A ile Ty masz lat?
Ja aktualnie największy kryzys i czuję jak ten zegar tyka i czuję tę presję i strach i niemoc. Do tej pory udalo się to przekladać i spychac na pózniej.
A ile Ty masz lat?
Dużo jest takich mam, więc pewnie są też na mamowych grupach. Poszukaj. Tu znowu na podstawie mojego otoczenia - sporo kobiet rodzi dodatkowe dzieci, gdy starsze są odchowane - właśnie około 40. Może na Wandzie ich za dużo nie ma, ale na mamowych grupach lub insta na pewno.
Moja mama miała 23 lata kiedy mnie urodziła wiec byla młoda mama. Mimo to nigdy sie nie rozumiałyśmy, nie dogadywalysmy sie. Z tego powodu uwazam ze akurat nic to nie ma do tego ile lat ma mama i ile dziecko.lalisa pisze: ↑wt mar 24, 2026 3:05 pm Również jestem dzieckiem dojrzałej matki (po 40). Według mnie nie powinno się rodzić w tym wieku.
Urodzić to jedno. Między 45 a 50 rokiem życia jest ogromny przeskok i on nie dotyczy tylko wyglądu, ale też mentalności, energii życiowej, podejścia. Ogromna różnica wieku miedzy dzieckiem a matką. Co z tego, że rodząc kobieta jeszcze jest w miarę młoda, jak za chwilę będzie szła w stronę babci. A mamy innych dzieci będą młodymi kobietami w pełni sił. To naprawdę nie jest przyjemne mieć 8 lat i przeżywać wahania hormonalne i menopauzę swojej matki. Ja mówię wprost, że wstydziłam się jako dziecko mojej mamy, w ogóle się z nią nie dogadywałam i wiek był bardzo istotnym powodem. Moja mama odzyskała swój dawny charakter dopiero długi czas po menopauzie. Wiem, że teraz takie rzeczy się leczy, ale nie zgłębiałam aż tak tematu. Stare matki gorzej ogarniają, co dziecko robi, są w tyle. Ja wiem, że każda uważa, ze ona nie i ona jest top na czasie, ale ja nie żyję w delulu .
I to tyle. Tylko u Ciebie problem nie jest taki, że masz 30 lat i odkładasz ciąże na 40+, tylko juz masz 40+ i rozumiem, że po prostu pragniesz mieć dziecko. Ciężki temat. Nie wiem, czy na Twoim miejscu bym zaszła w ciążę czy nie. Obiecałam sobie, że jak nie urodzę do 35 roku życia, to już zamykam temat. Kilka lat mi zostało. Ale nie będę oceniać, bo nie mam pojęcia, czy postąpię zgodnie z tą obietnicą.
PS Wszyscy mówią o zespole Downa, a np. każde 10 lat matki dokłada +18% szans na autyzm (+21% u ojców), tych problemów jest dużo więcej. Wszystkie znane mi dzieci dojrzałych matek to zawsze były takie stare malutkie i zawsze z problemami z głową, z dostosowaniem się. Oczywiście może mi się wydaje, może taka próbka. Ja badaczem nie jestem. Ale mam w głowie silne przeświadczenie, że w wieku 40 lat rodzić dziecka się nie powinno, a już na pewno nie pierwszego.
PS2 Byłam bachorem jeśli chodzi o wytykanie mamie wieku, ale ona też była "dobra". Na pewno przykre to było w obie strony, choć uważam, ze ja miałam dużo gorzej.
Dzięki. Trochę to jest pocieszające. Nie chciałabym, zeby dziecko się musialo za rodziców wstydzic123wiosna123 pisze: ↑wt mar 24, 2026 3:56 pm Moja mama miała 23 lata kiedy mnie urodziła wiec byla młoda mama. Mimo to nigdy sie nie rozumiałyśmy, nie dogadywalysmy sie. Z tego powodu uwazam ze akurat nic to nie ma do tego ile lat ma mama i ile dziecko.
Ja sie nigdy nie wstydziłam za moją mamę. Nie rozumiem twojego komentarza. Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Ok. To ty tak myślisz ale czy każdy?123wiosna123 pisze: ↑wt mar 24, 2026 5:41 pm Ja sie nigdy nie wstydziłam za moją mamę. Nie rozumiem twojego komentarza. Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Mogłam sie nie rozumieć i nie dogadywać ale jaka by nie byla to moja mama i jest najlepsza na swiecie
No nie wiem. Mój post zaczyna sie od "Ja....", dalej jest "nie rozumiem...."
No dobrze. Powinnam inaczej zadac to pytanie. Nie bezpośrednio do Ciebie. Interesuje mnie tez zdanie innych osób. Tobię juz serdecznie podziękuję za odpowiedź123wiosna123 pisze: ↑wt mar 24, 2026 7:45 pm No nie wiem. Mój post zaczyna sie od "Ja....", dalej jest "nie rozumiem...."
Kolejno no to wlasnie Ja napisałam ten post i jest o moich przemyśleniach.
Serio, jaki sens ma twoje pytanie? Skoro to ja to pisze i jest o moich doświadczeniach? Więc no nie wiem chyba Ja tak mysle i to jest jasne.
I co musiałoby sie stać żebym znala myśli wszystkich ludzi na świecie? Xd
I jeszcze, kwestia wstydzenia sie za to ze rodzic jest starszy to jest kwestia kompleksow osoby ktora sie wstydzi tego rodzica i braku pewności siebie. Niczego więcej.
A jak dziecko może się wstydzić, że nosi stare lumpy, a inne koleżanki mają nowe modne ubrania? Albo mieszka w biedzie? Przecież powinno rozumieć, że nie ma pieniędzy i nie szata zdobi człowieka. Czy wszystkie dzieci to doskonale rozumieją? Nawet starzy tego nie rozumieją. Jakieś podjazdy, że to kwestia "braku pewności siebie" i "kompleksów" u dziecka. Jeszcze dowalmy dziecku bardziej, że może się wstydzić, bo przecież powinno w wieku 5 lat być profesorem zwyczajnym w dziedzinie emocji, kontaktów z otoczeniem i radzenia sobie z trudami życia. A ja powiem odwrotnie, uważam że jeśli matka już się decyduje, to ona powinna zadbać o to, aby pozostawać jak najdłużej "na chodzie". Wyglądać dobrze, dbać o zdrowie, nie dziadzieć.123wiosna123 pisze: ↑wt mar 24, 2026 5:41 pm Ja sie nigdy nie wstydziłam za moją mamę. Nie rozumiem twojego komentarza. Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Mogłam sie nie rozumieć i nie dogadywać ale jaka by nie byla to moja mama i jest najlepsza na swiecie
Ja uważam że to nie dziecku powinno być wstyd za rodzica złodzieja, tylko rodzicowi za siebie. Dziecko nie jest niczemu winne. Mój ojciec całe życie chlał, moja mama to ukrywała, a jak ja komuś o tym powiedziałam to mnie wyzywała, że czy mi nie wstyd. No nie wstyd, to nie ja jestem ochlejusem i nie jest to moja wina. Nie mówię że można byc albo dumnym z rodziców albo się ich wstydzić, ale nie obarczajmy dziecka winą za błędy rodziców.123wiosna123 pisze: ↑wt mar 24, 2026 5:41 pm Wstydzic to sie mozna jak rodzic jest złodziejem a nie dlatego ze ktos jest starszy lub mlodszy.
Dziękujęhopsasa pisze: ↑pt mar 27, 2026 5:29 pm Moja mama miała 42 lata jak się urodziłam i nie uważam żeby to był dobry pomysł i dobry wiek, nie tylko na pierwsze dziecko, ale w ogóle na jakiekolwiek.
Bardzo ciężko patrzy się na starość swoich rodziców gdy samemu ma się 20-30 lat. Bardzo trudno jest w tym wieku poradzić sobie z nagła świadomością, że rodzice są śmiertelni, starzeją się i nagle do człowieka dociera, że ich naprawdę zabraknie dużo szybciej niż rodziców znajomych. Przykre jest posiadanie dziadków, których zna się tylko od wieku 60+, a pamięta dobrze tylko jako naprawdę starych i niedołężnych.
Nigdy nie miałam „normalnych”, aktywnych dziadków, żadne z nich nie dożyło mojej dwudziestki. Taty juz zabrakło, a jeżeli mama dożyje mojej czterdziestki to będzie już naprawdę u schyłku życia. Gdybym sama zdecydowała się na dziecko, to one też nie miałyby dziadków (z mojej strony).
Mając takie doświadczenia jakie mam nie zdecydowałabym się na dziecko tak późno.
Nie jesteś. Amen.kiczowatacukrowa pisze: ↑śr mar 25, 2026 4:15 pm Ja może się wypowiem o moich rodzicach - moja mama miała 35 lat kiedy urodziła mnie i 40 kiedy miała moja siostrę. Zawsze miałam najstarszych rodziców wśród swoich znajomych a moja siostra to już w ogóleale nikt nigdy nie posądzał ich o bycie dziadkami i mogę też dodac, ze miałam najbardziej wyluzowanych rodziców. Ufali mi bardzo i pozwalali na wszystkie szalone rzeczy - imprezy, wracanie późno, kolczyki itp…
Teraz mam prawie 37 lat, jedno dziecko 10letnie z wpadki z mega palantem i nowego (od 6 lat)cudownego partnera, który chciałby założyć rodzinę ze mną. I myślę sobie czy nie jestem za stara na pieluchy?
Odniosę się do kwestii dziadków, bo mój mąż jest takim "późnym" dzieckiem, moja teściowa miała 45 lat gdy go urodziła. Nasza córka ma teraz 2 lata, moi rodzice mają po 60 lat, teściowie 77/79, przy czym to teściowa jest starsza. Mój dziadek (czyli pradziadek mojej córki) ma 90 lat. Jest mniejsza różnica wieku między jej dziadkami i pradziadkiem niż między dziadkami z obu stron. Ja jako dziecko miałam dość młodych dziadków, pamiętam też pradziadków, bardzo mi szkoda, że moją córkę ominą wakacje u jednej z babć (no bo nie oszukujmy się, nie dam kilkulatki pod ich opiekę na parę dni), widzę też że oni bardzo by chcieli mieć z nią kontakt, ale po prostu już nie mają na to sił. Ona by chciała biegać a oni nie dadzą rady za nią nadążyć.hopsasa pisze: ↑pt mar 27, 2026 5:29 pm Moja mama miała 42 lata jak się urodziłam i nie uważam żeby to był dobry pomysł i dobry wiek, nie tylko na pierwsze dziecko, ale w ogóle na jakiekolwiek.
Bardzo ciężko patrzy się na starość swoich rodziców gdy samemu ma się 20-30 lat. Bardzo trudno jest w tym wieku poradzić sobie z nagła świadomością, że rodzice są śmiertelni, starzeją się i nagle do człowieka dociera, że ich naprawdę zabraknie dużo szybciej niż rodziców znajomych. Przykre jest posiadanie dziadków, których zna się tylko od wieku 60+, a pamięta dobrze tylko jako naprawdę starych i niedołężnych.
Nigdy nie miałam „normalnych”, aktywnych dziadków, żadne z nich nie dożyło mojej dwudziestki. Taty juz zabrakło, a jeżeli mama dożyje mojej czterdziestki to będzie już naprawdę u schyłku życia. Gdybym sama zdecydowała się na dziecko, to one też nie miałyby dziadków (z mojej strony).
Mając takie doświadczenia jakie mam nie zdecydowałabym się na dziecko tak późno.
DziękujęLimonene pisze: ↑ndz mar 29, 2026 8:04 pm Odniosę się do kwestii dziadków, bo mój mąż jest takim "późnym" dzieckiem, moja teściowa miała 45 lat gdy go urodziła. Nasza córka ma teraz 2 lata, moi rodzice mają po 60 lat, teściowie 77/79, przy czym to teściowa jest starsza. Mój dziadek (czyli pradziadek mojej córki) ma 90 lat. Jest mniejsza różnica wieku między jej dziadkami i pradziadkiem niż między dziadkami z obu stron. Ja jako dziecko miałam dość młodych dziadków, pamiętam też pradziadków, bardzo mi szkoda, że moją córkę ominą wakacje u jednej z babć (no bo nie oszukujmy się, nie dam kilkulatki pod ich opiekę na parę dni), widzę też że oni bardzo by chcieli mieć z nią kontakt, ale po prostu już nie mają na to sił. Ona by chciała biegać a oni nie dadzą rady za nią nadążyć.
U nich akurat była przykra sytuacja, że starali się o dzieci bardzo długo i dopiero po 40 się udało (ale za to dwie ciąże, 42 i 45 lat). Mąż zawsze mówi, że po jego mamie bardzo było widać wiek i sam wiedział np. na placu zabaw że nie może jej prosić o zbyt wiele i udawał że np. nie ma ochoty wchodzić na drabinki na których potrzebuje asekuracji, bo wiedział że mama by nie dała rady, a dwudziestokilkuletnie mamy kolegów sobie śmigały z nimi na zjeżdżalni. No i mówi też że od zawsze pamięta ze mama powtarzała teksty typu "ooo byleby dożyć do twojej komunii", "ooo, byleby dożyć do twojej osiemnastki". Takie same słowa mówi mój dziadek, tylko on ma już swój wiek i zawsze był takim "seniorem rodu", ale nie chciałabym słyszeć takich słów od mojej mamy mając 10 lat. Oczywiście to nie zmienia faktu, że mój mąż bardzo kocha swoich rodziców i nie twierdzi, że lepiej żeby się w ogóle nie urodził, no ale tak jak ze wszystkim - są plusy i minusy.
Bardzo dobrze twojego męża rozumiem…Limonene pisze: ↑ndz mar 29, 2026 8:04 pm Odniosę się do kwestii dziadków, bo mój mąż jest takim "późnym" dzieckiem, moja teściowa miała 45 lat gdy go urodziła. Nasza córka ma teraz 2 lata, moi rodzice mają po 60 lat, teściowie 77/79, przy czym to teściowa jest starsza. Mój dziadek (czyli pradziadek mojej córki) ma 90 lat. Jest mniejsza różnica wieku między jej dziadkami i pradziadkiem niż między dziadkami z obu stron. Ja jako dziecko miałam dość młodych dziadków, pamiętam też pradziadków, bardzo mi szkoda, że moją córkę ominą wakacje u jednej z babć (no bo nie oszukujmy się, nie dam kilkulatki pod ich opiekę na parę dni), widzę też że oni bardzo by chcieli mieć z nią kontakt, ale po prostu już nie mają na to sił. Ona by chciała biegać a oni nie dadzą rady za nią nadążyć.
U nich akurat była przykra sytuacja, że starali się o dzieci bardzo długo i dopiero po 40 się udało (ale za to dwie ciąże, 42 i 45 lat). Mąż zawsze mówi, że po jego mamie bardzo było widać wiek i sam wiedział np. na placu zabaw że nie może jej prosić o zbyt wiele i udawał że np. nie ma ochoty wchodzić na drabinki na których potrzebuje asekuracji, bo wiedział że mama by nie dała rady, a dwudziestokilkuletnie mamy kolegów sobie śmigały z nimi na zjeżdżalni. No i mówi też że od zawsze pamięta ze mama powtarzała teksty typu "ooo byleby dożyć do twojej komunii", "ooo, byleby dożyć do twojej osiemnastki". Takie same słowa mówi mój dziadek, tylko on ma już swój wiek i zawsze był takim "seniorem rodu", ale nie chciałabym słyszeć takich słów od mojej mamy mając 10 lat. Oczywiście to nie zmienia faktu, że mój mąż bardzo kocha swoich rodziców i nie twierdzi, że lepiej żeby się w ogóle nie urodził, no ale tak jak ze wszystkim - są plusy i minusy.