Asertywność i jak rozmawiać z wścibskimi "ciotkami" na świętach
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Plotkara051
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: pt lip 25, 2025 6:53 pm
Asertywność i jak rozmawiać z wścibskimi "ciotkami" na świętach
Cześć! Otwieram temat o asertywności i jak reagować na te wszystkie "dobre rady" przy stole wigilijnym typu nie za stara jesteś na kolejne studia, ten kolor włosów to chyba Ci nie do końca pasuje itp. Jak reagujcie na takie rzeczy? Ja zawsze była tym typem który słuchał i wypuszczał drugim uchem, zostałam tak wychowana by "nie pyskować", ale co roku mam moralniaka że dlaczego nie stanęłam w obronie własnej osoby, nie chce wdawać się w dyskusje i wychodzić na tą przewrażliwiona, ale chcę się nauczyć stawiania granic, wiem że to długa droga, ale może macie jakieś takie swoje teksty które potrafią uciąć tego typu docinki, jednocześnie nikogo nie urażając?
Hmmm... z mojego doświadczenia wynika niestety, że na takich nie ma kulturalnej, asertywnej metody. Niestety, chamstwo zwalcza się chamstwem. Sensowna opcja - nie spędzać świąt z takimi ludźmi.
Niestety ale masz rację. Asertywność jest dobra ale tylko z ludzi na pewnym poziomie. Czasem jak oglądam te rolki psychologów na tt to się zastanawiam czy oni w ogóle zdają sobie sprawę jak wygląda sprawa u większości narodu. Stereotypowy wujo Janusz czy ciotka Grażyna naprawdę nie zrozumieją gadania o Twoich granicach i że jest to dla Ciebie nieprzyjemne. Wręcz przeciwnie - woda na młyn do dalszego dogadywania i obgadywania w stylu "Ta Anka to zawsze dziwna była i drażliwa, nic dziewngo. ze ten jej mąż z inną poszedł, też bym uciekła" itp.
Trzeba wymyślić coś chamskiego a jak Ci nie rozjedzie przez gardło to coś z humorem co zamknie temat typu "jak wrócę z Filipin", "a coś nie tak z Amelką". Ja na pytania odnośnie stanu cywilnego zawsze się uśmiecham i mówię "wiesz co ciociu, ja to myślałam, całe życie, ze Ty mi jednak dobrze życzysz"
I nie wiem czy prawdziwa historia ale opowiedziana przez koleżankę. U nich się pytali ciągle o dzieci czemu nie mają aż któreś wigilii wypaliła "oj wujku staramy się, bardzo się staramy, codziennie długo i intensywnie po kilka razy, dziś rano się starliśmy a jak wrócimy do domu też będziemy się starać" - więcej temat nie wrócił
- patryktarachon
- Mokra Włoszka
- Posty: 66
- Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
- Instagram: patryktarachon
Ja mam kilka swoich sposobów, ale najlepsze jest - zmieńmy temat, nie zadaję takich pytań i nie zamierzam na takie odpowiadać.
- CzarnyPigularz
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 81
- Rejestracja: pt lut 20, 2026 1:10 pm
Szepnij jej dyskretnie może nie tak jak podałem, ale z kulturą żeby wydźwięk był identyczny: "weź spierdalaj. Trzeba było ogarniać swoje życie jak miałaś na to czas i możliwości, a nie teraz próbować ciągnąć za sobą na dno innych" Ciekawe co by odpowiedziała
Czarna piguła wyzwala i przywraca światło niszcząc czerwoną zarazę 
-
Welociraptor1
- RoyalBaby
- Posty: 26
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Pewnie mnie zjecie, ale moja odpowiedź to: pomyślałabym, jakie intencje stoją za tym pytaniem.
Czasem takie pytania są obcesowe - jak ktoś zauważył, nie wszyscy ludzie są wykształceni i kulturalni, pytają, jak umieją.
Czasem dotykają jakiegoś drażliwego tematu - bo to osoby, które znają się od lat, rodzina pyta, co słychać. No halo, ja się interesuję, co się dzieje u moich krewnych, których znam od pieluch. Mam z nimi rozmawiać o pogodzie?
Osobiście byłam zapytana przez ciotkę "kiedy będzie jakieś wesele", gdy miałam jakieś 20 lat, coś tam burknęłam, ale wiecie co? Ta ciotka sama wyszła za mąż mając lat 19 i to było w jej środowisku normalne. Ba, ona potrafi być szorstka i mało przyjemna w rozmowie, ale wiem, że dobrze mi życzy i potrafi udzielać dobrych rad o życiu.
Ja kiedyś zdobyłam się na odwagę i zapytałam kuzynki, co się stało, że przytyła. Mogła mi w walnąć celną ripostę, ale w rozmowie wyszło, że olała kontrolę u endokrynologa, więc bezczelnie kazałam jej zapierd... na wizytę. Jej niedoczynność tarczycy rozhulała się w insulinoporność i przybrała "z powietrza" 20 kg. Zmiana leków, dieta i wróciła do normalnej wagi.
Pytania o dzieci są trudne, bo nie wszyscy chcą, nie wszyscy mogą albo mają z kim. To chyba też można powiedzieć wprost "wujek, nie mam dzieci, bo nie mam kandydata na ojca".
Czasem takie pytania są obcesowe - jak ktoś zauważył, nie wszyscy ludzie są wykształceni i kulturalni, pytają, jak umieją.
Czasem dotykają jakiegoś drażliwego tematu - bo to osoby, które znają się od lat, rodzina pyta, co słychać. No halo, ja się interesuję, co się dzieje u moich krewnych, których znam od pieluch. Mam z nimi rozmawiać o pogodzie?
Osobiście byłam zapytana przez ciotkę "kiedy będzie jakieś wesele", gdy miałam jakieś 20 lat, coś tam burknęłam, ale wiecie co? Ta ciotka sama wyszła za mąż mając lat 19 i to było w jej środowisku normalne. Ba, ona potrafi być szorstka i mało przyjemna w rozmowie, ale wiem, że dobrze mi życzy i potrafi udzielać dobrych rad o życiu.
Ja kiedyś zdobyłam się na odwagę i zapytałam kuzynki, co się stało, że przytyła. Mogła mi w walnąć celną ripostę, ale w rozmowie wyszło, że olała kontrolę u endokrynologa, więc bezczelnie kazałam jej zapierd... na wizytę. Jej niedoczynność tarczycy rozhulała się w insulinoporność i przybrała "z powietrza" 20 kg. Zmiana leków, dieta i wróciła do normalnej wagi.
Pytania o dzieci są trudne, bo nie wszyscy chcą, nie wszyscy mogą albo mają z kim. To chyba też można powiedzieć wprost "wujek, nie mam dzieci, bo nie mam kandydata na ojca".
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Zgadzam się z tobą. Myślę, że umiem wyczuć, kiedy takie pytanie jest wredne, a kiedy po prostu ktoś nieobyty niezręcznie zapyta. W drugiej sytuacji nie gniewam się. Sama w rodzinie nie mam raczej zbyt wielu takich osób, ale pamiętam jak mnie sąsiadka zapytała o ślub. Jej córki już były mężatkami, a ja miałam chłopaka, z którym prawie się nie widywałam, więc nawet nie wiedziała, że kogoś mam. Odpowiedziałam szczerze, że chcę dobrze wybrać i jeszcze mam czas. Ona coś w stylu, że najważniejsze to dobrze wybrać. Poczułam, że mówiła to od serca i zapamiętałam do dziś tę rozmowę.Welociraptor1 pisze: ↑śr mar 25, 2026 6:10 am Pewnie mnie zjecie, ale moja odpowiedź to: pomyślałabym, jakie intencje stoją za tym pytaniem.
Czasem takie pytania są obcesowe - jak ktoś zauważył, nie wszyscy ludzie są wykształceni i kulturalni, pytają, jak umieją.
Czasem dotykają jakiegoś drażliwego tematu - bo to osoby, które znają się od lat, rodzina pyta, co słychać. No halo, ja się interesuję, co się dzieje u moich krewnych, których znam od pieluch. Mam z nimi rozmawiać o pogodzie?
Osobiście byłam zapytana przez ciotkę "kiedy będzie jakieś wesele", gdy miałam jakieś 20 lat, coś tam burknęłam, ale wiecie co? Ta ciotka sama wyszła za mąż mając lat 19 i to było w jej środowisku normalne. Ba, ona potrafi być szorstka i mało przyjemna w rozmowie, ale wiem, że dobrze mi życzy i potrafi udzielać dobrych rad o życiu.
Ja kiedyś zdobyłam się na odwagę i zapytałam kuzynki, co się stało, że przytyła. Mogła mi w walnąć celną ripostę, ale w rozmowie wyszło, że olała kontrolę u endokrynologa, więc bezczelnie kazałam jej zapierd... na wizytę. Jej niedoczynność tarczycy rozhulała się w insulinoporność i przybrała "z powietrza" 20 kg. Zmiana leków, dieta i wróciła do normalnej wagi.
Pytania o dzieci są trudne, bo nie wszyscy chcą, nie wszyscy mogą albo mają z kim. To chyba też można powiedzieć wprost "wujek, nie mam dzieci, bo nie mam kandydata na ojca".
A wredne pytania? Mam znajomą z dawnych lat, która jest teraz też moją sąsiadką. Mamy dzieci w tym samym wieku, ale jej dziecko jest w prywatnej szkole. Z pogardą wypowiada się o szkołach publicznych i o tym dlaczego dała dziecko do prywatnej (jednej z lepszych w mieście). Zawsze jak ją widzę to z satysfakcją podpytuje czy mojemu dziecku nie jest fatalnie w zwykłej szkole i gada, co słyszała o tej szkole. Zawsze porównuje. Na początku myślałam, że jeszcze może ma wątpliwości, czy warto wozić daleko do prywatnej i próbuje się rozeznać w temacie. Teraz już widzę, że chodzi raczej o dowartościowywanie się.
Dlatego te pytania i krytyka nigdy mnie nie ruszają.