Wiele bym dała, żebym choć raz dziennie w pracy nie musiała słyszec "a co ty tak cicho siedzisz", "a co ty się nie odzywasz", "a czemu ty zawsze jesteś taka cichutka" :d Ciekawe, że komuś może przeszkadzać to, że ktoś nie kłapie paszczą na prawo i lewo.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
i am a god
Taki facet nadaje się jedynie do natychmiastowego skreślenia.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt mar 31, 2026 12:12 pm Myślę, że masz rację, ale głupio gdy takie pytanie pada na pierwszej randce (gdy kobieta nawet nie czy chce mieć z nim dzieci) lub jako forma pojechania dziewczynom w necie. Ale to samo widziałam o oz.mpiku ‐ facet chce wiedzieć, czy kobieta ma tendencję do tycia, bo nie chce grubych dzieci.
Potem, jak dzieci będą grube, to oczywiście będzie to twoja wina. Jak i wszystkie inne rzeczy.
Jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy "lubić siebie" a "czuć się lepszym" to ja nie widzę sensu dyskusji. Próbujesz mi teraz wmówić że introwertycy powinni siebie nie lubić, co jest jakaś bzdura.Lkjhgfd pisze: ↑wt mar 31, 2026 4:53 pm Osobowość nie wskazuje poziomu inteligencji. Intro/ekstra to sposób bycia i wyrażania siebie. I dlaczego uważasz, że introwertycy nie mogą siebie lubić? Bo tak wnioskuję po tym powtarzaniu jeszcze z caps lockiem, że jesteśmy "lepsi". Jak ekstrawertycy cisną i próbują zmienić czyjąś wrodzoną osobowość to jest ok, a jak ktoś po prostu lubi siebie i ceni swoje cechy bez wymuszania na innych zmiany to nagle źle?
Już napisałam w poprzednim komentarzu, że intro nie rozmawiają tylko na głębokie i inteligentne tematy, więc nie wiem skąd ten nacisk xd A co do szybkiego mówienia to chyba jednak mam rację, że nie jesteś introwertyczką, bo masz dziwne wyobrażenie na ten temat. Tam wcześniej napisałam "czy czegoś innego", więc nie ma tam żadnej diagnozy. Również polecam uważniej czytać.
Gdybyś była introwertyczką to byś takich bzdur nie wymyślała.
Ja nie twierdzę, że introwetycy rozmawiają tylko na inteligentne tematy, tylko że narracja introwertykow narzekających na ekstrawertykow jest dokładnie taka: my jesteśmy lepsi bo jak już coś mówimy to z sensem, nie będziemy rozmawiać o głupotach. No więc co innego sugeruje taka opinia?
Tak, ekstrawetycy zwykle mówią szybko i głośno. Nie wiem skąd zdziwienie w tej akurat kwestii.
-
malloryknox
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Tak, introwertycy codziennie siadają sobie w kółeczku z herbatką i prowadzą rozmowy na ciężkie, filozoficzne tematy XDDD skąd ty takie bajki wytrzasnęłaś? Sama jestem introwertyczką i mam znajomych o podobnym temperamencie, a nasze rozmowy to głównie cytowanie memów, kawałów, gadki o filmach i serialach. I gwarantuję ci, że introwertycy potrafią być cholernie gadatliwi wśród najbliższych przyjaciół i ludzi, dzięki którym czują się komfortowo. To, że nie chcemy przez godzinę rozmawiać z obcymi o pogodzie czy cenach kawy w biedronce nie czyni nas gorszymi od ekstrawertyków.g_girl pisze: ↑wt mar 31, 2026 4:40 pm Dzięki za diagnnozę, ale nie, nie mam fobii społecznej. Stres wynikał z pracy, a nie rozmów z ludźmi, radzę uważniej czytać.
Też kiedyś myślałam że introwertycy są mądrzejsi, jednwk w swoim ponad 30-letnim życiu poznałam tak dużo ludzi, aby zauważyć, że nie każdy milczek czy introwertyk ma bogate wnętrze, często okazuje się że ludzie którzy nic nie mówią po prostu nie mają niczego do powiedzenia.Są też szalenie inteligentni ekstrawetycy, z resztą umiejętność szybkiego mówienia i żartowania wymaga inteligencji, nie raz przewyższającej tych LEPSZYCH OD INNYCH introwertykow. Różnica polega na tym że ekstra- mogą nie mieć ochoty na deep rozmowy na codzien, ich cieszy sam fakt kontaktu z drugim człowiekiem i wymiany zdań.
Dodam jeszcze, że ludzi którzy w sytuacjach społecznych gdzie większość grupy chce sobie pożartować, dobrze się bawić itp zaczynają ciężkie i filozoficzne tematy, mając się za kogoś lepszego od tych osób, niekoniecznie określiłabym mądrymi - mądra osoba potrafi dostosować ton i tematykę rozmowy do sytuacji.
Czuć się lepszym, czyli woleć swój introwertyzm i introwertyków od ekstrawertyzmu i ekstrawertykówg_girl pisze: ↑wt mar 31, 2026 5:04 pm Jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy "lubić siebie" a "czuć się lepszym" to ja nie widzę sensu dyskusji. Próbujesz mi teraz wmówić że introwertycy powinni siebie nie lubić, co jest jakaś bzdura.
Ja nie twierdzę, że introwetycy rozmawiają tylko na inteligentne tematy, tylko że narracja introwertykow narzekających na ekstrawertykow jest dokładnie taka: my jesteśmy lepsi bo jak już coś mówimy to z sensem, nie będziemy rozmawiać o głupotach. No więc co innego sugeruje taka opinia?
Tak, ekstrawetycy zwykle mówią szybko i głośno. Nie wiem skąd zdziwienie w tej akurat kwestii.
"Z sensem" to niekoniecznie głębokie tematy tylko po prostu konkretne, na jakiś temat, bez peplania dla samego peplania, a konkretne tematy mogą być różne, nawet płytkie.
Introwertycy również mówią głośno i szybko, a już szczególnie jak mają w zestawie adhd (choć niekoniecznie). Jakbyś była intro to byś wiedziała, że w komfortowym towarzystwie intro zamienia się w ekstra i potrafi być duszą towarzystwa.
Potwierdzacie moją tezę że introwetycy mają w sobie poczucie lepszosci. xDmalloryknox pisze: ↑wt mar 31, 2026 5:06 pmTo, że nie chcemy przez godzinę rozmawiać z obcymi o pogodzie czy cenach kawy w biedronce nie czyni nas gorszymi od ekstrawertyków.
Wyraźnie zaznaczyłam w swoich postach, że żadna z grup nie jest gorsza czy lepsza.
"Potwierdzacie" xd dosłownie jedna osoba napisała coś,czego pewnie nawet nie miala na mysli, tylko ty dopowiadasz i przy okazji generalizujesz cala grupę. Nie wiem co ci jakiś intro lub ktoś mówiący,ze jest intro zrobił, ale weź troche wyluzuj
-
malloryknox
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Ty piszesz o swoich doświadczeniach, ja piszę o swoich. Ty spotkałaś wywyższających się introwertyków, ja spotkałam wywyższających się ekstrawertyków. Różni nas to, że intro rozmawiają na konkretne tematy, a czasem wolą pomilczeć i nie widzą w tym nic dziwnego ani niezręcznego, natomiast ekstrawertycy mówią po to, żeby wypełnić ciszę, a kiedy te ciekawe tematy się kończą, zaczynają mówić, byleby mówić. A to nas introwertyków po prostu męczy i nie chcemy brać w tym udziału, a ucinanie przez nas nic nie wnoszącej rozmowy może być potraktowane jako wywyższanie. Zupełnie niesłusznie.
No tak "nie miała na myśli" xD jedna osoba a ja naliczyłam co najmniej 2. Kończę dyskusje, wyraziłam swoją niepopularna opinie i nie będę dalej tłumaczyć dlaczego uważam rozmowy o pogodzie za neutralne, czasem potrzebne i nieswiadczące o gorszosci osób, które je rozpoczynają.
- berry blast
- Currently:Dubaj
- Posty: 1995
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
możemy wrócić do tematu?
Myślałam, że dokładnie wyjaśniłam o co mi chodzi :p To może tak: fani piłki nożnej uważają, że piłka nożna jest lepsza (dla nich), a fani koszykówki, że koszykówka (też dla nich), co jest logiczne, bo jakby ktoś wolał kosza to nie chodziłby na nogę i odwrotnie.
Ogólnie żaden z tych sportów nie jest ani lepszy ani gorszy, tylko każdy lubi to w czym jest i nie interesuje się tą drugą dziedziną, bo woli swoją, bo ta jego jest lepsza, fajniejsza, ciekawsza (dla niego).
Jak tego nie złapiesz to się poddaję xd Poza tym ektrawertycy też mają siebie za lepszych, a intro uważają za dziwnych i wymagających zmiany, ale tego jakoś już się nie czepiasz. Faktycznie chyba jakiś intro lub "intro" nadepnął ci na odcisk:p
Tak tak, jestem uprzedzona do intro mimo, że sama nim jestem bo mam uraz. Dokładnie dlatego mam inną opinię niż twoja. I wyraziłam ja na forum o niepopularnych opiniach żebyście mnie zdiagnozowały. :DLkjhgfd pisze: ↑wt mar 31, 2026 5:25 pm Myślałam, że dokładnie wyjaśniłam o co mi chodzi :p To może tak: fani piłki nożnej uważają, że piłka nożna jest lepsza (dla nich), a fani koszykówki, że koszykówka (też dla nich), co jest logiczne, bo jakby ktoś wolał kosza to nie chodziłby na nogę i odwrotnie.
Ogólnie żaden z tych sportów nie jest ani lepszy ani gorszy, tylko każdy lubi to w czym jest i nie interesuje się tą drugą dziedziną, bo woli swoją, bo ta jego jest lepsza, fajniejsza, ciekawsza (dla niego).
Jak tego nie złapiesz to się poddaję xd Poza tym ektrawertycy też mają siebie za lepszych, a intro uważają za dziwnych i wymagających zmiany, ale tego jakoś już się nie czepiasz. Faktycznie chyba jakiś intro lub "intro" nadepnął ci na odcisk:p
Laski ja nie lubię tych wojen „ czarni vs biali” Ale proszę Was naprawdę żadna z Was absolutnie nie widziała zadzierających nosa introwertyków. A pełno komentarzy typu:
„czemu nikt nie powie ekstrawertykom by zamknęli swój głupi ryj”
„ ohhh kocham osoby co do każdego się uśmiechają, pewnie fałszywe żmije co Ci tyłek obrobią” - no tak bo przecież jak jesteś miły i lubisz ludzi to na bank fałszywy i memy jak wygląda fałszywa koleżanka ( no przecież oczywiście, że uśmiechnięta i gadatliwa Ci milczący z bitch face to Ci prawdziwi przecież, inaczej to jest niemożliwe)
- „ rozmawiam tylko na poważne tematy i nie lubię tracić czasu”
Żadna też nie widziała oczywiście począwszy od lat szkolnych po pracę śmiania się i nabijania z tych bardziej widocznych np. Bez oporów zgłaszających się i zabierających głos
„czemu nikt nie powie ekstrawertykom by zamknęli swój głupi ryj”
„ ohhh kocham osoby co do każdego się uśmiechają, pewnie fałszywe żmije co Ci tyłek obrobią” - no tak bo przecież jak jesteś miły i lubisz ludzi to na bank fałszywy i memy jak wygląda fałszywa koleżanka ( no przecież oczywiście, że uśmiechnięta i gadatliwa Ci milczący z bitch face to Ci prawdziwi przecież, inaczej to jest niemożliwe)
- „ rozmawiam tylko na poważne tematy i nie lubię tracić czasu”
Żadna też nie widziała oczywiście począwszy od lat szkolnych po pracę śmiania się i nabijania z tych bardziej widocznych np. Bez oporów zgłaszających się i zabierających głos
- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 278
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
THIS! Sama jestem introwertykiem, ale też lubię się uśmiechać i być miła dla ludzi, a niektórzy myślą, że coś jest ze mną nie takPEONIA pisze: ↑wt mar 31, 2026 5:31 pm Laski ja nie lubię tych wojen „ czarni vs biali” Ale proszę Was naprawdę żadna z Was absolutnie nie widziała zadzierających nosa introwertyków. A pełno komentarzy typu:
„czemu nikt nie powie ekstrawertykom by zamknęli swój głupi ryj”
„ ohhh kocham osoby co do każdego się uśmiechają, pewnie fałszywe żmije co Ci tyłek obrobią” - no tak bo przecież jak jesteś miły i lubisz ludzi to na bank fałszywy i memy jak wygląda fałszywa koleżanka ( no przecież oczywiście, że uśmiechnięta i gadatliwa Ci milczący z bitch face to Ci prawdziwi przecież, inaczej to jest niemożliwe)
- „ rozmawiam tylko na poważne tematy i nie lubię tracić czasu”
Żadna też nie widziała oczywiście począwszy od lat szkolnych po pracę śmiania się i nabijania z tych bardziej widocznych np. Bez oporów zgłaszających się i zabierających głos
Bo ogólnie te osoby,które są miłe się tlumaczą, że są miłe. A te wredne i niesympatyczne nie robią tego bo nie muszą.
[/quote]
THIS! Sama jestem introwertykiem, ale też lubię się uśmiechać i być miła dla ludzi, a niektórzy myślą, że coś jest ze mną nie tak
like...dlaczego mam się tłumaczyć z tego, że jestem miła? 
[/quote]
[/quote]
THIS! Sama jestem introwertykiem, ale też lubię się uśmiechać i być miła dla ludzi, a niektórzy myślą, że coś jest ze mną nie tak
[/quote]
Nie można tak do końca powiedzieć, że intro czy ekstrawersja to sposób bycia i wyrażania siebie, może tak być, ale nie musi. Ja jestem takim przykładem, raczej mało kto nazwałby mnie introwertykiem, bo mam ekstrawertyczny sposób bycia, ale potrzebuję czasu wyłącznie dla siebie, mam też tendencję do introspekcji i żyję głównie "wewnątrz". Ekstrawersję i introwersję mierzy się głównie tym, czy interakcje społeczne nas energetyzują, czy wyczerpują. U mnie to nie jest jednoznaczne, bo jest i tak i tak, jestem po prostu ambiwertykiem, jak większość ludzi.Lkjhgfd pisze: ↑wt mar 31, 2026 4:53 pm Osobowość nie wskazuje poziomu inteligencji. Intro/ekstra to sposób bycia i wyrażania siebie. I dlaczego uważasz, że introwertycy nie mogą siebie lubić? Bo tak wnioskuję po tym powtarzaniu jeszcze z caps lockiem, że jesteśmy "lepsi". Jak ekstrawertycy cisną i próbują zmienić czyjąś wrodzoną osobowość to jest ok, a jak ktoś po prostu lubi siebie i ceni swoje cechy bez wymuszania na innych zmiany to nagle źle?
Już napisałam w poprzednim komentarzu, że intro nie rozmawiają tylko na głębokie i inteligentne tematy, więc nie wiem skąd ten nacisk xd A co do szybkiego mówienia to chyba jednak mam rację, że nie jesteś introwertyczką, bo masz dziwne wyobrażenie na ten temat. Tam wcześniej napisałam "czy czegoś innego", więc nie ma tam żadnej diagnozy. Również polecam uważniej czytać.
Gdybyś była introwertyczką to byś takich bzdur nie wymyślała.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
W temacie introwertycy - ekstrawertycy. Nie wiem czy można to stosować do dzieci, ale czasem widzę w dziecięcych zabawach takie zjawisko wysysania energi przez bardzo gadatliwe, energiczne i ekstrawertyczne dzieci (to moje określenie, jeśli niezbyt trafione - wybaczcie). Obserwując takie zabawy z boku, widzę jak mieszane pod względem temperamentu towarzystwo po prostu powoli się wykrusza i ucieka od takiego dziecka. Czasem nawet jako dorosła mam dość, bo jak dzieci od niego uciekną, to nawija dorosłym. Jest to mega obciążające. Od rodziców jednego z takich dzieci wiem, że nauczyciele też za nim nie przepadają. Na początku zachwyceni kontaktowością, potem piszą uwagi, że się wtrąca, przerywa, narzuca tematy, dominuje inne dzieci. Nawet przebadali to dziecko na spektrum i nic.
Myślę, że taki ekstrawertyk level hard też nie ma lekko w relacjach społecznych, podobnie jak introwertycy.
Myślę, że taki ekstrawertyk level hard też nie ma lekko w relacjach społecznych, podobnie jak introwertycy.
-
Rzeka.chaosu
- SweetsGallery
- Posty: 1719
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Odnośnie urody, poprawek. Muszę to napisać - skoro moje gumowe ucho podsłuchało. Mam nadzieję, że tych osób nie ma na Wandzie.
Co podsłuchałam? Chyba najsmutniejsze wyznanie dziewczyny z 30+, jakie ostatnio spotkałam. Kontekst rozmowy - jak się domyślam zaproszenie koleżanki na ślub. Przyszła panna młoda stwierdziła, że nie liczy na to, że to będzie związek na całe życie, bo jest brzydka i narzeczony ją pewnie rzuci, jak znajdzie lepszą lub ogarnie się finansowo. Powiedziane humorystycznie, ale mega smutne. Nie wiem czy to brak wiary w siebie czy już coś takiego przeżyła. Bo jednak bierze się ślub z nadzieją, że będzie ok. A najgorsze jest to, że na moje oko ta kobieta nie była brzydka, raczej po prostu grubsza.
Straszne jest to, że ona tak realistycznie / bez wiary w siebie do tego podchodzi. Ciekawe ile z nas ma takie lub podobne myśli. Ile z nas nie dało szans fajnym facetom z powodu braku wiary w siebie. 
Co podsłuchałam? Chyba najsmutniejsze wyznanie dziewczyny z 30+, jakie ostatnio spotkałam. Kontekst rozmowy - jak się domyślam zaproszenie koleżanki na ślub. Przyszła panna młoda stwierdziła, że nie liczy na to, że to będzie związek na całe życie, bo jest brzydka i narzeczony ją pewnie rzuci, jak znajdzie lepszą lub ogarnie się finansowo. Powiedziane humorystycznie, ale mega smutne. Nie wiem czy to brak wiary w siebie czy już coś takiego przeżyła. Bo jednak bierze się ślub z nadzieją, że będzie ok. A najgorsze jest to, że na moje oko ta kobieta nie była brzydka, raczej po prostu grubsza.
Żałuje, że żyję w czasach, gdzie praktycznie nie funkcjonują proste uprzejmości. W moim bloku są osoby którym mówię dzień dobry patrząc sie w twarz, a oni nic. Tak samo na drodze - osoby stojące w korku są tak wkurzone że w nim stoją, ze celowo uniemożliwiają skręt w boczną uliczkę ludziom z przeciwka.
Idąc chodnikiem dostawca ubera na rowerze z daleka nawala na ciebie dzwonkiem, bo masz mu uciekać z drogi, chociaż masz pełne prawo iść tym chodnikiem.
Nawet ludzie na vinted - co kilkanaście transakcji trafiam na nieuczciwość, nie mówiąc już o uprzejmości. Raz zdarzyło się że kupująca zniszczyła rzecz przyznając się ze po prostu na nią nie pasowała….
Idąc chodnikiem dostawca ubera na rowerze z daleka nawala na ciebie dzwonkiem, bo masz mu uciekać z drogi, chociaż masz pełne prawo iść tym chodnikiem.
Nawet ludzie na vinted - co kilkanaście transakcji trafiam na nieuczciwość, nie mówiąc już o uprzejmości. Raz zdarzyło się że kupująca zniszczyła rzecz przyznając się ze po prostu na nią nie pasowała….
-
prettynpetty
- Koczkodan
- Posty: 108
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
Uważam że 50/50 w związku dla kobiety to bardzo niekorzystna opcja, zwłaszcza jeśli związek ma opierać się na tradycyjnych drogach takich jak sprowadzenie na świat i wychowanie potomstwa.
Uważam że wielu facetów wcale nie szuka sobie kobiety, tylko współlokatora, który dołoży drugą połowę czynszu, dołoży się do rachunków, zapłaci swoją połowę kredytu, zaspokoi seksualnie, i jeszcze oczekuje że kobieta będzie spełniać rolę sprzątaczki, kucharki i opiekunki do dziecka - bo nawet w tych związkach gdzie panuje rzekoma równość i facet pomaga w sprzątaniu, gotowaniu, opiece nad dziećmi - i tak kobieta de facto robi więcej i facet zyskuje po prostu służącą - nawet jak jest biedny, mierny i nigdy by sobie na takie „usługi” poza związkiem nie mógł pozwolić.
Zbyt wiele kobiet z desperacji godzi się na takie coś. Emancypacją i feminizm to były szczytne ruchy, ale finalnie doprowadziły nie tylko do nałożenia nowych wymagań na kobietę - wykształcenie, własna kariera i poziom zaangażowania w pracę na poziomie facetów - a jednocześnie nadal to na kobiecie ciążą oczekiwania i faktycznie zajmowanie się domem - to ty pierzesz, zbierasz pranie, sprzątasz lepiej niż facet, gotujesz prędzej niż on, martwisz się o dzieci - do tego masz jeszcze być rekinem pracy jak twój boi. Kobiety nigdy do końca nie wyjdą z tradycyjnych ról w związkach stąd 50/50 z facetem to po prostu niekorzystna dla kobiety opcja.
Uważam też, że po prostu uprawiają te opcje najczęściej wygodniccy gołodupcy albo faceci, którzy chcą chwilę żyć wygodnej, a szukają nadal licząc na kogoś „lepszego”, za kogo będzie warto płacić.
Wiele kobiet też nie docenia, jak wielu facetów pod przykrywką związku po prostu liczy na darmowe dymanko
Uważam że wielu facetów wcale nie szuka sobie kobiety, tylko współlokatora, który dołoży drugą połowę czynszu, dołoży się do rachunków, zapłaci swoją połowę kredytu, zaspokoi seksualnie, i jeszcze oczekuje że kobieta będzie spełniać rolę sprzątaczki, kucharki i opiekunki do dziecka - bo nawet w tych związkach gdzie panuje rzekoma równość i facet pomaga w sprzątaniu, gotowaniu, opiece nad dziećmi - i tak kobieta de facto robi więcej i facet zyskuje po prostu służącą - nawet jak jest biedny, mierny i nigdy by sobie na takie „usługi” poza związkiem nie mógł pozwolić.
Zbyt wiele kobiet z desperacji godzi się na takie coś. Emancypacją i feminizm to były szczytne ruchy, ale finalnie doprowadziły nie tylko do nałożenia nowych wymagań na kobietę - wykształcenie, własna kariera i poziom zaangażowania w pracę na poziomie facetów - a jednocześnie nadal to na kobiecie ciążą oczekiwania i faktycznie zajmowanie się domem - to ty pierzesz, zbierasz pranie, sprzątasz lepiej niż facet, gotujesz prędzej niż on, martwisz się o dzieci - do tego masz jeszcze być rekinem pracy jak twój boi. Kobiety nigdy do końca nie wyjdą z tradycyjnych ról w związkach stąd 50/50 z facetem to po prostu niekorzystna dla kobiety opcja.
Uważam też, że po prostu uprawiają te opcje najczęściej wygodniccy gołodupcy albo faceci, którzy chcą chwilę żyć wygodnej, a szukają nadal licząc na kogoś „lepszego”, za kogo będzie warto płacić.
Wiele kobiet też nie docenia, jak wielu facetów pod przykrywką związku po prostu liczy na darmowe dymanko
Pewnosc siebie to podstawa. Moze wyjdzie moralizatorsko, ale musimy zrozumieć, ze każdy ma inny gust, każdemu podoba sie cos innego w drugiej osobie, inne cechy fizyczne, o charakterze nie wspominającRzeka.chaosu pisze: ↑wt mar 31, 2026 8:15 pm Odnośnie urody, poprawek. Muszę to napisać - skoro moje gumowe ucho podsłuchało. Mam nadzieję, że tych osób nie ma na Wandzie.
Co podsłuchałam? Chyba najsmutniejsze wyznanie dziewczyny z 30+, jakie ostatnio spotkałam. Kontekst rozmowy - jak się domyślam zaproszenie koleżanki na ślub. Przyszła panna młoda stwierdziła, że nie liczy na to, że to będzie związek na całe życie, bo jest brzydka i narzeczony ją pewnie rzuci, jak znajdzie lepszą lub ogarnie się finansowo. Powiedziane humorystycznie, ale mega smutne. Nie wiem czy to brak wiary w siebie czy już coś takiego przeżyła. Bo jednak bierze się ślub z nadzieją, że będzie ok. A najgorsze jest to, że na moje oko ta kobieta nie była brzydka, raczej po prostu grubsza.Straszne jest to, że ona tak realistycznie / bez wiary w siebie do tego podchodzi. Ciekawe ile z nas ma takie lub podobne myśli. Ile z nas nie dało szans fajnym facetom z powodu braku wiary w siebie.
![]()
why you care what people think, you don't even like people
-
prettynpetty
- Koczkodan
- Posty: 108
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
Uważam że powiększanie ust w większości przypadków kończy się źle. Nie mówię o drobnej korekcie np kącików albo 0,5 ml dobrze podanego kwasu, ja po prostu ZAWSZE widzę, gdy ktoś ma ten kwas w ustach - nie patrzę na tę osobę jak jej się wydaje, że „o, teraz ma wydatne ładne usta”, bo jedyne co widzę patrząc na nią to migawki jej twarzy przed i dźwięk „zrobione usta, zrobione usta, fake”. Cały efekt idzie w pizdu bo wiesz, jak ja osoba wyglądała przed i tylko to zwraca twoją uwagę, a nie „nowy” ładny efekt. Do tego ten kwas bardzo często puchnie, migruje, u wielu osób widzę te kwaskowe grudy. Nie znam osoby, celebrytek też, którym by ten zabieg pomógł, w 99% jest widoczna ta sztuczność, traci to swój sens.
Moja niepopularna opinia za którą pewnie mi sie dostanie bo mam wrazenie ze jest ona serio niepopularna (moze byla wspominana juz tu wcześniej, nie pamietam) - nie każdy ma predyspozycje do jeżdżenia samochodem i nie każdy powinien sie za to zabierać, plus (za co zostanę pewnie najbardziej zjedzona) uważam ze jesli ktoś podchodził do egzaminu więcej niż te powiedzmy max 3-5 razy, nie powinien jeździć (skoro na egzaminie ze stresu lata ci noga to jak sie zachowasz w faktycznie stresującej sytuacji na drodze?)
A druga z takich ekstremalnie niepopularnych opinii to ze moim zdaniem nie ma nic złego w stwierdzeniu "nie lubię dzieci" (kiedyś spotkałam sie z tym ze ludzie którzy mówią ze nie lubią dzieci sa pietnowani ze jak to możesz nie lubić całej grupy społecznej itp itd)
A druga z takich ekstremalnie niepopularnych opinii to ze moim zdaniem nie ma nic złego w stwierdzeniu "nie lubię dzieci" (kiedyś spotkałam sie z tym ze ludzie którzy mówią ze nie lubią dzieci sa pietnowani ze jak to możesz nie lubić całej grupy społecznej itp itd)
- iksde12345
- GreckieWakacje
- Posty: 278
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Zgodzę się z tą częścią o prawie jazdy, tylko niestety, są takie miejsca w Polsce gdzie autobusy jeżdżą raz dziennie, o pociągach czy tramwajach nawet nie wspomnęmallam pisze: ↑wt mar 31, 2026 10:00 pm Moja niepopularna opinia za którą pewnie mi sie dostanie bo mam wrazenie ze jest ona serio niepopularna (moze byla wspominana juz tu wcześniej, nie pamietam) - nie każdy ma predyspozycje do jeżdżenia samochodem i nie każdy powinien sie za to zabierać, plus (za co zostanę pewnie najbardziej zjedzona) uważam ze jesli ktoś podchodził do egzaminu więcej niż te powiedzmy max 3-5 razy, nie powinien jeździć (skoro na egzaminie ze stresu lata ci noga to jak sie zachowasz w faktycznie stresującej sytuacji na drodze?)
A druga z takich ekstremalnie niepopularnych opinii to ze moim zdaniem nie ma nic złego w stwierdzeniu "nie lubię dzieci" (kiedyś spotkałam sie z tym ze ludzie którzy mówią ze nie lubią dzieci sa pietnowani ze jak to możesz nie lubić całej grupy społecznej itp itd)
-
chleb_ze_smalcem
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Tyle, że bez tych emancypantek i feministek nie miałabyś nawet tej opcji 50/50. Tzn najprawdopodobniej musiałabyś ciężko tyrać całe życie przy dzieciach, domu i do tego pewnie pracować ale nic by ci się nie należało, bo wszystko byłoby własnością męża, ojca albo brata.prettynpetty pisze: ↑wt mar 31, 2026 8:44 pm Uważam że 50/50 w związku dla kobiety to bardzo niekorzystna opcja, zwłaszcza jeśli związek ma opierać się na tradycyjnych drogach takich jak sprowadzenie na świat i wychowanie potomstwa.
Uważam że wielu facetów wcale nie szuka sobie kobiety, tylko współlokatora, który dołoży drugą połowę czynszu, dołoży się do rachunków, zapłaci swoją połowę kredytu, zaspokoi seksualnie, i jeszcze oczekuje że kobieta będzie spełniać rolę sprzątaczki, kucharki i opiekunki do dziecka - bo nawet w tych związkach gdzie panuje rzekoma równość i facet pomaga w sprzątaniu, gotowaniu, opiece nad dziećmi - i tak kobieta de facto robi więcej i facet zyskuje po prostu służącą - nawet jak jest biedny, mierny i nigdy by sobie na takie „usługi” poza związkiem nie mógł pozwolić.
Zbyt wiele kobiet z desperacji godzi się na takie coś. Emancypacją i feminizm to były szczytne ruchy, ale finalnie doprowadziły nie tylko do nałożenia nowych wymagań na kobietę - wykształcenie, własna kariera i poziom zaangażowania w pracę na poziomie facetów - a jednocześnie nadal to na kobiecie ciążą oczekiwania i faktycznie zajmowanie się domem - to ty pierzesz, zbierasz pranie, sprzątasz lepiej niż facet, gotujesz prędzej niż on, martwisz się o dzieci - do tego masz jeszcze być rekinem pracy jak twój boi. Kobiety nigdy do końca nie wyjdą z tradycyjnych ról w związkach stąd 50/50 z facetem to po prostu niekorzystna dla kobiety opcja.
Uważam też, że po prostu uprawiają te opcje najczęściej wygodniccy gołodupcy albo faceci, którzy chcą chwilę żyć wygodnej, a szukają nadal licząc na kogoś „lepszego”, za kogo będzie warto płacić.
Wiele kobiet też nie docenia, jak wielu facetów pod przykrywką związku po prostu liczy na darmowe dymanko
To co opisujesz to nie jest żadne 50/50, to jakaś patologia związkowa. Jak ktoś pozwala się tak traktować, to jego sprawa ale większość związków tak nie wygląda. Nie wyobrażam sobie pracować tyle co mój facet i po pracy ogarniać w większości dom, gotowanie, pranie itd. Co on jest dzieckiem? Nie spojrzałbym nawet na takiego niedojdę co nie umie sobie uprać własnych gaci.