Życie w Warszafce
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryŻycie w Warszafce
Mam 22 lata i za niedługo minie rok odkąd przeprowadziłam się do Warszawy. Życie mam na ogół poukładane, jestem w happy związku, mam spoko pracę ale nie trawię ludzi z Warszawy. Nie umiem poznać tu fajnych ludzi, ktoś z was też tak ma/miał? Nie mam jakiś odklejonych wymagań, jestem bardzo otwarta i właściwie jedyne czego nie lubię to ludzi z kijem w dupie. Mam wrażenie, że w Warszawie są tylko 2 typy dziewczyn:
Typ A: pilatesiary zakochane w manifestacji i matchy
Typ B: Queer laski z dziwnymi hobby typu pisanie fanfikow na wattpadzie
Ktoś z was też tak uważa?
Typ A: pilatesiary zakochane w manifestacji i matchy
Typ B: Queer laski z dziwnymi hobby typu pisanie fanfikow na wattpadzie
Ktoś z was też tak uważa?
Doprezyzowując - moim zdaniem ludzie z wawy są tak zafiksowani na swoim punkcie, że wszystkie osoby dookoła siebie traktują bardziej jako fanów. Wiem, że na ogół jesteśmy samolubni z natury, no ale pierdolca można dostać gdy wychodzę z kimś i przez całe spotkanie muszę wysłuchiwać przechwalania/użalania się nad sobą i nie usłyszę choćby jednego pytania o mnie, nawet z grzeczności.
-
malloryknox
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Przykro się to czyta. Jesteś jeszcze bardzo młoda, ja jestem ponad 10 lat starsza i z Warszawą mam zupełnie inne doświadczenia. Twoje wypowiedzi są pełne uprzedzeń i braku tolerancji, wynika z nich, że masz bardzo wąskie horyzonty. Nie ma nic złego np. w pisaniu fanfików na wattpadzie czy piciu matchy, bo te rzeczy przecież realnie nie robią nikomu krzywdy. Chciałabyś, żeby ktoś wyśmiewał ciebie, bo np. lubisz czytać książki?
Poszukaj sobie wydarzeń, warsztatów w obrębie swoich zainteresowań. Tak na pewno poznasz ciekawych ludzi, z którymi będziesz miała tematy do rozmów. Warszawa jest pełna ludzi różnej maści, a ty mieszkasz tam ledwie przez rok, więc nie zdążyłaś jeszcze poznać tych właściwych.
Poszukaj sobie wydarzeń, warsztatów w obrębie swoich zainteresowań. Tak na pewno poznasz ciekawych ludzi, z którymi będziesz miała tematy do rozmów. Warszawa jest pełna ludzi różnej maści, a ty mieszkasz tam ledwie przez rok, więc nie zdążyłaś jeszcze poznać tych właściwych.
Oczywiście że mam uprzedzenia i wypowiadam sie stereotypowo, ale chyba sama domyślasz się z czego to wynika. Nie ma nic złego w piciu matchy czy pilatesie, czy tych fanfikach na wattpadzie, bardziej chodziło mi o to że żaden z tych typów dziewczyn do mnie nie pasuje, a wciąż spotykam na swoje drodze tylko takie.malloryknox pisze: ↑wt mar 31, 2026 12:39 pm Przykro się to czyta. Jesteś jeszcze bardzo młoda, ja jestem ponad 10 lat starsza i z Warszawą mam zupełnie inne doświadczenia. Twoje wypowiedzi są pełne uprzedzeń i braku tolerancji, wynika z nich, że masz bardzo wąskie horyzonty. Nie ma nic złego np. w pisaniu fanfików na wattpadzie czy piciu matchy, bo te rzeczy przecież realnie nie robią nikomu krzywdy. Chciałabyś, żeby ktoś wyśmiewał ciebie, bo np. lubisz czytać książki?
Poszukaj sobie wydarzeń, warsztatów w obrębie swoich zainteresowań. Tak na pewno poznasz ciekawych ludzi, z którymi będziesz miała tematy do rozmów. Warszawa jest pełna ludzi różnej maści, a ty mieszkasz tam ledwie przez rok, więc nie zdążyłaś jeszcze poznać tych właściwych.
-
malloryknox
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Mając uprzedzenia, daleko nie zajedziesz, szczególnie będąc w nowym mieście. Tak jak napisałam wyżej, poszukaj sobie kręgu, w którym znajdziesz towarzystwo, które ci odpowiada. Matcha i pilates są teraz modne, nic dziwnego, że spotykasz wiele takich osób mieszkając w ,,najmodniejszym'' mieście w Polsce.olasppp pisze: ↑wt mar 31, 2026 12:47 pm Oczywiście że mam uprzedzenia i wypowiadam sie stereotypowo, ale chyba sama domyślasz się z czego to wynika. Nie ma nic złego w piciu matchy czy pilatesie, czy tych fanfikach na wattpadzie, bardziej chodziło mi o to że żaden z tych typów dziewczyn do mnie nie pasuje, a wciąż spotykam na swoje drodze tylko takie.
-
hannahmontana
- Ciastko
- Posty: 5
- Rejestracja: wt lis 30, 2021 9:23 am
Warszawa to jest za duże miasto, żeby były tylko takie dwa typy dziewczyn. Dosłownie spotkasz tu każdy typ, jaki sobie tylko wymarzysz. Różnorodność jest ogromna. W moim otoczeniu nie ma ani dziewczyny a, ani dziewczyny b. To jest dla mnie nawet ciężkie do wyobrażenia, że tylko takie osoby poznałaś na swojej drodzeolasppp pisze: ↑wt mar 31, 2026 12:08 pm Mam 22 lata i za niedługo minie rok odkąd przeprowadziłam się do Warszawy. Życie mam na ogół poukładane, jestem w happy związku, mam spoko pracę ale nie trawię ludzi z Warszawy. Nie umiem poznać tu fajnych ludzi, ktoś z was też tak ma/miał? Nie mam jakiś odklejonych wymagań, jestem bardzo otwarta i właściwie jedyne czego nie lubię to ludzi z kijem w dupie. Mam wrażenie, że w Warszawie są tylko 2 typy dziewczyn:
Typ A: pilatesiary zakochane w manifestacji i matchy
Typ B: Queer laski z dziwnymi hobby typu pisanie fanfikow na wattpadzie
Ktoś z was też tak uważa?
Nigdy nie miałam problemów z ludźmi z Warszawy, a pomieszkiwałam tam 8 lat i od blisko dwóch znowu jestem często. Nigdy nie spotkało mnie nic złego, przykrego. Każde pokolenie jest inne i na co innego jest moda. Za chwilę przestaną manifestować i pić matchę i skupią się na czymś innym, a stereotypy i wrzucanie wszystkich do jednego wora nikomu nie pomogło w znalezieniu znajomych. Zawsze możesz poszukać znajomych wśród cudzoziemców.olasppp pisze: ↑wt mar 31, 2026 12:08 pm Mam 22 lata i za niedługo minie rok odkąd przeprowadziłam się do Warszawy. Życie mam na ogół poukładane, jestem w happy związku, mam spoko pracę ale nie trawię ludzi z Warszawy. Nie umiem poznać tu fajnych ludzi, ktoś z was też tak ma/miał? Nie mam jakiś odklejonych wymagań, jestem bardzo otwarta i właściwie jedyne czego nie lubię to ludzi z kijem w dupie. Mam wrażenie, że w Warszawie są tylko 2 typy dziewczyn:
Typ A: pilatesiary zakochane w manifestacji i matchy
Typ B: Queer laski z dziwnymi hobby typu pisanie fanfikow na wattpadzie
Ktoś z was też tak uważa?
- kiciakociaaa2137
- Bagietka z szarlott
- Posty: 166
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Mam 25 lat, wiec ciut jestem starsza, ale zgadzam się z przedmówczynią. Nie odpowiada ci towarzystwo, ktore cie otacza, wiec poszukaj sobie lepszego. Sama poznałam tak swoich znajomych - lubie konkretny rodzaj muzyki, znalazłam grupke na fejsie o koncertach w WWA, dołączyłam i tak zaczełam sie kumplować z ludźmi z podobnymi zainteresowaniami. Zrób użytek z dostepu do internetu i zamiast wyśmiewać wattpadziary i pilatesiary, poszukaj towarzystwa w obrębie swoich zainteresowań.
Nie dziwie sie, że jest taki hejt na nasze pokolenie, skoro dobrą radę odbierasz jako atak i życzysz sobie głaskania po główce, choć sama wychodzisz z mocno roszczeniową postawą.
Nie dziwie sie, że jest taki hejt na nasze pokolenie, skoro dobrą radę odbierasz jako atak i życzysz sobie głaskania po główce, choć sama wychodzisz z mocno roszczeniową postawą.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Ale gdzie ja niby skrytykowałam pilatesiary albo dziewczyny piszące na wattpadzie??? Napisałam że na swojej drodze spotykam głównie takie typy osób, a nie że jest to złe. Tak jak pisalam komuś wyżej, po prostu nie interesuje mnie pilates ani fanfiki na wattpadzie…
Według statystyk podanych przez UM Warszawa, w mieście na 100 mężczyzn przykłada 116 kobiet, więc albo masz takiego pecha, że spotykasz określony typ kobiet albo sama niewiele robisz, by poznać kogoś spoza tej grupy i czekasz na to, że koleżanki w Twoim guście po prostu spadną Ci z nieba. Innego rozwiązania nie widze.olasppp pisze: ↑wt mar 31, 2026 3:00 pm Ale gdzie ja niby skrytykowałam pilatesiary albo dziewczyny piszące na wattpadzie??? Napisałam że na swojej drodze spotykam głównie takie typy osób, a nie że jest to złe. Tak jak pisalam komuś wyżej, po prostu nie interesuje mnie pilates ani fanfiki na wattpadzie…
- kiciakociaaa2137
- Bagietka z szarlott
- Posty: 166
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Ale to w dalszym ciągu nie jest wyśmiewanie… dla mnie po prostu dziwne hobby, tak samo jak dla kogoś moje hobby też może być dziwne. Twoim zdaniem powinnam wszystko traktować w kategorii „fajne”? Chyba mogę mieć jakieś preferencje czy nie?
Albo przemyśleć wyprowadzkę z Warszawy. Ja tez nie przepadam za tym miastem (choć przyznaję że z perspektywy bywajacego, nie mieszkajacego) i zgadzam sie ze ludzie sa specyficzni w porownaniu z innymi dużymi miastami Polski.
A jesli nie, to pozostaje to co dziewczyny sugerują - idz na jakies wydarzenia związane z tym co lubisz (nie napisałaś co lubisz tylko czego nie, więc trudno Ci doradzić). Idź tam, gdzie pilatesiary raczej nie pójdą, nie wiem, warsztaty szydełkowania czy koncert metalowy. Zalezy co Cię interesuje.
A jesli nie, to pozostaje to co dziewczyny sugerują - idz na jakies wydarzenia związane z tym co lubisz (nie napisałaś co lubisz tylko czego nie, więc trudno Ci doradzić). Idź tam, gdzie pilatesiary raczej nie pójdą, nie wiem, warsztaty szydełkowania czy koncert metalowy. Zalezy co Cię interesuje.
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 86
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Patrząc po twoich wypowiedziach, chyba oczekiwałaś, że będziemy ci potakiwać i utwierdzać w twoim przekonaniu, że cała żeńska część Warszawy to pilatesiary albo queer laski + ty. Piszesz, że nie potrafisz nikogo poznać - może czas wyjąć głowę ze swojej bańki wyjątkowości i otworzyć się na innych? Czy hobby danej osoby definiuje ją w jakiś sposób? Dajesz w ogóle szanse tym dziewczynom, czy słyszysz, że piją matche i kończysz znajomość?
- kiciakociaaa2137
- Bagietka z szarlott
- Posty: 166
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Nie rozumiem, jaka logika tutaj się zmaterializowała, ale czym innym jest nazywanie danego hobby dziwnym, a czym innym jest stwierdzenie, że nie leży w spektrum twoich zainteresowań. Ja raczej nie chciałabym kumplować sie z kimś, dla kogo moje hobby jest dziwne. Ja np. nie lubie kajakarstwa, ale to nie powód, by nazywać ten sport dziwnym, bo jest całkowicie normalny i wiele osób sie nik zajmuje.
Jeszcze raz polecam grupki tematyczne na fejsie, jesli masz ,,normalne” hobby, to na pewno kogoś tam poznasz.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Widzę, że nie tylko ja zauważyłam, że autorka na siłę chce zrobić z siebie dziewczynę "inną niż wszystkie". Jestem ciekawa jakie hobby ma autorka, że nie jest w stanie znaleźć ANI JEDNEJ koleżanki w Warszawie. Ani jednej koleżanki na studiach/w pracy? To aż niemożliwe.ballerinacappuccina pisze: ↑wt mar 31, 2026 3:30 pm Patrząc po twoich wypowiedziach, chyba oczekiwałaś, że będziemy ci potakiwać i utwierdzać w twoim przekonaniu, że cała żeńska część Warszawy to pilatesiary albo queer laski + ty. Piszesz, że nie potrafisz nikogo poznać - może czas wyjąć głowę ze swojej bańki wyjątkowości i otworzyć się na innych? Czy hobby danej osoby definiuje ją w jakiś sposób? Dajesz w ogóle szanse tym dziewczynom, czy słyszysz, że piją matche i kończysz znajomość?
I żeby udowodnić, że nie jestem taką uprzedzoną zołzą to opiszę wam 3 sytuacje które mnie mocno zniechęciły do szukania przyjaciółek w Warszawie:
1) Zagadałam do jednej dziewczyny po zajęciach, strasznie spodobał mi się jej outfit no i rozmowa też się kleiła. Pisałam do niej kilka razy, zagadywałam po zajęciach albo przed, ale przez większość czasu miałam wrażenie jakbym była w tych rozmowach fanką albo dziennikarką przeprowadzającą wywiad z gwiazdą. Ja zadawałam milion pytań, byłam jej ciekawa no a ona mnie nie. Po pewnym czasie przestałam do niej zagadywać, i wtedy zaczęła udawać że mnie nie zna xd (unikała kontaktu wzrokowego ze mną, nie odpowiadała gdy mówiłam jej hej gdy ją widziałam itp). No cóż, zdarza się prawda?
2) Zostałam przedstawiona 2 dziewczynom przez kolegę mojego narzeczonego. Nie poznałam ich równocześnie, tzn poznałam najpierw pierwszą, potem drugą. Na początku wszystko fajnie, było kilka wspólnych wyjść. Od samego początku ta pierwsza przysłowiowo napierdalała na tą drugą (znały się) - przykładowo że udaje kogoś kim nie jest, albo że za szybko weszła w nowy związek. Pokłóciłyśmy się o to (i nie tylko), stanęłam w obronie tamtej drugiej. Od tamtego czasu zauważyłam, że stały się sobie bliższe. Mam podejrzenie, że był jakiś spisek i napierdalanie na mnie, bo ta druga od mojego zerwania kontaktu z tą pierwszą niechętnie ze mną rozmawia, a o spotkaniach nie ma już nawet mowy. No cóż, zdarza się prawda?
3) Poznałam inną dziewczynę, też na zajęciach. Ogólnie trochę nie mój vibe ALE odłożyłam uprzedzenia na bok i dałam jej szansę. Im bardziej ją poznawałam, tym bardziej rozumiałam że ma jakąś niezdrową obsesję na punkcie chłopaków (i samej siebie, tzn tego jak jest postrzegana). Na spotkaniach ze mną przeglądała tindera/badoo i pokazywała mi z kim obecnie pisze, no a później jak się bardziej otworzyła przede mną to z kim sypia xd. Poddałam się po kilku miesiącach kiedy zauważyłam że kompletnie nie pyta co u mnie, no i właściwie nic o mnie nie wie (i chyba nie chce wiedzieć, ma wrażenie że byłam jej terapeutką a nie koleżanką). Bywa? No bywa
To nie są jedyne przykre sytuacje z dziewczynami z Warszawy jakie miałam. Ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że nigdy, przez 20 lat mieszkania w moim rodzinnym mieście (<500k mieszkancow) nie miałam takich sytuacji. Regularnie poznawałam jakieś dziewczyny, a to przez wyjazdy, pracę, uczelnie i zawsze wszystko się fajnie układało, zawsze te relacje były trwałe i z tymi dziewczynami mam spoko kontakt aż po dziś dzień.
1) Zagadałam do jednej dziewczyny po zajęciach, strasznie spodobał mi się jej outfit no i rozmowa też się kleiła. Pisałam do niej kilka razy, zagadywałam po zajęciach albo przed, ale przez większość czasu miałam wrażenie jakbym była w tych rozmowach fanką albo dziennikarką przeprowadzającą wywiad z gwiazdą. Ja zadawałam milion pytań, byłam jej ciekawa no a ona mnie nie. Po pewnym czasie przestałam do niej zagadywać, i wtedy zaczęła udawać że mnie nie zna xd (unikała kontaktu wzrokowego ze mną, nie odpowiadała gdy mówiłam jej hej gdy ją widziałam itp). No cóż, zdarza się prawda?
2) Zostałam przedstawiona 2 dziewczynom przez kolegę mojego narzeczonego. Nie poznałam ich równocześnie, tzn poznałam najpierw pierwszą, potem drugą. Na początku wszystko fajnie, było kilka wspólnych wyjść. Od samego początku ta pierwsza przysłowiowo napierdalała na tą drugą (znały się) - przykładowo że udaje kogoś kim nie jest, albo że za szybko weszła w nowy związek. Pokłóciłyśmy się o to (i nie tylko), stanęłam w obronie tamtej drugiej. Od tamtego czasu zauważyłam, że stały się sobie bliższe. Mam podejrzenie, że był jakiś spisek i napierdalanie na mnie, bo ta druga od mojego zerwania kontaktu z tą pierwszą niechętnie ze mną rozmawia, a o spotkaniach nie ma już nawet mowy. No cóż, zdarza się prawda?
3) Poznałam inną dziewczynę, też na zajęciach. Ogólnie trochę nie mój vibe ALE odłożyłam uprzedzenia na bok i dałam jej szansę. Im bardziej ją poznawałam, tym bardziej rozumiałam że ma jakąś niezdrową obsesję na punkcie chłopaków (i samej siebie, tzn tego jak jest postrzegana). Na spotkaniach ze mną przeglądała tindera/badoo i pokazywała mi z kim obecnie pisze, no a później jak się bardziej otworzyła przede mną to z kim sypia xd. Poddałam się po kilku miesiącach kiedy zauważyłam że kompletnie nie pyta co u mnie, no i właściwie nic o mnie nie wie (i chyba nie chce wiedzieć, ma wrażenie że byłam jej terapeutką a nie koleżanką). Bywa? No bywa
To nie są jedyne przykre sytuacje z dziewczynami z Warszawy jakie miałam. Ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że nigdy, przez 20 lat mieszkania w moim rodzinnym mieście (<500k mieszkancow) nie miałam takich sytuacji. Regularnie poznawałam jakieś dziewczyny, a to przez wyjazdy, pracę, uczelnie i zawsze wszystko się fajnie układało, zawsze te relacje były trwałe i z tymi dziewczynami mam spoko kontakt aż po dziś dzień.
1 i 3 - normalne sytuacje, jakich pełno. Nie widzę powodu, by doszukiwać sie tutaj niewiadomo czego. W kazdej grupie wiekowej takie sie zdarzają. Co do sytuacji 2 - nie rozumiem wpierniczania się między dwie typiary, które sie znają dłużej i stawanie po jednej ze stron w ich konflikcie, bo to już instynkt samozachowawczy wyje na kilometr, że się to skończy tak, że one się pogodzą, a Ty wyjdziesz na złą.olasppp pisze: ↑wt mar 31, 2026 3:51 pm I żeby udowodnić, że nie jestem taką uprzedzoną zołzą to opiszę wam 3 sytuacje które mnie mocno zniechęciły do szukania przyjaciółek w Warszawie:
1) Zagadałam do jednej dziewczyny po zajęciach, strasznie spodobał mi się jej outfit no i rozmowa też się kleiła. Pisałam do niej kilka razy, zagadywałam po zajęciach albo przed, ale przez większość czasu miałam wrażenie jakbym była w tych rozmowach fanką albo dziennikarką przeprowadzającą wywiad z gwiazdą. Ja zadawałam milion pytań, byłam jej ciekawa no a ona mnie nie. Po pewnym czasie przestałam do niej zagadywać, i wtedy zaczęła udawać że mnie nie zna xd (unikała kontaktu wzrokowego ze mną, nie odpowiadała gdy mówiłam jej hej gdy ją widziałam itp). No cóż, zdarza się prawda?
2) Zostałam przedstawiona 2 dziewczynom przez kolegę mojego narzeczonego. Nie poznałam ich równocześnie, tzn poznałam najpierw pierwszą, potem drugą. Na początku wszystko fajnie, było kilka wspólnych wyjść. Od samego początku ta pierwsza przysłowiowo napierdalała na tą drugą (znały się) - przykładowo że udaje kogoś kim nie jest, albo że za szybko weszła w nowy związek. Pokłóciłyśmy się o to (i nie tylko), stanęłam w obronie tamtej drugiej. Od tamtego czasu zauważyłam, że stały się sobie bliższe. Mam podejrzenie, że był jakiś spisek i napierdalanie na mnie, bo ta druga od mojego zerwania kontaktu z tą pierwszą niechętnie ze mną rozmawia, a o spotkaniach nie ma już nawet mowy. No cóż, zdarza się prawda?
3) Poznałam inną dziewczynę, też na zajęciach. Ogólnie trochę nie mój vibe ALE odłożyłam uprzedzenia na bok i dałam jej szansę. Im bardziej ją poznawałam, tym bardziej rozumiałam że ma jakąś niezdrową obsesję na punkcie chłopaków (i samej siebie, tzn tego jak jest postrzegana). Na spotkaniach ze mną przeglądała tindera/badoo i pokazywała mi z kim obecnie pisze, no a później jak się bardziej otworzyła przede mną to z kim sypia xd. Poddałam się po kilku miesiącach kiedy zauważyłam że kompletnie nie pyta co u mnie, no i właściwie nic o mnie nie wie (i chyba nie chce wiedzieć, ma wrażenie że byłam jej terapeutką a nie koleżanką). Bywa? No bywa
To nie są jedyne przykre sytuacje z dziewczynami z Warszawy jakie miałam. Ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że nigdy, przez 20 lat mieszkania w moim rodzinnym mieście (<500k mieszkancow) nie miałam takich sytuacji. Regularnie poznawałam jakieś dziewczyny, a to przez wyjazdy, pracę, uczelnie i zawsze wszystko się fajnie układało, zawsze te relacje były trwałe i z tymi dziewczynami mam spoko kontakt aż po dziś dzień.
Nie wiem gdzie wcześniej mieszkałaś, ale ja takie sytuacje spotykam zarówno w miastach wojewódzkich, jak i małych miasteczkach. Może Warszawa nie jest dla Ciebie.
Najwidoczniej tak, Warszawa nie jest dla mnieiri1979 pisze: ↑wt mar 31, 2026 3:58 pm 1 i 3 - normalne sytuacje, jakich pełno. Nie widzę powodu, by doszukiwać sie tutaj niewiadomo czego. W kazdej grupie wiekowej takie sie zdarzają. Co do sytuacji 2 - nie rozumiem wpierniczania się między dwie typiary, które sie znają dłużej i stawanie po jednej ze stron w ich konflikcie, bo to już instynkt samozachowawczy wyje na kilometr, że się to skończy tak, że one się pogodzą, a Ty wyjdziesz na złą.
Nie wiem gdzie wcześniej mieszkałaś, ale ja takie sytuacje spotykam zarówno w miastach wojewódzkich, jak i małych miasteczkach. Może Warszawa nie jest dla Ciebie.
No nie miałaś, bo wszystkie te wredne zołzy z małych miast wyprowadziły się do Warszawy i teraz spotykasz je na swojej drodze xd
i am a god
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1718
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
olasppp pisze: ↑wt mar 31, 2026 12:08 pm Mam 22 lata i za niedługo minie rok odkąd przeprowadziłam się do Warszawy. Życie mam na ogół poukładane, jestem w happy związku, mam spoko pracę ale nie trawię ludzi z Warszawy. Nie umiem poznać tu fajnych ludzi, ktoś z was też tak ma/miał? Nie mam jakiś odklejonych wymagań, jestem bardzo otwarta i właściwie jedyne czego nie lubię to ludzi z kijem w dupie. Mam wrażenie, że w Warszawie są tylko 2 typy dziewczyn:
Typ A: pilatesiary zakochane w manifestacji i matchy
Typ B: Queer laski z dziwnymi hobby typu pisanie fanfikow na wattpadzie
Ktoś z was też tak uważa?
Tak naprawdę nie mogę się obiektywnie wypowiedzieć, bo pewnie szukasz ludzi w swoim wieku. W moim jest sporo fajnych i normalnych osób. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to szukać po zainteresowaniach, w mniej popularnych miejscach.
-
123wiosna123
- Collagen z chlorellą
- Posty: 3988
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Dziwne sa te twoje posty. W ogole co ma tak naprawdę Warszawa do tego? Wszędzie sa tacy ludzie i na wiosce i w stolicy. Robisz problem godny watku na Wandzie bo jakąś dziewczyna nie miała.ochoty kontynuować z toba znajomości. A co to jest jakis obowiązek? Moze najwyraźniej uznała ze to ty jestes człowiekiem z.kijem w dupie i takim jakiego nie lubi. Robisz jakies podziały, bo pilates, bo matcha. Nie musi ci wszystko pasować w ludziach. Mam wielu znajomych których pasji nie rozumiem ale co z tego. Spotykamy sie, gadamy o czymś innym, czasami gadamy o ich pasji ktorej nie rozumiem ale czy to powod zeby sie nie kolegować? Sama wyjmij kija w dupie, nie rób problemów, nie właz w jakies konflikty między ludźmi, kazdy na kogoś czasami cos powie ale to nie znaczy ze trzeba stawać po stronach i szukać nie wiadomo czego.
A co ma to, że laska gada tylko o sobie (faktycznie słabe) do matchy i pilatesu? Chyba ze to wnioskowanie w stylu „jedna laska była dla mnie wredna a przy okazji lubiła kolor niebieski, więc teraz nienawidzę niebieskiego i kto lubi niebieski ten zjebany”. X D