzie niepełnosprawni budzą we mnie lęk i niepokój (kto ma się o to zesrać, dawajcie śmiało!).
Trudno o nich mówić że są "najcudowniejszymi/najwspanialszymi ludźmi", bo niepełnosprawność, to nie tylko radosne dzieci z Zespołem Downa które biegają z latawcami po łące, tylko w większości jest to codzienna walka z ludźmi agresywnymi, opornymi, nieogarniającymi i często niestety niebezpiecznymi.
Oczywiście, nie wrzucam tutaj wszystkich do jednego worka ani tym bardziej nie chcę demonizować ludzi niepełnosprawnych. Mi się po prostu bardzo nie podoba taka słodko-cukierkowa narracja, że niepełnosprawny, to zwykle uśmiechnięty rumiany bobas z dodatkowym chromosomem.
To niestety są tylko przykłady na to jak nieudolny jest polski system, jak kiepskie są specjalne szkoły i jak bardzo niezrozumiane są potrzeby takich osób. Wiele z tych dzieci udało by się wyprowadzić na prostą terapiami, ale my jesteśmy agresywnym i mało empatycznym społeczeństwem. Można zobaczyć w różnych programach angielskich jak dobrze funkcjonują osoby z zespołem downa i innymi syndromami.
Do dziś pamiętam scenę, kiedy byłam kilkuletnim (może ok 4-5 lat) dzieckiem. Na moim osiedlu, niedaleko bloku zobaczyłam grupkę dzieci, stojących w kółku, ich krzyki i śmiechy. Pobiegłam tam z ciekawości z koleżankami. Zobaczyłam siedzacą na trawie, dziwnie wyglądającą dziewczynkę (teraz już wiem że miała zespół downa), która pluła na te dzieci. A one wyśmiewały ją i rzucały kamyczkami w nią. Kto tu zawiódł? Dzieci? A może rodzice, którzy puszczali samopas dzieci i sami dawali taki przykład? Nie wspominając o opiekunie tej dziewczynki, którego nie było przy niej.
Nie wiem jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć w te cukierkowe opowieści o dzieciach z ZD, to jest jednak zwykłe upośledzenie w stopniu dość ciężkim. Mnie akurat drażnią te wszelkie prezentacje wesołych i radosnych dzieci z ZD bo to tylko niewielki wycinek rzeczywistości. Czemu z okazji takich dni jak 21 marca nie pokazuje się styranej życiem matki że 120 kg synem z ZD? No bo tego nikt nie chce oglądać jakoś dziwnie. A dzieci są dziećmi bardzo krótko.
Idalciks pisze: ↑wt mar 24, 2026 1:09 pm
Nie wiem jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć w te cukierkowe opowieści o dzieciach z ZD, to jest jednak zwykłe upośledzenie w stopniu dość ciężkim. Mnie akurat drażnią te wszelkie prezentacje wesołych i radosnych dzieci z ZD bo to tylko niewielki wycinek rzeczywistości. Czemu z okazji takich dni jak 21 marca nie pokazuje się styranej życiem matki że 120 kg synem z ZD? No bo tego nikt nie chce oglądać jakoś dziwnie. A dzieci są dziećmi bardzo krótko.
Masz rację i to jeszcze jak powiem wam że jakiś czas temu byłam wkręcona w oglądanie shortow z klanu na tik toku i tam właśnie było masę komentarzy, że „boże ten Maciek jak był dzieckiem to przecież taki był normalny i mówił normalnie”. Ludzie sobie nie zdają sprawę, że z czasem zespół Downa postępuje tak jakby i dzieci, zwłaszcza rehabilitowane nie odstają tak od innych ale im są starsze tym gorzej.
Idalciks pisze: ↑wt mar 24, 2026 1:09 pm
Nie wiem jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć w te cukierkowe opowieści o dzieciach z ZD, to jest jednak zwykłe upośledzenie w stopniu dość ciężkim. Mnie akurat drażnią te wszelkie prezentacje wesołych i radosnych dzieci z ZD bo to tylko niewielki wycinek rzeczywistości. Czemu z okazji takich dni jak 21 marca nie pokazuje się styranej życiem matki że 120 kg synem z ZD? No bo tego nikt nie chce oglądać jakoś dziwnie. A dzieci są dziećmi bardzo krótko.
Więcej piertolenia przez instagramerki że to cudowne życie i piękne
Ja rozumiem że ktoś może chcieć takie dziecko, ktoś mógł niewiedzieć no ale żeby zaraz to było takie fajne to mi sie nie wydaje
Anastazja_smietana pisze: ↑wt mar 24, 2026 12:55 pm
To niestety są tylko przykłady na to jak nieudolny jest polski system, jak kiepskie są specjalne szkoły i jak bardzo niezrozumiane są potrzeby takich osób. Wiele z tych dzieci udało by się wyprowadzić na prostą terapiami, ale my jesteśmy agresywnym i mało empatycznym społeczeństwem. Można zobaczyć w różnych programach angielskich jak dobrze funkcjonują osoby z zespołem downa i innymi syndromami.
Do dziś pamiętam scenę, kiedy byłam kilkuletnim (może ok 4-5 lat) dzieckiem. Na moim osiedlu, niedaleko bloku zobaczyłam grupkę dzieci, stojących w kółku, ich krzyki i śmiechy. Pobiegłam tam z ciekawości z koleżankami. Zobaczyłam siedzacą na trawie, dziwnie wyglądającą dziewczynkę (teraz już wiem że miała zespół downa), która pluła na te dzieci. A one wyśmiewały ją i rzucały kamyczkami w nią. Kto tu zawiódł? Dzieci? A może rodzice, którzy puszczali samopas dzieci i sami dawali taki przykład? Nie wspominając o opiekunie tej dziewczynki, którego nie było przy niej.
Jak ktos wielokrotnie cie ataktuje, zaczepia itd to społeczeństwo jest agresywne i brak mu empatii czy w koncu stawia granice? To ze ktos jest niepelnosprawny i cie zle traktuje to nie powod ze mam byc dalej empatyczna i miła bo ktos nie mial terapii
Tak jak Twój przykład, dziewczynka pluje na dzieci. Ale winni na pewno sa ci wyśmiewający. A moze ci wyśmiewający mieli dosyc zachowania tej dziewczynki, ktora skoro pluła to chyba nie jest ok?
Niestety ale no z mojego doświadczenia ze często wyśmiewanie, zle traktowanie ludzi z niepełnosprawnościami wynika z tego jak te osoby wvzesniej sie zachowywaly
123wiosna123 pisze: ↑wt mar 24, 2026 3:49 pm
Jak ktos wielokrotnie cie ataktuje, zaczepia itd to społeczeństwo jest agresywne i brak mu empatii czy w koncu stawia granice? To ze ktos jest niepelnosprawny i cie zle traktuje to nie powod ze mam byc dalej empatyczna i miła bo ktos nie mial terapii
Tak jak Twój przykład, dziewczynka pluje na dzieci. Ale winni na pewno sa ci wyśmiewający. A moze ci wyśmiewający mieli dosyc zachowania tej dziewczynki, ktora skoro pluła to chyba nie jest ok?
Niestety ale no z mojego doświadczenia ze często wyśmiewanie, zle traktowanie ludzi z niepełnosprawnościami wynika z tego jak te osoby wvzesniej sie zachowywaly
Społeczeństwo które atakuje, zaczepia jest Agresywne i brakuje mu empatii. Zbiegowisko zrobiło się bo pare dziaciaków zauważyło anomalię, a mała nie czuła się komfortowo. W latach 90 była niska świadomość. Jak zwykle biedni bully, znowu sprowokowani.
Clarion pisze: ↑ndz mar 22, 2026 9:18 pm
Moja koleżanka ostatnio wzięła duży kredyt na mieszkanie i to ja byłam osobą, która ją uświadomiła, że jeżeli by się jej coś stało to dziedziczyć można też w górę, tj. skoro nie ma męża ani dzieci to jej rodzice będą dziedziczyć jej mieszkanie + kredyt. Typiara ma do spłaty ponad milion i o tym nie wiedziała.
Mamy po 28 lat.
Tak, ale nikt jej nie da kredytu bez ubezpieczenia na życie.
lalisa pisze: ↑ndz mar 22, 2026 9:28 pm
Ja żadnej kobiety bym nie krytykowała za związek "się zobaczy". Ani tym bardziej bym nie popychała 20-latki, żeby wzięła ślub z typem, którego poznała rok temu na imprezie. Mowa o stałych wieloletnich związkach, gdzie facet podjął decyzje, że ślub "po co", a kobieta udaje, że jest ok. Przykre tylko jak jedna strona jest w związku "się zobaczy", a druga marnuje sobie czas, bo myśli, że jest kochana i będzie ślub. To się dotyczy obu płci oczywiście.
Ok, ale dlaczego od razu zakładamy, że kobieta nie może myśleć "ślub, a po co?". Jeśli jest ogarnięta o zabezpieczona finansowo, to sobie poradzi. Kwestie szpital, spadek - do ogarnięcia formalnie inaczej.
Ludzie mają różne "zaplecza" osobiste i to nie zawsze facet musi być stroną niechętną do ślubu.
Moje zdanie na temat corn - etyczne to może jest jakieś mizianie się nad wodospadem przy zachodzie słońca. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, czy nie oglądamy odurzonej ofiary handlu ludźmi lub osoby zmuszonej szantażem. Nawet jeśli kobieta sama, dobrowolnie i nieprzymuszona sytuacją życiową godzi się na ostry lub poniżające keks, nawet jeśli to lubi, to moim zdaniem takie coś i tak uprzedmiotawia kobiety - ogólnie. Mężczyźni zaczynają patrzeć na kobiety jak na na dmuchane lale do wsadzania, gdzie się da.
Jaki to ma związek z prawdziwym seksem, budowaniem napięcia, dotykiem, zapachem, słowami? Nijaki. Podniecisz się "oczami" i nic więcej z prawdziwego seksu nie masz. Zaspokoisz się, ale nie wydzielą ci się hormony, które wytwarzają się przy bliskości z drugim człowiekiem. Oczywiście - co kto lubi. Koneserką corn nie jestem, ale to co widziałam, było raczej żałosne i głupie. Rozumiem jeśli ktoś latami nie ma partnera to sobie ulży, potem przyzwyczajenie zostaje i zwykła kobieta, nawet sprawna w łóżku i fajnie ubrana/rozebrana może nie kręcić.
corn jest obrzydliwe i zawsze stoi za tym jakaś patologia. Ci którzy to normalizują w jakikolwiek sposób mają coś nie tak z baniakiem. Nie wiem jak można się tym podniecać mając na uwadze, że ten biznes jest pełen patoli.
Tak samo mnie obrzydza i wkurza normalizowanie wszelkich OF i poprawne politycznie se** working, escorting, sugar baby zamiast nazywania rzeczy po imieniu - prostytucja.
Po pierwsze, dziewczyny, stawianie granic nie ma nic wspólnego z agresją, a niestety mam wrażenie, że my Polacy generalnie jako naród jesteśmy właśnie agresywni, małostkowi i napastliwi. Po pandemii to się pogłębiło i mam wrażenie, że z roku na rok jest jeszcze coraz gorzej, a nie pomaga pop- psychologia, która obecnie jest bardzo promowana w social media i wiecie, z jednej strony to jest dobrze , że ludziom się pokazuje takie rzeczy, które dotychczas były dostępne na przykład na terapii i dobrze, że ludzie dowiadują się o takich rzeczach, jak stawianie granic, o stawianie siebie na pierwszym miejscu, dbaniu o siebie itd. Jednak powiem wam, widzę drugą ciemną stronę, niestety. Ludzie się coraz bardziej izolują, też te granice są stawiane w sposób bardzo toksyczny, w sensie mnie w życiu realnym może mało to spotyka, ale non stop widzę jakieś posty typu „jestem typem osoby, która nic nie mówi, ale jak podejmie decyzję, to się odetnie i nie wstydzę się tego” No to przecież wam nie muszę mówić, że to jest mega toksyczne. Empatia w ogóle zanika w ludziach. Ostatnio jest takie zamieszanie, bo zmarła pewna młoda influencerka i nie chciałabym się nad tym rozwodzić, już tam mniejsza o to. Generalnie tło jest takie, że ona cierpiała na depresję, miała sporo zaburzeń psychicznych, ma też niejasną śmierć i po prostu połowa komentarzy pod tymi postami jest w stylu, że na przykład ktoś pisze, że Boże, biedna dziewczyna, nikt jej nie pomógł i 50 odpowiedzi, a nikt jej nie musiał pomagać i słabe jednostki się same eliminują i nikt ją nie będzie niańczył. I powiem wam szczerze, ja nie wiem, gdzie to wszystko zmierza. Ja sama też po sobie, że sporo widzę, że to sporo mi przeprało mózg. W sensie, że na przykład chciałabym z kimś porozmawiać, wyżalić, bo mam taki cięższy okres w życiu, ale powiem wam szczerze, nawet mi się nie chce z nikim gadać, bo od razu mam z tyłu głowy, że każdy widzi, że „to jest toksyczne” i „nie jestem twoim terapeutą”.