W takim sklepie w kolejce może stać też pracownik fizyczny po 12h w upale, który łatał dziury w drodze, którą poruszasz sie później autobusem/samochodem. Fajnie, że twoim zdaniem nie ma prawa zrobić zakupów, bo księżniczka nie może zatkać na kilka sekund noska.Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 3:02 pm Ile? Niestety zbyt dużo, na pewno więcej niż rozwrzeszczanych dzieci. Ludzie się nie mają, u starszych osób zwlaszcza są problemy z higieną. Aha, to ja mam uciekać z jakiegoś miejsca albo kombinować (od śmierdzących ludzi a oni niech dalej sobie śmierdzących i to jest niby w porzadku? BTW. To moja niepopularna opinia i mam do niej prawo, krzyk irytuje mniej niż smród
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 86
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Re: Niepopularne opinie o życiu
Dobrze wiesz że mnie chodzi o takie osoby i nie o taki smród tylko od osoby która sie nie myła od kilku dni, nie ma upranych ubrań, śmierdzi moczem i qpą. Poza tym idąc porównaniem dlaczego matka ma nie mieć prawa przejechać autobusem z dzieckiem które płacze bo ktoś ma delikatne uszka a dziecko nie robi tego na złość tylko po prostu płacze może zęby mu rosną. Nie zmienię świata, ale widzę że niektórych to strasznie ruszyło, może uderzyłam w czuły punktballerinacappuccina pisze: ↑pt sty 30, 2026 3:12 pm W takim sklepie w kolejce może stać też pracownik fizyczny po 12h w upale, który łatał dziury w drodze, którą poruszasz sie później autobusem/samochodem. Fajnie, że twoim zdaniem nie ma prawa zrobić zakupów, bo księżniczka nie może zatkać na kilka sekund noska.
Też mnie razi to nieokrzesanie u ludzi, a "moda na cześć" przyszła, mam wrażenie, całkiem niedawno i nagle wielkie oburzenie, że ludzie używają najbardziej oklepanego zwrotu, którego uczono nawet w przedszkolu. Całe życie mówiłam dzień dobry i do widzenia, zawsze na wejściu i wyjściu, jak ktoś o coś pytał to się odpowiadało, a od jakiegoś czasu ludzie się zrobili jacyś niedorobieni i zdziwaczali.
Niedawno będąc w obcym mieście zapytałam jakąś dziewczynę o tramwaj, bo aplikacja niedokładnie mi pokazywała i nie wiedziałam gdzie iść. Ta się na mnie spojrzała jak na obłąkaną i zignorowała. Myślałam, że może jest z innego kraju, albo głucha i nie rozumiała o co mi chodzi, więc zaczepiłam jakąś panią po 50., a ta już normalnie przeprowadziła dialog i pomogła. Okazało się, że powinnam była iść na inny przystanek. Przechodząc koło tej pierwszej usłyszałam jak nagrywa głosówkę, więc ani głucha, ani obcojęzyczna. Nie wiem czemu tak zareagowała
Pewnie brzmię jak stara ciotka, trudno, ale dużo młodych osób jest jakichś zlęknionych i jak z innej planety. Mówisz coś, a oni patrzą na ciebie jakby ducha zobaczyli. Powiesz dzień dobry i albo patrzą przerażeni, albo się odwracają.
Co się kurde dzieje
Niedawno będąc w obcym mieście zapytałam jakąś dziewczynę o tramwaj, bo aplikacja niedokładnie mi pokazywała i nie wiedziałam gdzie iść. Ta się na mnie spojrzała jak na obłąkaną i zignorowała. Myślałam, że może jest z innego kraju, albo głucha i nie rozumiała o co mi chodzi, więc zaczepiłam jakąś panią po 50., a ta już normalnie przeprowadziła dialog i pomogła. Okazało się, że powinnam była iść na inny przystanek. Przechodząc koło tej pierwszej usłyszałam jak nagrywa głosówkę, więc ani głucha, ani obcojęzyczna. Nie wiem czemu tak zareagowała
Pewnie brzmię jak stara ciotka, trudno, ale dużo młodych osób jest jakichś zlęknionych i jak z innej planety. Mówisz coś, a oni patrzą na ciebie jakby ducha zobaczyli. Powiesz dzień dobry i albo patrzą przerażeni, albo się odwracają.
Co się kurde dzieje
Też to zauważyłam i również bardziej skłonna jestem prosić o pomoc osoby starsze, bo ludzie przed 30 mam wrażenie że w ogóle nie potrafią rozmawiać. Nie wiem, czy internet i social media tak wyprały im mózgi, że przerasta ich kontakt z żywym człowiekiem. Może jakbym takiej osobie nagrała głosówkę lub napisała jej tekst na messengerze, byłaby bardziej chętna do pomocy.
i am a god
- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 278
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Ja jako 25-latka sama wolę rozmawiać ze starszymi osobamiJennifer pisze: ↑pt sty 30, 2026 4:13 pm Też to zauważyłam i również bardziej skłonna jestem prosić o pomoc osoby starsze, bo ludzie przed 30 mam wrażenie że w ogóle nie potrafią rozmawiać. Nie wiem, czy internet i social media tak wyprały im mózgi, że przerasta ich kontakt z żywym człowiekiem. Może jakbym takiej osobie nagrała głosówkę lub napisała jej tekst na messengerze, byłaby bardziej chętna do pomocy.
Ja nie odpowiadam,bo to jest kwestia kilku sekund,żeby sie przejechać i nie czuje takiej chęci, poza tym uwielbiam swiety spokoj xd. Rozumiem sąsiedzi, bo z nimi sie mijam,ale kwestia mówienia dzien dobry/do widzenia w windzie do osob co zobacze raz w zyciu jest dla mnie absurdalna. Jakoś w wiacie śmietnikowej na przykład nigdy nikt sie nie witaglottalstop pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:26 pm Ostatnio często zdarza mi się, że na moje przywitanie w windzie mało kto odpowiada - większość na mnie patrzy, czasami centralnie w oczy, i nie odpowiadają. Nie oczekuję pogawędek o pogodzie, ale jest coś takiego jak zasady kultury.
-
xoseraphina
- Samarka
- Posty: 693
- Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm
Mnóstwo ekstrawertyków to osoby egoistyczne i mające problem z uznaniem czyichś granic. Mowa tu oczywiście o osobach, które mają absolutną potrzebę zagadywania każdej napotkanej osoby, z którą choć przez chwilę mają do czynienia. Szczególnie denerwujące staje się to, gdy taka osoba jest bolciarzem, stylistką paznokci, fryzjerką czy innym usługodawcą. Bo z takiej sytuacji nie jest łatwo wyjść i chcąc nie chcąc człowiek jest wciągnięty w rozmowę. Rozumiem, że ktoś może być otwarty i mieć chęć na rozmowę, ale w dobrym tonie jest wycofanie się, gdy widzi się sygnały wskazujące na to, że druga osoba nie jest chętna na luźne pogaduszki. Skrajni ekstrawertycy nie posiadają w ogóle umiejętności wyłapywania takich sygnałów, albo mają po prostu to w d*pie i kierują się podejściem: mam potrzebę mówić, więc mówię, a reszta świata się dostosuje. Dla mnie idealną sytuacją jest to, gdy jadę boltem czy jestem u kosmetyczki i cała usługa przebiega we względnej ciszy, bez wymuszonego small-talku. Ale czasami źle trafię i staje się to wtedy dla mnie męczarnią. Jeden bolciarz w moim mieście, którego boję się już wylosować, bo nawija jak katarynka nie patrząc na mój brak zainteresowania rozmową, żalił mi się któregoś razu, że niektórych wozi to oni nosy w telefonie i ANI POGADAĆ Z TAKIMI ANI NIC, a ja sobie wtedy pomyślałam "kiedy ekstrawertycy zrozumieją, że nie każdy musi chcieć z nimi gadać i to nie jest nic złego?" Kiedy? 
Na szlakach górskich jest taki fajny zwyczaj mówienia 'cześć’ jak się kogoś mija - wiadomo, że na drodze do MOka się tego nie praktykuje xD ale już na mniej uczęszczanych szlakach i owszem. I o ile millennialsi i starsi nie mają z tym problemu o tyle zetki i młodsi już tak, patrzą na tych, którzy się witają jak na kosmitów
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Niecierpie tego zwyczaju. Nie wiem kto to wymyślił i po co, bo nawet na zatłoczonych szlakach jest mnóstwo ludzi mówiących cześć i to nie jest tylko polski zwyczaj. Chce sobie pospacerować w spokoju, posłuchać muzyki albo audiobooka na słuchawkach a co druga obca osoba mówi cześć… komu to potrzebne, nie wiem. Chyba tylko po to żeby przyjezdni poczuli się przez chwilę jak podróżnicy na szlaku.felututa pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:46 pm Na szlakach górskich jest taki fajny zwyczaj mówienia 'cześć’ jak się kogoś mija - wiadomo, że na drodze do MOka się tego nie praktykuje xD ale już na mniej uczęszczanych szlakach i owszem. I o ile millennialsi i starsi nie mają z tym problemu o tyle zetki i młodsi już tak, patrzą na tych, którzy się witają jak na kosmitów![]()
Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1993
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
tak jest na Bawarii, ciągle ktoś do ciebe gada haj haj heloł, a nawet potrafi się przywitać idąc chodnikiem po drugiej stronie ulicychleb_ze_smalcem pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:51 pm Niecierpie tego zwyczaju. Nie wiem kto to wymyślił i po co, bo nawet na zatłoczonych szlakach jest mnóstwo ludzi mówiących cześć i to nie jest tylko polski zwyczaj. Chce sobie pospacerować w spokoju, posłuchać muzyki albo audiobooka na słuchawkach a co druga obca osoba mówi cześć… komu to potrzebne, nie wiem. Chyba tylko po to żeby przyjezdni poczuli się przez chwilę jak podróżnicy na szlaku.
- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 278
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Dokładnie. Sami sobie jako ludzie to robimy. Wiadomo, nie każdy musi chcieć nawijać jak katarynka z nowo poznaną osobą, ale za powiedzenie "cześć" czy "dzień dobry" losowej osobie nie wypalają języków, serio!PEONIA pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:52 pm Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
-
astronautka123
Ja pracuję w firmie produkcyjnej i jak widzę rosnące koszty wszystkiego w Polsce, obawiam się że przestaniemy być Indiami Europy i nikt już u nas nie będzie za długo produkował. Nie wiem ilu to lat kwestia. Może z 2.mvxcia pisze: ↑czw sty 29, 2026 11:15 pm Nie mamy czym się chwalić, ze jesteśmy 20 gospodarka świata.
Działamy jako outsourcing, jesteśmy Indiami Europy. Brak własnych dużych przedsiębiorstw, przedsiębiorstwa narodowe powyprzedawane.
Jak międzynarodowe korpo znajda nowy kraj z tania siła robocza to upadniemy
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Chyba jestem za zetkami w kwestii mówienia cześć na siłowni. Ogólnie witania się z całkowicie obcymi ludźmi w miejscach okolodostepnych w sytuacji kiedy nie ma relacji np pracownik- klient. Jak jeszcze chodziłam na siłownię to mało kto odpowiadał i ja się dostosowałam, bo większość ludzi idzie tam ćwiczyć, ma słuchawki w uszach, jest zajęta przebieraniem i nie musi oglądać się czy przypadkiem nie przyszła jaśnie pani chleb ze smalcem żeby się z nia witać. Po prostu ja się nikt nie odzywa, to olewam i na drugi raz się nie przywitam ale nie rusza mnie to.
Nie spotkałam się też z pytaniami kiedy kończę ani zajmowaniem kolejek. Sama też nie pytałam, szlam odrazu na coś innego. Sama może nie czułabym się poganiana w takiej sytuacji ale nie byłoby to zbyt komfortowe, bo nie każdy ma wykalkulowane ile będzie używał danego sprzętu.
Teraz chodzę tylko na osiedlowy basen i witam się ale to inna sytuacja, bo są tam ci sami ludzie, znam ich i średnia wieku to tak 60-80 lat, więc po powitaniu jest zagadywanie. I dostosowałam się do tego ale mnie to trochę meczy, bo zazwyczaj chce w spokoju przebrać się, zrobić trening w skupieniu i iść sobie z powrotem do swoich zajęć a oni przychodzą chyba się bardziej socjalizować.
Nie spotkałam się też z pytaniami kiedy kończę ani zajmowaniem kolejek. Sama też nie pytałam, szlam odrazu na coś innego. Sama może nie czułabym się poganiana w takiej sytuacji ale nie byłoby to zbyt komfortowe, bo nie każdy ma wykalkulowane ile będzie używał danego sprzętu.
Teraz chodzę tylko na osiedlowy basen i witam się ale to inna sytuacja, bo są tam ci sami ludzie, znam ich i średnia wieku to tak 60-80 lat, więc po powitaniu jest zagadywanie. I dostosowałam się do tego ale mnie to trochę meczy, bo zazwyczaj chce w spokoju przebrać się, zrobić trening w skupieniu i iść sobie z powrotem do swoich zajęć a oni przychodzą chyba się bardziej socjalizować.
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Z powodów które podałam w poście. Jak idę na szlak posłuchać książki to nie mam ochoty odpowiadać cześć każdemu miastowemu który nagle poczuł ducha puszczy. Co to za przyjemność z takiego spaceru kiedy 100x odpowiadasz cześć zupelnie niepotrzebnie.PEONIA pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:52 pm Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
Nie narzekam na samotność, na siłownię chodziłam ćwiczyć a na szlak pospacerować w spokoju i zrobić cardio nadzień. Nie poznawać ludzi.
Generalnie zgadzam się z każdym punktem, ale do tego chciałabym dodać swoją niepopularną opinię
Ja tak mam. Już się najeździłam i najchętniej siedziałabym w swoim domu, który uwielbiam. Jak mam gdzieś jechać to jeżdżę w znane mi miejsca, bo podróżowanie w nowe to stres i nikt mi nie powie, że nie
A dlaczego każdego tak boli,ze ktos moze postępować inaczej i nie chce tego robic? Skoro kogoś rzekoma epidemia samotności nie dotyka/nie boli to co za problem? Serio są osoby ,ktore wola zyc w ciszy i spokoju i nie czują takich potrzeb.PEONIA pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:52 pm Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
Tak,dla mnie w pewnych sytuacjach tak. I jednym z nich jest winda. Nie mowie,ze nie odpowiadanie w sklepie jest okej, ale tylko dlatego,ze jade na 3 pietro do lekarza,a ktos na 8 do kosmetyczki to nie znaczy,ze sie mamy witać i żegnać
- agbmrctorakwin
- MoetGlass
- Posty: 250
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
- nie uważam, żeby nazywane swojego zwierzaka w taki sposób było czymś negatywnym. Tak naprawdę co kogo obchodzi jak ktoś zwraca się do swojego zwierzęcia przecież nikogo to nie rani. Wydaje mi się że największy problem mają do tego rodzice bo mając dzieci nie wyobrażają sobie jak OBCY CZLOWIEK może nazywać w ten sam sposób swojego pupila.Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:19 pm Dodam jeszcze kilka moich niepopularnych opinii:
- osoby mówiące do swoich zwierząt per "synek/córka" a o sobie "matka" mają odzwierzakowe zapalenie mózgu i nie kupuję tej teorii, że to dla żartów. Nie, po prostu nie, to jest cringe na maksa, skręca mnie jak to słyszę i wcale nie świadczy o jakiejś wyjątkowej relacji z tym zwierzakiem. Nie wiem w czym uwłacza nazywanie siebie panią/opiekunką zamiast tej żenady
- picie alkoholu jest obecnie traktowane jako największe zło a według mnie wpadamy z jednej skrajności w drugą i napicie się wina nawet co weekend nie jest oznaką żadnej patologii jak niektórzy próbują wmówić
- wiele osób podróżuje nie dlatego że sprawia im to przyjemność tylko po to by dobrze wypaść przed innymi a zamiast tego nieraz woleli by zostać w domu albo pojechać tylko gdzieś pod miasto na urlop zamiast gdzieś daleko. W niektórych środowiskach, bardziej ekskluzywnych jak lekarze, prawnicy jest to wręcz źle widziane jeśli ktoś dwa razy w roku nie wyjedzie zagranicę na wakacje i to jest chore
- sto razy bardziej wolę w przestrzeni publicznej słyszeć płacz czy nawet krzyk dziecka niż stać koło kogoś śmierdzącego - i nie mówię niestety tylko o menelach, to mnie dobija, że nie można takiej osoby wyprosić z jakiegoś miejsca mimo że swoją osobą dręczy innych ludzi
- prawo jazdy jest obecnie traktowane jako "must have" do życia, ludzie są wręcz zmuszani do jeżdżenia samochodem a nie powinno tak być, niektórzy nie powinni jeździć bo się do tego nie nadają, nie czują się na siłach i są zagrożeniem na drodze
- uważam, że bardzo dobrze że coraz częściej mówi się o szkodliwości alkoholu i coraz więcej osób ogranicza lub całkowicie rezygnuje z picia. W naszym społeczeństwie niestety alkohol został zbyt znormalizowany i powszechny - kultura "a ze mną się nie napijesz?". Ostatnio zobaczyłam jakiś post, że gen z pije o ileś procent mniej alkoholu niż poprzednie generacje, a w komentarzach boomerzy się srali, że "oj co z tą młodzieża" "a bo teraz cpaja a nie piją" "a bo nie mają głowy do picia z lamusy". Oczywiście nie uważam żeby wypicie alkoholu od czasu do czasu było czymś złym - wszystko z umiarem. Ale problem pojawia się wtedy gdy alkohol staje się rutyna, nawet jak ktoś piję tylko w weekendy ale robi to regularnie i jest to "must have" - jest to już problem i jakieś uzależnienie. Ja palę jedną paczkę fajek na tydzień i wiem, że to nie jest dużo w porównaniu do innych palaczy, ale czy to oznacza że nie jestem uzależniona tylko dlatego że palę mniej? No nie, uzależnienie to uzależnienie. Jak ktoś wciąga kreskę na tydzień to też oznacza że nie ma problemu?
- nigdy nie spotkałam takiej osoby w swoim otoczeniu, mam wielu podróżujących znajomych, którzy robią to z pasji. Mam wrażenie, że jak ktoś ma jakieś popularne hobby ( w tym wypadku podróżowanie) to często jest to odbierane negatywnie, umniejsza się tej osobie albo sugeruje się że "robi to bo jest modne". Co do środowisk prawników czy lekarzy to się nie wypowiem bo nie mam nikogo takiego w swoim otoczeniu.
- jestem osobą w spektrum autyzmu i jestem bardzo przewrażliwiona na dźwięki. Zwłaszcza na głośne rozmowy, płacz czy głośny śmiech dziecka itp. Ale rozumiem, że często nie jest to zależne od rodziców że dziecko płacze, często są to małe dzieci, które mają pełne prawo wyrażać swoje emocje za pomocą płaczu bo nie mają innego wyjścia - dlatego noszę słuchawki które trochę wygluszaja te dzwieki i jest znosnie. Co do smrodu to popieram, zwłaszcza latem jest tragedia, tak samo nie popieram jedzenia CZEGOKOLWIEK w transporcie miejskim. Raz gościu jadł obok mnie chrupki serowe i myślałam że zwymiotuje.
- zgadzam się, sama nie mam prawka i stale słyszę pytania kiedy je zrobię i ja jak funkcjonuje X.D Uważam, że żyjąc w mieście z dobrze działająca komunikacja miejsca prawko jest zbędne. Poza tym prowadzenie samochodu to duża odpowiedzialność i nie każdy się do tego nadaje. Ja zacząłem kurs i zrezygnowałam w połowie bo strasznie się balam, czułam się niekomfortowo i miałam problem z najprostszymi manewrami więc stwierdziłam że bezpieczniejsze będzie nie kończenie tego kursu
Mam totalnie tak samo. Uwielbiam mój domek i widok, mogłabym spędzić całe 5 tygodni na tarasie i patrzeć się w dal xdBrida pisze: ↑pt sty 30, 2026 6:53 pm Generalnie zgadzam się z każdym punktem, ale do tego chciałabym dodać swoją niepopularną opinię
Ja tak mam. Już się najeździłam i najchętniej siedziałabym w swoim domu, który uwielbiam. Jak mam gdzieś jechać to jeżdżę w znane mi miejsca, bo podróżowanie w nowe to stres i nikt mi nie powie, że nieI mam taką teorię, że ci, którzy ciągle gdzieś jeżdżą, nie mają takiej przystani, miejsca, które jest najlepsze na świecie i jest ich domem i to nie w fizycznym znaczeniu.
Tak czytając o tym alkoholu to przypomniało mi się jeszcze jedno. Moim zdaniem boomerzy, pokolenie X czy Y zwłaszcza Ci urodzeni w latach 80 znacznie gorzej się "prowadzili" niż pokolenie Z i młodsze Y z lat 90.agbmrctorakwin pisze: ↑pt sty 30, 2026 7:10 pm . Ostatnio zobaczyłam jakiś post, że gen z pije o ileś procent mniej alkoholu niż poprzednie generacje, a w komentarzach boomerzy się srali, że "oj co z tą młodzieża" "a bo teraz cpaja a nie piją" "a bo nie mają głowy do picia z lamusy". Oczywiście nie uważam żeby wypicie alkoholu od czasu do czasu było czymś złym -
Pili znacznie więcej alkoholu i więcej patologicznych zachowań przejawiali. Jak nieraz porozmawiam ze starszymi znajomymi o ich studiach czy szkole średniej to odnoszę wrażenie że to była jedna wielka ruchalnia każdy z każdym i chlanie. Może to są jakieś opowieści dziwnej treści i przechwałki ale mam wrażenie, ze dzisiejsza młodzież ma jednak więcej oleju w głowie.
Nie wiem na ile to prawda, a na ile legenda, ale podobno ten zwyczaj wymyślono dlatego, że mówiąc cześć jest większa szansa, że zwrócimy uwagę na twarz osób które mijamy, co może być pomocne w przypadku zaginięcia. Na szlakach gdzie zawsze są tłumy pewnie nie ma to większego znaczenia, ale na mniej uczęszczanych już tak.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:51 pm Niecierpie tego zwyczaju. Nie wiem kto to wymyślił i po co, bo nawet na zatłoczonych szlakach jest mnóstwo ludzi mówiących cześć i to nie jest tylko polski zwyczaj. Chce sobie pospacerować w spokoju, posłuchać muzyki albo audiobooka na słuchawkach a co druga obca osoba mówi cześć… komu to potrzebne, nie wiem. Chyba tylko po to żeby przyjezdni poczuli się przez chwilę jak podróżnicy na szlaku.
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Pół legenda- pół prawda. Pół nieprawdag_girl pisze: ↑pt sty 30, 2026 7:53 pm Nie wiem na ile to prawda, a na ile legenda, ale podobno ten zwyczaj wymyślono dlatego, że mówiąc cześć jest większa szansa, że zwrócimy uwagę na twarz osób które mijamy, co może być pomocne w przypadku zaginięcia. Na szlakach gdzie zawsze są tłumy pewnie nie ma to większego znaczenia, ale na mniej uczęszczanych już tak.
Pewnie kiedyś to zostało wymyślone i miało swój cel, ale no do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. Jak idzie się gdzieś na mało uczęszczany szlak, gdzie nie ma zasięgu, może być niebezpiecznie w razie wypadku i mijasz pięć osób na krzyż, to nawet ma sens. Chociaż sama akurat nie mam pamięci do twarzy. Ale jak mijasz ok setki ludzi na godzinę, na wejściu do parku są kamery i na większych skrzyżowaniach zresztą też, wszędzie jest zasięg i telefon może być zlokalizowanyc, to jest serio niepotrzebne. Niektórzy chyba to lubią i non stop słychać tylko hi, hi, hi, hi, hi, hi, hi, hi…ledwo zipią ale część mówią.