Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
GapaGlapa
ZdalnaFanka
Posty: 496
Rejestracja: pt gru 13, 2024 10:01 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: GapaGlapa »

Anastazja_smietana pisze: sob lut 07, 2026 9:34 am W ogóle nie lubię dostawać kwiatów. Jeszcze jeśli kupione są bez okazji, np. Przy okazji zakupów w markecie i mąż poprostu pomyślał o mnie i nie robi z tego big deal to ok. Ale jeśli ktoś na każdą ważną okazję kupuje starter pack czerwone róże+bombonierka to dla mnie jest to kiczowate i czuję się potraktowana szablonowo. Plus są wielkie oczekiwania z drugiej strony bo przecież złamał kod do gier i dał kwiatki. W tej cenie można kupić srebrne kolczyki, dobrą kawę, pachnącą świeczkę itd. Ale to trzeba się już wysilić.
O widzę po raz pierwszy w życiu pokrewną duszę w temacie kwiatków

Tylko ja w ogóle nie lubię ich dostawać od nikogo . Wolę wlanie świeczkę, herbatę, nawet zwykłą czekoladę. Szkoda pieniędzy na coś, co za dwa dni wyrzucę do śmieci, bo jak to ja zapomnę, że wodę trzeba wymieniać
astronautka123

Post autor: astronautka123 »

Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
dziwnerzeczy
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm

Post autor: dziwnerzeczy »

Anastazja_smietana pisze: sob lut 07, 2026 9:34 am W ogóle nie lubię dostawać kwiatów. Jeszcze jeśli kupione są bez okazji, np. Przy okazji zakupów w markecie i mąż poprostu pomyślał o mnie i nie robi z tego big deal to ok. Ale jeśli ktoś na każdą ważną okazję kupuje starter pack czerwone róże+bombonierka to dla mnie jest to kiczowate i czuję się potraktowana szablonowo. Plus są wielkie oczekiwania z drugiej strony bo przecież złamał kod do gier i dał kwiatki. W tej cenie można kupić srebrne kolczyki, dobrą kawę, pachnącą świeczkę itd. Ale to trzeba się już wysilić.
Ja też nie lubię dostawać bukietów, a co roku na urodziny dostaję od dalszych znajomych (pamiętają, więc to wciąż miłe) i nie dość, że nie mam wazonów to nawet większy słoik często ciężko mi znaleźć, żeby móc te kwiaty włożyć do wody, ale kombinuję jak się da.
Najbardziej się ucieszyłam jak parę lat temu dostałam roślinę w doniczce. Do dziś ją mam.

Kwiaty cięte to dla mnie trochę marnotrawstwo i, może to głupie, ale wolałabym po prostu pójść z kimś na spacer na łąkę, żeby sobie popatrzeć na te rosnące. :D
Awatar użytkownika
again
Koczkodan
Posty: 111
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 11:30 pm

Post autor: again »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
O mam podobnie, też jakoś już mi trudno założyć pewne fasony. Kiedyś bardzo lubiłam nosić krótkie szorty, nawet w okresie zimowym, po prostu zamiast mini - rajstopy i szorty. Teraz mam jakoś opór; czuję, że zbliżam się już do momentu "z tyłu liceum z przodu muzeum" 😅
Awatar użytkownika
joalla
Dieta 600 kcal
Posty: 2271
Rejestracja: czw cze 27, 2024 2:56 pm

Post autor: joalla »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
Moim zdaniem, czy wypada zależy tylko od okazji, a czy pasuje- od typu urody i stanu skóry na różnych częściach ciała (mając gładkie nogi, ale pomarszczony dekolt, będzie się ładnie wyglądać w mini, ale źle w dekolcie).
astronautka123

Post autor: astronautka123 »

joalla pisze: sob lut 07, 2026 2:00 pm Moim zdaniem, czy wypada zależy tylko od okazji, a czy pasuje- od typu urody i stanu skóry na różnych częściach ciała (mając gładkie nogi, ale pomarszczony dekolt, będzie się ładnie wyglądać w mini, ale źle w dekolcie).
Nie chodzi mi tylko o odkrywanie ciała, ale konkretne fasony bardziej. Np wspomniana już mini była z eko skóry i chciałam uzyskać "zadziorny" look a potem jak zdjęcia zobaczylam z imprezy to się zdołowałam.
xnyxx
SushiRoll
Posty: 248
Rejestracja: wt gru 27, 2022 4:21 pm

Post autor: xnyxx »

123wiosna123 pisze: sob lut 07, 2026 8:17 am Czym różni sie wysiłek w pójściu do kwiaciarni i kupieniu kwiatka a wysiłek w pójściu do marketu i kupieniu kwiatka? Serio nie widzę jakiejkolwiek różnicy i właściwie w obu przypadkach to zero jakiegokolwiek wysiłku. To jest pojscie do kwiaciarni lub sklepu. Naprawde to żaden wysiłek
No właśnie dla mnie to się różni, market jest na każdym kroku, a jednak do kwiaciarni trzeba się np. przejść. Takie coś mogłam dostawać od kolegów z klasy w podstawówce, od mojego faceta wymagam więcej. Don’t judge me XDD
xnyxx
SushiRoll
Posty: 248
Rejestracja: wt gru 27, 2022 4:21 pm

Post autor: xnyxx »

Ogólnie uważam, że społeczeństwo za mało oczekuje od mężczyzn. Kobieta ma pracować, ładnie wyglądać, zajmować się dziećmi, domem, mężem, być zajebistą kochanką, być wykształconą i mogłabym tak wymieniać. A mężczyzna? Fajnie jak umie wymienić żarówkę, jak się zajmuje własnym dzieckiem i coś czasem ugotuje, opcjonalnie sprząta po sobie.
Awatar użytkownika
iksde12345
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
A ja mam to w d.. i będę dalej się seksi ubierać po 40 🥰 odwalmy się już od kobiet, mądrze ktoś powyżej napisał, że od mężczyzn się wymaga za mało, a od kobiet za dużo
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
Przypomniała mi się kobieta-fotograf z sąsiedztwa. Miała styl wyzywający, odsłaniała dużo ciała w codziennej pracy (osiedlowe studio typu dowody, paszporty). Przy naszym pierwszym kontakcie miała coś między 45-50 i odebrałam ją jako strasznie tandetną. Miałam takie myśli "jak ktoś taki ma mi zrobić fajne zdjęcia?". No niestety oceniamy po wyglądzie pomimo szczerych chęci, żeby tak nie robić. :( Teraz ta babeczka wygląda super, ma styl dobrany do wieku, ale jednocześnie jest orginalna, kolorowa. Od razu +1000 do profesjonalizmu. Moze zmieniła pracę, bo tego studia już nie ma i wypada się ubierać inaczej. W każdym razie wygląda super pro i pozytywnie. Widuję ją czasem na ulicy i zawsze, pomimo wieku, jest świeża, promienna. Przy naszym pierwszym kontakcie odbierałam ją jako wulgarną, tandetną. Ona pewnie chciała przedłużyć młodość i być "seksi".
astronautka123

Post autor: astronautka123 »

iksde12345 pisze: sob lut 07, 2026 2:44 pm A ja mam to w d.. i będę dalej się seksi ubierać po 40 🥰 odwalmy się już od kobiet, mądrze ktoś powyżej napisał, że od mężczyzn się wymaga za mało, a od kobiet za dużo
Wiem, sama nie lubię tego że kobiety są tak bardzo ocenianie przez pryzmat wyglądu. Jak ktoś używa przy mnie określenia "stara baba" to lepiej żeby zszedł mi z oczu. Jestem za niefarbowaniem siwych włosów. A jednak wpadłam w tę pułapkę.
Awatar użytkownika
gunernialne
Currently:Dominicana
Posty: 1731
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Kosmetolodzy to to samo co kosmetyczki tylko stopień wyżej, po studiach wyższych a nie kursach i nie powinny/powinni zajmować się "poważną" medycyną estetyczną (botoks, inne wypełnienia itd)
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
No i wpada ageism, body shaming i gruba projekcja. Niech każdy nosi to, co lubi, byleby to w miarę pasowało do figury i cery, oczu itd. I też nie musi, jak kogoś to nie interesuje. Ja zawsze mówię i kobietom i mężczyznom: noście, co chcecie i w czym się dobrze czujecie, macie zmarszczki, macie fałdki? Bardzo dobrze! Miejcie i bądźcie z siebie dumni i nie dajcie się wtłoczyć w schematy i wydumane zasady od nikogo dla nikogo, typu: po 40 nie wypada tego i tego i widać zmarszczki. Nie musicie ukrywać tych zmarszczek itd. Tak się składa, że ludzie to ludzie, a nie manekiny i mają różne niedoskonałości, które tak naprawdę nadają im charakteru i indywidualizmu, a nie są powodem do wstydu. Ale jasne, po 40 to już jedną nogą w grobie, xd :/ Tylko dlatego, że ktoś się sam w swojej skórze czuje niepewnie i chce innych zrównać do swojego poziomu samopoczucia, nie oznacza, że trzeba się temu poddawać. A sprowadzanie wyborów ubraniowych do "polowania na partnera" nawet nie skomentuję, bo musiałabym wyjątkowo pocisnąć. A to wszystko pod pozorem "to tylko moja opinia". Takie "opinie" uderzają przede wszystkim w ludzi, którzy już i tak mają sporo kompleksów i niepewności i takie gadanie tylko to w nich utrwala. A inni mogą to potem odkręcać i przywracać innym wiarę w siebie, którą by mogli mieć, gdyby na każdym kroku nie spotykali się z tego typu niby tylko opiniami.
Awatar użytkownika
again
Koczkodan
Posty: 111
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 11:30 pm

Post autor: again »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 3:35 pm Wiem, sama nie lubię tego że kobiety są tak bardzo ocenianie przez pryzmat wyglądu. Jak ktoś używa przy mnie określenia "stara baba" to lepiej żeby zszedł mi z oczu. Jestem za niefarbowaniem siwych włosów. A jednak wpadłam w tę pułapkę.
Same here, propsuje kobiety 40+ które chodzą w obcisłych ciuchach, mini itd, ale sama mam problem. I wiem że to mój problem i niech każdy się ubiera jak ma ochotę.
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 748
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Ja tam uwielbiam cięte kwiaty 🌸 Pamiętam, jak wróciłam do PL na studia i te kwiaty z supermarketu to był totalny game changer w moim życiu, nagle mogłam mieć zawsze piękny bukiet na stole w przystępnej cenie.

Jak zaczęłam się spotykać z moim obecnym narzeczonym, to od razu mu mówiłam, że uwielbiam kwiaty i że już wolę dwa bukiety goździków z Lidla, niż żeby się miał wykosztować na róże z kwiaciarni, które często padały mi szybciej niż te z marketu. Albo żeby podkradł kilka gałązek bzu mamie z ogródka, jak dla mnie to ma jeszcze większy urok

W temacie, to najbardziej wkurza mnie, jak ktoś dostaje bukiet i wkłada go do za małego naczynia… Tulipany w niskiej szklance zaraz się kładą. Wiem, że każdy ma inne priorytety zakupowe, ale brak kilku wazonów różnej wielkości jest dla mnie serio nie do zrozumienia xd
dziwnerzeczy
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm

Post autor: dziwnerzeczy »

jenta pisze: sob lut 07, 2026 5:21 pm Wiem, że każdy ma inne priorytety zakupowe, ale brak kilku wazonów różnej wielkości jest dla mnie serio nie do zrozumienia xd
Nie mam ani jednego wazonu i nie rozumiem jak można mieć ich kilka i do tego różnej wielkości. Ale, jak już wspomniałam, nie lubię ciętych kwiatów. :D

Mam dużo zielonych roślin u siebie i wygląda to pięknie. Chyba po prostu zamiast w wazony, to zaopatruję się w doniczki (akurat muszę kupić większą doniczkę).
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

astronautka123 pisze: sob lut 07, 2026 12:05 pm Moja opinia na dziś: z jednej strony body positive, róbta co chceta... Ale gdzieś w głębi duszy uważam, że kobiecie w wieku powiedzmy ok 40 lat i wzwyż nie wypada nosić wszystkiego. Ale mówię to tylko po sobie. Czuję kuriozalnie jak zakładam spinkę do włosów z kokardą (kilka lat temu bez żenady nosiłam) albo spódnice mini. Po prostu mam wrażenie, że wyglądam jak rozwódka polująca na partnera. Odnoszę wrażenie, że każda rzecz inna niż klasyka podkreśla najmniejszą zmarszczkę. Zakładając cokolwiek co jest "trendy" czuję się jakby każdy oceniał mnie pod kątem tego, że chce się na siłę odmłodzić.
Musisz przestać być dla siebie taka surowa, życie jest za krótkie żeby się przejmować tym co niby wypada. Kiedy jak nie teraz? Ja sobie kupiłam szalikoczapke z misiowymi uszami jak dla dziecka i wstydziłam się ją założyć a ostatnio stwierdziłam "pie*dolę, kto chce niech się gapi, zakładam" xD
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Uważam, że w temacie starzenia się są często podwójne standardy. Jak starszy facet ubiera sie jak młodzi to wszyscy mówią wow, super podąża za trendami! Jak kobieta tak się ubiera to zaraz są opinie typu "nie potrafi się ubrać adekwatnie do wieku, próbuje sama siebie oszukać". Gdy facet ma siwe włosy to jest silver foxem, za to jak kobieta ma siwe włosy i ich nie farbuje to jest zaniedbana. Jak facet ma brzuszek to ma "dad body" ale jak kobieta ma więcej ciała to "spasła się na starość, nie dba o siebie".
Wiele razy czytałam opinie, że faceci starzeja się jak wino, a kobiety jak mleko i uważam, że to totalna bzdura. To zjawisko i teksty to tylko dowód na to, że pod tym względem kobiety mają trudniej bo przez to, że są uważane za "płeć piękna" to oczekuje się od nich, że przez całe życie będą stawać na rzęsach żeby nie było widać oznak starzenia.
Ludzie powinni zrozumieć, że starzenie się to przywilej, którego nie kazdy człowiek może doświadczyć - dlatego zmarszczki, siwe włosy i inne oznaki upływu czasu powinny być prędzej powodem do dumy niż do wstydu. Oczywiście jeśli jakiś człowiek (bez względu na płeć) chce korzystać z medycyny estetycznej czy z innych "narzędzi" to niech sobie korzysta, ale nigdy nie powinno być to spowodowane przez nacisk i presję społeczną tylko przez świadomy wybór i indywidualne preferencje. Poza tym widać tendencje, że ludzie uwielbiają oceniać wygląd kobiet. Gdy jakaś kobieta starzeje się naturalnie (mówię teraz o kobietach show-biznesu) to jest pełno komentarzy "jak ona wygląda" "nie dba o siebie" "przecież wygląda starzej!". Za to gdy kobieta korzysta z medycyny estetycznej, chirugi plastycznej, farbuje włosy, "odmładza się" ubiorem to ludzie komentują "co ona z siebie zrobiła" "nie potrafi się starzec z godnością" "nie potrafi zaakceptować swojego wieku" itp.
duppajasio
Koczkodan
Posty: 107
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

O ile nie jesteś celebrytką (bo wtedy Cię obgadają na Wandzie) to noś co chcesz w dowolnym wieku. Na ulicy nikogo to nie obchodzi, każdy się i tak gapi w telefon.
Myzaree

Post autor: Myzaree »

Brida pisze: pt lut 06, 2026 2:25 pm Wtedy nikt nie chciałby wykonywać zawodów trudnych, z dużą odpowiedzialnością, wymagających lat nauki i przygotowań. Chyba, że wymyślisz inny sposób motywowania ich ;)
Może dochód gwarantowany byłby dobrym pomysłem, np gdyby pracy na rynku było bardzo mało, bo nastąpiła taka automatyzacja.
Zawód trudny to masz na myśli jaki?
Szambiarz -trudny, nieprzyjemny, narażony na dużo nieprzyjemności przez kontakt z fekaliami. Wysoko wynagradzany? -nie.
Kasjerka -trudny, obciążający, kontakt z klientami, który bywa nieprzyjemny, długie godziny pracy ponad siły, wysoko wynagradzany? -nie.
Ratownik medyczny-trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wysoko wynagradzany? -nie.
Nauczyciel -trudny, obciążający, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -nie.
Lekarz -trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -owszem.

Wielu ludzi wykonuje zawody obarczane dużą odpowiedzialnością, wymagających wielu lat nauki, wiedząc że do dużych pieniędzy ich to nigdy nie zaprowadzi.

Tak że wciąż uważam, że takie rozwiązanie byłoby korzystniejsze dla społeczeństwa niż obecny system, gdzie jeden nie ma co do gara włożyć, a ktoś inny zarabia miliony, czy miliardy, wcale nie wykonując trudniejszej pracy, niż ten pierwszy.

Ale spokojnie, moja niepopularna opinia jest tylko niepopularną opinią, nigdy się w tym świecie nie ziści, więc można się rozejść ✌️😉
Myzaree

Post autor: Myzaree »

joalla pisze: pt lut 06, 2026 3:08 pm Rzeczywiście dość kontrowersyjne, by osoby wykonujące zawód wysokiej odpowiedzialności, wymagający lat przygotowań, zarabiały tyle samo, co sprzedawca kebaba, czy kasjerka w sephorze. Z założenia wyższe wynagrodzenie jest nagrodą za wyższe kompetencje, większą odpowiedzialność, bogate doświadczenie i odpowiednie wykształcenie (w niektórych zawodach wykształcenie jest niezbędne), Nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek sprawiedliwością społeczną i doprowadziłoby do sytuacji, w której mało kto chciałby wykonywać zawody trudne, więc wykonywałaby je głównie osoby z wielkimi majątkami nagromadzonymi na przestrzeni pokoleń, które miałby zwyczajną chęć robić coś trudniejszego za kiepski pieniądz. Ewentualnie te osoby bogate byłoby po prostu stać na poświęcenie x lat na naukę trudnego zawodu (zazwyczaj nie da się tego połączyć z zarobkowaniem), a potem zawody trudne byłyby obsadzone tylko przez nich i zatoczylibyśmy koło w dostępności wejścia do prac “prestiżowych”, na których bogaci, gdy tylko by osiedli, zaczęliby zarabiać pieniądze niezgodne z ustaleniami, zgodnie z zasadą, że są “ponad prawem”. Fajnie jest wierzyć w tego typu równość ekonomiczną, ale nawet idealiści często niszczą się od pieniądza i działacze społeczni, gdy tylko powąchają skarbiec Sknerusa McKwacza, stają się nagle przyjacielami skostniałych elit finansowych, nie uczciwie pracujących ludzi. To rozwiązanie jest kiepskie na wielu poziomach.
Rozpisałam się bardziej w komentarzu wyżej.
Uważam, że świat byłby pieknieszy gdyby ludzie nie kierowali się chęcią dążenia do jak największych pieniędzy.
Zawody trudne są wykonywane za małe pieniądze, bynajmniej z powołania..

Nie zamierzam zmieniać świata, moja niepopularna opinia jest tylko niepopularną opinią, nigdy się w tym świecie nie ziści ✌️😉
Awatar użytkownika
joalla
Dieta 600 kcal
Posty: 2271
Rejestracja: czw cze 27, 2024 2:56 pm

Post autor: joalla »

Myzaree pisze: sob lut 07, 2026 8:58 pm Zawód trudny to masz na myśli jaki?
Szambiarz -trudny, nieprzyjemny, narażony na dużo nieprzyjemności przez kontakt z fekaliami. Wysoko wynagradzany? -nie.
Kasjerka -trudny, obciążający, kontakt z klientami, który bywa nieprzyjemny, długie godziny pracy ponad siły, wysoko wynagradzany? -nie.
Ratownik medyczny-trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wysoko wynagradzany? -nie.
Nauczyciel -trudny, obciążający, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -nie.
Lekarz -trudny, narażony na dużo niebezpieczeństw, wymagający lat nauki, potencjalnie wybierany z powołania, wysoko wynagradzany? -owszem.

Wielu ludzi wykonuje zawody obarczane dużą odpowiedzialnością, wymagających wielu lat nauki, wiedząc że do dużych pieniędzy ich to nigdy nie zaprowadzi.

Tak że wciąż uważam, że takie rozwiązanie byłoby korzystniejsze dla społeczeństwa niż obecny system, gdzie jeden nie ma co do gara włożyć, a ktoś inny zarabia miliony, czy miliardy, wcale nie wykonując trudniejszej pracy, niż ten pierwszy.

Ale spokojnie, moja niepopularna opinia jest tylko niepopularną opinią, nigdy się w tym świecie nie ziści, więc można się rozejść ✌️😉
Akurat szambiarz jest w stanie zarobić do 18k (brutto) miesięcznie, szybkie info z Google.

https://eprzedsiebiorca.com.pl/2025/05/ ... go-pensja/


Dla mnie zawód trudny to taki, do którego przyuczanie z racji jego specyfiki zajmuje więcej czasu (trudny intelektualnie, nie ciężki fizycznie) i jednocześnie praktycznie wyklucza podejecie jakikolwiek pracy w trakcie nauki (brak czasu), a do tego jego wykonywanie to duża odpowiedzialność za sprawy innych osób, mogąca w znaczący sposób wpływać na ich życie (nauczyciele powinni zarabiać wiecej).
Myzaree

Post autor: Myzaree »

joalla pisze: sob lut 07, 2026 9:16 pm Akurat szambiarz jest w stanie zarobić do 18k (brutto) miesięcznie, szybkie info z Google.

https://eprzedsiebiorca.com.pl/2025/05/ ... go-pensja/


Dla mnie zawód trudny to taki, do którego przyuczanie z racji jego specyfiki zajmuje więcej czasu (trudny intelektualnie, nie ciężki fizycznie) i jednocześnie praktycznie wyklucza podejecie jakikolwiek pracy w trakcie nauki (brak czasu), a do tego jego wykonywanie to duża odpowiedzialność za sprawy innych osób, mogąca w znaczący sposób wpływać na ich życie (nauczyciele powinni zarabiać wiecej).
Fajnie ze wytknęłaś jedną pomyłkę, pomijając inne przykłady. Pomyłkq, miałam na myśli tzw. 'kanalarza', bo tu mam info z pierwszej ręki, że mimo dużego niebezpieczeństwa zarobki są marne.
No dla mnie zawód trudny to taki i taki, który jest po prostu trudny, wymagający fizycznie, taki którego nie każdy jest w stanie się podjąć.

No i uważam, że nie tylko trudne zawody powinny dużo zarabiać, bo nie każdy jest w stanie się podjąć trudnego zawodu z różnych względów, a też powinien móc godnie żyć. Z tego wynika moja niepopularna opinia i tyle w tym temacie.
Edy
Modna
Posty: 414
Rejestracja: sob paź 21, 2023 11:56 am

Post autor: Edy »

To teraz ja napiszę
Dodam tylko, ze bez czytania wątku, więc nie wiem, czy opinie niepopularna, ale moje.

Zaczynam.:

1. Uważam, że wiele ludzi mających dzieci nie powinno ich mieć. Lub gdy juz ,,muszą miec" powinni ogarnąć dooope o wziąć sie za siebie i zmienić a nie powielać schematy.
2. Ludzie nie chcący dzieci moze i są egoistami, ale Ci co je chcą też są egoistami, bo robią to dla własnego ja.
3. Nie ma żadnego obowiązku przedłużania gatunku. Gówno obchodzi mnie, czy ludzkość przetrwa.
4. Życie jest trochę bez sensu. Rodzisz sie i umrzesz. Mimo wszystko uważam, ze warto ten czas dobrze wykorzystać ;P
Proseczko, wineczko
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

MissNobody66 pisze: sob lut 07, 2026 5:48 pm Musisz przestać być dla siebie taka surowa, życie jest za krótkie żeby się przejmować tym co niby wypada. Kiedy jak nie teraz? Ja sobie kupiłam szalikoczapke z misiowymi uszami jak dla dziecka i wstydziłam się ją założyć a ostatnio stwierdziłam "pie*dolę, kto chce niech się gapi, zakładam" xD
Ja w zeszłym roku kupiłam nauszniki z różkami jelonków, mam też czapkę z kotami i jak z kimś rozmawiam, np. w sklepie, to wręcz zwracam na nie uwagę, bo uważam, że są piękne i warte docenienia, poza tym to element mojego poczucia humoru, ja się po prostu lubię pośmiać, a przy okazji porozmawiać, a takie nietypowe elementy stroju zawsze są jakimś punktem zaczepnym konwersacji. Same plusy, zero minusów. Szalikoczapka z misiowymi uszami też brzmi mega.