Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Pierwsza Ciąża w wieku 44 lat

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Oli46
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: sob gru 28, 2024 9:17 pm

Re: Pierwsza Ciąża w wieku 44 lat

Post autor: Oli46 »

Otyla33 pisze: wt mar 24, 2026 2:05 pm A to bybyla twoje pierwsze dziecko?
Jak podejmiesz decyzje daj znac, ja tez dam znac. Czas mi tez ucieka;/
A ile Ty masz lat?
Ja aktualnie największy kryzys i czuję jak ten zegar tyka i czuję tę presję i strach i niemoc. Do tej pory udalo się to przekladać i spychac na pózniej.
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Również jestem dzieckiem dojrzałej matki (po 40). Według mnie nie powinno się rodzić w tym wieku.

Urodzić to jedno. Między 45 a 50 rokiem życia jest ogromny przeskok i on nie dotyczy tylko wyglądu, ale też mentalności, energii życiowej, podejścia. Ogromna różnica wieku miedzy dzieckiem a matką. Co z tego, że rodząc kobieta jeszcze jest w miarę młoda, jak za chwilę będzie szła w stronę babci. A mamy innych dzieci będą młodymi kobietami w pełni sił. To naprawdę nie jest przyjemne mieć 8 lat i przeżywać wahania hormonalne i menopauzę swojej matki. Ja mówię wprost, że wstydziłam się jako dziecko mojej mamy, w ogóle się z nią nie dogadywałam i wiek był bardzo istotnym powodem. Moja mama odzyskała swój dawny charakter dopiero długi czas po menopauzie. Wiem, że teraz takie rzeczy się leczy, ale nie zgłębiałam aż tak tematu. Stare matki gorzej ogarniają, co dziecko robi, są w tyle. Ja wiem, że każda uważa, ze ona nie i ona jest top na czasie, ale ja nie żyję w delulu .

I to tyle. Tylko u Ciebie problem nie jest taki, że masz 30 lat i odkładasz ciąże na 40+, tylko juz masz 40+ i rozumiem, że po prostu pragniesz mieć dziecko. Ciężki temat. Nie wiem, czy na Twoim miejscu bym zaszła w ciążę czy nie. Obiecałam sobie, że jak nie urodzę do 35 roku życia, to już zamykam temat. Kilka lat mi zostało. Ale nie będę oceniać, bo nie mam pojęcia, czy postąpię zgodnie z tą obietnicą.

PS Wszyscy mówią o zespole Downa, a np. każde 10 lat matki dokłada +18% szans na autyzm (+21% u ojców), tych problemów jest dużo więcej. Wszystkie znane mi dzieci dojrzałych matek to zawsze były takie stare malutkie i zawsze z problemami z głową, z dostosowaniem się. Oczywiście może mi się wydaje, może taka próbka. Ja badaczem nie jestem. Ale mam w głowie silne przeświadczenie, że w wieku 40 lat rodzić dziecka się nie powinno, a już na pewno nie pierwszego.

PS2 Byłam bachorem jeśli chodzi o wytykanie mamie wieku, ale ona też była "dobra". Na pewno przykre to było w obie strony, choć uważam, ze ja miałam dużo gorzej.
Otyla33
LouiBag
Posty: 341
Rejestracja: wt wrz 30, 2025 11:38 am

Post autor: Otyla33 »

Mam 40 lat.
No wlasnie sa plusy i minusy poznego macierzynstwa.
Z plusow to napewno stabilizacja finansowa, dojrzalosc itd.
Minus bycie stara matka.
Oczywiscie jest wiecej argumentow za i przeciw.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Oli46 pisze: wt mar 24, 2026 2:03 pm No a ja nie znam nikogo. Wlasnie byloby mi.moze łatwiej gdybym kogoś znała i mogla.z kims pogadac, kto się zdecydował. To tez inaczej jak to pierwsza ciąza. W sumie chyba gorzej.
Dużo jest takich mam, więc pewnie są też na mamowych grupach. Poszukaj. Tu znowu na podstawie mojego otoczenia - sporo kobiet rodzi dodatkowe dzieci, gdy starsze są odchowane - właśnie około 40. Może na Wandzie ich za dużo nie ma, ale na mamowych grupach lub insta na pewno.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

lalisa pisze: wt mar 24, 2026 3:05 pm Również jestem dzieckiem dojrzałej matki (po 40). Według mnie nie powinno się rodzić w tym wieku.

Urodzić to jedno. Między 45 a 50 rokiem życia jest ogromny przeskok i on nie dotyczy tylko wyglądu, ale też mentalności, energii życiowej, podejścia. Ogromna różnica wieku miedzy dzieckiem a matką. Co z tego, że rodząc kobieta jeszcze jest w miarę młoda, jak za chwilę będzie szła w stronę babci. A mamy innych dzieci będą młodymi kobietami w pełni sił. To naprawdę nie jest przyjemne mieć 8 lat i przeżywać wahania hormonalne i menopauzę swojej matki. Ja mówię wprost, że wstydziłam się jako dziecko mojej mamy, w ogóle się z nią nie dogadywałam i wiek był bardzo istotnym powodem. Moja mama odzyskała swój dawny charakter dopiero długi czas po menopauzie. Wiem, że teraz takie rzeczy się leczy, ale nie zgłębiałam aż tak tematu. Stare matki gorzej ogarniają, co dziecko robi, są w tyle. Ja wiem, że każda uważa, ze ona nie i ona jest top na czasie, ale ja nie żyję w delulu .

I to tyle. Tylko u Ciebie problem nie jest taki, że masz 30 lat i odkładasz ciąże na 40+, tylko juz masz 40+ i rozumiem, że po prostu pragniesz mieć dziecko. Ciężki temat. Nie wiem, czy na Twoim miejscu bym zaszła w ciążę czy nie. Obiecałam sobie, że jak nie urodzę do 35 roku życia, to już zamykam temat. Kilka lat mi zostało. Ale nie będę oceniać, bo nie mam pojęcia, czy postąpię zgodnie z tą obietnicą.

PS Wszyscy mówią o zespole Downa, a np. każde 10 lat matki dokłada +18% szans na autyzm (+21% u ojców), tych problemów jest dużo więcej. Wszystkie znane mi dzieci dojrzałych matek to zawsze były takie stare malutkie i zawsze z problemami z głową, z dostosowaniem się. Oczywiście może mi się wydaje, może taka próbka. Ja badaczem nie jestem. Ale mam w głowie silne przeświadczenie, że w wieku 40 lat rodzić dziecka się nie powinno, a już na pewno nie pierwszego.

PS2 Byłam bachorem jeśli chodzi o wytykanie mamie wieku, ale ona też była "dobra". Na pewno przykre to było w obie strony, choć uważam, ze ja miałam dużo gorzej.
Moja mama miała 23 lata kiedy mnie urodziła wiec byla młoda mama. Mimo to nigdy sie nie rozumiałyśmy, nie dogadywalysmy sie. Z tego powodu uwazam ze akurat nic to nie ma do tego ile lat ma mama i ile dziecko.
Oli46
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: sob gru 28, 2024 9:17 pm

Post autor: Oli46 »

123wiosna123 pisze: wt mar 24, 2026 3:56 pm Moja mama miała 23 lata kiedy mnie urodziła wiec byla młoda mama. Mimo to nigdy sie nie rozumiałyśmy, nie dogadywalysmy sie. Z tego powodu uwazam ze akurat nic to nie ma do tego ile lat ma mama i ile dziecko.
Dzięki. Trochę to jest pocieszające. Nie chciałabym, zeby dziecko się musialo za rodziców wstydzic
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Oli46 pisze: wt mar 24, 2026 5:06 pm Dzięki. Trochę to jest pocieszające. Nie chciałabym, zeby dziecko się musialo za rodziców wstydzic
Ja sie nigdy nie wstydziłam za moją mamę. Nie rozumiem twojego komentarza. Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Mogłam sie nie rozumieć i nie dogadywać ale jaka by nie byla to moja mama i jest najlepsza na swiecie
Oli46
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: sob gru 28, 2024 9:17 pm

Post autor: Oli46 »

123wiosna123 pisze: wt mar 24, 2026 5:41 pm Ja sie nigdy nie wstydziłam za moją mamę. Nie rozumiem twojego komentarza. Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Mogłam sie nie rozumieć i nie dogadywać ale jaka by nie byla to moja mama i jest najlepsza na swiecie
Ok. To ty tak myślisz ale czy każdy?
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Oli46 pisze: wt mar 24, 2026 6:12 pm Ok. To ty tak myślisz ale czy każdy?
No nie wiem. Mój post zaczyna sie od "Ja....", dalej jest "nie rozumiem...."
Kolejno no to wlasnie Ja napisałam ten post i jest o moich przemyśleniach.
Serio, jaki sens ma twoje pytanie? Skoro to ja to pisze i jest o moich doświadczeniach? Więc no nie wiem chyba Ja tak mysle i to jest jasne.
I co musiałoby sie stać żebym znala myśli wszystkich ludzi na świecie? Xd

I jeszcze, kwestia wstydzenia sie za to ze rodzic jest starszy to jest kwestia kompleksow osoby ktora sie wstydzi tego rodzica i braku pewności siebie. Niczego więcej.
Oli46
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: sob gru 28, 2024 9:17 pm

Post autor: Oli46 »

123wiosna123 pisze: wt mar 24, 2026 7:45 pm No nie wiem. Mój post zaczyna sie od "Ja....", dalej jest "nie rozumiem...."
Kolejno no to wlasnie Ja napisałam ten post i jest o moich przemyśleniach.
Serio, jaki sens ma twoje pytanie? Skoro to ja to pisze i jest o moich doświadczeniach? Więc no nie wiem chyba Ja tak mysle i to jest jasne.
I co musiałoby sie stać żebym znala myśli wszystkich ludzi na świecie? Xd

I jeszcze, kwestia wstydzenia sie za to ze rodzic jest starszy to jest kwestia kompleksow osoby ktora sie wstydzi tego rodzica i braku pewności siebie. Niczego więcej.
No dobrze. Powinnam inaczej zadac to pytanie. Nie bezpośrednio do Ciebie. Interesuje mnie tez zdanie innych osób. Tobię juz serdecznie podziękuję za odpowiedź :)
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

123wiosna123 pisze: wt mar 24, 2026 5:41 pm Ja sie nigdy nie wstydziłam za moją mamę. Nie rozumiem twojego komentarza. Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Mogłam sie nie rozumieć i nie dogadywać ale jaka by nie byla to moja mama i jest najlepsza na swiecie
A jak dziecko może się wstydzić, że nosi stare lumpy, a inne koleżanki mają nowe modne ubrania? Albo mieszka w biedzie? Przecież powinno rozumieć, że nie ma pieniędzy i nie szata zdobi człowieka. Czy wszystkie dzieci to doskonale rozumieją? Nawet starzy tego nie rozumieją. Jakieś podjazdy, że to kwestia "braku pewności siebie" i "kompleksów" u dziecka. Jeszcze dowalmy dziecku bardziej, że może się wstydzić, bo przecież powinno w wieku 5 lat być profesorem zwyczajnym w dziedzinie emocji, kontaktów z otoczeniem i radzenia sobie z trudami życia. A ja powiem odwrotnie, uważam że jeśli matka już się decyduje, to ona powinna zadbać o to, aby pozostawać jak najdłużej "na chodzie". Wyglądać dobrze, dbać o zdrowie, nie dziadzieć.

Wstyd za to, że się ma mamę-babcię to nie jest temat do rozmów etycznych ani logicznych. Dziecko po prostu to czuje i tyle. Albo nie czuje. Ja to odczuwałam i uważam, że 40+ to nie jest wiek na rodzenie dzieci.
Limonene
HottStripper
Posty: 912
Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm

Post autor: Limonene »

123wiosna123 pisze: wt mar 24, 2026 5:41 pm Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Ja uważam że to nie dziecku powinno być wstyd za rodzica złodzieja, tylko rodzicowi za siebie. Dziecko nie jest niczemu winne. Mój ojciec całe życie chlał, moja mama to ukrywała, a jak ja komuś o tym powiedziałam to mnie wyzywała, że czy mi nie wstyd. No nie wstyd, to nie ja jestem ochlejusem i nie jest to moja wina. Nie mówię że można byc albo dumnym z rodziców albo się ich wstydzić, ale nie obarczajmy dziecka winą za błędy rodziców.
kiczowatacukrowa
RóżowePolo
Posty: 12
Rejestracja: śr sie 30, 2023 9:26 am

Post autor: kiczowatacukrowa »

Ja może się wypowiem o moich rodzicach - moja mama miała 35 lat kiedy urodziła mnie i 40 kiedy miała moja siostrę. Zawsze miałam najstarszych rodziców wśród swoich znajomych a moja siostra to już w ogóle 🙈 ale nikt nigdy nie posądzał ich o bycie dziadkami i mogę też dodac, ze miałam najbardziej wyluzowanych rodziców. Ufali mi bardzo i pozwalali na wszystkie szalone rzeczy - imprezy, wracanie późno, kolczyki itp…
Teraz mam prawie 37 lat, jedno dziecko 10letnie z wpadki z mega palantem i nowego (od 6 lat 😅)cudownego partnera, który chciałby założyć rodzinę ze mną. I myślę sobie czy nie jestem za stara na pieluchy?
Awatar użytkownika
hopsasa
ToTylkoHermes
Posty: 749
Rejestracja: pn sie 05, 2024 8:44 pm

Post autor: hopsasa »

Moja mama miała 42 lata jak się urodziłam i nie uważam żeby to był dobry pomysł i dobry wiek, nie tylko na pierwsze dziecko, ale w ogóle na jakiekolwiek.
Bardzo ciężko patrzy się na starość swoich rodziców gdy samemu ma się 20-30 lat. Bardzo trudno jest w tym wieku poradzić sobie z nagła świadomością, że rodzice są śmiertelni, starzeją się i nagle do człowieka dociera, że ich naprawdę zabraknie dużo szybciej niż rodziców znajomych. Przykre jest posiadanie dziadków, których zna się tylko od wieku 60+, a pamięta dobrze tylko jako naprawdę starych i niedołężnych.
Nigdy nie miałam „normalnych”, aktywnych dziadków, żadne z nich nie dożyło mojej dwudziestki. Taty juz zabrakło, a jeżeli mama dożyje mojej czterdziestki to będzie już naprawdę u schyłku życia. Gdybym sama zdecydowała się na dziecko, to one też nie miałyby dziadków (z mojej strony).
Mając takie doświadczenia jakie mam nie zdecydowałabym się na dziecko tak późno.
Liii
BlondDoczep
Posty: 141
Rejestracja: wt cze 11, 2024 10:18 am

Post autor: Liii »

Bardzo ciekawie odpowiadacie i przedstawiacie swój punkt widzenia.

Znam trochę lepiej dwa przypadki rodzin, w których dziecko pojawiło się po 40 i oba są pozytywne, a przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. W obu przypadkach są to rodzice aktywni, upraiwiający sport, pracujący (co zapewnia ciągłe wyzwania intelektualne). Sama mam małe dzieci, mieszkam w duzym mieście i widzę naprawdę sporo takich rodziców w przedszkolu czy na placach zabaw. Myślę, że czasy się zmieniły i dziecko rodziców 40+ nie jest już takim ewenementem jak za czasów naszego własnego dzieciństwa. Te 20-30 lat temu późne rodzicielstwo było głównie wynikiem jakiejś wpadki - w rodzinie były już nastoletnie lub dorosłe dzieci i nagle pojawiał się bobas. Teraz to w dużej mierze świadome decyzję związane z późnym wejściem w poważny związek, karierą, chęcią wyszumienia się czy zmianą decyzji co do chęci posiadania dzieci. Moim zdaniem jest duża różnica między przypadkowym późnym rodzicielstwem, a celowym działaniem - w nastawieniu, ocenie swoich sił, no i przede wszystkim chęci. Gdybym np. późno weszła w jakiś poważny związek to na pewno chciałabym mieć dziecko nawet i po 40 (bo zawsze chciałam mieć dzieci, to dla mnie istotne), ale z obecnej perspektywy (osoba, która ma już tyle dzieci ile chciała i zakończyła dalszą prokreację) wpadkach po 40 brzmi jak duża niedogodność. Tak sobie to przynajmniej teraz wyobrażam, z perspektywy 34-latki, choć akurat jeden z przykładów pozytywnych, o których wspomniałam na początku to taka późna wpadka, która wniosła wiele szczęścia i energii do rodziny :) Z drugiej strony rozumiem, że z wiekiem łączność że światem, w którym obracają się coraz to młodsze pokolenia słabnie, aż w końcu wygasa i duża różnica wieku między rodzicem a dzieckiem może przedzkadzac w budowaniu relacji.
Oli46
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: sob gru 28, 2024 9:17 pm

Post autor: Oli46 »

hopsasa pisze: pt mar 27, 2026 5:29 pm Moja mama miała 42 lata jak się urodziłam i nie uważam żeby to był dobry pomysł i dobry wiek, nie tylko na pierwsze dziecko, ale w ogóle na jakiekolwiek.
Bardzo ciężko patrzy się na starość swoich rodziców gdy samemu ma się 20-30 lat. Bardzo trudno jest w tym wieku poradzić sobie z nagła świadomością, że rodzice są śmiertelni, starzeją się i nagle do człowieka dociera, że ich naprawdę zabraknie dużo szybciej niż rodziców znajomych. Przykre jest posiadanie dziadków, których zna się tylko od wieku 60+, a pamięta dobrze tylko jako naprawdę starych i niedołężnych.
Nigdy nie miałam „normalnych”, aktywnych dziadków, żadne z nich nie dożyło mojej dwudziestki. Taty juz zabrakło, a jeżeli mama dożyje mojej czterdziestki to będzie już naprawdę u schyłku życia. Gdybym sama zdecydowała się na dziecko, to one też nie miałyby dziadków (z mojej strony).
Mając takie doświadczenia jakie mam nie zdecydowałabym się na dziecko tak późno.
Dziękuję
ABCdtv
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: czw lut 05, 2026 8:58 am

Post autor: ABCdtv »

kiczowatacukrowa pisze: śr mar 25, 2026 4:15 pm Ja może się wypowiem o moich rodzicach - moja mama miała 35 lat kiedy urodziła mnie i 40 kiedy miała moja siostrę. Zawsze miałam najstarszych rodziców wśród swoich znajomych a moja siostra to już w ogóle 🙈 ale nikt nigdy nie posądzał ich o bycie dziadkami i mogę też dodac, ze miałam najbardziej wyluzowanych rodziców. Ufali mi bardzo i pozwalali na wszystkie szalone rzeczy - imprezy, wracanie późno, kolczyki itp…
Teraz mam prawie 37 lat, jedno dziecko 10letnie z wpadki z mega palantem i nowego (od 6 lat 😅)cudownego partnera, który chciałby założyć rodzinę ze mną. I myślę sobie czy nie jestem za stara na pieluchy?
Nie jesteś. Amen.
Limonene
HottStripper
Posty: 912
Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm

Post autor: Limonene »

hopsasa pisze: pt mar 27, 2026 5:29 pm Moja mama miała 42 lata jak się urodziłam i nie uważam żeby to był dobry pomysł i dobry wiek, nie tylko na pierwsze dziecko, ale w ogóle na jakiekolwiek.
Bardzo ciężko patrzy się na starość swoich rodziców gdy samemu ma się 20-30 lat. Bardzo trudno jest w tym wieku poradzić sobie z nagła świadomością, że rodzice są śmiertelni, starzeją się i nagle do człowieka dociera, że ich naprawdę zabraknie dużo szybciej niż rodziców znajomych. Przykre jest posiadanie dziadków, których zna się tylko od wieku 60+, a pamięta dobrze tylko jako naprawdę starych i niedołężnych.
Nigdy nie miałam „normalnych”, aktywnych dziadków, żadne z nich nie dożyło mojej dwudziestki. Taty juz zabrakło, a jeżeli mama dożyje mojej czterdziestki to będzie już naprawdę u schyłku życia. Gdybym sama zdecydowała się na dziecko, to one też nie miałyby dziadków (z mojej strony).
Mając takie doświadczenia jakie mam nie zdecydowałabym się na dziecko tak późno.
Odniosę się do kwestii dziadków, bo mój mąż jest takim "późnym" dzieckiem, moja teściowa miała 45 lat gdy go urodziła. Nasza córka ma teraz 2 lata, moi rodzice mają po 60 lat, teściowie 77/79, przy czym to teściowa jest starsza. Mój dziadek (czyli pradziadek mojej córki) ma 90 lat. Jest mniejsza różnica wieku między jej dziadkami i pradziadkiem niż między dziadkami z obu stron. Ja jako dziecko miałam dość młodych dziadków, pamiętam też pradziadków, bardzo mi szkoda, że moją córkę ominą wakacje u jednej z babć (no bo nie oszukujmy się, nie dam kilkulatki pod ich opiekę na parę dni), widzę też że oni bardzo by chcieli mieć z nią kontakt, ale po prostu już nie mają na to sił. Ona by chciała biegać a oni nie dadzą rady za nią nadążyć.
U nich akurat była przykra sytuacja, że starali się o dzieci bardzo długo i dopiero po 40 się udało (ale za to dwie ciąże, 42 i 45 lat). Mąż zawsze mówi, że po jego mamie bardzo było widać wiek i sam wiedział np. na placu zabaw że nie może jej prosić o zbyt wiele i udawał że np. nie ma ochoty wchodzić na drabinki na których potrzebuje asekuracji, bo wiedział że mama by nie dała rady, a dwudziestokilkuletnie mamy kolegów sobie śmigały z nimi na zjeżdżalni. No i mówi też że od zawsze pamięta ze mama powtarzała teksty typu "ooo byleby dożyć do twojej komunii", "ooo, byleby dożyć do twojej osiemnastki". Takie same słowa mówi mój dziadek, tylko on ma już swój wiek i zawsze był takim "seniorem rodu", ale nie chciałabym słyszeć takich słów od mojej mamy mając 10 lat. Oczywiście to nie zmienia faktu, że mój mąż bardzo kocha swoich rodziców i nie twierdzi, że lepiej żeby się w ogóle nie urodził, no ale tak jak ze wszystkim - są plusy i minusy.
Oli46
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: sob gru 28, 2024 9:17 pm

Post autor: Oli46 »

Limonene pisze: ndz mar 29, 2026 8:04 pm Odniosę się do kwestii dziadków, bo mój mąż jest takim "późnym" dzieckiem, moja teściowa miała 45 lat gdy go urodziła. Nasza córka ma teraz 2 lata, moi rodzice mają po 60 lat, teściowie 77/79, przy czym to teściowa jest starsza. Mój dziadek (czyli pradziadek mojej córki) ma 90 lat. Jest mniejsza różnica wieku między jej dziadkami i pradziadkiem niż między dziadkami z obu stron. Ja jako dziecko miałam dość młodych dziadków, pamiętam też pradziadków, bardzo mi szkoda, że moją córkę ominą wakacje u jednej z babć (no bo nie oszukujmy się, nie dam kilkulatki pod ich opiekę na parę dni), widzę też że oni bardzo by chcieli mieć z nią kontakt, ale po prostu już nie mają na to sił. Ona by chciała biegać a oni nie dadzą rady za nią nadążyć.
U nich akurat była przykra sytuacja, że starali się o dzieci bardzo długo i dopiero po 40 się udało (ale za to dwie ciąże, 42 i 45 lat). Mąż zawsze mówi, że po jego mamie bardzo było widać wiek i sam wiedział np. na placu zabaw że nie może jej prosić o zbyt wiele i udawał że np. nie ma ochoty wchodzić na drabinki na których potrzebuje asekuracji, bo wiedział że mama by nie dała rady, a dwudziestokilkuletnie mamy kolegów sobie śmigały z nimi na zjeżdżalni. No i mówi też że od zawsze pamięta ze mama powtarzała teksty typu "ooo byleby dożyć do twojej komunii", "ooo, byleby dożyć do twojej osiemnastki". Takie same słowa mówi mój dziadek, tylko on ma już swój wiek i zawsze był takim "seniorem rodu", ale nie chciałabym słyszeć takich słów od mojej mamy mając 10 lat. Oczywiście to nie zmienia faktu, że mój mąż bardzo kocha swoich rodziców i nie twierdzi, że lepiej żeby się w ogóle nie urodził, no ale tak jak ze wszystkim - są plusy i minusy.
Dziękuję
Awatar użytkownika
hopsasa
ToTylkoHermes
Posty: 749
Rejestracja: pn sie 05, 2024 8:44 pm

Post autor: hopsasa »

Limonene pisze: ndz mar 29, 2026 8:04 pm Odniosę się do kwestii dziadków, bo mój mąż jest takim "późnym" dzieckiem, moja teściowa miała 45 lat gdy go urodziła. Nasza córka ma teraz 2 lata, moi rodzice mają po 60 lat, teściowie 77/79, przy czym to teściowa jest starsza. Mój dziadek (czyli pradziadek mojej córki) ma 90 lat. Jest mniejsza różnica wieku między jej dziadkami i pradziadkiem niż między dziadkami z obu stron. Ja jako dziecko miałam dość młodych dziadków, pamiętam też pradziadków, bardzo mi szkoda, że moją córkę ominą wakacje u jednej z babć (no bo nie oszukujmy się, nie dam kilkulatki pod ich opiekę na parę dni), widzę też że oni bardzo by chcieli mieć z nią kontakt, ale po prostu już nie mają na to sił. Ona by chciała biegać a oni nie dadzą rady za nią nadążyć.
U nich akurat była przykra sytuacja, że starali się o dzieci bardzo długo i dopiero po 40 się udało (ale za to dwie ciąże, 42 i 45 lat). Mąż zawsze mówi, że po jego mamie bardzo było widać wiek i sam wiedział np. na placu zabaw że nie może jej prosić o zbyt wiele i udawał że np. nie ma ochoty wchodzić na drabinki na których potrzebuje asekuracji, bo wiedział że mama by nie dała rady, a dwudziestokilkuletnie mamy kolegów sobie śmigały z nimi na zjeżdżalni. No i mówi też że od zawsze pamięta ze mama powtarzała teksty typu "ooo byleby dożyć do twojej komunii", "ooo, byleby dożyć do twojej osiemnastki". Takie same słowa mówi mój dziadek, tylko on ma już swój wiek i zawsze był takim "seniorem rodu", ale nie chciałabym słyszeć takich słów od mojej mamy mając 10 lat. Oczywiście to nie zmienia faktu, że mój mąż bardzo kocha swoich rodziców i nie twierdzi, że lepiej żeby się w ogóle nie urodził, no ale tak jak ze wszystkim - są plusy i minusy.
Bardzo dobrze twojego męża rozumiem…
U mnie akurat oboje rodzice nieźle się trzymali jak byłam mała i jako dziecko nie czułam dużej różnicy, ale jest taki moment, w którym nawet bardzo dobrze trzymający się ludzie zaczynają gw**t się starzeć, co wypada przeważnie koło 60. Czyli ja to obserwowałam samej będąc w liceum. I była to mało komfortowa sytuacja, bo większość ludzi mierzy się ze starością swoich rodziców w momencie gdy są dorośli i mają już swoje dzieci, a nie jak jeszcze sami są nastolatkami.
Temat dziadków też jest trudny, bo rzeczywiście w wieku 70-80 lat już nie ma się tyle sił, żeby aktywnie spędzać czas z maluchem i nieważne jakby tego chcieli to swojego wieku nie przeskoczą… mi jest bardzo szkoda, że koncepcja posiadania dziadków praktycznie mnie ominęła, zwłaszcza, że mam dużo starsze rodzeństwo, które miało super kontakt z dziadkami i wiem, że ja też bym miała jakby dożyli.

Nie wiem co bym zrobiła gdybym bardzo chciała mieć dziecko i miała możliwość zrealizować to dopiero po 40, bardzo trudna decyzja.
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

U mojego męża jest odwrotnie - jego mama urodziła go bardzo młodo i nadal żyje pełnią życia, ma swoje sprawy. Pracuje i nie za bardzo ma czas na wnuki i też chyba nie interesują ją pod kątem czułości czy opieki. Zresztą ma też młodsze dzieci, które dopiero niedawno wyfrunęły z domu i w końcu ma czas dla siebie. Więc ja jakoś specjalnie się nie dziwię i ją rozumiem. Dzieci w naszej rodzinie zaliczyły też zabawy z pradziadkami i mogę śmiało powiedzieć, że z ich strony było więcej czułości, zabawy i troski.

Mojemu byłemu rodzice (urodził się jak mieli 20 parę lat) ciągle powtarzali, żeby nie wpadł. Potrafili spytać czy się zabezpieczamy przy niedzielnym obiedzie. 😂Bardzo nie chcieli być dziadkami z 4-ką z przodu. Dosłownie dostał przekaz - wpadniesz - nie pomożemy. Wziął sobie to do serca, bo do dziś nie ma dzieci. Już ma 40 lat. Jest jedynym ich dzieckiem i jedynym wnukiem dziadków i od strony ojca i matki. Kiedy ostatnio był w Polsce pozałatwiać formalności po śmierci dziadka był załamany. Pół nocy przegadaliśmy o tym, jak jego rodzina się zawija i jakoś trzeba tym majątkiem zarządzać lub go sprzedać. Rodzice teraz dla odmiany naciskają na wnuka, a on aktualnie jest sam. Pewnie jeśli dorobi się dziecka, to oni będą już bliżej 70 i nawet jeśli zamieszka w Polsce, to raczej nie będą mu pomagać.