Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
samcukier
Channelka
Posty: 33
Rejestracja: śr mar 27, 2024 4:57 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: samcukier »

moja niepopularna opinia: pary/małżeństwa które szukają wrażeń keksualnych praktykując swingowanie, trójkąty itp to pary którym „czegoś” brakuje (keksualnie, w związku na poziomie relacji, komunikacji, życia codziennego) i tą praktyką próbują nadrobić/zatuszować owy brak w relacji. Co sądzicie o tym? jestem ciekawa, bo spodziewam się bardziej luźnych głosów w tym temacie. Dla mnie to nie jest luz, otwartość a przekroczenie granic, które są zarezerwowane dla związku, partnera. Oczywiście są w związku granice przepuszczalne, półprzepuszczalne i nieprzepuszczalne -właśnie do tej trzeciej granicy zaliczam temat swingersów. Mając chęć spróbowania czegos w trojkącie, pierw zapytałabym się skąd wynika u mnie taka chęć - czy może wkradła się nuda? czy może w czymś nie wystarcza mi partner i liczę ze taki eksperyment mnie/jego ożywi?
druga moja niepopularna opinia: mówienie wszędzie i wszystkim jaką ma się chcice, jak to się by poru*chalo, jak to się ma zakwasy po ru*chaniu, sprowadzanie wszystkiego do erotyki, keksu czy to poprzez sprośne „zabawne” komentarze czy skojarzenia jest dla mnie odpychające i męczące 🫠🤮 po prostu przesyt. Nie mówię tu o tematyce FIZJOLOGII, BIOLOGII człowieka i robienia z tematu keksu tabu, ale właśnie o skrajności. Może jestem nakręcona, ale mam w swoim gronie taką kobietę - przykład: mówisz o zapotrzebowaniu białka, a ona zaczyna się uśmiechać i podśmiechiwać ze dziś już miała białko rano, ale może na wieczór tez się uda. OK ROZUMIEM JEDEN ŻART. ale to kobieta, która będąc w jej gronie to jest na porządku dziennym. Siedzicie, pijecie kawę „ale bym wyru*chala kogoś, wszystko - mam taka chcice, a mój mąż już nie daje rady”. Kolejny przykład: chodzi na siłownie, ale nie może robić przysiadów z obciążeniem bo się jej uda tak zaciskają i miejsca intymne ze jest w stanie dojść. OK ROZUMIEM, może tak ma. Ale to, że akurat to pada z jej ust, gdzie takie bycie ostentacyjnym keksualnie w każdej rozmowie jest na porządku dziennym, to mam takie chryste dobrze ze nie dochodzisz podczas jazdy rowerem 😵‍💫 czy rozumiecie moje spostrzeżenie? Spotkaliście sie z takim czymś? W pewnym momencie poczułam ze jest tego dla mnie za dużo (?). I to nie jest obrzydliwy mężczyzna po 50 typowy, „wuj z wesela” ale kobieta w moim wieku, a wiedząc ze muszę przebywać w jej gronie mam przed oczami 50letniego wuja z wesela 🤮
I tak, rozmawiam np z przyjaciółkami na tematy keksualne, słucham ich bądź radzę się - tutaj to moje obrzydzenie nie występuje i nie uważam tego za coś obleśnego.
samcukier
Channelka
Posty: 33
Rejestracja: śr mar 27, 2024 4:57 pm

Post autor: samcukier »

moja kolejna niepopularna (a może nie aż tak niepopularna?) opinia: większość ludzi nie mówi tego co szczerze myśli/uważa ze względu na to by nie zostać wykluczonym, bądź nielubianym. Ludzie wola powiedzieć w gronie bliskich osób (rodzina, przyjaciele) to co chcą te osoby usłyszeć. Mówienie prawdy, nagiej prawdy - tak jak się uważa bez owijania czegos w lukier - spowodowałoby ze ludzie byliby samotnikami. Bądź relacje nie trwałyby zbyt długo. Krótko mówiąc: hamujemy się i gryziemy w język częściej niż nie. Uważam ze właśnie dotyczy to przyjaciół, znajomych i rodziny. W związku możemy sobie mówić co chcemy, bo jest miłości i uczucie, wiec wychodzimy z założenia ze to mocny fundament relacji, a wiec można sobie pozwolić na szczerość - bo szczerość nie zawali w tym przypadku relacji, a wzmocni. Co sądzicie?
Kolejna moja opinia: dobranie się w pare i bycie w związku z kimś jest trudniejsze niż bycie w samotności.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

samcukier pisze: sob mar 14, 2026 6:44 pm moja kolejna niepopularna (a może nie aż tak niepopularna?) opinia: większość ludzi nie mówi tego co szczerze myśli/uważa ze względu na to by nie zostać wykluczonym, bądź nielubianym. Ludzie wola powiedzieć w gronie bliskich osób (rodzina, przyjaciele) to co chcą te osoby usłyszeć. Mówienie prawdy, nagiej prawdy - tak jak się uważa bez owijania czegos w lukier - spowodowałoby ze ludzie byliby samotnikami. Bądź relacje nie trwałyby zbyt długo. Krótko mówiąc: hamujemy się i gryziemy w język częściej niż nie. Uważam ze właśnie dotyczy to przyjaciół, znajomych i rodziny. W związku możemy sobie mówić co chcemy, bo jest miłości i uczucie, wiec wychodzimy z założenia ze to mocny fundament relacji, a wiec można sobie pozwolić na szczerość - bo szczerość nie zawali w tym przypadku relacji, a wzmocni. Co sądzicie?
Kolejna moja opinia: dobranie się w pare i bycie w związku z kimś jest trudniejsze niż bycie w samotności.
1. Zgadzam się z tobą, dlatego lepiej otaczać się ludźmi, z którymi można szczerze pogadać, którzy nie obrabiają tyłka, nie śmieszują na siłę. Kupę lat zajęło mi dojście do tego, że jeśli ktoś mi nie odpowiada, to nie muszę wchodzić z nim w głębsze rozmowy czy interakcje. Nie oznacza to, że mam być niemiła lub unikać specjalnie tej osoby. Po prostu nie z każdym warto łapać zażyłość.

2. Też się zgadzam. Ale te trudności związkowe są zupełnie innego rodzaju niż trudności związane z byciem w pojedynkę. W związku na dłuższą metę nie można udawać, nawet samemu przed sobą. Partner widzi nas takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Wiele osób nie chce / boi się tego odsłonięcia przed kimś, a bez tego związek nie przetrwa. Tak samo po tym odsłonięciu - partner może uznać, że jednak nie tak nas widział. Najłatwiej mają osoby, które zawsze są szczere, otwarte i spontaniczne. Od razu kawa na ławę. Z rozmów z bliskimi mi facetami wiem, jak wygląda zrzucenia fasady przez kobiety. Z doświadczenia wiem, jak to wygląda u faceta. Nagle miła i sympatyczna dziewczyna okazuje się toksyczną wariatką, a zaradny, rozsądny facet - zalega na kanapie z grami. Oczywiście to przykłady. Bywa różnie. Dlatego trzeba się poznawać, co w dzisiejszych czasach jest trudniejsze. :( Każdemu życzę, żeby partnerzy okazywali się tacy, jakimi byli na początku relacji, otwarci, bez przesadnego udawania, ukrywania. Chyba kobiety (moje zdanie tak na szybko) są mniej skłonne do udawania na początku relacji i z czasem nie przestają się starać. Ciekawa jestem, co sądzicie.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Rzeka.chaosu pisze: sob mar 14, 2026 8:04 pm
2. Też się zgadzam. Ale te trudności związkowe są zupełnie innego rodzaju niż trudności związane z byciem w pojedynkę. W związku na dłuższą metę nie można udawać, nawet samemu przed sobą. Partner widzi nas takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Wiele osób nie chce / boi się tego odsłonięcia przed kimś, a bez tego związek nie przetrwa. Tak samo po tym odsłonięciu - partner może uznać, że jednak nie tak nas widział. Najłatwiej mają osoby, które zawsze są szczere, otwarte i spontaniczne. Od razu kawa na ławę. Z rozmów z bliskimi mi facetami wiem, jak wygląda zrzucenia fasady przez kobiety. Z doświadczenia wiem, jak to wygląda u faceta. Nagle miła i sympatyczna dziewczyna okazuje się toksyczną wariatką, a zaradny, rozsądny facet - zalega na kanapie z grami. Oczywiście to przykłady. Bywa różnie. Dlatego trzeba się poznawać, co w dzisiejszych czasach jest trudniejsze. :( Każdemu życzę, żeby partnerzy okazywali się tacy, jakimi byli na początku relacji, otwarci, bez przesadnego udawania, ukrywania. Chyba kobiety (moje zdanie tak na szybko) są mniej skłonne do udawania na początku relacji i z czasem nie przestają się starać. Ciekawa jestem, co sądzicie.
Zgadzam się i uważam, że wspólne mieszkanie to najszybszy sposób na autentyczność. Na etapie randkowania naturalnie zakładamy maski, ale pod jednym dachem szybko one opadają, odsłaniając nasze dziwactwa i nawyki. Znam wiele par, które świetnie funkcjonowały na odległość albo "pomieszkując" u siebie nawzajem ale po wspólnym zamieszkaniu poległy w starciu z codziennością, gdy ekscytację wyczekiwanym spotkaniem zastąpiła rutyna. Choć sama czuję sentyment do początków, teraz doceniam obecną stabilizację. Rutyna bywa trudna, ale jeśli obie strony o to dbają, można w niej odnaleźć spokój nie tracąc przy tym tej iskry i ekscytacji drugą osobą. Ważnym jeszcze czynnikiem są tragedie, jak choroba czy strata kogoś bliskiego - bezlitośnie obnażają fundamenty relacji, wtedy stajemy się najtrudniejszą i "najgorszą" wersją samych siebie. Wierzę, że partnerstwo to nie jest sztywne 50/50 każdego dnia. Czasami jedna osoba daje z siebie 20%, a druga musi przejąć 80%. Cała sztuka polega na tym, by w tych trudnościach potrafić się wymieniać ciężarem
Awatar użytkownika
Jynna
MiamiBicz
Posty: 390
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

agbmrctorakwin pisze: sob mar 14, 2026 9:49 pm Cała sztuka polega na tym, by w tych trudnościach potrafić się wymieniać ciężarem.
Ale podoba mi się to zdanie! <3
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

Fjoki pisze: sob mar 14, 2026 4:19 pm No tak się mówi, że jak mroźna zima to trochę mniej kleszczy. Nie wiem gdzie mieszkasz więc nie wiem jaka była pogoda. Kot który do mnie przychodzi póki co nie przyniósł żadnego.
Niestety to jest często powtarzany mit, kleszcze dobrze sobie radzą nawet przy dużych mrozach bo zagrzebują się w ściółkę,a śnieg izoluje je od mrozu i utrzymuje ciepło ziemi 😢
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 86
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

To nie lewackie aktywistki, media, gazety wyborcze i Marta Lempart demonizują macierzyństwo innym kobietom, tylko - surprise surprise - matki. Te matki, które komentują pod podróżniczymi rolkami na IG ,,ciesz się, że jeszcze możesz jeździć, gdzie chcesz, jak pojawią się dzieci, to skończy się ta swoboda''. Te matki, które godzinami z makabrycznymi szczegółami opowiadają, jak wyglądała ich ciąża i poród. Te matki, które narzekają na to, że nie mogą sobie pozwolić na spontaniczne wyjście ze znajomymi, że nie mogą sobie zaplanować jakiejś wycieczki, bo mają dziecko. Te matki, które heheszkują, że jak pijesz ciepłą kawę i możesz się wysrać w spokoju, to na pewno nie masz dzieci. Także te same matki gdy słyszą, że nie chcesz mieć dzieci, mówią ,,ale jak to? to najwspanialsze, co może cię spotkać!''
Czy ktoś może potrafi wytłumaczyć tę logikę?
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

ballerinacappuccina pisze: ndz mar 15, 2026 3:10 pm To nie lewackie aktywistki, media, gazety wyborcze i Marta Lempart demonizują macierzyństwo innym kobietom, tylko - surprise surprise - matki. Te matki, które komentują pod podróżniczymi rolkami na IG ,,ciesz się, że jeszcze możesz jeździć, gdzie chcesz, jak pojawią się dzieci, to skończy się ta swoboda''. Te matki, które godzinami z makabrycznymi szczegółami opowiadają, jak wyglądała ich ciąża i poród. Te matki, które narzekają na to, że nie mogą sobie pozwolić na spontaniczne wyjście ze znajomymi, że nie mogą sobie zaplanować jakiejś wycieczki, bo mają dziecko. Te matki, które heheszkują, że jak pijesz ciepłą kawę i możesz się wysrać w spokoju, to na pewno nie masz dzieci. Także te same matki gdy słyszą, że nie chcesz mieć dzieci, mówią ,,ale jak to? to najwspanialsze, co może cię spotkać!''
Czy ktoś może potrafi wytłumaczyć tę logikę?
A najśmieszniejsze jest to, że jak powiesz, że nie chcesz dzieci bo nie chcesz by się skoczyło i chcesz mieć święty spokój to one nagle przebiegły maraton, zwiedziły Saharę, wspięły się na mount everest, zostały prezesem KGHM i wybudowały pałac 4000 metrów i trzy hektary ogrody bo „dziecko nie jest żadną przeszkodą i nic w życiu nie zmienia” yhyyyyyy
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Opinia o posiadaniu dzieci, ale skupiająca się na mężczyznach: uważam, że męski entuzjazm wobec ojcostwa to często luksus wynikający z braku fizycznej odpowiedzialności za prokreację. Gdyby to mężczyźni musieli znosić ból porodu i połóg, ich zapał do zakładania rodzin drastycznie by spadł, a aborcja stałaby się bezdyskusyjnym, powszechnie dostępnym prawem. Wielu mężczyzn pragnie dzieci tylko dlatego, że to nie oni płacą za nie własnym ciałem i zdrowiem. Przeczytałam ostatnio ciekawe porównanie - że część mężczyzn pragnie dziecka na takiej samej zasadzie jak małe dzieci marzą o szczeniaku - i całkowicie się z tym zgadzam
EmEm
MolieraDress
Posty: 1163
Rejestracja: pn lut 27, 2023 4:07 pm

Post autor: EmEm »

Jakby to faceci mieli rodzić to już dawno byśmy wyginęli 🤣🤣🤣
Awatar użytkownika
MissNobody66
GreckieWakacje
Posty: 281
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

agbmrctorakwin pisze: pt mar 13, 2026 2:04 pm Zmieniając temat: Moja niepopularna opinia jest taka, że to nie brak możliwości intelektualnych odcina seniorów od świata, tylko nasza znieczulica, którą zamieniliśmy w kłamstwo, że "oni się już nie nauczą”. Prawda jest taka, że mnóstwo starszych osób bardzo chce ogarniać aplikacje, bankowość czy komunikatory, bo widzą, że bez tego stają się niesamodzielni. Problemem nie jest ich wiek, tylko strach przed naszą reakcją - boją się, że zostaną wyśmiani, że usłyszą ciężkie westchnienie albo że ktoś po raz kolejny powie im że "to przecież proste”. To nasze przewracanie oczami i brak empatii sprawiają, że oni się wycofują i wolą milczeć, niż narazić się na bycie ocenionym jako "ciężar”. Skazujemy miliony ludzi na cyfrową izolację i wieczne proszenie się o pomoc w najprostszych sprawach tylko dlatego, że nie chce nam się poświęcić czasu na spokojne tłumaczenie bez irytacji w głosie. To nie jest kwestia starych przyzwyczajeń, tylko naszego egoizmu, przez który seniorzy czują się niepotrzebni i odcięci od podstawowych usług
Pewnie po części masz rację ale nie do końca się z tym zgodzę. Kilkukrotnie proponowałam własnej matce 60+ że nauczę ją czy to pisać smsy czy korzystać z telefonu, nie sprawia mi to żadnego problemu, lubię tłumaczyć takie rzeczy, miliony razy robiłam to w starej pracy. Problem leży w tym że niektórzy po prostu nie chcą, wygodnie jest jak ktoś zrobi to za ciebie a ty się tym nie musisz martwić. Ja naprawdę jestem do takich akurat rzeczy bardzo cierpliwa i mnie to nie frustruje, mówiłam: chodź siądziemy ja wszystko ci pokażę i będziesz sama robić, jej odpowiedź: nie chcę. A potem jest problem jak trzeba proste rzeczy zrobić z tv czy właśnie na telefonie i ona nie umie a ja nie jestem na wyciągnięcie ręki i też nie znam na pamięć budowy systemu każdego smartfona czy telewizora żeby pomóc rozmawiając przez telefon. Ubolewam nad tym bo znam dużo starszych ludzi którzy korzystają sprawnie z internetu, ale przecież jej nie zmuszę.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

samcukier pisze: sob mar 14, 2026 6:44 pm moja kolejna niepopularna (a może nie aż tak niepopularna?) opinia: większość ludzi nie mówi tego co szczerze myśli/uważa ze względu na to by nie zostać wykluczonym, bądź nielubianym. Ludzie wola powiedzieć w gronie bliskich osób (rodzina, przyjaciele) to co chcą te osoby usłyszeć. Mówienie prawdy, nagiej prawdy - tak jak się uważa bez owijania czegos w lukier - spowodowałoby ze ludzie byliby samotnikami. Bądź relacje nie trwałyby zbyt długo. Krótko mówiąc: hamujemy się i gryziemy w język częściej niż nie. Uważam ze właśnie dotyczy to przyjaciół, znajomych i rodziny. W związku możemy sobie mówić co chcemy, bo jest miłości i uczucie, wiec wychodzimy z założenia ze to mocny fundament relacji, a wiec można sobie pozwolić na szczerość - bo szczerość nie zawali w tym przypadku relacji, a wzmocni. Co sądzicie?
Kolejna moja opinia: dobranie się w pare i bycie w związku z kimś jest trudniejsze niż bycie w samotności.
W związku to już tym bardziej nie możemy mówić co chcemy, bo "szczerość". A założenie "bo miłość i uczucie" jet błędne, bo to nie jest coś, w co można walić i co przetrwa wszystko, wręcz przeciwnie, trzeba być ostrożnym, żeby tego nie zabić.
Po to są jakieś normy społeczne, żeby to społeczeństwo się nie rozpadło. Gdyby wszyscy mówili wszystko co naprawdę myślą, to wszyscy by się już dawno pozabijali :) Może są ludzie, którzy nie mają jakichś ciemnych myśli, ale jeśli są, to jest ich jakiś promil.
Właśnie dlatego to forum jest tak popularne - bo tu można szczerze o kimś napisać, jakby się wprost komuś napisało, to by się wyłapało bloka i tyle, bo ludzie nie akceptują niewygodnej prawdy na swój temat.
"dobranie się w pare i bycie w związku z kimś jest trudniejsze niż bycie w samotności." - tak, ale są z tego też korzyści w postaci braku upierdzielania się z osobą, która po jakimś czasie może okazać się niefajna. Ale zarazem nie ma tych wszystkich plusów bycia w związku. A znaleźć kogoś normalnego i kompatybilnego z nami chociażby pod jakimiś względami naprawdę nie jest łatwo. Bo to, co pozornie wydaje się fajne, w rzeczywistości wcale takie nie jest.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

ballerinacappuccina pisze: ndz mar 15, 2026 3:10 pm To nie lewackie aktywistki, media, gazety wyborcze i Marta Lempart demonizują macierzyństwo innym kobietom, tylko - surprise surprise - matki. Te matki, które komentują pod podróżniczymi rolkami na IG ,,ciesz się, że jeszcze możesz jeździć, gdzie chcesz, jak pojawią się dzieci, to skończy się ta swoboda''. Te matki, które godzinami z makabrycznymi szczegółami opowiadają, jak wyglądała ich ciąża i poród. Te matki, które narzekają na to, że nie mogą sobie pozwolić na spontaniczne wyjście ze znajomymi, że nie mogą sobie zaplanować jakiejś wycieczki, bo mają dziecko. Te matki, które heheszkują, że jak pijesz ciepłą kawę i możesz się wysrać w spokoju, to na pewno nie masz dzieci. Także te same matki gdy słyszą, że nie chcesz mieć dzieci, mówią ,,ale jak to? to najwspanialsze, co może cię spotkać!''
Czy ktoś może potrafi wytłumaczyć tę logikę?
O matko (pun intended :) ), to ale trafiłaś na uniwersum. Ja się z tym nigdy nie spotkałam, a gdybym się spotkała, to odganiałabym takie osoby jak muchy, które mi brzęczą nad uchem i robią zbędny szum. Chyba dobrze mi wychodzi unikanie takich ludzi (mimo, że nic w tym kierunku nie robię) :) Jak chodzi o internet, to może to kwestia unikania przeze mnie wszelkich treści dzieciowo sharentingowych. Jak widzę jakiś profil na ig i widzę, że ktoś tam pokazuje dziecko, to mnie tam automatycznie nie ma. Twoje życie rodzinne jest twoją prywatną sprawą i nic mi do tego. Ja też cię z moimi sprawami w necie nie obdzielam. Takie mam podejście i myślę, że to podejście powinno być o wiele bardziej powszechne.
samcukier
Channelka
Posty: 33
Rejestracja: śr mar 27, 2024 4:57 pm

Post autor: samcukier »

Verbena95 pisze: ndz mar 15, 2026 5:40 pm W związku to już tym bardziej nie możemy mówić co chcemy, bo "szczerość". A założenie "bo miłość i uczucie" jet błędne, bo to nie jest coś, w co można walić i co przetrwa wszystko, wręcz przeciwnie, trzeba być ostrożnym, żeby tego nie zabić.
Po to są jakieś normy społeczne, żeby to społeczeństwo się nie rozpadło. Gdyby wszyscy mówili wszystko co naprawdę myślą, to wszyscy by się już dawno pozabijali :) Może są ludzie, którzy nie mają jakichś ciemnych myśli, ale jeśli są, to jest ich jakiś promil.
Właśnie dlatego to forum jest tak popularne - bo tu można szczerze o kimś napisać, jakby się wprost komuś napisało, to by się wyłapało bloka i tyle, bo ludzie nie akceptują niewygodnej prawdy na swój temat.
"dobranie się w pare i bycie w związku z kimś jest trudniejsze niż bycie w samotności." - tak, ale są z tego też korzyści w postaci braku upierdzielania się z osobą, która po jakimś czasie może okazać się niefajna. Ale zarazem nie ma tych wszystkich plusów bycia w związku. A znaleźć kogoś normalnego i kompatybilnego z nami chociażby pod jakimiś względami naprawdę nie jest łatwo. Bo to, co pozornie wydaje się fajne, w rzeczywistości wcale takie nie jest.
Pewnie rownież masz racje. A jesli chodzi o „ciemne myśli” to ja tutaj nie miałam tego na myśli, w sensie jakiś ciemnych, złowrogich myśli, które w sobie tłamsimy. Ale bardziej takie codzienne gryzienie się w język? Nie wiem jak to ująć. Coś w stylu, znajoma cie pyta czy zgrubla i oczywiście widzisz to, ale odpowiesz wymijająco bądź możliwie najbardziej delikatnie. A chciałoby się powiedzieć „tak, zgrubłaś. Masz racje”. Koleżanka na która wpadasz po raz X znów zagaja „może wyskoczymy na drinka?” a ty jedyne co chcesz to zakończyć ta gadkę szmatkę w przelocie, nie masz ochoty z nią nigdzie wychodzić w przyszłości ale odpowiadasz coś w stylu „dzisiaj nie dam rady, ten tydzień mam napiety. Spiszemy się kiedyś”. A chciałoby się rzec „słuchaj, nie wyjdę ani dzisiaj z tobą na drinka, ani jutro ani za miesiąc. Po pierwsze dlatego, że nie mam takiej potrzeby, aby spędzić z tobą wieczór, a po drugie nie piję alkoholu”. Hmmm, a może to ja jestem kąśliwa osobą, która na zewnątrz stara się być uprzejma, a w głowie pozostaje szczera prawda 😅 Brzmi to trochę okrutnie, gdy to opisałam. O! albo sytuacja z pracy: dwie koleżanki nakręcają się na temat jakiejś laski, co tam się u niej dzieje, co sobie kupiła, a męża to ma takiego itp. plotki pełną parą - te same dwie osoby kilka dni później mówią, że odwiedzanie swoich babć to człowiek się wszystkiego dowie, bo plotkują jak typowe stare baby. Chciałoby się rzec „hej! wy robicie to samo właśnie” ale człowiek jakoś tak nie chce wytykać i atakować i ujmie to tak „hej! ale każdy to robi, nie tylko staruszki, plotkuje, my tez - nie wiem czy jesteście tego świadome”.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

ballerinacappuccina pisze: ndz mar 15, 2026 3:10 pm To nie lewackie aktywistki, media, gazety wyborcze i Marta Lempart demonizują macierzyństwo innym kobietom, tylko - surprise surprise - matki. Te matki, które komentują pod podróżniczymi rolkami na IG ,,ciesz się, że jeszcze możesz jeździć, gdzie chcesz, jak pojawią się dzieci, to skończy się ta swoboda''. Te matki, które godzinami z makabrycznymi szczegółami opowiadają, jak wyglądała ich ciąża i poród. Te matki, które narzekają na to, że nie mogą sobie pozwolić na spontaniczne wyjście ze znajomymi, że nie mogą sobie zaplanować jakiejś wycieczki, bo mają dziecko. Te matki, które heheszkują, że jak pijesz ciepłą kawę i możesz się wysrać w spokoju, to na pewno nie masz dzieci. Także te same matki gdy słyszą, że nie chcesz mieć dzieci, mówią ,,ale jak to? to najwspanialsze, co może cię spotkać!''
Czy ktoś może potrafi wytłumaczyć tę logikę?
Ale jak napiszesz, że w macierzyństwie jest ci super, rozwijasz się przy dziecku, nie rezygnujesz z podróży, poznajesz fajnych nowych ludzi, o porodzie zaraz się zapomina, bo jednak większość rodzi bez strasznych problemów, dziecko daje ci siłę i szczęście, itp. to zaraz 1000 osób napisze ci, że tylko tak gadasz albo masz szczęście. Prawda jest taka, że bywa różnie i nie wiadomo, jak będzie u nas. Dlatego lepiej takie tematy omawiać wśród innych mam lub przyszłych mam. Nikogo innego to nie musi interesować. Tym bardziej jeśli kogoś nie interesuje rodzicielstwo nie musi wchodzić w porodowe czy opiekuńcze tematy, oglądać rodzącej Andziaks czy filmików jak dziecko je kaszkę. A baby, które piszą o zimnej kawie to na ogół osoby, które myślą, że są śmieszne lub nie mają z kim pogadać o macierzyństwie. Znam ten typ madkowej gadki i naprawdę po mnie spływa, że jakaś kobieta w Pcimi Dolnym piła zimną kawę a inna nie pojechała do Dubaju. Ja nie muszę, może będę miała szczęście i uda mi się tak wcisnąć guzik w ekspresie, że zdążę wypić cieplą. 😄 Absolutnie takie coś nie wpłynęło by na moją decyzję o założeniu rodziny. Mam swój rozum i swoje priorytety.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

samcukier pisze: ndz mar 15, 2026 5:54 pm Pewnie rownież masz racje. A jesli chodzi o „ciemne myśli” to ja tutaj nie miałam tego na myśli, w sensie jakiś ciemnych, złowrogich myśli, które w sobie tłamsimy. Ale bardziej takie codzienne gryzienie się w język? Nie wiem jak to ująć. Coś w stylu, znajoma cie pyta czy zgrubla i oczywiście widzisz to, ale odpowiesz wymijająco bądź możliwie najbardziej delikatnie. A chciałoby się powiedzieć „tak, zgrubłaś. Masz racje”. Koleżanka na która wpadasz po raz X znów zagaja „może wyskoczymy na drinka?” a ty jedyne co chcesz to zakończyć ta gadkę szmatkę w przelocie, nie masz ochoty z nią nigdzie wychodzić w przyszłości ale odpowiadasz coś w stylu „dzisiaj nie dam rady, ten tydzień mam napiety. Spiszemy się kiedyś”. A chciałoby się rzec „słuchaj, nie wyjdę ani dzisiaj z tobą na drinka, ani jutro ani za miesiąc. Po pierwsze dlatego, że nie mam takiej potrzeby, aby spędzić z tobą wieczór, a po drugie nie piję alkoholu”. Hmmm, a może to ja jestem kąśliwa osobą, która na zewnątrz stara się być uprzejma, a w głowie pozostaje szczera prawda 😅 Brzmi to trochę okrutnie, gdy to opisałam. O! albo sytuacja z pracy: dwie koleżanki nakręcają się na temat jakiejś laski, co tam się u niej dzieje, co sobie kupiła, a męża to ma takiego itp. plotki pełną parą - te same dwie osoby kilka dni później mówią, że odwiedzanie swoich babć to człowiek się wszystkiego dowie, bo plotkują jak typowe stare baby. Chciałoby się rzec „hej! wy robicie to samo właśnie” ale człowiek jakoś tak nie chce wytykać i atakować i ujmie to tak „hej! ale każdy to robi, nie tylko staruszki, plotkuje, my tez - nie wiem czy jesteście tego świadome”.
Jestem osobą raczej bezpośrednią i zdarzy mi się czasem coś nieintencjonalnie palnąć, więc myślę, że odnośnie tej sytuacji gdzie laski krytykowały swoje babcie, a właśnie robiły to samo, myśle że mogłoby mi się wymsknąć. Ale też byłaby ważna intencja, jak w gruncie rzeczy lubiłabym te osoby, to mogłabym to bardziej humorystycznym tonem powiedzieć, ale jakby one były jakieś wredne, to wtedy mój ton mógłby być bardziej zjadliwy.
Odnośnie tego przytycia, to pewnie musiałabym się przyjrzeć, pokrótce przeanalizować i przyznać rację albo zaprzeczyć, ale pewnie dodałabym do tego coś jeszcze, np. że spoko, schudnie, czy coś w tym stylu. A o niespotykaniu się z kimś, bo mi nie odpowiada, to już w ogóle się nie hamuję, bo osoby napraszające się zazwyczaj za nic mają nasze granice i trzeba im bardzo jasno powiedzieć, że nie, nie będziemy się widywać. Miałam niejednego takiego typa (o dziwo zawsze byli to kolesie, nie kobiety, oni nigdy nie rozumieli, co oznacza np. brak odzywania się) i trzeba było im jasno powiedzieć, że nie i nie spotkamy się już i koniec. Jak to jest jakaś dalsza koleżanka, to można właśnie coś w ten deseń powiedzieć, jak napisałaś i ogólnie to olać, dopóki nie jest jakaś namolna. Ale faktycznie, często nie mówimy dokładnie tego, co myślimy, albo opakowujemy to w bardziej strawną formę.
Awatar użytkownika
berry blast
Currently:Dubaj
Posty: 1995
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

nie rozumiem fenomenu rosołu.
Addd
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: wt cze 11, 2024 3:46 pm

Post autor: Addd »

agbmrctorakwin pisze: ndz mar 15, 2026 5:13 pm Opinia o posiadaniu dzieci, ale skupiająca się na mężczyznach: uważam, że męski entuzjazm wobec ojcostwa to często luksus wynikający z braku fizycznej odpowiedzialności za prokreację. Gdyby to mężczyźni musieli znosić ból porodu i połóg, ich zapał do zakładania rodzin drastycznie by spadł, a aborcja stałaby się bezdyskusyjnym, powszechnie dostępnym prawem. Wielu mężczyzn pragnie dzieci tylko dlatego, że to nie oni płacą za nie własnym ciałem i zdrowiem. Przeczytałam ostatnio ciekawe porównanie - że część mężczyzn pragnie dziecka na takiej samej zasadzie jak małe dzieci marzą o szczeniaku - i całkowicie się z tym zgadzam
Tyle że nadal liczba kobiet i mężczyzn w Polsce chcących mieć dziecko/dzieci jest bardzo zbliżona.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Verbena95 pisze: ndz mar 15, 2026 5:48 pm O matko (pun intended :) ), to ale trafiłaś na uniwersum. Ja się z tym nigdy nie spotkałam, a gdybym się spotkała, to odganiałabym takie osoby jak muchy, które mi brzęczą nad uchem i robią zbędny szum. Chyba dobrze mi wychodzi unikanie takich ludzi (mimo, że nic w tym kierunku nie robię) :) Jak chodzi o internet, to może to kwestia unikania przeze mnie wszelkich treści dzieciowo sharentingowych. Jak widzę jakiś profil na ig i widzę, że ktoś tam pokazuje dziecko, to mnie tam automatycznie nie ma. Twoje życie rodzinne jest twoją prywatną sprawą i nic mi do tego. Ja też cię z moimi sprawami w necie nie obdzielam. Takie mam podejście i myślę, że to podejście powinno być o wiele bardziej powszechne.
Mam tak jak ty. Nie lubię oglądać treści typu kaszki, kupki i pieluszki. Nie kumam po co pokazywać intymne chwile publicznie. Czasem obejrzę polecane zabawki lub książki bez oglądania cudzych dzieci.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Addd pisze: ndz mar 15, 2026 6:12 pm Tyle że nadal liczba kobiet i mężczyzn w Polsce chcących mieć dziecko/dzieci jest bardzo zbliżona.
"Jak wynika z badania "Stan młodych 2025", zaledwie 36% kobiet w wieku 18-29 lat deklaruje chęć posiadania dzieci. W przypadku mężczyzn odsetek ten jest znacznie wyższy i wynosi aż 54%" no widać pewną dysproporcje, nawet jeśli w innej grupie wiekowej ta liczba może być bardziej zbliżona to nie oznacza, że to co napisałam nie jest prawdą
Addd
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: wt cze 11, 2024 3:46 pm

Post autor: Addd »

agbmrctorakwin pisze: ndz mar 15, 2026 8:27 pm "Jak wynika z badania "Stan młodych 2025", zaledwie 36% kobiet w wieku 18-29 lat deklaruje chęć posiadania dzieci. W przypadku mężczyzn odsetek ten jest znacznie wyższy i wynosi aż 54%" no widać pewną dysproporcje, nawet jeśli w innej grupie wiekowej ta liczba może być bardziej zbliżona to nie oznacza, że to co napisałam nie jest prawdą
No jednak nie za bardzo i potwierdza to... dokładnie ten sam raport, na który się powołujesz xD Jeśli zajrzysz do samego badania, a nie do streszczenia z portali informacyjnych, to nagle okaże się, że obraz sytuacji wygląda całkiem inaczej i w sondażu było o wiele więcej kategorii niż po prostu "ci, którzy chcą mieć dzieci" i "ci, którzy nie chcą". Oto tabelka ze wspomnianego przez Ciebie "Stanu młodych 2025" (strona 31).

Obrazek

Jak sobie to wszystko zsumujesz, to wychodzi, że 72% kobiet chce mieć dziecko/dzieci albo już ma, a wśród facetów ta liczba wynosi 79%. Siedem procent to naprawdę mała różnica, a jeśli spojrzeć na odsetek osób, które zdecydowanie nie chcą mieć dzieci, ta dysproporcja wynosi ledwie 4 procent (20% wśród kobiet vs 16 wśród facetów).

Pls, zaglądajcie zawsze do źródeł i nie opierajcie się na streszczeniach z portali, bo wyrobnicy z Onetu, WP, Interii itd. w połowie sytuacji nie rozumieją tego, co czytają, a w drugiej połowie wypaczają przedstawianą sytuację, żeby móc rąbnąć sensacyjny lead i nagłówek.
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 86
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

Rzeka.chaosu pisze: ndz mar 15, 2026 6:01 pm Ale jak napiszesz, że w macierzyństwie jest ci super, rozwijasz się przy dziecku, nie rezygnujesz z podróży, poznajesz fajnych nowych ludzi, o porodzie zaraz się zapomina, bo jednak większość rodzi bez strasznych problemów, dziecko daje ci siłę i szczęście, itp. to zaraz 1000 osób napisze ci, że tylko tak gadasz albo masz szczęście. Prawda jest taka, że bywa różnie i nie wiadomo, jak będzie u nas. Dlatego lepiej takie tematy omawiać wśród innych mam lub przyszłych mam. Nikogo innego to nie musi interesować. Tym bardziej jeśli kogoś nie interesuje rodzicielstwo nie musi wchodzić w porodowe czy opiekuńcze tematy, oglądać rodzącej Andziaks czy filmików jak dziecko je kaszkę. A baby, które piszą o zimnej kawie to na ogół osoby, które myślą, że są śmieszne lub nie mają z kim pogadać o macierzyństwie. Znam ten typ madkowej gadki i naprawdę po mnie spływa, że jakaś kobieta w Pcimi Dolnym piła zimną kawę a inna nie pojechała do Dubaju. Ja nie muszę, może będę miała szczęście i uda mi się tak wcisnąć guzik w ekspresie, że zdążę wypić cieplą. 😄 Absolutnie takie coś nie wpłynęło by na moją decyzję o założeniu rodziny. Mam swój rozum i swoje priorytety.
Chociaż nie lubię dzieci, to sto razy bardziej wolę słuchać, że jakaś mama jest szczęśliwa i spełnia się w macierzyństwie, niż kwękania, jak to dziecko cię ogranicza. Obracam się w towarzystwie zarówno kobiet, które czują się świetnie w roli matki, ale też spotykam takie, które dzień w dzień muszą narzekać na wszystko, co jest związane z ich dzieckiem. Gdyby moja mama tak nawijała swoim koleżankom, jak to jej ciężko ze względu na mnie, byłoby mi przykro, bo nikt nikogo do macierzyństwa nie zmusza. Fajnie, że odeszliśmy od lukrowania macierzyństwa w sieci i realnym życiu, ale przeginanie w drugą stronę również ma swoje konsekwencje.
malloryknox
Mokra Włoszka
Posty: 64
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

Verbena95 pisze: ndz mar 15, 2026 5:48 pm O matko (pun intended :) ), to ale trafiłaś na uniwersum. Ja się z tym nigdy nie spotkałam, a gdybym się spotkała, to odganiałabym takie osoby jak muchy, które mi brzęczą nad uchem i robią zbędny szum. Chyba dobrze mi wychodzi unikanie takich ludzi (mimo, że nic w tym kierunku nie robię) :) Jak chodzi o internet, to może to kwestia unikania przeze mnie wszelkich treści dzieciowo sharentingowych. Jak widzę jakiś profil na ig i widzę, że ktoś tam pokazuje dziecko, to mnie tam automatycznie nie ma. Twoje życie rodzinne jest twoją prywatną sprawą i nic mi do tego. Ja też cię z moimi sprawami w necie nie obdzielam. Takie mam podejście i myślę, że to podejście powinno być o wiele bardziej powszechne.
Łatwo ci mówić, jeśli nie musisz z takimi osobami pracować. W moim miejscu pracy jest uniwersum madek, którym gęby cały dzień się nie zamykają na temat ich dzieci. Część z nich jest neutralna, ale niektóre agentki właśnie narzekają na to, że im dziecko zrobiło scenę w sklepie, że nie chciało założyć czapki na dwór, że nie chciało zjeść obiadu, itd. Zakładam sluchawki, by nie słuchać ich pieprzenia, a i tak kiedy muszę z taką współpracować, jakimś cudem rozmowa musi zejść na jej dziecko (wybacz, że się tym nie zajęłam, jestem strasznie zmęczona, mój Kewinek ma przedstawienie w przedszkolu i całą noc kleiłam kostium krzaka).
Co do treści w internecie, blokuję wszelkiego rodzaju konta parentingowe, ale pojawiają się kolejne, kolejne i kolejne. A czasem nawet pod filmami/postami na totalnie nie związane z dziećmi tematy, muszą pojawić się cierpiętnice męczennice.
Ktoś wrzuca przepis na śniadanie? Tutorial makijażowy? Dzieli się sposobami na sprzątanie mieszkania? Zaraz pojawia się zjazd madek w komentarzach: no ciekawe, kto ma na to czas, jak musisz rano wyszykować trójkę dzieci do szkoły XD
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 555
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

malloryknox pisze: ndz mar 15, 2026 9:49 pm Łatwo ci mówić, jeśli nie musisz z takimi osobami pracować. W moim miejscu pracy jest uniwersum madek, którym gęby cały dzień się nie zamykają na temat ich dzieci. Część z nich jest neutralna, ale niektóre agentki właśnie narzekają na to, że im dziecko zrobiło scenę w sklepie, że nie chciało założyć czapki na dwór, że nie chciało zjeść obiadu, itd. Zakładam sluchawki, by nie słuchać ich pieprzenia, a i tak kiedy muszę z taką współpracować, jakimś cudem rozmowa musi zejść na jej dziecko (wybacz, że się tym nie zajęłam, jestem strasznie zmęczona, mój Kewinek ma przedstawienie w przedszkolu i całą noc kleiłam kostium krzaka).
Co do treści w internecie, blokuję wszelkiego rodzaju konta parentingowe, ale pojawiają się kolejne, kolejne i kolejne. A czasem nawet pod filmami/postami na totalnie nie związane z dziećmi tematy, muszą pojawić się cierpiętnice męczennice.
Ktoś wrzuca przepis na śniadanie? Tutorial makijażowy? Dzieli się sposobami na sprzątanie mieszkania? Zaraz pojawia się zjazd madek w komentarzach: no ciekawe, kto ma na to czas, jak musisz rano wyszykować trójkę dzieci do szkoły XD
O borze szumiący, toż to jest środowisko wiecznie odnoszące się samo do siebie, mówiące non stop o sobie. Już sam twój opis powoduje u mnie zmęczenie, a co dopiero musieć tego codziennie wysłuchiwać, masakra. Wszystko można powiedzieć bez męczennictwa, ale w tym kraju jest to niestety na porządku dziennym, po prostu martyrologia do siedemnastego pokolenia. I mam wrażenie, że za tym nie idzie jakikolwiek przyzwoity poziom intelektualny, może się mylę, ale taki mam tego obraz.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Nie rozumiem obsesji na matchę. Jak dla mnie ten trend nie utrzyma się zbyt długo. Spróbowałam raz, miała lekko rybny posmak i gdyby nie słodkie dodatki maskujące smak w postaci słodkiego syropu truskawkowego, mleczka kokosowego to bym nie dała rady tego wypić. Ja wiem, że za chwilę ktoś napisze, że musiała być "złej jakości", ale skoro tak trudno w naszym obszarze geograficznym trafić na "dobrą jakość" to wydaje mi się że się nie przyjmie na dłuższą metę.