To tez pozwolę sobie zadać pytanie - jak udaje Wam się przezimować roślinki w mieszkaniu w bloku w sezonie grzewczym tak, żeby ich nie zasuszyć? Mówię tutaj o roślinach tropikalnych i tych, które wymagają wysokiej wilgotności (pow.60%)
Tej zimy przekręciły mi się dwie rośliny (m.in. palma areka r.i.p), mimo, że starałam się żeby wilgotność nie spadła poniżej 50%. Kaloryfer nigdy nie grzał na maksa, raczej 3/5. Monstera stojąca obok niego w ogóle nie ucierpiała. Mam nawilżacze na kaloryferze i nawilżacz ultradźwiękowy odpalany codziennie, ale nie dobijałam powyżej 40%. Zdarzały mi się weekendy poza domem, wtedy wilgotność leciała do 20% - Sahara na liściach i skórze

Wtedy w przypływie desperacji odpalałam dwa nawilżacze powietrza (czasami jeszcze małe pranie wywieszałam) i dopiero wtedy udało mi się jako tako wbić 60%. Ale tej zimy nie chce mi się tak kombinować. Może któraś z Was ma do polecenia jakiś nawilżacz przemysłowy xD ?