No tak, patrząc na polską specyfikę, to mogłoby tak być. Bo w Stanach można bez problemu zwrócić nawet używane i spoko. Może to nie jest zbyt ekologiczne, ale z drugiej strony wyrzucenie czegoś, co ci nie pasuje też ekologiczne nie jest, a kasę tracisz. I już bym też nie przesadzała z tą "higieną" jak chodzi o biżuterię (zawsze mówią, że z tego powodu nie przyjmują) - to nie jest nic, co można aż tak łatwo zabrudzić. To idąc tą logiką ciuchów też powinni nie przyjmować, bo przecież ktoś mógł zrobić plamę itd.Rzeka.chaosu pisze: ↑śr mar 25, 2026 10:19 pm Akurat brak możliwości zwrotu otwartego kosmetyku jest sensowny. Dopiero byłoby testowanie w domu, odlewki i inne kombinatorstwo. :D Nieotwarte można zwracać np. na allegro.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
To ja zaś jestem za całkowitym zakazem tych wszystkich psów typu amstaff, pitbull i inne takie agresywne pokraki, a juz szczególnie w blokach. Wiem, ze jest milion kobiet, które maja swojego pitbulla misia pysia i pójdą na barykady za to, że to przytulanka, ale wg mnie powinna nastąpić całkowita eliminacja tych ras. W ogóle ja nie rozumiem jak może być taka sytuacja, że pies zagryzł lub ciężko pogryzł człowieka i idzie na obserwacje i ktoś będzie oceniał czy ma żyć. Dla mnie eutanazja natychmiast jeśli jest pewność, że to ten pies, tutaj juz oczywiście niezależnie od rasy.Mualla pisze: ↑śr mar 25, 2026 12:19 pm Uważam, że powinien być ustawowy zakaz trzymania konkretnych ras psów w blokach, albo przynajmniej poniżej konkretnego metrażu. Tak, wiem, że niektórzy mają duże pieski i są szczęśliwe oraz wybiegane, ale jednak większość nie. Dla mnie trzymanie wielkiego owczarka w kawalerce i wychodzenie na spacer tylko wokół bloku to jawne znęcanie się nad zwierzęciem (i sąsiadami). Tak samo powinny być obowiązkowe szkolenia dla przyszłych posiadaczy psów. Jak będzie trzeba podjąć trochę wysiłku, to może ludzie nie będą brać psów bo jest taki ładny a potem ignorować jego problemy behawioralne.
Ostatnio zmieniony śr mar 25, 2026 11:12 pm przez lalisa, łącznie zmieniany 1 raz.
Tylko to też jest trochę kwestią społeczeństwa, bo zawsze jakieś janusze nadużywają takich opcji. Kiedyś była akcja w jakimś supermarkecie, czy tam przez jedną markę, że jak produkt nie przypasował to można było zwrócić, nawet puste opakowanie, powiedzieć, że nie smakowało i oddawali pieniądze. To oczywiście polaczki co zrobiły? Przyjeżdżały z pudełkami i słoikami, robiły ogromne zakupy, na parkingu wszystko przepakowywały, a potem zwracały puste opakowania zostawiając sobie towar za free. I co to za biznes dla producenta? Zostaje bez towaru, bez pieniędzy i tylko z brudnymi opakowaniami. Tak samo np. styliści, kupują ubrania na sesje, potem zwracają i mają outfity wypożyczone za darmo, a ludzie którzy to kupią dostają używane rzeczy, albo w ogóle one nie trafiają do sprzedaży, bo też zdarza im się oddać budne lub uszkodzone. A co się dzieje w rossmannie, gdy dorzucają jakiś ciekawy gratis? Cebule biorą po kilka czy kilkanaście sztuk, żeby potem opchnąć na vinted, a to miało być dla większej ilości klientów, żeby każdy dostał jakiś prezent.Verbena95 pisze: ↑śr mar 25, 2026 10:12 pm Właśnie dzisiaj mi przyszedł list, że nie oddadzą mi za sprzęt, który nie spełnia moich oczekiwań, bo u nich można tylko wymienić na inny towar. Ta praktyka jest też w innych krajach i to powinno być zabronione. Nikt mi nie będzie dyktował, że to właśnie u nich mam coś kupić. Czyli jak nie chcą mi zwrócić kasy, to de facto mnie okradają. Ale w Polsce jednak ilość rzeczy, które można zwrócić, jest mniejsza, niż gdzie indziej. Nie zwróci się kosmetyków i biżuterii na przykład, niektóre sklepy z odzieżą typu garnitury (nie na miarę) w ogóle nie przyjmują zwrotów. Potem nie ma co narzekać na sieciówki - bo w sieciówkach bez problemu zrobię zwrot.
Gdyby ludzie nie byli tacy chytrzy to i byłoby większe zaufanie do klienta. Znając polaczków to taki telewizor mogliby sobie wypożyczyć za frajer na weenedowy maraton filmowy, czy na jakiś meczyk i potem oddać używany z pozdejmowanymi zabezpieczeniami.
Zwroty fajna opcja, ale nie z każdym tak można.
No niestety taka jest specyfika tego narodu, a potem normalni, niedysfunkcyjni ludzie na tym cierpią.Lkjhgfd pisze: ↑śr mar 25, 2026 11:11 pm Tylko to też jest trochę kwestią społeczeństwa, bo zawsze jakieś janusze nadużywają takich opcji. Kiedyś była akcja w jakimś supermarkecie, czy tam przez jedną markę, że jak produkt nie przypasował to można było zwrócić, nawet puste opakowanie, powiedzieć, że nie smakowało i oddawali pieniądze. To oczywiście polaczki co zrobiły? Przyjeżdżały z pudełkami i słoikami, robiły ogromne zakupy, na parkingu wszystko przepakowywały, a potem zwracały puste opakowania zostawiając sobie towar za free. I co to za biznes dla producenta? Zostaje bez towaru, bez pieniędzy i tylko z brudnymi opakowaniami. Tak samo np. styliści, kupują ubrania na sesje, potem zwracają i mają outfity wypożyczone za darmo, a ludzie którzy to kupią dostają używane rzeczy, albo w ogóle one nie trafiają do sprzedaży, bo też zdarza im się oddać budne lub uszkodzone. A co się dzieje w rossmannie, gdy dorzucają jakiś ciekawy gratis? Cebule biorą po kilka czy kilkanaście sztuk, żeby potem opchnąć na vinted, a to miało być dla większej ilości klientów, żeby każdy dostał jakiś prezent.
Gdyby ludzie nie byli tacy chytrzy to i byłoby większe zaufanie do klienta. Znając polaczków to taki telewizor mogliby sobie wypożyczyć za frajer na weenedowy maraton filmowy, czy na jakiś meczyk i potem oddać używany z pozdejmowanymi zabezpieczeniami.
Zwroty fajna opcja, ale nie z każdym tak można.
Ze zwracaniem brudnych ciuchów problem istnieje niestety wszędzie. Mi kiedyś przesłali brudne buty, więc te rzeczy trafiają ponownie do sprzedaży. Także w innych krajach zwraca się ubrania po sesjach zdjęciowych i nie ma w tym nic złego, jeśli są zwracane w pierwotnym stanie. Ciuchy do wysyłki mogą być używane, byle śladów użycia nie było widać i nie były brudne. Myślę że firmy tego pilnują, żeby przy ponownej wysyłce wszystko było ok, choć nie zawsze im się uda wszystko wyłapać. Tak samo z kupowaniem rzeczy, żeby opchnąć w necie - w innych krajach jak najbardziej powszechne. To z tym przepakowywaniem na parkingu to już hit i to w innych krajach nie ma miejsca, to już jest kwestia szanowania siebie, godności własnej i nieupodlania się dla paru groszy, ale jak wiadomo, ten naród ma z tym problem, co widać chociaż po wyprzedaniu wszystkiego co nasze obcemu kapitałowi. Niestety, dla dzikusów nie ma luksusów, bo żadna firma trochę lepsza nie będzie ryzykowała sprzedaży w kraju o takiej mentalności, w którym na dodatek nie zarobi, bo niewiele będzie osób, które będą w stanie za to zapłacić. Są natomiast okołolidlowe sytuacje typu: PANI, to jest mój ROBOT, moje CROCSY i moje KARPIE i nie puszczęęęęęę, aaaaa!
100000% zgody! Uważam, że to są rasy agresywne, szkodliwe i nieprzewidywalne. 99 razy będą misiem pysiem, a za setnym kogoś pogryzą. Tu nie ma się co zastanawiać. Tym bardziej, że to są sztucznie stworzone rasy, czyli natura ich nie przewidziała. To są rasy stworzone w świecie anglosaskim i popularne wśród ich najniższych klas społecznych i często patologii, co niestety o czymś świadczy. Zresztą mam wrażenie, że u nas też to podobnie wygląda. Raczej żadna osoba z trochę wyższych kręgów nie weźmie takiej rasy psa, raczej będą to charty, jakieś małe yorki, inne przyjemne duże lub małe psy.lalisa pisze: ↑śr mar 25, 2026 11:10 pm To ja zaś jestem za całkowitym zakazem tych wszystkich psów typu amstaff, pitbull i inne takie agresywne pokraki, a juz szczególnie w blokach. Wiem, ze jest milion kobiet, które maja swojego pitbulla misia pysia i pójdą na barykady za to, że to przytulanka, ale wg mnie powinna nastąpić całkowita eliminacja tych ras. W ogóle ja nie rozumiem jak może być taka sytuacja, że pies zagryzł lub ciężko pogryzł człowieka i idzie na obserwacje i ktoś będzie oceniał czy ma żyć. Dla mnie eutanazja natychmiast jeśli jest pewność, że to ten pies, tutaj juz oczywiście niezależnie od rasy.
Dokładnie, i zawsze argument "ale york też może ugryźć!". Super, tylko jak mnie york ciachnie w palec to może nawet nie zaboleć. Moj największy problem tymi bullami polega na tym, ze one są nienormalne. Jak złapie, to trzyma i koniec. Nic dziwnego, bo po to ta rasa powstała. Ja mam psa, który nie lubi dotyku obcych dzieci. Raz mi się zdarzyło, że dziecko podbiegło pogłaskać bez pytania zbyt szybko, nie zdążyłam zareagować. Tylko mój pies jedynie pokazał zęby i pogonił, ale nie zrobil krzywdy. A jak pies jest poyebany, to nie odpuści i nie ostrzeże zębami ani nie kłapnie raz tylko pójdzie na pełna konfrontacje i takie psy nie maja prawa żyć w społeczeństwie.Verbena95 pisze: ↑czw mar 26, 2026 11:17 am 100000% zgody! Uważam, że to są rasy agresywne, szkodliwe i nieprzewidywalne. 99 razy będą misiem pysiem, a za setnym kogoś pogryzą. Tu nie ma się co zastanawiać. Tym bardziej, że to są sztucznie stworzone rasy, czyli natura ich nie przewidziała. To są rasy stworzone w świecie anglosaskim i popularne wśród ich najniższych klas społecznych i często patologii, co niestety o czymś świadczy. Zresztą mam wrażenie, że u nas też to podobnie wygląda. Raczej żadna osoba z trochę wyższych kręgów nie weźmie takiej rasy psa, raczej będą to charty, jakieś małe yorki, inne przyjemne duże lub małe psy.
Właśnie, one były stworzone do tego, żeby chwycić i nie puszczać. To są bomby z opóźnionym zapłonem. Prędzej czy później coś odwalą i ja im nie ufam. A argument, że york też może ugryźć, jest argumentem najbardziej z d..., jaki tylko może być w tym temacie.lalisa pisze: ↑czw mar 26, 2026 11:31 am Dokładnie, i zawsze argument "ale york też może ugryźć!". Super, tylko jak mnie york ciachnie w palec to może nawet nie zaboleć. Moj największy problem tymi bullami polega na tym, ze one są nienormalne. Jak złapie, to trzyma i koniec. Nic dziwnego, bo po to ta rasa powstała. Ja mam psa, który nie lubi dotyku obcych dzieci. Raz mi się zdarzyło, że dziecko podbiegło pogłaskać bez pytania zbyt szybko, nie zdążyłam zareagować. Tylko mój pies jedynie pokazał zęby i pogonił, ale nie zrobil krzywdy. A jak pies jest poyebany, to nie odpuści i nie ostrzeże zębami ani nie kłapnie raz tylko pójdzie na pełna konfrontacje i takie psy nie maja prawa żyć w społeczeństwie.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Arbuz sam w sobie jako owoc jest smaczny ale wszystkie rzeczy o smaku lub zapachu arbuza są okropne. Chyba po prostu trudno odtworzyć ten smak i zapach żeby było dobrze.
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1994
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
tak tak to prawda! a najgorsze są arbuzowe błyszczyki, kosmetyki i tymbarkiagbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 27, 2026 4:26 pm Arbuz sam w sobie jako owoc jest smaczny ale wszystkie rzeczy o smaku lub zapachu arbuza są okropne. Chyba po prostu trudno odtworzyć ten smak i zapach żeby było dobrze.
Boze kocham arbuz,ale tak...wszystko arbuzopodobne jest bleeeagbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 27, 2026 4:26 pm Arbuz sam w sobie jako owoc jest smaczny ale wszystkie rzeczy o smaku lub zapachu arbuza są okropne. Chyba po prostu trudno odtworzyć ten smak i zapach żeby było dobrze.
Coś w tym jest! Ja mam podobnie z bananemagbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 27, 2026 4:26 pm Arbuz sam w sobie jako owoc jest smaczny ale wszystkie rzeczy o smaku lub zapachu arbuza są okropne. Chyba po prostu trudno odtworzyć ten smak i zapach żeby było dobrze.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Z bananem mam akurat całkowicie na odwrót. Nie przepadam się za bananem w czystej postaci (ewentualnie do wypieków, naleśników, owsianek, smoothie) ale wszystkie rzeczy o smaku banana już lubię - soki, nektary, lody, słodycze. No ale fakt że syntetyczny smak banana różni się od smaku owocu
Edit: Jak dla mnie najlepszy owoc pod względem odwzorowania go to truskawka i malina (ewentualnie jeszcze jabłko). Lubię te owoce w czystej postaci jak i produkty o smaku i zapachu
Syntetyczny smak banana był opracowany na podstawie innej odmiany niż jemy dzisiaj. Nawet sobie nie wyobrażam jakie musiały być pyszneagbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 27, 2026 5:51 pm Z bananem mam akurat całkowicie na odwrót. Nie przepadam się za bananem w czystej postaci (ewentualnie do wypieków, naleśników, owsianek, smoothie) ale wszystkie rzeczy o smaku banana już lubię - soki, nektary, lody, słodycze. No ale fakt że syntetyczny smak banana różni się od smaku owocu
Edit: Jak dla mnie najlepszy owoc pod względem odwzorowania go to truskawka i malina (ewentualnie jeszcze jabłko). Lubię te owoce w czystej postaci jak i produkty o smaku i zapachu
-
malloryknox
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Czuję bardzo duży zgrzyt, kiedy feministki krzyczą, że należy wspierać i szanować kobiety, będące matkami, bo macierzyństwo jest wyborem, ale jednocześnie plują na dziewczyny stosujące medycynę estetyczną, bo to patriarchalna opresja i na pewno to nie jest ich świadomy wybór. Jeśli nie pracujesz, tylko zajmujesz się domem i masz dziesiątkę dzieci - you go girl, każda kobieta ma prawo żyć jak chce, wspierajmy się, sisterhood, girl power! Powiększasz sobie usta, robisz botoks, paznokcie, rzęsy? Promujesz nierealny kanon piękna wymyślony przez mężczyzn i jesteś strażniczką patriarchatu. Jak dla mnie to właśnie ten pierwszy model jest bardziej opresyjny, bo wielu facetów marzy o niezbyt mądrej kobiecie, która będzie podawać obiad pod nos, prać gacie i zajmować się dziećmi. Żeby nie było - kult wiecznie młodego wyglądu również nikomu nie służy, ale jeśli te porobione dziewczyny czują się lepiej, gdy sobie coś poprawią, to nikt nie ma prawa ich oceniać i wyzywać od strażniczek patriarchatu. Kobiety latami walczyły o uniezależnienie od mężczyzn, wybór w kwestii macierzyństwa, możliwość robienia kariery. Zatem nie mam zamiaru nazywać feministkami kobiet, które cofają się o kilkadziesiąt lat, świadomie rezygnują z własnych pieniędzy i rozwoju na rzecz bycia utrzymanką.
Moje niepopularne opinie:
1.Aborcja nie jest dla mnie czarno-biała. Kiedyś uważałam, że skoro ktoś nie chce dziecka, to aborcja jest ok. Zmieniłam zdanie, gdy zaczęłam interesować się tematem – jak wygląda zarodek na różnych etapach i jakie ma funkcje, oraz kiedy udało się uratować dzieci urodzone bardzo wcześnie.
2.Wartość kobiety nie zależy od tego, czy ma faceta. Sam fakt, że ktoś jest w związku, nie oznacza, że jest fajna, ładna czy mądra. A gdy kobieta jest sama, często automatycznie zakłada się, że coś jest z nią nie tak. Uważam, że taka narracja jest narzucana przez mężczyzn. Często bardzo wartościowe kobiety – asertywne, samodzielne, inteligentne – są same. Dla mężczyzn atrakcyjne bywają inne cechy, a niektóre pozytywne cechy ich odstraszają.
3. Uważam, że większość mężczyzn nie potrafi naprawdę kochać kobietę, a my podświadomie próbujemy sobie udowodnić, że to nieprawda, walcząc o ich uwagę i miłość.
4. Nie każda kobieta chce być se** i podobać się mężczyznom. Nie każda ma potrzebę noszenia kusych sukienek, dekoltów czy obcisłych ubrań.
5. Polacy są emocjonalnie niedojrzali i boją się mówić o wielu tematach albo wzajemnie się uciszają – np. przy rozmowach o tym, czy ktoś chce mieć dzieci. Uważam, że nie ma nic złego w zadawaniu takich pytań i rozmowie o tym. Jeśli kogoś to razi, problem może tkwić w nim (sama nie mam dzieci i nie chcę mieć).
6. Niechęć do obcokrajowców w Polsce wynika według mnie z pewnych historycznych traum. Polacy są jedną z największych mniejszości za granicą, co tym bardziej czyni niechęć do imigrantów dziwne.
7.Moda na nauke języków obcych jako hobby. Angielski jest absolutnie konieczny, ale reszta ma sens głównie wtedy, gdy jest faktycznie potrzebna – np. przy życiu w innym kraju albo z prawdziwej pasji.
1.Aborcja nie jest dla mnie czarno-biała. Kiedyś uważałam, że skoro ktoś nie chce dziecka, to aborcja jest ok. Zmieniłam zdanie, gdy zaczęłam interesować się tematem – jak wygląda zarodek na różnych etapach i jakie ma funkcje, oraz kiedy udało się uratować dzieci urodzone bardzo wcześnie.
2.Wartość kobiety nie zależy od tego, czy ma faceta. Sam fakt, że ktoś jest w związku, nie oznacza, że jest fajna, ładna czy mądra. A gdy kobieta jest sama, często automatycznie zakłada się, że coś jest z nią nie tak. Uważam, że taka narracja jest narzucana przez mężczyzn. Często bardzo wartościowe kobiety – asertywne, samodzielne, inteligentne – są same. Dla mężczyzn atrakcyjne bywają inne cechy, a niektóre pozytywne cechy ich odstraszają.
3. Uważam, że większość mężczyzn nie potrafi naprawdę kochać kobietę, a my podświadomie próbujemy sobie udowodnić, że to nieprawda, walcząc o ich uwagę i miłość.
4. Nie każda kobieta chce być se** i podobać się mężczyznom. Nie każda ma potrzebę noszenia kusych sukienek, dekoltów czy obcisłych ubrań.
5. Polacy są emocjonalnie niedojrzali i boją się mówić o wielu tematach albo wzajemnie się uciszają – np. przy rozmowach o tym, czy ktoś chce mieć dzieci. Uważam, że nie ma nic złego w zadawaniu takich pytań i rozmowie o tym. Jeśli kogoś to razi, problem może tkwić w nim (sama nie mam dzieci i nie chcę mieć).
6. Niechęć do obcokrajowców w Polsce wynika według mnie z pewnych historycznych traum. Polacy są jedną z największych mniejszości za granicą, co tym bardziej czyni niechęć do imigrantów dziwne.
7.Moda na nauke języków obcych jako hobby. Angielski jest absolutnie konieczny, ale reszta ma sens głównie wtedy, gdy jest faktycznie potrzebna – np. przy życiu w innym kraju albo z prawdziwej pasji.
A ja myślę, że żadna kobieta nie żyje po to, aby zadowolić inne kobiety, mężczyzn czy feminizm. Jeśli ktoś jest szczęśliwy będąc cytuje "utrzymanką" i matką, to moim zdaniem you go girl.malloryknox pisze: ↑pt mar 27, 2026 8:21 pm Czuję bardzo duży zgrzyt, kiedy feministki krzyczą, że należy wspierać i szanować kobiety, będące matkami, bo macierzyństwo jest wyborem, ale jednocześnie plują na dziewczyny stosujące medycynę estetyczną, bo to patriarchalna opresja i na pewno to nie jest ich świadomy wybór. Jeśli nie pracujesz, tylko zajmujesz się domem i masz dziesiątkę dzieci - you go girl, każda kobieta ma prawo żyć jak chce, wspierajmy się, sisterhood, girl power! Powiększasz sobie usta, robisz botoks, paznokcie, rzęsy? Promujesz nierealny kanon piękna wymyślony przez mężczyzn i jesteś strażniczką patriarchatu. Jak dla mnie to właśnie ten pierwszy model jest bardziej opresyjny, bo wielu facetów marzy o niezbyt mądrej kobiecie, która będzie podawać obiad pod nos, prać gacie i zajmować się dziećmi. Żeby nie było - kult wiecznie młodego wyglądu również nikomu nie służy, ale jeśli te porobione dziewczyny czują się lepiej, gdy sobie coś poprawią, to nikt nie ma prawa ich oceniać i wyzywać od strażniczek patriarchatu. Kobiety latami walczyły o uniezależnienie od mężczyzn, wybór w kwestii macierzyństwa, możliwość robienia kariery. Zatem nie mam zamiaru nazywać feministkami kobiet, które cofają się o kilkadziesiąt lat, świadomie rezygnują z własnych pieniędzy i rozwoju na rzecz bycia utrzymanką.
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Co do pytania o chęć posiadania dzieci to uważam, że nie byłoby uważane za takie kontrowersyjne jeśli osoby zadające te pytanie potrafiły przyjąć każdą odpowiedź na klatę. Prawie za każdym razem gdy na pytanie o dzieci odpowiadam, że ich nie chcę to słyszę teksty typu: jak to życie bez dzieci, nudno ci będzie, kto ci szklankę wody na starość poda, życie bez dzieci nie ma sensu, zmieni ci się jeszcze itp. Albo uszczypliwości do tego że mam psy, a nie chcę dzieci XDD. Ja za to słysząc od kogoś, że planuje dzieci, nie umniejszam i nie krytykuje tej decyzji bo zdaje sobie sprawę, że każdy ma inne cele i priorytety. Mi samej zbrzydły te ciągłe pytania o dzieci i to nie dlatego, że jestem niedojrzała emocjonalnie, tylko dlatego że osoby zadające te pytanie przeważnie oczekują odpowiedzi pozytywnej, a gdy usłyszą że ktoś nie chce to wielkie zdziwienie. Oczywiście są jeszcze sytuacje w których temat starań o ciążę może być trudny ze względu na poronienia czy problemy z zajściem w ciążę - mogę się tylko domyślać jak takie pytania mogą być bolesne dla takich osób i kompletnie im się nie dziwię, że nie chcą rozmawiać na te tematy oraz nie uważam, żeby to była jakaś niedojrzałość emocjonalna z ich stronyululare pisze: ↑pt mar 27, 2026 8:58 pm 5. Polacy są emocjonalnie niedojrzali i boją się mówić o wielu tematach albo wzajemnie się uciszają – np. przy rozmowach o tym, czy ktoś chce mieć dzieci. Uważam, że nie ma nic złego w zadawaniu takich pytań i rozmowie o tym. Jeśli kogoś to razi, problem może tkwić w nim (sama nie mam dzieci i nie chcę mieć).
Niestety prawda. Byłam ostatnio na takim evencie odnośnie "dobra kobiet" i wrażenia mam stamtąd takie, że było to fatalnie zorganizowane i ponoć od lat nic się nie zmienia, co samo w sobie pokazuje brak szacunku dla kobiet, do których to jest adresowane i jak bardzo tym osobom na kimkolwiek zależy. Podeszłam do jakichś kobiet o coś zapytać i poczułam takie nie wprost, ale weź idź stąd. To jest właśnie ta "solidarność kobiet". Dla mnie ta idea jest śmieszna i nieprawdziwa. Największe manipulantki, które spotkałam, to te, które najgłośniej piały, jak to one dobrze chcą dla kobiet. Jest to bullshit, który tylko daje mężczyznom słuszny argument, żeby właśnie twierdzić, że nie ma za bardzo kobiecej solidarności. Przecież oni też ślepi nie są. Co nie oznacza, że cała idea feminizmu jest zła, jest bardzo dobra. Problem w tym, że za dużo w tym jest gadania i deklaracji, a zdecydowanie za mało robienia.lalisa pisze: ↑pt mar 27, 2026 9:11 pm A ja myślę, że żadna kobieta nie żyje po to, aby zadowolić inne kobiety, mężczyzn czy feminizm. Jeśli ktoś jest szczęśliwy będąc cytuje "utrzymanką" i matką, to moim zdaniem you go girl.Jedynie co warto się zabezpieczyć finansowo w razie czego, ale dla siebie, a nie po to, żeby kogoś zadowolić. Koniec końców żadna Magdalena Środa czy inna Marta Lempart mi do gara jedzenia nie włoży, nie pomoże w niczym. Tymi kto zostaje przy tobie na koniec dnia zawsze są mama, tata, mąż, dzieci, babcia, przyjaciele itd. - zależy kogo kto ma. Na pewno nie idee i jacyś ludzie co niby walczą dla nas. Gówno tam walczą. Każdy patrzy na siebie. Żadna feministka nie ma interesu w tym, żeby mi konkretnie było lepiej takiego jaki ma bliska mi osoba.
A co do Środy itd. to warto poczytać, jak traktowały Kwaśniewską, jak ją wykluczały i chciały się tylko wozić na jej wizerunku, ale w gruncie rzeczy jej nie cierpiały (to chyba jest w tej książce o Kwaśniewskiej i w jakichś wywiadach promujących książkę). Co zresztą patrząc na jej wypowiedzi, wcale by mnie nie zdziwiło, że taka jest. Gdyby ktoś się tak w jakiejś firmie zachowywał, to podeszłoby to pod mobbing.
- Anastazja_smietana
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Jakby nie patrzeć tyle lat walk sufrażystek/feministek i wszystko jak krew w piach. Zamiast wsiadać do rakiety, to kładą się na stół żeby powiększyć gruczoły mleczne lub odwłok. Czasem, patrząc z boku naprawdę trudno dziwić się facetom że traktują kobiety z przymrużeniem oka. Chociaż z drugiej strony spora część troglodytów jest w stanie się zabijać za zły kolor szalika, więc w sumie z ich mózgów również zbyt wiele pożytku nie ma.
Ogólnie na to wygląda, że ten gatunek jest jakoś głęboko wybrakowany i to jest pewnie powód, dla którego nam się wydaje, że oprócz nas, nie ma żadnej innej cywilizacji we wszechświecie. A oni po prostu nie chcą się z nami zadawać.Anastazja_smietana pisze: ↑pt mar 27, 2026 10:02 pm Jakby nie patrzeć tyle lat walk sufrażystek/feministek i wszystko jak krew w piach. Zamiast wsiadać do rakiety, to kładą się na stół żeby powiększyć gruczoły mleczne lub odwłok. Czasem, patrząc z boku naprawdę trudno dziwić się facetom że traktują kobiety z przymrużeniem oka. Chociaż z drugiej strony spora część troglodytów jest w stanie się zabijać za zły kolor szalika, więc w sumie z ich mózgów również zbyt wiele pożytku nie ma.
Rozumiem ale właśnie dojrzalosc emocjonalna polega rowniez na umiejętności dyskusji o czymś i nie biorac do siebię czyjes zdanie i obrażanie sie. Oczywiście nie uważam ze nalezy narzucac swoich wyborow komuś...agbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 27, 2026 9:34 pm Co do pytania o chęć posiadania dzieci to uważam, że nie byłoby uważane za takie kontrowersyjne jeśli osoby zadające te pytanie potrafiły przyjąć każdą odpowiedź na klatę. Prawie za każdym razem gdy na pytanie o dzieci odpowiadam, że ich nie chcę to słyszę teksty typu: jak to życie bez dzieci, nudno ci będzie, kto ci szklankę wody na starość poda, życie bez dzieci nie ma sensu, zmieni ci się jeszcze itp. Albo uszczypliwości do tego że mam psy, a nie chcę dzieci XDD. Ja za to słysząc od kogoś, że planuje dzieci, nie umniejszam i nie krytykuje tej decyzji bo zdaje sobie sprawę, że każdy ma inne cele i priorytety. Mi samej zbrzydły te ciągłe pytania o dzieci i to nie dlatego, że jestem niedojrzała emocjonalnie, tylko dlatego że osoby zadające te pytanie przeważnie oczekują odpowiedzi pozytywnej, a gdy usłyszą że ktoś nie chce to wielkie zdziwienie. Oczywiście są jeszcze sytuacje w których temat starań o ciążę może być trudny ze względu na poronienia czy problemy z zajściem w ciążę - mogę się tylko domyślać jak takie pytania mogą być bolesne dla takich osób i kompletnie im się nie dziwię, że nie chcą rozmawiać na te tematy oraz nie uważam, żeby to była jakaś niedojrzałość emocjonalna z ich strony
Myślę ze tworzenie tematu tabu z faktu ze nie można mieć dzieci też nie jest dobre, bo wiele osob sie z tym zmaga, udajac ze tego nie ma nie pomaga.
Osobiście majac 43 lata o chęć posiadania dzieci zapytała mnie tylko moja mama i ginekolog/ położna
Osobisty przykład jaki stoi za moja tezą.
Sama mam ciocię – świetną kobietę, była w dwóch małżeństwach, nie ma dzieci. Zawsze bałam się o to zapytać, żeby jej nie zranić. Teraz ma ponad 80 lat i myślę, że to mogłaby być wartościowa rozmowa. Taka, która nie rani, tylko zbliża. Która pozwala lepiej zrozumieć czyjeś życie, wybory, zmagania i doświadczenia.
Może problemem nie jest sam temat, tylko sposób, w jaki o nim rozmawiamy.
Myślę, że masz dużo racji, ale sądzę że to taki temat o który jednak lepiej nie pytać, za to warto byc otwartym jeśli ktoś inny będzie nam chciał sam z siebie opowiedzieć o swoim doświadczeniu (lub jeśli to my chcemy się nim podzielić). Nie zawsze chce sie dyskutować o swoich prywatnych sprawach, a decyzje o rodzicielstwie takie są. Czy to brak dojrzałości emocjonalnej? Nie sądzę. Raczej jakaś granica - każdy takie ma, dla części osób jest to właśnie ten temat i myślę że warto to uszanować. Nie zawsze ma się ochotę „dyskutować”. Bronić swoich racji (bo tak to się zwykle kończy), udowadniać czegoś, bo i po co? To nasza sprawa czy decydujemy się na dzieci czy nie.ululare pisze: ↑pt mar 27, 2026 11:02 pm Rozumiem ale właśnie dojrzalosc emocjonalna polega rowniez na umiejętności dyskusji o czymś i nie biorac do siebię czyjes zdanie i obrażanie sie. Oczywiście nie uważam ze nalezy narzucac swoich wyborow komuś...
Myślę ze tworzenie tematu tabu z faktu ze nie można mieć dzieci też nie jest dobre, bo wiele osob sie z tym zmaga, udajac ze tego nie ma nie pomaga.
Osobiście majac 43 lata o chęć posiadania dzieci zapytała mnie tylko moja mama i ginekolog/ położna. Zakladam ze częściej to pytanie otrzymuja osoby w stałych związkach.
Osobisty przykład jaki stoi za moja tezą.
Sama mam ciocię – świetną kobietę, była w dwóch małżeństwach, nie ma dzieci. Zawsze bałam się o to zapytać, żeby jej nie zranić. Teraz ma ponad 80 lat i myślę, że to mogłaby być wartościowa rozmowa. Taka, która nie rani, tylko zbliża. Która pozwala lepiej zrozumieć czyjeś życie, wybory, zmagania i doświadczenia.
Może problemem nie jest sam temat, tylko sposób, w jaki o nim rozmawiamy.
Jak to krew w piach? Większość kobiet żyje normalnie i nie zajmuje się aż tak wyglądem. Pracują jako lekarki, księgowe, fryzjerki. Poza tym może po prostu jest tak, że jak ludziom dasz wolność, to wybiorą wygodę/zabawę/brak odpowiedzialności? Kto w ogóle wpadł na pomysł, że wtedy wybiorą najtrudniejszą drogę? To nie dotyczy tylko kobiet. Żeby zostać astronautką trzeba lat ciężkiej nauki, pracy, wyścigu szczurów i odpowiednich środków pieniężnych. To nie jest coś dostępnego dla losowego dziecka. A czy to koniec końców przyniesie szczęście? Nie wiadomo. Może zwykle życie, zrobienie sobie tych cycków dla poprawienia pewności siebie, praca w korpo i posiadanie rodziny przyniesie więcej szczęścia, a kosztuje mniej. Większość ludzi nie chce osiągać everestów.Anastazja_smietana pisze: ↑pt mar 27, 2026 10:02 pm Jakby nie patrzeć tyle lat walk sufrażystek/feministek i wszystko jak krew w piach. Zamiast wsiadać do rakiety, to kładą się na stół żeby powiększyć gruczoły mleczne lub odwłok. Czasem, patrząc z boku naprawdę trudno dziwić się facetom że traktują kobiety z przymrużeniem oka. Chociaż z drugiej strony spora część troglodytów jest w stanie się zabijać za zły kolor szalika, więc w sumie z ich mózgów również zbyt wiele pożytku nie ma.
-
koparka_walec
- RoyalBaby
- Posty: 22
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Było także kilka innych postów o tym temacie, jednak skomentuję ten.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt mar 24, 2026 4:55 pm Moje zdanie na temat corn - etyczne to może jest jakieś mizianie się nad wodospadem przy zachodzie słońca. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, czy nie oglądamy odurzonej ofiary handlu ludźmi lub osoby zmuszonej szantażem. Nawet jeśli kobieta sama, dobrowolnie i nieprzymuszona sytuacją życiową godzi się na ostry lub poniżające keks, nawet jeśli to lubi, to moim zdaniem takie coś i tak uprzedmiotawia kobiety - ogólnie. Mężczyźni zaczynają patrzeć na kobiety jak na na dmuchane lale do wsadzania, gdzie się da.
Jaki to ma związek z prawdziwym seksem, budowaniem napięcia, dotykiem, zapachem, słowami? Nijaki. Podniecisz się "oczami" i nic więcej z prawdziwego seksu nie masz. Zaspokoisz się, ale nie wydzielą ci się hormony, które wytwarzają się przy bliskości z drugim człowiekiem. Oczywiście - co kto lubi. Koneserką corn nie jestem, ale to co widziałam, było raczej żałosne i głupie. Rozumiem jeśli ktoś latami nie ma partnera to sobie ulży, potem przyzwyczajenie zostaje i zwykła kobieta, nawet sprawna w łóżku i fajnie ubrana/rozebrana może nie kręcić.
Już raz chciałem tutaj na ten temat napisać i oponować, ale przemyślałem sprawę i trochę się zgodzę ogólnie o corn.
To nie jest tak, że mężczyźni przez corn zaczynają patrzeć na kobiety jako tylko obiekt s*ksualny. W mojej opinii jak ktoś wcześniej miał taką opinię o kobietach to takie corn będzie oglądał. I ogólnie corn jest o seksie, a mężczyznom podobają się seksualnie kobiety, to czemu mieliby nie chcieć ich oglądać w takim kontekście.
Tak jak mówiłem, jak ktoś myśli o kobietach jako dmuchanych lalach do wsadzania to ogląda takie wlasnie corn. Ale jest wiele fantazji, fetyszy, kinków i jest content dla każdego.
Ale ostatecznie nie będę tego bronił. Oglądam regularnie od wielu, wielu lat i patrząc wstecz myślę, że raczej lepiej bym wyszedł na tym, gdybym nie oglądał.
Zaczęło się gdy byłem nastolatkiem - wiadomo, zachłyśnięcie się tym temat. Potem jako substytut seksu - bo byłem w związku na odległość.
Potem jako miejsce ucieczki przed stresem dnia codziennego - co by sie nie działo, zawsze wiedziałem, że wieczorem mogę sobie zrobić sesję corn i będę się czuł dobrze i stres odejdzie.
I chyba ta ucieczka była najgorsza, bo zamiast mierzyć się z problemami i jakoś je rozwiązywać to pozwalałem im istnieć, uciekałem przed konfrontacją z nimi, a one sobie tam kwitły, rosły.
No i znowu wspomnę, że niekoniecznie to faceci chcą ciągle tylko wyruchać laski i tyle. Mnie kręciły tematy raczej w drugą stronę.
Gdy partnerka mnie zdradziła to ten stres też leczyłem corn, uciekając od problemów zrobiłem to co było najprostrze - wybaczyłem. Gdy potem przyznała się, że jej kinkiem jest trójkąt z dwoma panami naraz - to też mnie to zaczęło kręcić - wszystko dzięki corn.
No i tak naprawdę do tej pory mam takie problemy, bo nie potrafię przestać oglądać tego gówna.