Ci wszyscy influ to na całe szczęście nie są moimi znajomymi ze szkoły/uczelni/pracy
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
No nie do końca. Ale każdy postępuje według własnej moralności. To, że ktoś jest "randomem z neta" nie zmienia faktu, czy ktoś się wobec nich dobrze, czy źle zachowuje. Wszystko inne jest usprawiedliwianiem się.iksde12345 pisze: ↑pn mar 30, 2026 5:38 pm Ci wszyscy influ to na całe szczęście nie są moimi znajomymi ze szkoły/uczelni/pracytylko randomami z internetu, którzy żyją z tego, że się ich obgaduje, więc sumienie czyste
![]()
Mam dokładnie ten sam problem. I też irytuje mnie to, że jest pewna tendencja, którą zauważyłam w już kilku moich miejscach pracy na przestrzeni lat (ale może miałam pecha) - mianowicie, spotkałam się z tym, że tacy oversharing ludzie, którzy ciągle yapują w mojej obecności, są póżniej przeświadczeni, że jesteśmy besties a nie tylko koleżankami z pracy. I później oczekują drogich prezentów z różnych okazji, bo sądzą, że jesteśmy blisko.Arzena pisze: ↑pn mar 30, 2026 4:56 pm Pomyślałam,że po moich ostatnich doświadczeniach podzielę się przemyśleniem, ktore moze i się tu pojawiło: nie szanuje sie spokoju introwertyka. Ja uwielbiam spokoj i ciszę, nie lubię small talków,natomiast w pracy ciągle są komentarze ,czemu z nimi nie siadam,nie jem obiadów itp. Ostatnio przysiadła sie do mnie randomowo laska, bo ona to lubi sobie pogadać,na co ja odparłam,ze wole ciszę. Myślicie,ze sie zamknęła? Po prostu czuje,ze inni czują jakas niepowstrzymaną potrzebę "rozruszania" introwertyka. Komunikuje wszem i wobec swoją naturę, by ludzie sie oswoili z tym,ze to moze byc czyjaś natura,a nie droczenie sie.
W mojej eks pracy był np. zwyczaj, że osoby z mojego działu składają się na prezenty urodzinowe po 50zł. Jakby, 50zł to jest mój budżet na osobę typu bliska, a nie koleżankę, z którą tylko pracuję i nie spotykam się prywatnie. Byłam studentką na umowie zleceniu na niepełny etat, powiedziałam przy pierwszej okazji, że taka kwota jest dla mnie za wysoka (jeszcze sprzed inflacji, circa 2022). Zostałam uznana za skąpą, bo przecież to nie jest byle kto, to urodziny KOLEŻANKI Z PRACY.
Albo jedna z dziewczyn odeszła z pracy, a parę miesięcy później zaprosiła nas wszystkie na ślub. Reszta składała się na jakiś prezent po kilkaset złotych. A ja dosłownie nic o tej dziewczynie głębszego nie wiedziałam, poza jakimiś jej strumieniami świadomości przy robieniu rano kawy z ekspresu. Uznałam, że nie skorzystam z zaproszenia, bo w ogóle nienawidzę imprez (ale poświęcę się dla osób mi bliskich), plus na jej ślubie znałabym tylko ją i dwie koleżanki z pracy. Też było to niezrozumiane.
Nie wiem, może to kwestia tego, że ja przyjaźnie buduję poza pracą, mam koleżanki z różnych miejsc, ale jakoś tak w tym poprzednim miejscu pracy mega mnie uderzyło to, że te dziewczyny totalnie nie wiedziały o sobie nic za bardzo, nie spotykały się prywatnie, a uważały się za najlepsze przyjaciółki tylko dlatego, że pracują razem. Dla mnie taka narzucona przez kapitalizm relacja sama w sobie nie jest dużo warta, potrzebuję się lepiej poznać, gadać o jakimś deep shit, żeby uznać kogoś za przyjaciółkę.
Jedna z tych dziewczyn jak odeszłam bardzo chciała się ze mną umówić na kawę. Spotkałyśmy się jakieś 3msc po moim odejściu, sądziłam, że chce się zaprzyjaźnić prywatnie. Ale ona całe 2h gadała ciągle o pracy, jakbyśmy nadal razem pracowały, więc ją zghostowałam.
- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
A potem te same besties z pracy wbija ci nóż w plecy albo będą pierwsze donosić na ciebie do szefa/przełożonejClarion pisze: ↑pn mar 30, 2026 6:56 pm Mam dokładnie ten sam problem. I też irytuje mnie to, że jest pewna tendencja, którą zauważyłam w już kilku moich miejscach pracy na przestrzeni lat (ale może miałam pecha) - mianowicie, spotkałam się z tym, że tacy oversharing ludzie, którzy ciągle yapują w mojej obecności, są póżniej przeświadczeni, że jesteśmy besties a nie tylko koleżankami z pracy. I później oczekują drogich prezentów z różnych okazji, bo sądzą, że jesteśmy blisko.
W mojej eks pracy był np. zwyczaj, że osoby z mojego działu składają się na prezenty urodzinowe po 50zł. Jakby, 50zł to jest mój budżet na osobę typu bliska, a nie koleżankę, z którą tylko pracuję i nie spotykam się prywatnie. Byłam studentką na umowie zleceniu na niepełny etat, powiedziałam przy pierwszej okazji, że taka kwota jest dla mnie za wysoka (jeszcze sprzed inflacji, circa 2022). Zostałam uznana za skąpą, bo przecież to nie jest byle kto, to urodziny KOLEŻANKI Z PRACY.
Albo jedna z dziewczyn odeszła z pracy, a parę miesięcy później zaprosiła nas wszystkie na ślub. Reszta składała się na jakiś prezent po kilkaset złotych. A ja dosłownie nic o tej dziewczynie głębszego nie wiedziałam, poza jakimiś jej strumieniami świadomości przy robieniu rano kawy z ekspresu. Uznałam, że nie skorzystam z zaproszenia, bo w ogóle nienawidzę imprez (ale poświęcę się dla osób mi bliskich), plus na jej ślubie znałabym tylko ją i dwie koleżanki z pracy. Też było to niezrozumiane.
Nie wiem, może to kwestia tego, że ja przyjaźnie buduję poza pracą, mam koleżanki z różnych miejsc, ale jakoś tak w tym poprzednim miejscu pracy mega mnie uderzyło to, że te dziewczyny totalnie nie wiedziały o sobie nic za bardzo, nie spotykały się prywatnie, a uważały się za najlepsze przyjaciółki tylko dlatego, że pracują razem. Dla mnie taka narzucona przez kapitalizm relacja sama w sobie nie jest dużo warta, potrzebuję się lepiej poznać, gadać o jakimś deep shit, żeby uznać kogoś za przyjaciółkę.
Jedna z tych dziewczyn jak odeszłam bardzo chciała się ze mną umówić na kawę. Spotkałyśmy się jakieś 3msc po moim odejściu, sądziłam, że chce się zaprzyjaźnić prywatnie. Ale ona całe 2h gadała ciągle o pracy, jakbyśmy nadal razem pracowały, więc ją zghostowałam.Ja nie wiem jak takie relacje mogą być określane jako te najbliższe.
W mojej pracy robimy zrzutkę tylko jeśli ktoś od nas odchodzi, po 5-10zł i to zawsze z zaznaczeniem, że KTO MA OCHOTĘ, niech się składa. Nie wyobrażam sobie przymuszać kogoś do czegoś takiego - i to jeszcze za pięć dych xd no ludzie. Podobnie z imprezami integracyjnymi - w mojej poprzedniej pracy zdarzało się, że za brak obecności na takiej imprezie (poza godzinami pracy) szef obcinał punkty na ocenie rocznej, tłumacząc to brakiem umiejętności pracy w zespole xd dobrze, że już tam nie pracuję.Clarion pisze: ↑pn mar 30, 2026 6:56 pm Mam dokładnie ten sam problem. I też irytuje mnie to, że jest pewna tendencja, którą zauważyłam w już kilku moich miejscach pracy na przestrzeni lat (ale może miałam pecha) - mianowicie, spotkałam się z tym, że tacy oversharing ludzie, którzy ciągle yapują w mojej obecności, są póżniej przeświadczeni, że jesteśmy besties a nie tylko koleżankami z pracy. I później oczekują drogich prezentów z różnych okazji, bo sądzą, że jesteśmy blisko.
W mojej eks pracy był np. zwyczaj, że osoby z mojego działu składają się na prezenty urodzinowe po 50zł. Jakby, 50zł to jest mój budżet na osobę typu bliska, a nie koleżankę, z którą tylko pracuję i nie spotykam się prywatnie. Byłam studentką na umowie zleceniu na niepełny etat, powiedziałam przy pierwszej okazji, że taka kwota jest dla mnie za wysoka (jeszcze sprzed inflacji, circa 2022). Zostałam uznana za skąpą, bo przecież to nie jest byle kto, to urodziny KOLEŻANKI Z PRACY.
Albo jedna z dziewczyn odeszła z pracy, a parę miesięcy później zaprosiła nas wszystkie na ślub. Reszta składała się na jakiś prezent po kilkaset złotych. A ja dosłownie nic o tej dziewczynie głębszego nie wiedziałam, poza jakimiś jej strumieniami świadomości przy robieniu rano kawy z ekspresu. Uznałam, że nie skorzystam z zaproszenia, bo w ogóle nienawidzę imprez (ale poświęcę się dla osób mi bliskich), plus na jej ślubie znałabym tylko ją i dwie koleżanki z pracy. Też było to niezrozumiane.
Nie wiem, może to kwestia tego, że ja przyjaźnie buduję poza pracą, mam koleżanki z różnych miejsc, ale jakoś tak w tym poprzednim miejscu pracy mega mnie uderzyło to, że te dziewczyny totalnie nie wiedziały o sobie nic za bardzo, nie spotykały się prywatnie, a uważały się za najlepsze przyjaciółki tylko dlatego, że pracują razem. Dla mnie taka narzucona przez kapitalizm relacja sama w sobie nie jest dużo warta, potrzebuję się lepiej poznać, gadać o jakimś deep shit, żeby uznać kogoś za przyjaciółkę.
Jedna z tych dziewczyn jak odeszłam bardzo chciała się ze mną umówić na kawę. Spotkałyśmy się jakieś 3msc po moim odejściu, sądziłam, że chce się zaprzyjaźnić prywatnie. Ale ona całe 2h gadała ciągle o pracy, jakbyśmy nadal razem pracowały, więc ją zghostowałam.Ja nie wiem jak takie relacje mogą być określane jako te najbliższe.
Już kiedyś pisałam w tym wątku o tym, że ludzie z pracy to nie są nasi przyjaciele. I bardzo mnie cieszy, że młodsze pokolenie nie spija sobie z dziubków jak moje starsze koleżanki, nie bawią sę we wspólne kawki, obiadki po pracy, bo jak koleżanka wyżej napisała - prędzej czy później te najbardziej słodzące obrobią ci dupę.
i am a god
Mi jako osobie, na którą składają się współpracownicy, byłoby głupio. Dlatego na przykład ukrywam kiedy mam urodziny i ukryłam, kiedy wychodziłam za mąż. Nikt o niczym nie wiedział. Staram się swoje prywatne życie oddzielać bardzo grubą kreską od pracy, bo uważam, że nikogo nie powinno obchodzić co robię w życiu prywatnym.
Natomiast co do samych składek, to można powiedzieć, że się kogoś nie znało, itp, ale zawsze ktoś skomentuje, że osoba niedająca jest sknerą. Nie wiem, mnie zawsze takie składki bardzo irytowały
Natomiast co do samych składek, to można powiedzieć, że się kogoś nie znało, itp, ale zawsze ktoś skomentuje, że osoba niedająca jest sknerą. Nie wiem, mnie zawsze takie składki bardzo irytowały
Nie mam słów jakie to chore...
No to ba. Niektorym nie jest w ogole głupio wymuszać taką skladkę by zrobić."niespodziankę urodzinową" bo fejs przypomina, że Jola ma urodziny za 2 dni. I robią skladkę, kupują coś, kwiaty, wino/kubek. Jola przychodzi i staje twarzą w twarz z irytacja/zlością/ zażenowaniem/ chęcią rekompensaty lub rewanżu. Bo zwykle " dziekuje " nie przejdzie. Tłum chce kawalek ciasta lub pizzy. I jak nie bedzie to wykluczenie z grupy czeka. Toksycznie lecz prawdziwe.Werciaaaa pisze: ↑pn mar 30, 2026 7:49 pm Mi jako osobie, na którą składają się współpracownicy, byłoby głupio. Dlatego na przykład ukrywam kiedy mam urodziny i ukryłam, kiedy wychodziłam za mąż. Nikt o niczym nie wiedział. Staram się swoje prywatne życie oddzielać bardzo grubą kreską od pracy, bo uważam, że nikogo nie powinno obchodzić co robię w życiu prywatnym.
Natomiast co do samych składek, to można powiedzieć, że się kogoś nie znało, itp, ale zawsze ktoś skomentuje, że osoba niedająca jest sknerą. Nie wiem, mnie zawsze takie składki bardzo irytowały
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Nie wiem czy taka opinia już tutaj padła, jeśli tak to wybaczcie. Uważam, że dziwnym i nie na miejscu jest zagadywanie do obcych dzieci - i to bez względu na płeć czy wiek. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy jakieś dziecko jest na tyle śmiałe, że samo inicjuje kontakt, zagaduje czy macha - wtedy nie ma nic złego w odpowiedzeniu uśmiechem czy pomachaniem na zaczepkę bo może to być po prostu mile. Jednak często spotykam się z zagadywaniem do dzieci, które widać że same nie czują się z tym komfortowo, są zawstydzone albo nieśmiałe. Sama byłam nieśmiałym dzieckiem i bardzo nie lubiłam jak ktoś obcy mnie zaczepiał albo pamiętam sytuację w których miałam gorszy dzień, byłam nadąsana lub płakałam w miejscu publicznym i mimo, że moja mama zawsze sama starała się nade mną zapanować to zdarzały się osoby (zwłaszcza te starsze), które mówiły do mnie "musisz się słuchać swojej mamy bo jak nie to cię zabiorę" XDDD albo inne teksty tego typu. Jak pracowałam w sklepie odzieżowym gdzie był dział dziecięcy, niektóre koleżanki z mojej zmiany także zaczepiały dzieci jak podchodziły ze swoimi rodzicami do kasy - a co to za ładna dziewczynka/chłopczyk? Po co?
Właśnie, po co? Zauważyłam, ze to starsze kobiety, emerytki czesto zwracają uwagę na dzieci, zaczepiają sie, cos mówią o nich, komentują i zawsze wydawało mi sie to mega dziwne xD albo w mpk gapią sie na te dziecio je zaczepiają. Mi sie to wydaje creppy xdagbmrctorakwin pisze: ↑wt mar 31, 2026 8:41 am Nie wiem czy taka opinia już tutaj padła, jeśli tak to wybaczcie. Uważam, że dziwnym i nie na miejscu jest zagadywanie do obcych dzieci - i to bez względu na płeć czy wiek. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy jakieś dziecko jest na tyle śmiałe, że samo inicjuje kontakt, zagaduje czy macha - wtedy nie ma nic złego w odpowiedzeniu uśmiechem czy pomachaniem na zaczepkę bo może to być po prostu mile. Jednak często spotykam się z zagadywaniem do dzieci, które widać że same nie czują się z tym komfortowo, są zawstydzone albo nieśmiałe. Sama byłam nieśmiałym dzieckiem i bardzo nie lubiłam jak ktoś obcy mnie zaczepiał albo pamiętam sytuację w których miałam gorszy dzień, byłam nadąsana lub płakałam w miejscu publicznym i mimo, że moja mama zawsze sama starała się nade mną zapanować to zdarzały się osoby (zwłaszcza te starsze), które mówiły do mnie "musisz się słuchać swojej mamy bo jak nie to cię zabiorę" XDDD albo inne teksty tego typu. Jak pracowałam w sklepie odzieżowym gdzie był dział dziecięcy, niektóre koleżanki z mojej zmiany także zaczepiały dzieci jak podchodziły ze swoimi rodzicami do kasy - a co to za ładna dziewczynka/chłopczyk? Po co?
why you care what people think, you don't even like people
Zainspirował mnie komentarz, który przeczytałam na FB, ale poza tym często spotykałam się z podobną opinią:
"Tylko naturalnie pięknym [kobietom] można zazdrościć bo to sama prawda.Innym to można powiedzieć że dobra jakość i kosmetyczka."
Ja się z tym w ogóle nie zgadzam, mimo że mam naturalną twarz. Uważam, że nie ma znaczenia, czy kobieta jest porobiona, czy naturalna, czy tylko usta ma zrobione. Liczy się to, że ona jest ładna, a taka komentująca nie. Tutaj ją boli dupa. Nie mam problemu docenić, że ktoś jest ładny, mimo że wiem, że ma zrobiony nos, wypełniacze i powieki. Lepiej być ładna zrobioną niż brzydką, ale się chwalić jaka to natura. O ile komuś oczywiście zależy na wyglądzie. Ale jak słyszę, że ktoś mówi "uu ta kobieta nie jest ładna, ona jest zrobiona!". Stara, jest ładna. Takie są fakty.
"Tylko naturalnie pięknym [kobietom] można zazdrościć bo to sama prawda.Innym to można powiedzieć że dobra jakość i kosmetyczka."
Ja się z tym w ogóle nie zgadzam, mimo że mam naturalną twarz. Uważam, że nie ma znaczenia, czy kobieta jest porobiona, czy naturalna, czy tylko usta ma zrobione. Liczy się to, że ona jest ładna, a taka komentująca nie. Tutaj ją boli dupa. Nie mam problemu docenić, że ktoś jest ładny, mimo że wiem, że ma zrobiony nos, wypełniacze i powieki. Lepiej być ładna zrobioną niż brzydką, ale się chwalić jaka to natura. O ile komuś oczywiście zależy na wyglądzie. Ale jak słyszę, że ktoś mówi "uu ta kobieta nie jest ładna, ona jest zrobiona!". Stara, jest ładna. Takie są fakty.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Też się z tym nie zgadzam, bo finalnie chodzi o to, żeby dobrze się ze sobą czuć. Nikt nie musi nikomu zazdrościć, ważne, że osoba po operacji czy zabiegu ma się z tym lepiej niż przed.lalisa pisze: ↑wt mar 31, 2026 9:13 am Zainspirował mnie komentarz, który przeczytałam na FB, ale poza tym często spotykałam się z podobną opinią:
"Tylko naturalnie pięknym [kobietom] można zazdrościć bo to sama prawda.Innym to można powiedzieć że dobra jakość i kosmetyczka."
Ja się z tym w ogóle nie zgadzam, mimo że mam naturalną twarz. Uważam, że nie ma znaczenia, czy kobieta jest porobiona, czy naturalna, czy tylko usta ma zrobione. Liczy się to, że ona jest ładna, a taka komentująca nie. Tutaj ją boli dupa. Nie mam problemu docenić, że ktoś jest ładny, mimo że wiem, że ma zrobiony nos, wypełniacze i powieki. Lepiej być ładna zrobioną niż brzydką, ale się chwalić jaka to natura. O ile komuś oczywiście zależy na wyglądzie. Ale jak słyszę, że ktoś mówi "uu ta kobieta nie jest ładna, ona jest zrobiona!". Stara, jest ładna. Takie są fakty.
Ale ogólnie chyba jest jakiś trend na komentowanie tego. Wyciąganie starych fotek Rozenek czy innych. Teksty facetów - pokaż mi zdjęcie z młodości, bo chcę wiedzieć jak będą wyglądały moje dzieci.
Pełna zgoda, najważniejsze to czuć sie dobrze sama ze soba.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt mar 31, 2026 9:20 am Też się z tym nie zgadzam, bo finalnie chodzi o to, żeby dobrze się ze sobą czuć. Nikt nie musi nikomu zazdrościć, ważne, że osoba po operacji czy zabiegu ma się z tym lepiej niż przed.
Ale ogólnie chyba jest jakiś trend na komentowanie tego. Wyciąganie starych fotek Rozenek czy innych. Teksty facetów - pokaż mi zdjęcie z młodości, bo chcę wiedzieć jak będą wyglądały moje dzieci.
Moja opinia jest taka, ze jest czego zazdrościć (w pozytywnym sensie ofc) naturalnej urody, tego, ze ktos po prostu urodził sie piękny, przynajmniej ja tak mam.
Jak ktos jest po zabiegach to takie meh no ok, ale widać ze bylo cos grane. I to moze byc kontrowersyjne, ale w mojej opinii zawsze widać, ze cos było robione
why you care what people think, you don't even like people
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 86
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
I w drugą stronę - czasami dzieci są na tyle śmiałe, że zagadują dorosłe osoby, które mogą sobie tego nie życzyć. Mówię tu o sytuacjach, kiedy ten dorosły wyraźnie daje znać, że nie jest zainteresowany kontaktem - nie odpowiada dziecku, odwraca się od niego - a rodzic takiego dziecka tylko je zachęca, by zagadywało dalej. Raz nawet mi się od jednej mamuśki oberwało, że nie odpowiadam jej dziecku, kiedy ledwo kontaktująca po wyrywaniu ósemki jechałam windą z nią i jej synem, który szukał przyjaciół wśród dorosłych. Bardzo doceniam, kiedy rodzice strofują dziecko, mówiąc, by nie zaczepiało pani/pana - skoro uczymy dzieci, by nie zaczepiały obcych psów, dlaczego pozwalamy im robić to samo z ludźmi?agbmrctorakwin pisze: ↑wt mar 31, 2026 8:41 am Nie wiem czy taka opinia już tutaj padła, jeśli tak to wybaczcie. Uważam, że dziwnym i nie na miejscu jest zagadywanie do obcych dzieci - i to bez względu na płeć czy wiek. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy jakieś dziecko jest na tyle śmiałe, że samo inicjuje kontakt, zagaduje czy macha - wtedy nie ma nic złego w odpowiedzeniu uśmiechem czy pomachaniem na zaczepkę bo może to być po prostu mile.
To jest osobny temat – ludzie, którym się wydaje, że jesteście bestie, mimo że nie jesteście. Nigdy nie wiadomo, co z taką osobą zrobić, bo chcesz, żeby się odczepiła, ale nie możesz być niemiła, szczególnie jak to koleżanka z pracy. Pracowałam z taką dziewczyną, która codziennie przychodziła do biura, żeby wszystkim opowiadać o swoim życiu. Miała chłopaka, który wcześniej miał żonę i ta żona oczywiście była okropna i mściła się na nim. Im więcej opowiadała tych historii, tym bardziej przekonywałam się, że ta była żona jest jedyna normalna tam. W tle dziecko i milion historii o tym dziecku. Teściowa. Dom jego, mieszkanie dostała żona. Pies. Jezu, po prostu myślałam, że mi głowa wybuchnie
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Zgadzam się. Naturalna uroda to zawsze jest ponad wszystko. Ale trwa krótko i bardzo łatwo się zaniedbać lub przesadzić z poprawkami. Drobne zabiegi, które podtrzymują tę urodę lub sprawiają, że człowiek lepiej się czuje są ok.julygirl pisze: ↑wt mar 31, 2026 9:41 am Pełna zgoda, najważniejsze to czuć sie dobrze sama ze soba.
Moja opinia jest taka, ze jest czego zazdrościć (w pozytywnym sensie ofc) naturalnej urody, tego, ze ktos po prostu urodził sie piękny, przynajmniej ja tak mam.
Jak ktos jest po zabiegach to takie meh no ok, ale widać ze bylo cos grane. I to moze byc kontrowersyjne, ale w mojej opinii zawsze widać, ze cos było robione
Może być widać, że było robione. Tak samo jak widać makijaż czy hybrydy. Piszę to jako osoba, która ma wszystko naturalne, od paznokci, zębów po nos, uszy i podbródek.
Tak to można mówić do kota albo psa, a nie do dziecka, bez pytania o pozwolenie. Poza tym to jest takie niepoważne traktowanie kogoś, a dziecko też ma prawo być traktowane poważnie. Ja jako dziecko też nie lubiłam takich gadek, na szczęście były one bardzo rzadkie i raczej nikt nie miał tendencji do czegoś takiego w moim otoczeniu. A jak coś palnął, to od razu wiedział, że ze mną to tak nie. W ogóle jako dziecko nie lubiłam zabaw dla dzieci i takich dziecięcych okrzyków i powiedzonek. Za to na starość dziecinnieję i jak jest jakaś śmieszna gra słowna, to ja jestem pierwszaagbmrctorakwin pisze: ↑wt mar 31, 2026 8:41 am Nie wiem czy taka opinia już tutaj padła, jeśli tak to wybaczcie. Uważam, że dziwnym i nie na miejscu jest zagadywanie do obcych dzieci - i to bez względu na płeć czy wiek. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy jakieś dziecko jest na tyle śmiałe, że samo inicjuje kontakt, zagaduje czy macha - wtedy nie ma nic złego w odpowiedzeniu uśmiechem czy pomachaniem na zaczepkę bo może to być po prostu mile. Jednak często spotykam się z zagadywaniem do dzieci, które widać że same nie czują się z tym komfortowo, są zawstydzone albo nieśmiałe. Sama byłam nieśmiałym dzieckiem i bardzo nie lubiłam jak ktoś obcy mnie zaczepiał albo pamiętam sytuację w których miałam gorszy dzień, byłam nadąsana lub płakałam w miejscu publicznym i mimo, że moja mama zawsze sama starała się nade mną zapanować to zdarzały się osoby (zwłaszcza te starsze), które mówiły do mnie "musisz się słuchać swojej mamy bo jak nie to cię zabiorę" XDDD albo inne teksty tego typu. Jak pracowałam w sklepie odzieżowym gdzie był dział dziecięcy, niektóre koleżanki z mojej zmiany także zaczepiały dzieci jak podchodziły ze swoimi rodzicami do kasy - a co to za ładna dziewczynka/chłopczyk? Po co?
Co do podchodzenia do obcych dzieci przypomniała mi się taka historia, jak taki gościu na yt opowiadał, że podszedł do jakiegoś dziecka i że jego matka spojrzała na niego z niechęcią. Dorosły chłop, a się dziwił i nie wziął pod uwagę, że grasuje tyle pdfów i że trzeba naprawdę być ostrożnym. Mi też rodzina tłukła od małego, że jak mi ktoś będzie chciał "coś pokazać" albo "dać cukierki", to nie iść i nie brać. Więc to nie jest tak, że kiedyś tego nie było, może mniej się o tym mówiło i było tego mniej, ale tego typu zagrożenia dla dzieci zawsze istniały.
Na teksty "bo jak nie, to ci wyrośnie drzewo w brzuchu / pan cię zabierze itd." miałam tylko takie "ta, na pewno, bajki mi opowiadacie", zresztą szybko się zorientowałam, że nie ma świętego Mikołaja, ale udawałam, że jest inaczej
Bo najczęściej te osoby nie zrobiły sobie leciutko jednej albo dwóch rzeczy, tylko rzeczywiście są całe porobione i to od razu widać. Najgorsze w tym jest chyba to, że one się wszystkie do siebie upodabniają. Rysy twarzy wyglądają bardzo podobnie. To chcesz być klonem całej armii klonów i tak naprawdę być w tym stadzie owiec i niczym się nie wyróżniać? Często właśnie te nieperfekcyjne rzeczy potrafią sprawić, że ktoś jest bardziej atrakcyjny.julygirl pisze: ↑wt mar 31, 2026 9:41 am Pełna zgoda, najważniejsze to czuć sie dobrze sama ze soba.
Moja opinia jest taka, ze jest czego zazdrościć (w pozytywnym sensie ofc) naturalnej urody, tego, ze ktos po prostu urodził sie piękny, przynajmniej ja tak mam.
Jak ktos jest po zabiegach to takie meh no ok, ale widać ze bylo cos grane. I to moze byc kontrowersyjne, ale w mojej opinii zawsze widać, ze cos było robione
Ale w sumie do kogo mają się upodabniać? Kanon urody jest bardzo prosty. Figura klepsydry, szczupłe ciało. Generalnie podobają się małe nosy, duże oczy, pełne usta, kobiece rysy, gęste włosy, czysta cera. Ładna twarz to twarz prosta, bez ekstremum albo z jednym wyraźnym ekstremum (np. bardzo mocne policzki). Może się wydawać, że to bycie klonem, bo taki jest kanon, więc popularne kobiety = wyglądające tak naturalnie lub idące w stronę takiego wyglądu. Przez to można mieć wrażenie, że wszyscy tak wyglądają, bo tak wyglądają znane dziewczyny na Instagramie. Tak jak patrząc na popularne aktorki blondynki można uznać, że o Jezu pół świata wygląda jak Margot Robbie. Ale tak naprawdę w skali świata taki rodzaj urody jest rzadki i jeśli zwykła korpo girl zrobi sobie nos, usta i dojdzie trochę do takiego wyglądu, to nie będzie "klonem", ale będzie się wyróżniała na plus w swoim otoczeniu i będzie uznawana za atrakcyjną. Oczywiście jak wybierze dobrego lekarza i to będzie zrobione z wyczuciem, a nie Godlewskie. Przeciętna kobieta w Polsce to nadal szara mysz albo źle zrobiona karyna z brwiami wpierdolkami, szczególnie w mniejszych miastach.Verbena95 pisze: ↑wt mar 31, 2026 10:59 am Bo najczęściej te osoby nie zrobiły sobie leciutko jednej albo dwóch rzeczy, tylko rzeczywiście są całe porobione i to od razu widać. Najgorsze w tym jest chyba to, że one się wszystkie do siebie upodabniają. Rysy twarzy wyglądają bardzo podobnie. To chcesz być klonem całej armii klonów i tak naprawdę być w tym stadzie owiec i niczym się nie wyróżniać? Często właśnie te nieperfekcyjne rzeczy potrafią sprawić, że ktoś jest bardziej atrakcyjny.
Ostatnio zmieniony wt mar 31, 2026 11:43 am przez lalisa, łącznie zmieniany 1 raz.
-
xoseraphina
- Samarka
- Posty: 693
- Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm
Ja akurat nie widzę w tym nic złego. Ludzie mają prawo kierować się różnymi kryteriami przy wyborze partnera, również takimi, które dotyczą potencjalnych cech genetycznych ich dzieci. To nie musi wynikać ze złośliwości czy oceniania kogoś, tylko z indywidualnych preferencji.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt mar 31, 2026 9:20 am Też się z tym nie zgadzam, bo finalnie chodzi o to, żeby dobrze się ze sobą czuć. Nikt nie musi nikomu zazdrościć, ważne, że osoba po operacji czy zabiegu ma się z tym lepiej niż przed.
Ale ogólnie chyba jest jakiś trend na komentowanie tego. Wyciąganie starych fotek Rozenek czy innych. Teksty facetów - pokaż mi zdjęcie z młodości, bo chcę wiedzieć jak będą wyglądały moje dzieci.
Jeśli ktoś jest naturalny, to po prostu widzimy, czy jest w naszym typie, czy nie. Natomiast w przypadku dużych zmian po operacjach ten obraz może być trochę "zafałszowany”, nie do końca odzwierciedlając to, jakie cechy dana osoba ma naturalnie. I jasne, ktoś może wyglądać świetnie po zabiegach, tego nie neguję. Ale to nadal nie jest jego naturalny wygląd ani cechy, które potencjalnie przekaże dalej. Dlatego uważam, że np. w bliższej relacji szczerość w tym temacie jest po prostu fair, bo druga osoba ma prawo wiedzieć z kim się wiąże, także w tym sensie genetycznym.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Myślę, że masz rację, ale głupio gdy takie pytanie pada na pierwszej randce (gdy kobieta nawet nie czy chce mieć z nim dzieci) lub jako forma pojechania dziewczynom w necie. Ale to samo widziałam o oz.mpiku ‐ facet chce wiedzieć, czy kobieta ma tendencję do tycia, bo nie chce grubych dzieci.xoseraphina pisze: ↑wt mar 31, 2026 11:43 am Ja akurat nie widzę w tym nic złego. Ludzie mają prawo kierować się różnymi kryteriami przy wyborze partnera, również takimi, które dotyczą potencjalnych cech genetycznych ich dzieci. To nie musi wynikać ze złośliwości czy oceniania kogoś, tylko z indywidualnych preferencji.
Jeśli ktoś jest naturalny, to po prostu widzimy, czy jest w naszym typie, czy nie. Natomiast w przypadku dużych zmian po operacjach ten obraz może być trochę "zafałszowany”, nie do końca odzwierciedlając to, jakie cechy dana osoba ma naturalnie. I jasne, ktoś może wyglądać świetnie po zabiegach, tego nie neguję. Ale to nadal nie jest jego naturalny wygląd ani cechy, które potencjalnie przekaże dalej. Dlatego uważam, że np. w bliższej relacji szczerość w tym temacie jest po prostu fair, bo druga osoba ma prawo wiedzieć z kim się wiąże, także w tym sensie genetycznym.
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
To można też wywnioskować po rodzinie. Tzn po ich wyglądzie i sylwetkach. Jak matka, babka i siostra utyta, to młoda może się roztyć. To samo tyczy facetów, jak stary ma brzuszysko, to wiadomo, że młody też ma tendencję. Po kilku latach związku ludzie przeważnie trochę się zapuszczają, to się raczej sprawdza xd