Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: PEONIA »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 1:04 pm O tak, to też zauważyłam - dodawanie zdjęć z tygodniowego wyjazdu przez dwa miesiące jako zakrzywianie czasoprzestrzeni.
Nie wiem, rozkminiałam to też pod kątem symbolu statusu - czy kapitalizm doprowadził nas do momentu, kiedy udajemy, że jesteśmy na wyjeździe dłużej, żeby inni mieli wrażenie, że nas stać? Albo czy dodawanie zdjęcia z każdego wyjścia do knajpy / kina / na koncert - czy to też jest na zasadzie - patrzcie, mnie stać? Bo ja jakoś nie rozumiem sensu wstawiania zdjęcia swojego naleśnika z Manekina na relację, co to ma komunikować osobom, które tę relację wyświetlą?
Tak albo wyjazd na dwa - trzy dni i narobione setki zdjęć by potem przez rok udawać, że jeździsz tam co 2 miesiące :P znam takie przypadki. Miałam współlokatorkę co pojechała do Paryża na tydzień i wstawiała foty przez cały rok w różnych ciuchach - wyglądało to jakby regularnie tam jeździła.

Ja też tego nie rozumiem wstawiania obiadów z restauracji. W sensie jakieś urodziny czy z koleżanka ale - jedzenie. Serio kojarzy mi się to z Jolantą co nigdy nigdzie nie była i nigdzie nie chodzi i musi pokazać ludziom i przezywa jak mrówka okres, ze gdzieś wyszła....
Awatar użytkownika
iksde12345
GreckieWakacje
Posty: 279
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 12:16 pm Przeraża mnie to, dokąd doszliśmy jako cały gatunek ludzki w temacie social mediów. A dokładnie - reakcje osób wokół mnie, kiedy po prostu usunęłam instagrama. To będzie dłuższy post, może najpierw wprowadzenie o tym, dlaczego usunęłam ig, już abstrahując od kwestii influ - słupów reklamowych na ig etc. XD
Od pewnego czasu obserwowałam to, co moje koleżanki robią w życiu, a jak to pokazują na instagramie. Nazwałabym to "wystawy kuratorskie na temat ich życia". Jakoś tak dobitnie zobaczyłam, że wszyscy kłamią w socialach, pokazują tylko to, czym mogą się pochwalić, bo sociale skłaniają nas do porówywania się, a normalizowanie "normalnego" życia to jednak nie jest mainstream w socialach.
Przykładowo, jedna z moich koleżanek jest stewardessą, jest coraz mniej zadowolona z tej pracy, zaczęły męczyć ją zmiany czasu etc. ale jej instagram to seria estetycznych zdjęć z miejsc, do których poleciała w ramach pracy. No żyć nie umierać, chodząca reklama bycia stewardessą.
Z inną koleżanką byłam z rok temu na city break i wykończyło mnie psychicznie robienie jej ładnych zdjęć w kwadracie na ig. Jeszcze raz, żeby było widać napis. Jeszcze raz, żeby jej nogi wyglądały na dłuższe... Nie mogłam zacząć jeść po podaniu nam posiłku w restauracji, bo trzeba było zacząć od zrobienia zdjęcia talerzy na ig...
W ogóle cały instagram zaczął mnie strasznie męczyć, te zdjęcia żarcia etc. - na *uj mnie to obchodzi. Usunęłam konto. I tutaj wydarzyło się coś mega dziwnego.
Kilka osób pytało moich bliższych znajomych, czemu ich zablokowałam na ig - bo nikomu nie przyszło do głowy, że mogłam usunąć wszystkie sociale oprócz FB.
Dałam przyjaciółce na urodziny ręcznie wyszytą przeze mnie torbę - jedna z koleżanek na imprezie urodzinowej zapytała, czemu usunęłam ig, skoro umiem robić takie ładne rzeczy. Jakbym wyszywała nie igłą i muliną, a instagramem.
Byłam na koncercie z koleżanką - żałowała, że nie może mnie oznaczyć na relacji z tego koncertu, bo wygląda to tak, jakby przyszła na ten koncert sama.
Ja nie wiem, może większość moich znajomych to po prostu banda uzależnionych od instagrama zetek, ale po usunięciu ig uświadomiłam sobie, że chyba umarłam, bo jak nie ma cię na ig to nie żyjesz. Czy jeśli poszłam z koleżanką na kawę, a nie wstawiłam zdjęcia kwy na ig to to się nie wydarzyło? Czy byłam na koncercie, jeśli nie wstawiłam z niego relacji na ig?
Gdybym miała guzik usunięcia dowolnego SM to Instagram byłby drugi zaraz po tiktoku
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

iksde12345 pisze: ndz lut 01, 2026 1:11 pm Gdybym miała guzik usunięcia dowolnego SM to Instagram byłby drugi zaraz po tiktoku
A dla mnie największy rak to linkedin. Serio. Insta i tik tok to jest pikuś przy tym co się tam odwala.
Awatar użytkownika
iksde12345
GreckieWakacje
Posty: 279
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

PEONIA pisze: ndz lut 01, 2026 1:13 pm A dla mnie największy rak to linkedin. Serio. Insta i tik tok to jest pikuś przy tym co się tam odwala.
Rozwiń proszę 👀 o LinkedInie też dużo słyszałam XD
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

PEONIA pisze: ndz lut 01, 2026 1:09 pm Tak albo wyjazd na dwa - trzy dni i narobione setki zdjęć by potem przez rok udawać, że jeździsz tam co 2 miesiące :P znam takie przypadki. Miałam współlokatorkę co pojechała do Paryża na tydzień i wstawiała foty przez cały rok w różnych ciuchach - wyglądało to jakby regularnie tam jeździła.

Ja też tego nie rozumiem wstawiania obiadów z restauracji. W sensie jakieś urodziny czy z koleżanka ale - jedzenie. Serio kojarzy mi się to z Jolantą co nigdy nigdzie nie była i nigdzie nie chodzi i musi pokazać ludziom i przezywa jak mrówka okres, ze gdzieś wyszła....
A i jeszcze najbardziej jaskrawy przykład jaki znam. Też znam byłą stewardessę. I ona już nie pracuje w zawodzie od covida bo skończyła studia i poszła do pracy. Do dziś za to na instagram wrzuca ciągle zdjęcia z miejsc które odwiedziła jako stewardessa, - LA, Nowy York, Sinagpur, Szanghaj, Rio, Malediwy itp. . Wygląda jakby laska regularnie jeździła w egzotyczne miejsca i miała worek kasy. A to są wszystko stare zdjęcia....

I ja się też zastanawiam co takie osoby myślą - bo obcy ludzie się nabiorą ale przecież osoby z otoczenia wiedzą...
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

dziwnerzeczy pisze: czw sty 29, 2026 4:23 pm Tak, tak znienacka. Wytrzymałam już parę miesięcy, ale powoli mam dość czucia się jak na kartkówce, to bardziej stresujące niż się wydaje. "Wyciągamy karteczki!"
Jest takie magiczne zdanie na takich: wygoogluj sobie, albo w wersji bardziej nowoczesnej: zapytaj chata :)
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

australijska pisze: pt sty 30, 2026 6:29 am Dałam Ci dwie reakcje, bo raz mówię a raz nie mówię, zależy jaki mam humor ;P
BTW ostatnio jakaś starsza pani oburzyła się, że nie jesteśmy koleżankami, aby sobie mówić "cześć" (ktoś wszedł do szatni i automatycznie się przywitał) i zaczęła wszystkich strofować, że mówi się "dzień dobry".
Hahaha, to mogłabym być ja :) Nienawidzę tego fajnopolacko - pseudoamerykańskiego stylu mówienia wszystkim na ty. Nie można nagiąć zasad języka polskiego do zasad języka angielskiego. To nie dotyczy tylko siłowni, szatni, ale też osób z randomowymi osobami. Wchodzę gdzieś, rozmawiam z kimś, a tu nagle forma "ty" - nie jestem waszą koleżanką, ja was nie znam i wy mnie nie znacie, to jakim prawem na "ty"? To jest brak wychowania. Jeśli się chce przejść na "ty", to należy się zapytać, czy dana osoba się na to zgadza! Niestety, ale ta starsza pani miała rację, niestety ludzie już dawno zapomnieli o elementarnej etykiecie, nawet ci, którzy jej pseudo-uczą w internetach (patrz wątek A. Pakuła od etykiety xd). Relacje polegają też na tym, że okazujemy innym szacunek i trzymamy się jakichś reguł, a nie robimy, co nam się żywnie podoba.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

Seyyy pisze: pt sty 30, 2026 9:56 am Mam pytanie do osób chodzących na siłownię - czemu ten temat witania się w szatni stał się kontrowersyjny? XD Czemu w ogóle pojawiła się jakaś dyskusja społeczna na temat tego, czy mówić dzień dobry czy nie? Czy my się cofamy w rozwoju?

Z perspektywy osoby niechodzącej na siłownie - prawie zawsze jak wchodzimy do pomieszczenia, w którym są inni (szczególnie jeśli planujemy przebywać w tym pomieszczeniu nieco dłużej, tj. stworzymy jakąś tymczasową "wspólnotę"), np. przychodnia u lekarza, sklep, przedział w wagonie, winda, czy też szatnia - witamy się.

Uważam że pod względem kultury osobistej zdecydowanie następuje regres w społeczeństwie
Bardzo protestuję przeciwko byciu wciąganym do "tymczasowej wspólnoty" i tego typu filozofii :) A dzień dobry mogę powiedzieć niezależnie od tego. To jest bardziej na zasadzie: widzę, że tu jesteś i szanuję to, dlatego się witam, ale nie będę tworzyć z kimś "wspólnoty", nawet jak porozmawiamy w tej kolejce i się pośmiejemy. Dla mnie to za duże słowo nieadekwatne do sytuacji.
Verbena95
Bransoletka50k
Posty: 554
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

xoseraphina pisze: pt sty 30, 2026 5:07 pm Mnóstwo ekstrawertyków to osoby egoistyczne i mające problem z uznaniem czyichś granic. Mowa tu oczywiście o osobach, które mają absolutną potrzebę zagadywania każdej napotkanej osoby, z którą choć przez chwilę mają do czynienia. Szczególnie denerwujące staje się to, gdy taka osoba jest bolciarzem, stylistką paznokci, fryzjerką czy innym usługodawcą. Bo z takiej sytuacji nie jest łatwo wyjść i chcąc nie chcąc człowiek jest wciągnięty w rozmowę. Rozumiem, że ktoś może być otwarty i mieć chęć na rozmowę, ale w dobrym tonie jest wycofanie się, gdy widzi się sygnały wskazujące na to, że druga osoba nie jest chętna na luźne pogaduszki. Skrajni ekstrawertycy nie posiadają w ogóle umiejętności wyłapywania takich sygnałów, albo mają po prostu to w d*pie i kierują się podejściem: mam potrzebę mówić, więc mówię, a reszta świata się dostosuje. Dla mnie idealną sytuacją jest to, gdy jadę boltem czy jestem u kosmetyczki i cała usługa przebiega we względnej ciszy, bez wymuszonego small-talku. Ale czasami źle trafię i staje się to wtedy dla mnie męczarnią. Jeden bolciarz w moim mieście, którego boję się już wylosować, bo nawija jak katarynka nie patrząc na mój brak zainteresowania rozmową, żalił mi się któregoś razu, że niektórych wozi to oni nosy w telefonie i ANI POGADAĆ Z TAKIMI ANI NIC, a ja sobie wtedy pomyślałam "kiedy ekstrawertycy zrozumieją, że nie każdy musi chcieć z nimi gadać i to nie jest nic złego?" Kiedy? 🥲
Ja raczej introwertyk, ale z takim bardziej ekstrawertyczno - gadatliwym trybem, więc doskonale pana boltowca rozumiem :) Jak jeszcze nie było boltów i uberów, a zwykłe taksówki gdzie się płaciło gotówką, to jak taksówkarz był mrukliwy albo nie dało się z nim porozmawiać, to napiwku nie dawałam. Ale zgadzam się, że tacy skrajni ekstrawertycy nie znają żadnych granic. Jeszcze jak ktoś taki o czymś ciekawie gada, to oczywiście wejdę w to, ale jak to są takie pierdy o d maryni typu kto z kim i za ile, albo, jeszcze gorzej, jakieś spiskowe teorie dziejów, to też będę tej osoby unikać. A to wspomniane tu wchodzenie do szatni i wielkie uśmiechanie i witanie się z ludźmi, których może nigdy nie zobaczę uznaję za sztuczne i niekomfortowe, to samo w windzie. Wolę dać sobie i innym komfort własnej przestrzeni i nie włazić z butami. Ludzie się tam przebierają, wkładają i zdejmują ciuchy, samo to może być już dla kogoś niekomfortowe, to po co im jeszcze wchodzić w przestrzeń. Winda to małe pomieszczenie, gdzie wszyscy są stłoczeni na małym metrażu, więc analogicznie.
Awatar użytkownika
gunernialne
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Moją niepopularną opinią jest to, że chyba fikołka zrobię jak jeszcze raz gdzieś zobaczę tekst w stylu "no i gdzie te globalne ocieplenie" bo pierwszy raz od lat mamy prawdziwą zimę
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

xoseraphina pisze: pt sty 30, 2026 5:07 pm Mnóstwo ekstrawertyków to osoby egoistyczne i mające problem z uznaniem czyichś granic. Mowa tu oczywiście o osobach, które mają absolutną potrzebę zagadywania każdej napotkanej osoby, z którą choć przez chwilę mają do czynienia. Szczególnie denerwujące staje się to, gdy taka osoba jest bolciarzem, stylistką paznokci, fryzjerką czy innym usługodawcą. Bo z takiej sytuacji nie jest łatwo wyjść i chcąc nie chcąc człowiek jest wciągnięty w rozmowę. Rozumiem, że ktoś może być otwarty i mieć chęć na rozmowę, ale w dobrym tonie jest wycofanie się, gdy widzi się sygnały wskazujące na to, że druga osoba nie jest chętna na luźne pogaduszki. Skrajni ekstrawertycy nie posiadają w ogóle umiejętności wyłapywania takich sygnałów, albo mają po prostu to w d*pie i kierują się podejściem: mam potrzebę mówić, więc mówię, a reszta świata się dostosuje. Dla mnie idealną sytuacją jest to, gdy jadę boltem czy jestem u kosmetyczki i cała usługa przebiega we względnej ciszy, bez wymuszonego small-talku. Ale czasami źle trafię i staje się to wtedy dla mnie męczarnią. Jeden bolciarz w moim mieście, którego boję się już wylosować, bo nawija jak katarynka nie patrząc na mój brak zainteresowania rozmową, żalił mi się któregoś razu, że niektórych wozi to oni nosy w telefonie i ANI POGADAĆ Z TAKIMI ANI NIC, a ja sobie wtedy pomyślałam "kiedy ekstrawertycy zrozumieją, że nie każdy musi chcieć z nimi gadać i to nie jest nic złego?" Kiedy? 🥲
Sama jestem ekstrawertyczna, ale przyznaję rację. Moje najgorsze doświadczenie tego rodzaju to jak poszłam na masaż, bo byłam po tygodniowym wyjeździe na narty i byłam obolała. Chciałam się zrelaksować. A masażystka cały czas gadała. Po prostu myślałam, że oszaleję i odpowiadałam zdawkowo np. "mhm możliwe" mając nadzieję, że się domyśli. Nie domyśliła się. Chwila ciszy, a za chwilę znowu "a dokąd pani idzie na sylwestra?". :wrrr:
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

A ja jestem introwertyk i lubię jak ktoś dużo mówi, często można się dowiedzieć plotek, a mam umiejętność wyłączania się i nie słuchania jak coś mnie nudzi XD
Magi18
Skarpeta Rakieta
Posty: 78
Rejestracja: wt maja 21, 2024 8:21 pm

Post autor: Magi18 »

Greenmind94 pisze: pn sty 05, 2026 2:25 pm

7) NIE MA RÓWNYCH SZANS. Pierd...nie bananowych dzieci i managerów wysokiego szczebla, że sky is the limit, to po prostu pier...enie. Wystarczy, że nie masz wspierających rodziców, i już marnujesz swój talent i zamiast w rozwój, inwestujesz lata i pieniądze w terapię. Oczywiście, że są przykłady "od pucybuta do milionera", ale chrzanienie, że każdy może przecież rzucić wszystko, wyprowadzić się ze swojego Pcimia Dolnego, zatrudnić w korpo i zostać Rafałem Brzoską, jest oderwane od rzeczywistości.
Jak ja bardzo się z tym zgadzam. To nie jest tak, że jak tylko chcemy, możemy wszystko. Predyspozycje, charakter, dzieciństwo, sposób wychowania mają ogromny wpływ na nasze życie. Czasem też potrzeba odrobiny szczęścia czy spotkania odpowiednich ludzi. Nie każdy odniesie sukces, choćby i by pracował po 20 godzin. Nie każdy ma też odwagę zostawić wszystko i przeprowadzić się, zaczynać od zera. To też nie zawsze jest takie proste jak się niektórym wydaje.
Awatar użytkownika
gunernialne
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Specyficzna, walentynkowa opinia xd
Widzę coraz więcej filmików, na których mechanicy i inni podobni pokazują jak wykonują w ramach prezentu jakieś róże z metalu czy inne takie rzeczy.
Doceniam gest, wykonanie. Super xd ale to jest tak szpetne... naprawdę.. jakbym dostała takie coś to byłabym naturalnie szczerze wzruszona, ale chciałabym żeby to stało w jakimś mniej widocznym miejscu.. X D
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
nimobik895

Post autor: nimobik895 »

Krew mnie zalewa, kiedy znajomi rodzice zachwycają się, jak to ich dwuletnie dzieci sprawnie przesuwają filmiki na youtube/tiktoku i że to rzekomo dowód na to, jakie są zdolne. Z całym szacunkiem, ale scrollowania nauczyłaby się i małpka (a nawet kot przy odpowiednim treningu), przecież to nie wymaga żadnego myślenia, a szkody, jakie wyrządzają dzieciom przez tak wczesne wystawianie ich na uzależniające technologie będą ogromne. Ale nie, lepiej radośnie rechotać, jakie to ich dziecko jest sprawne technologicznie i dzięki temu nie będzie „wykluczone cyfrowo” (cokolwiek to znaczy, bo obsługi fejsa i instagrama to nawet seniorzy uczyli się w kilka dni, więc nie wiem, w jaki sposób ma być wykluczone dziecko, które nauczy się tego parę lat później).
jaskana
ZdalnaFanka
Posty: 459
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

PEONIA pisze: ndz lut 01, 2026 1:13 pm A dla mnie największy rak to linkedin. Serio. Insta i tik tok to jest pikuś przy tym co się tam odwala.
TAK. błagam niech ktoś zrobi mniej toksycznego linkedina, bo potrzebuję na bieżąco informacji o branży, która mnie interesuje, ale na LI mam alergię
jaskana
ZdalnaFanka
Posty: 459
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 1:04 pm O tak, to też zauważyłam - dodawanie zdjęć z tygodniowego wyjazdu przez dwa miesiące jako zakrzywianie czasoprzestrzeni.
Nie wiem, rozkminiałam to też pod kątem symbolu statusu - czy kapitalizm doprowadził nas do momentu, kiedy udajemy, że jesteśmy na wyjeździe dłużej, żeby inni mieli wrażenie, że nas stać? Albo czy dodawanie zdjęcia z każdego wyjścia do knajpy / kina / na koncert - czy to też jest na zasadzie - patrzcie, mnie stać? Bo ja jakoś nie rozumiem sensu wstawiania zdjęcia swojego naleśnika z Manekina na relację, co to ma komunikować osobom, które tę relację wyświetlą?
tak, doprowadził też do tego, że każde hobby trzeba teraz zmonetynować xd już nawet nie możesz upiec ładnego ciasta, bo zaraz ktoś ci powie, że powinnaś prowadzić konto na ig i sprzedawać wypieki
Rzeka.chaosu
SweetsGallery
Posty: 1719
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

dziwnerzeczy pisze: ndz lut 01, 2026 12:42 pm Mam podobnie. Kiedyś poszłam na spacer i przyłączył się do mnie znajomy, który zaczął robić mi zdjęcia, gdy stałam do niego tyłem, bo chciał mnie oznaczyć na Instagramie jako kogoś, z kim (być może) poszedł na randkę. Kazałam mu usunąć te zdjęcia. Po jakimś czasie dodał coś podobnego, ale z jakąś inną osobą na zdjęciu.

Inny znajomy był w listopadzie na dwutygodniowym urlopie i do dziś dodaje stamtąd zdjęcia. Z opisu pod nimi wynikałoby, że nadal tam jest.

Na swoim profilu na Instagramie umieszczałam tylko zdjęcia ładnych widoków z podróży albo spacerów po okolicy i niektórzy dziwili się, że w ogóle nie robię sobie zdjęć. Nawet nie przyszło im do głowy, że robię ale po prostu ich tam nie publikuję.
Mnie tez sie to zdarzylo. Strasznie nie lubię robienia fotek bez pytania. Rodzina, święta - spoko. Ale znajomi znajomych wrzucający moje zdjecia do sieci to przesada.

Moj kolega spotykal sie z laską, która wywalala z fotek jego dziecko. Byli na wakacjach i na zadnym zdjęciu nie zachowała dziecka. Nawet go nie poinformowala. A dziecko juz w takim wieku, ze jest swiadome, ze zostalo usuniete.
Magi18
Skarpeta Rakieta
Posty: 78
Rejestracja: wt maja 21, 2024 8:21 pm

Post autor: Magi18 »

majka11826 pisze: pn sty 05, 2026 5:30 pm - są tylko dwie płcie
- mężczyzni nie mogą rodzic dzieci
- strasznie wkurza mnie nazywanie kobiet OSOBAMI np menstruującymi czy karmiącymi piersią tylko po to aby jakaś mała grupa ludzi nie poczuła się urażona.
Oo, to dołożę swoją cegiełkę: dlaczego ja mam się dostosować do osób niebinarnych i pytać każdego nowo poznanego człowieka jakich zaimków używa. Większość używa męskich, żeńskich. Jeśli chcesz, bym używa bezosobowych to ty mi o tym powiedz i nie obrażaj się jeśli przez przypadek użyje prawidłowych, bo to jednak nie jest codzienna sytuacja.
Awatar użytkownika
Brida
MiamiBicz
Posty: 376
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

1. Reklamy marek nie działają i profituje z nich cała kategoria. Np. wszystkie reklamy samochodów czy leków wyglądają tak samo i ludzie nie rejestrują w głowie konkretnych marek tylko np. o, przydałby się nowy samochód albo lek na cośtam. Reklama McD powoduje wzrost sprzedaży we wszystkich sieciach fastfood.
2. Coachowie i wszelkiego rodzaju "doradcy" to narcyzy, którym się wydaje, że są potrzebni. Ludzie w firmach ich nie znoszą, bo sprzedają jakiś bełkot za miliony i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Dodatkowo ich socjale, zwłaszcza LinkedIn wyglądają jakby byli w jakiejś sekcie 😅
Awatar użytkownika
Jennifer
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Clarion pisze: ndz lut 01, 2026 1:04 pm O tak, to też zauważyłam - dodawanie zdjęć z tygodniowego wyjazdu przez dwa miesiące jako zakrzywianie czasoprzestrzeni.
Nie wiem, rozkminiałam to też pod kątem symbolu statusu - czy kapitalizm doprowadził nas do momentu, kiedy udajemy, że jesteśmy na wyjeździe dłużej, żeby inni mieli wrażenie, że nas stać?
Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie trochę ta dyskusja odnośnie dodawania zdjęć z jednego wyjazdu przez dłuższy okres. O ile ktoś nie udaje, że przebywa np. w Barcelonie przez dwa miesiące, czy widzicie tutaj jakiś problem? Ja mam na IG konto typowo fotograficzne, zdjęć robię naprawdę dużo - jeśli gdzieś wyjeżdżam, od razu po śniadaniu wychodzę z aparatem na miasto i wracam późnym wieczorem. Później dodaję te zdjęcia miesiącami, ale nigdzie nie zaznaczam, że nadal jestem w tym miejscu - fakt, moi znajomi czasem błędnie to odczytują, no ale uważam, że to już nie mój problem. Wolę dodawać zdjęcia w równych odstepach czasu niż wrzucić jednego dnia dwieście zdjęć. Zanim przeczytałam wasze komentarze, nie wiedziałam, że kogoś może to razić :D
i am a god
Awatar użytkownika
berry blast
Currently:Dubaj
Posty: 1995
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

Jennifer pisze: ndz lut 01, 2026 7:00 pm Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie trochę ta dyskusja odnośnie dodawania zdjęć z jednego wyjazdu przez dłuższy okres. O ile ktoś nie udaje, że przebywa np. w Barcelonie przez dwa miesiące, czy widzicie tutaj jakiś problem? Ja mam na IG konto typowo fotograficzne, zdjęć robię naprawdę dużo - jeśli gdzieś wyjeżdżam, od razu po śniadaniu wychodzę z aparatem na miasto i wracam późnym wieczorem. Później dodaję te zdjęcia miesiącami, ale nigdzie nie zaznaczam, że nadal jestem w tym miejscu - fakt, moi znajomi czasem błędnie to odczytują, no ale uważam, że to już nie mój problem. Wolę dodawać zdjęcia w równych odstepach czasu niż wrzucić jednego dnia dwieście zdjęć. Zanim przeczytałam wasze komentarze, nie wiedziałam, że kogoś może to razić :D
na pewno lepiej i bezpieczniej tak, niż wrzucać wszystko w czasie rzeczywistym jak robią niektórzy durni sharentingowcy.
Magda0888
SushiRoll
Posty: 239
Rejestracja: ndz sie 31, 2025 9:50 pm

Post autor: Magda0888 »

Alek88 pisze: ndz lut 01, 2026 9:57 am Nie obchodzą mnie wasze reakcje, widocznie jesteście młode i mało wiecie.
No ja jestem po 40 i uważam, że pierdo*isz. Tyle w temacie.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Często słyszę od osób będących rodzicami, że dopóki nie mam dzieci to tak naprawdę nic nie wiem o życiu, nie znam odpowiedzialności, bez dzieci życie nie ma sensu itp. ​Moim zdaniem to bzdura i zwykłe poczucie wyższości. Znam mnóstwo osób bezdzietnych, które przechodziły przez ciężkie życiowe próby, opiekowały się bliskimi czy zarządzały ogromnymi projektami i wiedzą o odpowiedzialności więcej niż niejeden rodzic. Rodzicielstwo to po prostu jedna z wielu "ścieżek", którą może wybrać człowiek - jest wymagająca, ale nie czyni nikogo lepszym czy mądrzejszym od reszty.
Tak samo denerwuje mnie podejście do kobiet, które otwarcie mówią, że nie chcą mieć dzieci: "oh, jeszcze ci się zmieni", "poznasz odpowiedniego faceta to będziesz chciała" - nie, nie zmieni się, dajcie spokój. Nie każdy uważa, że jedynym jego celem na tej ziemi jest zostawienie potomstwa
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

agbmrctorakwin pisze: ndz lut 01, 2026 8:12 pm Często słyszę od osób będących rodzicami, że dopóki nie mam dzieci to tak naprawdę nic nie wiem o życiu, nie znam odpowiedzialności, bez dzieci życie nie ma sensu itp. ​Moim zdaniem to bzdura i zwykłe poczucie wyższości. Znam mnóstwo osób bezdzietnych, które przechodziły przez ciężkie życiowe próby, opiekowały się bliskimi czy zarządzały ogromnymi projektami i wiedzą o odpowiedzialności więcej niż niejeden rodzic. Rodzicielstwo to po prostu jedna z wielu "ścieżek", którą może wybrać człowiek - jest wymagająca, ale nie czyni nikogo lepszym czy mądrzejszym od reszty.
Tak samo denerwuje mnie podejście do kobiet, które otwarcie mówią, że nie chcą mieć dzieci: "oh, jeszcze ci się zmieni", "poznasz odpowiedniego faceta to będziesz chciała" - nie, nie zmieni się, dajcie spokój. Nie każdy uważa, że jedynym jego celem na tej ziemi jest zostawienie potomstwa
Bo dzieci dużo kosztują. Nie tylko materialnie, ale zwłaszcza emocjonalnie. Rodzicem jesteś już na zawsze i zawsze twoje myśli będą krążyć wokół dziecka. Nie brzmi to optymistycznie, ale trzeba sobie jakoś zrelatywizować tę mało rozsądną decyzję, wmawiając sobie że to czyni ich szlachetniejszym, kiedy życie ich przeora. Równie dobrze można im powiedzieć, że skoro nigdy nie byli bezdomnymi to nie znają życia. Czy rodzicielstwo mnie zmieniło na lepsze? tak, ale to ciężka lekcja, cytując Agnieszkę Osiecką "nie daj mi Boże, broń Boże skosztować, tak zwanej życiowej mądrości". Kiedy nie miałam dzieci, również mnie wkurzały te teksty. Kiedy masz już dzieci, żadnej laurki ani medalu nikt ci nie da. Seria przypie*dalanek dopiero się zaczyna. Nie warto robić niczego wbrew sobie, bo ostatecznie zostaniemy z tą decyzją same. Kobiety bywają zazdrosne i złośliwe, więc chętnie "doradzą"Ci tak, żebyś mocno doświadczyła życia :)